Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feeria Young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feeria Young. Pokaż wszystkie posty
Każdy posiada swoje przekleństwo - Gdybym wiedziała ~ Rebecca Donovan

stycznia 03, 2019

Każdy posiada swoje przekleństwo - Gdybym wiedziała ~ Rebecca Donovan

Czasami podświadomie nadajemy autorom etykietki. Sprawia to, że sięgając po kolejne książki, oczekujemy czegoś charakterystycznego; historii, która w jakimś stopniu podobna będzie do tej wcześniej czytanej. Zrobiłam tak, sięgając po powieść Rebekki Donovan - po przeczytaniu Powodu, by oddychać, biorąc się za Gdybym wiedziała, spodziewałam się równie wstrząsającej i mrocznej historii, która poruszy każdą cząsteczkę mojego ciała. Co otrzymałam?

Przekleństwem Lany jest szczerość. Dziewczyna nauczyła się mówić prawdę lub milczeć. Wie, że kłamstwa potrafią wyrządzić większą krzywdę, niż cokolwiek innego, zwłaszcza jeśli dotyczą one uczuć. Prawda doprowadza Lanę do sytuacji, z której wydaje się, że nie ma wyjścia. Rabunek, morderstwo, wiele przesłuchań i gróźb... dziewczyna zrobi wszystko, by ochronić swoich bliskich. Nawet jeśli ceną ma być jej życie. 

Fabuła powieści skupia się na nastoletniej dziewczynie, której życie kręci się wokół imprez, narkotyków, alkoholu, przypadkowego seksu gdzieś w kącie... i pracy w kawiarni, gdy kolejny facet złamie serce jej matce. Lana od wielu lat otoczona jest szczelnym kokonem samotności i sarkazmu, a na poznanie prawdziwej siebie pozwala nielicznym. Uważa, że każdy człowiek posiada swoje przekleństwo - w jej przypadku to szczerość, która, jak wierzy piętnastolatka, w końcu doprowadzi ją do upadku. I tak się dzieje.
Rebecca Donovan wykreowała bohaterkę niezbyt sympatyczną, która zmagać się musi z wieloma problemami. Umieściła ją w sytuacji bez wyjścia, gdy wybierać musiała pomiędzy dobrem swoim, a swoich bliskich. I jak myślicie, co wybrała?
Bieg wydarzeń i sploty okoliczności doprowadzają ją do miejsca, w którym musi poznać siebie, a także do osób osób podobnych do niej. Lana uciekając od jednej prawdy, wplątuje się w sieć tajemnic, których rozwiązanie może zmienić jej życie na zawsze.

Gdybym wiedziała to powieść intensywna, poruszająca trudne tematy. Ukazuje problemy, z jakimi zmagać się muszą nastolatkowie pochodzący nie tylko z niezamożnych rodzin, ale i ci z pozoru mogący mieć wszystko, czego tylko zapragną. Rebecca Donovan w charakterystyczny dla siebie sposób przedstawia historię, która ma drugie dno. Traktuje o miłości, kłamstwie, wierze, dumie, narkotykach, poświęceniu i wielu innych tematach, które przedstawione przez kogoś innego w jednej książce, mogłyby wywołać ogromny przesyt, lecz nie w przypadku tej autorki. Donovan stworzyła opowieść nie podkoloryzowaną, a pełną prawdziwych emocji i szczerą do bólu.

We wstępie wspomniałam o etykietkach nadawanych autorom. Moją wielką pomyłką było nadanie etykietki Donovan. Gdybym wiedziała mogę w pewnym stopniu porównać do Wybranych, czego nigdy nie mogłabym zrobić z Powodem... . Gdybym wiedziała, mimo poruszanych tematów, jest powieścią dość lekką, którą czyta się w napięciu, ale i z przyjemnością. Tajemniczy klimat szkoły o wciąż zmieniającym się dziedzińcu przywodzi mi na myśl Cimmerię. Zagmatwane tajemnice, które miały związek z główną bohaterką i jej rodziną - kojarzą się z Nathanielem i jego intrygami. Sama zaś Lana podobna jest do początkowej wersji Allie - tej zbuntowanej i poszukującej siebie. Donovan stworzyła coś innego, różniącego się od jej poprzednich książek. Nie oznacza to jednak, że gorszego!

Pierwszy tom serii Ani słowa to powieść trzymająca w napięciu i szokująca światem, w jakim żyje główna bohaterka. Mimo że, tak jak w prawie każdej książce, nie zabrakło mankamentów - chociażby zbyt dużego skupieniu się na wątku miłosnym - jest to pozycja, na którą warto zwrócić uwagę. Opowiada o prawdziwym życiu i cierpieniu, poznawaniu siebie, swojej rodziny i szczerej miłości, walce o własne przekonania i sile, jaką może dawać prawdziwa przyjaźń. To zagmatwana historia dziewczyny, która, mimo iż tego otwarcie nie przyznaje, pragnie od życia czegoś więcej, niż do tej pory jej ofiarowało.

Autor: Rebecca Donovan
Tytuł oryginalny: If I'd Known. Knowing You
Tytuł polski: Gdybym wiedziała
Tłumaczenie: Monika Nowak
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 28 listopada 2018
Moja ocena: 7/10
On gdzieś tam czyhał, ciągle na wolności, i było tylko kwestią czasu, kiedy uderzy ponownie - Będziesz moja ~ Natasha Preston

grudnia 18, 2018

On gdzieś tam czyhał, ciągle na wolności, i było tylko kwestią czasu, kiedy uderzy ponownie - Będziesz moja ~ Natasha Preston

Co może być lepszego od spędzenia wieczoru w gronie najlepszych przyjaciół? Gdy Lylah i jej współlokatorzy szykują się na wspólne wyjście, pod ich drzwiami ktoś zostawia anonimowy list. Wiadomość uznają za głupi żart z powodu zbliżających się walentynek, jednak późniejsze darmowe drinki i zaginięcie jednego z przyjaciół - Sonny'ego - zaczynają wszystkich niepokoić. Tym bardziej, że pojawia się kolejna tajemnicza wiadomość... Co dzieje się wokół Lylah, Chace'a, Sienny i reszty przyjaciół? Co na celu mają tajemnicze wiadomości? Szybko okazuje się, że zniknięcie Sonny'ego to dopiero początek!

Będziesz moja to powieść, którą czyta się w dużym napięciu. Jeden wieczór wystarcza, by pochłonąć ją w całości. Natasha Preston stworzyła dość prostą, nieco krwawą historię, która jednak intryguje czytelnika na tyle, by nie móc jej odłożyć. Choć widać pewną schematyczność i od samego początku pojawia się przeczucie, jakie może być rozwiązanie zagadki kryminalnej, do samego końca nie ma pewności, czy jednak adresatem listów nie będzie ktoś inny. Wystarcza jeden zwrot akcji, by zachwiać pewność czytelnika, co do tożsamości tajemniczej osoby. I to jest w tej książce najlepsze!

Powieści Preston nie można nazwać wybitną, bowiem jest to książka skierowana do niewymagającego, nastoletniego czytelnika, który nie oczekuje od lektury przekazania pewnych wartości, a przeżycia przygody. Będziesz moja opowiada historię kilkorga przyjaciół, którzy z każdym kolejnym morderstwem zbliżają się do odkrycia prawdy, co zmienia ich zachowanie i podejście do rzeczywistości. Bohaterowie ci są jednak nakreśleni w prosty sposób. Od thrillerów wymaga się nieco bardziej skomplikowanych rysów psychologicznych. Tutaj tego zabrakło. Postaci były jednowymiarowe, zabrakło zagłębienia się w ich przeżycia, myśli i motywacje. Zabrakło czegoś, co pomogłoby czytelnikom zżyć się z bohaterami i poczuć ich emocje.

Zaletą książki jest logiczny sens całości i otwarte zakończenie. Każda, nawet najmniej istotna informacja finalnie okazuje się być ważna. W wypowiedziach postaci czy opisach miejsc zbrodni autorka ukrywa elementy układanki, które dopiero wraz z wyjawieniem tożsamości mordercy nabierają sensu. Zakończenie, zapowiadające dalszą część historii, mimo iż przewidywalne, intryguje czytelnika. Pozostawia pewien niedosyt i zachęca do czekania na informacje o kolejnej części opowieści o Lylah i jej przyjaciołach.

Książka Natashy Preston nie jest historią wyjątkową, a jednak pozwala na ciekawe spędzenie długiego, jesiennego wieczoru w klimacie niepokoju i grozy. Nie oczekujcie od powieści czegoś wielkiego, podejdźcie do tego jak do lekkiego i intrygującego "czytadła", a jestem pewna, że czytając, nie zawiedziecie się.

Za możliwość poznania historii dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria Young

Autor: Natasha Preston
Tytuł oryginalny: You Will Be Mine
Tytuł polski: Będziesz moja
Tłumaczenie: Karolina Podlipna
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 31 października 2018
Moja ocena: 6/10
Chciałam zapoznać się z bestią - Crank ~ Ellen Hopkins

listopada 04, 2018

Chciałam zapoznać się z bestią - Crank ~ Ellen Hopkins


Po przeczytaniu Crank, moje myśli błądzą chaotycznie. Opis zapowiadał lekturę pełną intensywnych emocji, nie byłam przygotowana jednak na to, jak bardzo intensywnych...

Ellen Hopkins stworzyła książkę nietypową, o, początkowo, dość typowej dziewczynie, która miała bliskich przyjaciół, kochającą rodzinę i status prymuski w szkole... do czasu, gdy zawładnęła nią Bestia.

Crank to emocjonalna opowieść o drodze na samo dno, buncie, który przeradza się w jedną, dwie, nieskończenie wiele kresek - byleby tylko zadowolić Potwora wewnątrz człowieka, żądającego coraz to więcej "odlotów". Autorka opowiedziała historię, poruszającą temat drażliwy, jakim jest narkomania. Przedstawiła sposób myślenia dziewczyny wkraczającej w świat narkotyków, jej powoli niszczejącą psychikę, a także przyczyny i skutki takich, a nie innych wyborów.

Kim są, gdy/ noc spowija wszystko/ chłodnym kłębem dymu i/ i zaczyna się bal wampirów?

Główna bohaterka, Kristina, była rozdarta wewnętrznie. Panowanie nad nią przejmował nie tylko Potwór, ale i Bree - alter ego, będące uosobieniem buntu, seksu, zawiści i grzechu. Kusiło ją to, co niedostępne lub zakazane. Wszystko, co do tej pory odrzucało Kristinę, przyciągało Bree. Gdzieś w głowie bohaterki, co jakiś czas pojawiał się głosik próbujący powstrzymać powoli następujące uzależnienie i Bree, zdolną do wielu niemoralnych rzeczy, jednak był skutecznie tłamszony. Bree była silna, walczyła o to, co uważała, że jej się należy, kosztem nawet zatracenia samej siebie.

Zwykłemu człowiekowi trudno będzie wyobrazić sobie to, co przeszła siedemnastolatka. Jej życie było pasmem bólu i cierpienia. Czytana historia może wywołać u czytelników silne emocje, który potęguje nota autorska - Crank jest fikcją literacką, opartą na wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce w rodzinie autorki.

Emocje potęguje nietypowa forma publikacji. Nie jest to zwykła książka pisana prozą, a w formie, krótkich, poetyckich notatek, ułożonych na stronie w charakterystyczne kształty. Choć początkowo może wydawać się to nieco irytujące, z czasem odkrywa się urok takiej formy. Pozwala ona na dokładniejsze poznanie umysłu głównej bohaterki, ukazuje jej chaotyczne myśli i emocje i jednocześnie umożliwia czytelnikom lepsze zrozumienie całości historii. Gdy przyjrzymy się bliżej całości, zauważamy drugie dno, podwójne znaczenie. Ellen Hopkins nie poprzestała na opowiedzeniu historii. Historia ta została opowiedziana w konkretny sposób, w konkretnym celu.

Nie można ograniczyć, że jest to opowieść jedynie o uzależnieniu, bowiem porusza ona wiele problemów, z jakimi musi borykać się młodzież. Pierwsze zauroczenia, wyidealizowane obrazy rodziców czy trudne relacje międzyludzkie - między innymi i te tematy porusza autorka.

Crank wbija się głęboko w ludzką świadomość i zagnieżdża się w niej. Na długo po skończeniu, książka wciąż zajmuje myśli, jak natrętny robal, który bzyczy przy uchu przez długi czas. Każe zastanowić się nad historią Kristiny, przeanalizować ją i wyciągnąć pewne wnioski. Wywołuje uścisk gdzieś we wnętrzu, współczucie, a jednocześnie pewnego rodzaju złość - nie na świat, nie na narkotyki, a na ludzi, którzy pozwalają toksycznej bestii zawładnąć swoim życiem.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria Young!

Autor: Ellen Hopkins
Tytuł oryginalny: Crank
Tytuł polski: Crank
Tłumaczenie: Dariusz Rossowski
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 17 października 2018
Moja ocena: 8/10

[Zapowiedź] Crank ~ Ellen Hopkins

października 16, 2018

[Zapowiedź] Crank ~ Ellen Hopkins



Życie było dobre, zanim poznałam bestię
Później, życie było świetne
Ostatecznie tylko przez moment…

Spróbuj sobie wyobrazić ten moment, kiedy patrzysz na osobę, której życie toczy się perfekcyjnym torem. Masz przeczucie, że jest zbyt cukierkowo i coś musi się wydarzyć.

Nagle wszystko, co ta osoba posiadała, pęka z trzaskiem i rozsypuje się na milion kawałeczków.

Na jej własne żądanie.

A ty jesteś świadkiem tej tragedii.

Kristina Snow spotyka na swojej drodze bestię, która zamienia jej życie w piekło. Bestię nazywaną nałogiem. Dziewczyna posunie się do radykalnych rozwiązań, aby choć na chwilę zapomnieć o brutalnej rzeczywistości, niszcząc przy tym niejedno istnienie. Rozpoczyna się tragiczna, wymagająca nadludzkich poświęceń walka o własne życie…

Crank jest opowieścią o wewnętrznej walce, ludzkiej postawie wobec przegranej i lękach, które nas prześladują.

Dzięki poetyckiej formie tej historii jeszcze bardziej poczujesz wszystkie emocje bohaterki… Przygotuj się na ostrą jazdę w świecie maksymalnie wyostrzonych zmysłów!

Premiera: 17 października 2018
Wydawnictwo: Feeria Young

[ZAPOWIEDŹ] First love ~ James Patterson, Emily Raymond

czerwca 26, 2018

[ZAPOWIEDŹ] First love ~ James Patterson, Emily Raymond

Wzruszająca, słodko-gorzka opowieść o życiu, śmierci i niesamowitej sile pierwszej miłości.Znasz ten stan? Niektórzy opowiadają wtedy całemu światu, że czują motyle w brzuchu... Inni za to uparcie twierdzą, że uczucia są dla słabych, a więc na pewno nie dla nich. Prawda jest jednak taka, że miłość dotyczy każdego, a ta pierwsza zostaje w pamięci na zawsze.

Axi jest gdzieś pośrodku tej skali, ale zupełnie się nad tym nie zastanawia. Ma w głowie plan ucieczki i bynajmniej nie jest to ucieczka od zakochania. Chce po prostu odciąć się od trudnej rzeczywistości, a przede wszystkim od rodziców, którzy zdają się już niczym nie interesować. Szalona podróż przez Stany Zjednoczone ma pomóc dziewczynie oddzielić przeszłość grubą kreską. No, może nie tak szalona, jak to sobie wyobraża jej najlepszy przyjaciel Robinson, którego wtajemnicza w swoje plany... i w którym jest szaleńczo zakochana. Axi doskonale wie, że dla chłopaka ta wyprawa ma trochę inny sens. Bo gdy masz naprawdę życiowy problem, romantyczne uniesienia zyskują całkiem inny wymiar, a czasem i finał...

Feeria Young uprzedza: ta powieść z pewnością złamie wasze serca i wywoła wzrusze-nie. Ale jest warta każdej wylanej łzy. Zupełnie tak jak pierwsza miłość.

Premiera: 4 lipca 2018
Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej - Przebudzona o świcie ~ C.C.Hunter

grudnia 18, 2017

Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej - Przebudzona o świcie ~ C.C.Hunter

Pamiętacie może recenzję poprzedniej części serii Wodospady cienia? Prawdopodobnie nie, więc napiszę streszczenie jej w jednym, krótkim zdaniu: w recenzji wychwalałam Urodzoną o północy pod niebiosa! I wiecie co? W tym momencie jestem zdziwiona tym, jak bardzo można zniszczyć wartość historii w tak krótkim czasie.

Życie obozowe kwitnie. A wraz z nim problemy jego uczestników. Ale czego można się było spodziewać po koloniach pełnych wampirów, wilkołaków, nimf i zmiennokształtnych? Jednak pomiędzy nimi wszystkimi jest osoba całkowicie zagubiona, która nie ma pojęcia czym tak naprawdę jest. Kylie wie, że nie jest zwyczajną obozowiczką, jednak to tyle jeśli chodzi o informacje. Dziewczyna za wszelką cenę stara się poznać swoją tożsamość i nie pomagają jej w tym wciąż kłócące się przyjaciółki, wilkołak i nimfa zabiegający o jej serce czy duchy nawiedzające ją codziennie o świcie...

Nie mogę powiedzieć, że Przebudzona o świcie nie posiada zalet, bo jest to książka bardzo dobra. Napisana lekkim stylem. Autorka doskonale potrafi modelować dynamiką - kiedy trzeba jest wyjątkowo dużo dialogów, przyspieszających bieg wydarzeń, w innym momencie pojawiają się opisy, dodające fabule nieco statyczności. Dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie. Kilka godzin wystarczy, by poznać dalszą część historii Kylie i zacząć marudzić, że nie ma się kolejnego tomu.

Warto wspomnieć także o samej fabule, która ciekawi i intryguje. Główny wątek skupia się na poszukiwaniu przez Kylie tego kim, a raczej czym, jest. Z biegiem wydarzeń sprawy wciąż się komplikują. Pojawia się wiele nowych poszlak, pomiędzy którymi pozornie nie występują żadne powiązania. Czytelnik chwilami może myśleć, że udało mu się zgadnąć, kim jest dziewczyna, jednak to wrażenie jest całkowicie złudne. Jedynie sama autorka wie, do jakiej rasy należy nastolatka.

Momentami wątek główny jest przyćmiewany przez wątki poboczne, będące nie mniej interesujące niż on sam. Skomplikowana miłość zmiennokształtnego do wiedźmy, uczucia pchające do drastycznych kroków, legendarne Anioły Śmierci, moce o niespotykanej potędze - to i wiele więcej znajdziecie w tej niepozornej książce.

Jednak nie wszystko w Przebudzonej o świcie jest idealne. Urodzoną o północy pokochałam za poważne problemy, jakie poruszała. Ta niepozorna młodzieżówka dawała dużo do myślenia. W recenzowanej powieści autorka tak bardzo skupiła się na zwróceniu uwagi na uczucia i zagubienie bohaterki, że gdzieś się sama pogubiła i książka chwilami wydawała się wręcz banalna. Choć były poruszane tematy poważne, takie jak choroba bliskiej osoby czy skomplikowana relacja na linii ojczym-córka, to sposób przedstawienia ich był potraktowany po macoszemu.

Przebudzona o świcie nie jest tak niesamowitą książką, jak jej poprzedniczka, jednak nie zmienia to faktu, że wciąż wywiera ona na czytelnikach duże wrażenie i sprawia, że przeżycie dnia bez kolejnej części pod ręką staje się praktycznie niemożliwe.

Autor: C.C.Hunter
Tytuł oryginalny: Awake at Dawn
Tytuł polski: Przebudzona o świcie
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 21 maja 2014
Moja ocena: 7/10
Marność nad marnościami - Srebrne oczy ~ Scott Cawthon, Kira Breed-Wrisley

listopada 08, 2017

Marność nad marnościami - Srebrne oczy ~ Scott Cawthon, Kira Breed-Wrisley

Ile lat trzeba, by stare rany się zabliźniły? Ile czasu jedna historia może być w ludziach wciąż żywa? Jak długo potrafimy żyć bez konfrontacji z przeszłością, która tak naprawdę jest nieunikniona? A po konfrontacji - czy istnieje możliwość, by pozostać sobą?

Po dziesięciu latach grupa dawnych przyjaciół powróciła do rodzinnego miasta Hurricane. Choć przez ten czas zmienili się całkowicie, przyjechali tutaj w tym samym celu - uczczenia wydarzeń sprzed kilkunastu lat, w tym śmierci swojego starego kolegi. Niespodziewanie odkrywają coś niesamowitego - pizzeria Freddy Fazbear's Pizza, gdzie John, Calton, Charlie, Marla, Jessica i Lamar przeżyli najwspanialsze, jaki i najgorsze chwile swojego życia, wciąż istnieje! I skrywa sekrety, mogące w jednej chwili zniszczyć ich całe życie...

Muszę przyznać, że po książce Srebrne oczy spodziewałam się czegoś więcej. Pierwsze sto stron jest przedstawieniem postaci, okoliczności i wszystkiego, co jest nam niezbędne do zrozumienia późniejszej fabuły. Rozumiem, gdyby było to ciekawie przedstawione, jednak czytając tę część książki, odnosiłam wrażenie, jakbym czytała zwykłą obyczajówkę, której autor w nieumiejętny sposób stara się wprowadzić do fabuły także wątek kryminalny.

Okładka sugeruje nam, że będzie to książka pełna grozy, wzbudzi w nas niepokój i odrętwienie, jednak oprócz kilku momentów pod sam koniec nie czułam tego. Brakuje tu tajemnicy, wodzenia za nos czytelnika, bawienia się nim jak marionetką. TEGO NIE MA. Wszystko zostaje podane nam jak na tacy. Nie ma frajdy z odkrywania pewnych detali, mających wpływ na całą fabułę, bo one najzwyczajniej w świecie nie istnieją.

Sam pomysł jest ciekawy. Postacie miśków-robotów wzbudzają pewnego rodzaju niepokój. Wątek główny intryguje. Jednak to tyle. Wątki podoczne zostały niedomknięte. Rozumiem, że może powstać kolejny tom, jednak są wątki, których nie można nie rozwiązać, ponieważ to aż kuje w oczy. Najwyraźniej pan Cawthon oraz pani Breed-Wrisley tego nie wiedzą...

Jeśli chodzi o bohaterów to... są. I tyle. Nic więcej. Niby autorzy starali się ich scharakteryzować, a jednak jedynie poprzez nadawanie im etykietek. Paczka przyjaciół była bezbarwna. Próba scharakteryzowania głównej bohaterki także skończyła się fiaskiem, bowiem po przeczytaniu powieści mogę powiedzieć o niej jedynie, że jest osobą wewnętrznie smutną i zagubioną z JAKIEGOŚ powodu. Niby jej  życiorys został przedstawiony, a jednak ciągle tak naprawdę nie wiemy, co jest bezpośrednim powodem takiego zachowania; niby wszyscy bohaterowie chwilami wzbudzali w nas pewne uczucia, ale koniec końców, jak przeczytamy w Księdze Koheleta: "marność nad marnościami i wszystko marność".

Książka ta mogłaby być czymś naprawdę niesamowitym, gdyby autorzy tak bardzo nie zniszczyli niesamowitego pomysłu pomysłu słabym wykonaniem. Fabułę na plus, jednak o reszcie szkoda nawet wspominać. Srebrne oczy mogłyby mieć nawet kilkaset stron więcej, ale być lepiej stworzone - klimat lepiej oddany, wątki umiejętniej poprowadzone, a bohaterowie bardziej dopracowani. To, co otrzymałam wydaje się, jakby było jedynie rysem książki, która ma dopiero powstać. Drodzy Scott Cawthon i Kiro Breed-Weisley - przed wami jeszcze naprawdę długa droga.

Autor(zy): Scott Cawthon, Kira Breed-Weisley
Tytuł oryginalny: Silver Eyes
Tytuł polski: Srebrne oczy
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 27 września 2017
Moja ocena: 4+/10
Fatalna lista ~ Siobhan Vivian

kwietnia 12, 2017

Fatalna lista ~ Siobhan Vivian

Co roku, tydzień przed jesiennym balem, w liceum pojawia się pewna lista, obok której nikt nie może przejść obojętnie. Tuż po przyjściu do szkoły każda z dziewcząt biegnie do kartki, by zobaczyć czy to może ona została uznana za najpiękniejszą. Lub odwrotnie - czy znalazła się w grupie czterech najbrzydszych dziewcząt w szkole. Od momentu pojawienia się na TEJ liście, życie każdej zmienia się bezpowrotnie, nieważne czy zostało się uznaną za najpiękniejszą czy najbrzydszą dziewczynę z rocznika.

Fatalna lista to opowieść o ośmiu skrajnie różnych dziewczynach, których życie wywróciło się do góry nogami. Odkąd ich imiona znalazły się na liście, są na językach każdego nie tylko ucznia, ale i nauczyciela Mount Washington High School. I nie każdej z nich się to podoba. Autorka książki po kolei przedstawia nam dziewczęta z listy. Na początku mnogość bohaterek może trochę przytłoczyć, jednak szybko można odnaleźć się w historii i czerpać z jej czytania przyjemność. Każda z bohaterek jest inna, co pomagam nam w zrozumieniu opowieści i nie zagubieniu się. Mamy słodką i nawiną Abby, buntowniczkę Sarę, sympatyczną i nieco niepewną siebie Lauren czy obsesyjnie walczącą ze swoją, i tak niską, wagą Bridget. Siobhan Vivian postarała się, by każda z dziewcząt była wyrazista i miała swoje cechy, których nie można pomylić z cechami żadnej innej.

Warto zwrócić uwagę na fabułę, która wielu osobom może skojarzyć się z książkami i filmami o amerykańskich szkołach. Mamy ten sam klimat, są sportowcy i mózgowcy, najpopularniejsza nastolatka w szkole, którą każdy chce być i nerdy całkowicie odcięci od szkolnej rzeczywistości. Jednak nie myślcie, że to kolejna nudna i schematyczna powieść, jakich wiele można spotkać na rynku. Fatalnej listy w żadnym wypadku nie można do nich zaliczyć. Siobhan Vivian, podobnie jak wcześniej w duecie z Jenny Han stworzyła opowieść, która ma przeczyć stereotypom, a jednocześnie zaintrygować czytelnika i zmusić go do poszukiwania możliwych rozwiązań intrygi.

Myślę, że Fatalna lista to powieść idealna dla miłośniczek lekkich książek młodzieżowych niosących za sobą pewne przesłanie. Fani serii Ból za ból także znajdą tutaj coś dla siebie. Książka Siobhan Vivian to opowieść o odwadze i chęci bycia częścią grupy, ale także samouwielbieniu i niepewności siebie, które mogą prowadzić do autodestrukcji.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria Young ♥

Autor: Siobhan Vivian
Tytuł oryginalny: The List
Tytuł polski: Fatalna lista
Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 1 marca 2017
Moja ocena: 7/10
Do czego się posuniesz, by być perfekcyjną? - Pod presją ~ Michelle Falkoff

marca 01, 2017

Do czego się posuniesz, by być perfekcyjną? - Pod presją ~ Michelle Falkoff

Perfekcyjna Kara... przezwisko to przyległo do nastolatki wiele lat temu i pozostaje niezmienne do dziś. Dziewczyna o nieskazitelnej cerze, wzorowa uczennica, niesamowita pływaczka... gdyby ludzie wiedzieli, ile Kara poświęca, by być postrzeganą przez innych jako idealna. Jedno, z pozoru mało istotne, wydarzenie wprawia machinę w ruch i sprawia, że życie nastolatki rozpada się na milion kawałeczków. Ciągłe życie pod presją jest nie do zniesienia. Jednak istnieją gorsze rzeczy od niezdania egzaminu bądź problemów z cerą; od nie bycia perfekcyjną. I Kara właśnie się o tym przekonuje...

Książka Michelle Falkoff to z pozoru mało skomplikowana i lekka historia o nastolatce, od której zbyt wiele się wymaga. Na pewno znajdą się osoby, które uznają powieść z czytadełko bez przekazu, na które nie warto poświęcać czasu. Niestety (albo może i stety) ja do nich nie należę. Pod presją to tak naprawdę opowieść poruszająca takie problemy jak: chęć sprostania niemożliwym do osiągnięcia oczekiwaniom rodziców, kłamstwa mogące zniszczyć każdą, nawet najtrwalszą, przyjaźń czy presja zmuszająca do podjęcia drastycznych kroków. W tej, napisanej nieskomplikowanym językiem, książce, znajdziemy więcej prawd o życiu niż w wielu innych, często nagradzanych i popularnych na całym świecie, powieściach. Autorka poprzez Pod presją pokazuje, że tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych i z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, choć może na początku go nie dostrzegamy.

Główna bohaterka, Kara, próbuje być perfekcyjną, co każdego dnia pcha ją coraz bliżej autodestrukcji. Dziewczyna boryka się z wieloma problemami i nie zdaje sobie sprawy, że wiele z nich stwarza sobie sama.
Taką Karą mogłaby być każda z nas; każda nastolatka będąca pod ciągłą presją. Szkoła i egzaminy, imprezy ze znajomymi, pasje i marzenia... powiedzcie, czy nigdy nie czuliście się tym wszystkim przytłoczeni? Nigdy nie przeszło wam przez myśl, by rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady? Otóż Kara ma jeszcze gorzej - jej rodzice stawiają jej ciągle nowe wyzwania i, świadomie lub nie, zmuszają do życia w napięciu i stresie. Dodatkowo, nastolatka nieumyślnie sama na siebie wywiera presję, ponieważ jej życie od zawsze tak wyglądało i nie wyobraża sobie, że może być inaczej. Dopiero gdy poznaje Alex i Raja, zauważa, że wiele przeszkód w realizacji planów bądź marzeń stawia sobie sama.

Michelle Falkoff stworzyła bohaterkę posiadającą w sobie tę iskierkę. Realną i namacalną. Z łatwością możemy wyobrazić sobie Karę i jej problemy. Możemy jej współczuć, ale i w niektórych chwilach zazdrościć. I to jest naprawdę niesamowite. Reszta bohaterów także jest ciekawie nakreślona. W książce nie występują postacie o wyjątkowo skomplikowanych charakterach, jednak nie jest to w ogóle wadą, ponieważ dzięki temu powieść jest lekka i musimy się skupiać na profilach poszczególnych postaci, a możemy zająć się rozwiązywaniem intryg, które naprawdę są dość zagmatwane.

Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się mało skomplikowana, jednak to tylko pozory. Podczas czytania autorka zaskakuje i zaciekawia. Sprawia, że ciągle ma się lekki niedosyt i ochotę dalej drążyć opowiadaną przez nią historię. Początkowe nieporozumienie rozrasta się z czasem do rozmiarów ogromnej intrygi, w której centrum jest oczywiście nasza główna bohaterka. Choć zakończenie jest łatwe do przewidzenia, to to w jaki sposób dochodzi do takiego rozwiązania całej sytuacji jest przez długi czas ogromną niewiadomą. Mimo że na początku książka skupia się głównie na Karze i ma na celu pokazanie tego, jak przezwycięża lęk, z czasem wątek ten schodzi na drugi tor, by ustąpić pierwszeństwa innemu, bardziej dynamicznemu, i rozwinąć akcję w niespodziewanym tempie.

Pod presją nie jest to książka idealna dla wszystkich, jednak jestem pewna, że miłośnicy niebanalnych historii młodzieżowych będą zadowoleni. Ciekawie wykreowana główna bohaterka, zaskakująca i dynamiczna fabuła oraz lekki styl, jakim pisana jest książka w połączeniu z poważnymi tematami, jakie są w niej poruszane tworzą kompozycję, której nie oprze się żaden nastolatek... a i osoby nieco starsze nie będą narzekać.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria Young! ♥

Autor: Michelle Falkoff
Tytuł oryginalny: Pushing Perfrct
Tytuł polski: Pod presją
Tłumaczenie: Jerzy Bandel
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 15 lutego 2017
Moja ocena: 7/10
[Zapowiedź] Pod presją ~ Falkoff Michelle

lutego 12, 2017

[Zapowiedź] Pod presją ~ Falkoff Michelle

Już w tą środę premiera najnowszej książki Falkoff Michelle - autorki Playlist for the Dead! Książka pojawi się w Polsce dzięki Wydawnictwu Feeria Young!

Pod presją ~ Falkoff Michelle

Pewnego dnia na twarzy Kary rośnie pryszcz. Dziewczyna za nic nie chce się przyznać do tego przed przyjaciółkami. Ukrywa też przed nimi zżerający ją nieustannie stres, dlatego ich relacja wkrótce dobiega końca.
Rok później Kara żyje już właściwie tylko dla ocen, dopingowana przez ambitnych rodziców, by dostać się do najlepszego college’u. Po ataku paniki w trakcie ważnego testu Kara widzi tylko jedną drogę, by zaliczyć egzamin: tabletki, zaproponowane przez nową koleżankę. Oczywiście w tajemnicy. Tabletki połknięte, egzamin zaliczony, sprawa zapomniana. Nie wszyscy jednak zapomnieli…
Poza Karą i jej przyjaciółką o pigułkach wie ktoś jeszcze. Ktoś, kto nie zawaha się użyć tej informacji w odpowiedni sposób, jeśli Kara czegoś dla niego nie zrobi… Wkrótce okazuje się, że nie tylko Kara jest jedyną osobą, która ma porachunki z tajemniczym wrogiem.
Kto trzęsie całą szkołą? Czy Karze i innym uda się wydostać z macek szantażu?

Premiera: 15 lutego 2017

Żegnaj - ktokolwiek wymyślił to słowo, powinien smażyć się w piekle - Utrata ~ Rachel Van Dyken

stycznia 28, 2017

Żegnaj - ktokolwiek wymyślił to słowo, powinien smażyć się w piekle - Utrata ~ Rachel Van Dyken

Miłość to uczucie, które łapie nas w swoje sidła niespodziewanie. Jedne słowo, jeden nieznaczący gest może sprawić, że zakochamy się w kimś i resztę swojego życia będziemy chcieli spędzić u boku tej osoby. Istnieją jednak przeciwności losu, które w parę chwil mogą zniszczyć nasze plany i marzenia, przeciwności, których nie da się pokonać. Jedną z nich jest choroba... choroba prowadząca do śmierci.

Kiersten zaczyna naukę w nowej szkole. Z pozoru wydaje się zwykłą, nieco zamkniętą pierwszoroczniaczką. Nikt tak naprawdę nie wie, jakie demony w niej siedzą; że co noc tonie w morskich głębinach; że jej życie w krótkim czasie całkowicie straciło sens; że kiedyś interesowała się modą, dziś za to bierze leki antydepresyjne. Jedno spotkanie rozstraja ją całkowicie. Jeden chłopak wkrada się do jej serca. Czy w tak krótkim czasie można się zakochać? Czy Wes wyciągnie ją z samego dnia otchłani i zburzy mur, którym się tak szczelnie otoczyła?

Już na samym wstępie chciałabym uświadomić wam jedną rzecz - Utrata, mimo wszystko, to literatura nie najwyższych lotów. Jest to raczej książka dla nastoletnich miłośniczek historii o nieszczęśliwej miłości, liczących na happy end.
Jej fabuła nie jest zbyt rozbudowana. Wszystko kręci się wokół wątku miłosnego. Przez około dwieście stron czytamy o Wesie i Kiersten. O miłości, która dla obu ze stron może być zarówno toksyczna, jak i zbawienna. Wszystko zmienia się pod koniec powieści, kiedy to tajemnice wyjaśniają się i zaczyna się walka. Walka o miłość i o samego siebie; walka, która praktycznie z góry jest przegrana. Te niecałe sto stron przekazuje wartości pozostające często przez nas niezauważane, autorka kieruje naszą uwagę na zmiany, jakie często życie na nas wymusza i pokazuje, że nie zawsze muszą być to zmiany na gorsze. Te kilkadziesiąt stron nieco ratuje całość i sprawia, że książka ta nie jest tak schematyczna, banalna i bezwartościowa, jak mogłoby się wydawać na samym początku.

Rachel Van Dyken operuje ograniczoną liczbą bohaterów. Oprócz głównych postaci lepiej poznajemy jedynie Lisę i Gabe'a, choć i oni zostali scharakteryzowani kilkoma określeniami, które nawet nie odbijają się w ich zachowaniu. O Lisie wiemy tyle, że lubi zabawę. Gabe za to jest z pozoru typowym manipulantem i podrywaczem, dla którego nie liczy się nic więcej oprócz dobrej zabawy. Z czasem chłopaka poznajemy nieco lepiej, zauważamy, że tak naprawdę nosi pewną maskę, która wraz z biegiem wydarzeń zanika. Dziewczyna za to wtapia się w tło i nie odgrywa w historii większej roli.
Główni bohaterowie są sympatyczni, aczkolwiek jednowymiarowi i sztuczni. Trudno by wzbudzali jakieś większe uczucia, gdy ich praktycznie nie znamy. Jedyną rzeczą, po jakiej możemy ich rozróżniać, są tragedie, które im się przytrafiły. Jednak i te wątki nie zostały zbytnio rozwinięte.

Utrata to książka idealna dla nastoletnich miłośniczek historii miłosnych. Być może osoby lubiące powieści z gatunku New Adult także znajdą tutaj coś dla siebie, jednak jeżeli liczycie na pasjonującą i poruszającą historię o życiu, miłości i śmierci, to możecie się srodze zawieść. Dla mnie pierwsza część serii Zatraceni to nieco banalna, choć zawierająca kilka ciekawych sentencji, powieść na kilka nudnych wieczorów. Taki odmóżdżacz, przy którym można spędzić kilka godzić, a następnie zacząć inną książkę i o tej szybko zapomnieć.

Autor: Rachel Van Dyken
Tytuł oryginalny: Ruin
Tytuł polski: Utrata
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 4 lutego 2015
Moja ocena: 6/10
Co mnie zmieniło na zawsze ~ Amber Smith

listopada 29, 2016

Co mnie zmieniło na zawsze ~ Amber Smith


Jest wiele rodzai zbrodni i przemocy. Jedne, takie jak kradzież zegarka czy nabicie komuś siniaka, nie są wydarzeniami, które w jakimś znaczącym stopniu wpływają na nasze życie. Owszem, mógł być to zegarek, który otrzymaliśmy w spadku po przodku czy kupiliśmy za dużą sumę pieniędzy, jednak tak naprawdę nie był na tyle ważny, by wywrócić wszystko do góry nogami. Jednakże istnieją zbrodnie, które są niewybaczalne i odciskają trwałe piętno na naszej psychice. Takim czymś jest gwałt. Coś obrzydliwego i nieludzkiego, a jednocześnie ciągle występującego w naszym społeczeństwie. A co jest najgorsze w tej zbrodni? Że często dopuszczają się jej osoby, które znamy i którym ufaliśmy bezgranicznie; które miały być naszymi wybawicielami, a okazują się okrutnymi prześladowcami.

Kiedyś był obiektem jej westchnień, osobą, której bezgranicznie ufała. Dziś nienawidzi go z całego serca i życzy mu wszystkiego, co najgorsze. On sprawił, że jej życie zmieniło się w piekło. Kim teraz jest Eden? Bo już na pewno nie tą niewinną nastolatką, którą była przed TYM wydarzeniem. Jej życie stało się pasmem bólu, smutku i życiowych porażek. Nie tak łatwo poradzić sobie z myślą, że zostało się zgwałconym i nikt ci w to nie uwierzy.

Amber Smith podjęła się zadania, które nie było wcale takie proste. Postanowiła stworzyć historię dziewczyny będącej na skraju samozniszczenia; dziewczyny, która po tym jak brutalnie potraktował ją przyjaciel jej brata zamknęła się na pomoc innych i zaczęła tłamsić w sobie wszystkie uczucia. Opowieść ta mogła stać się nierealna przez choćby jeden pominięty szczegół. A jednak autorce udało się przedstawić czytelnikom coś dopieszczonego i swoją realnością poruszającego serca i umysły. Historia Eden to opowieść pełna bólu i cierpienia, która zmusza nas do głębszej refleksji i wywołuje wiele sprzecznych uczuć. Z jednej strony współczujemy głównej bohaterce i mamy nadzieję, że jej oprawcy przytrafi się wszystko co najgorsze, z drugiej - mamy ochotę wejść do książki i nawrzeszczeć na nią za to, co zrobiła ze swoim życiem. Bo tak naprawdę każdy ma wybór, ona jednak tego nie dostrzegała, myślała, że istnieje tylko jedna opcja i przez to z każdym dniem pogrążała się coraz bardziej.

Wydarzenia powieści rozgrywają się w liceum. Smith doskonale oddała prawdziwą rzeczywistość i idealnie przedstawiła kontrasty w niej istniejące. Z jednej strony mamy prymusów i sportowców, których kocha cała szkoła, z drugiej szare myszki, istniejące tylko po to by się na nich wyżywać. A przepaść pomiędzy tymi dwoma światami jest ogromna. W każdej szkole istnieją etykietki, jednak to od ciebie zależy, która z nich zostanie ci nadana - to między innymi pragnie przekazać autorka, gdy opowiada nam historię Eden. Bo oprócz głównego poruszanego problemu (gwałtu) Amber Smith próbuje przekazać nam wiadomość i pokazać, że tak naprawdę to od nas zależy, co zrobimy z naszym życiem. Powinniśmy o tym pamiętać i nie słuchać ludzi pragnących wmówić nam coś innego.

W książce znajdziemy także wyjątkowo dobrze nakreślone profile psychologiczne postaci. Autorka skupia się na uczuciach towarzyszących poszczególnym wydarzeniom oraz pokazuje nam przemiany zachodzące w bohaterach pod wpływem różnych sytuacji i czasu. Eden to początkowo zwykła, może nieco dziecinna czternastolatka naiwnie zauroczona starszym chłopakiem. Po tragicznym wydarzeniu zaczyna widzieć świat w mniej wesołych barwach. Zamyka się w sobie, zmienia się, bo nie chce, by strach przejął kontrolę nad jej życiem. Na naszych oczach upada. I nie pozwala nikomu, by pomógł jej się podnieść.

Co mnie zmieniło na zawsze jest książką napisaną lekko, a jednak poruszającą wyjątkowo drażliwe tematy. Niezrozumienie przez rodziców, poniżanie, pierwsze zauroczenie i gwałt - między innymi te problemy porusza autorka. Jest to książka, którą zdecydowanie warto poznać. Pokazuje ona nie tylko sposób myślenia ofiar gwałtów, ale także to, że te osoby często wołają o pomoc, lecz mimo wszystko nie są słyszane...

Za możliwość poznania książki dziękuję z całego serca wydawnictwu Feeria Young ♥♥♥
Raz rozpalonego ognia nie da się ugasić... - Ogień za ogień ~ Jenny Han, Siobhan Vivian

listopada 16, 2016

Raz rozpalonego ognia nie da się ugasić... - Ogień za ogień ~ Jenny Han, Siobhan Vivian


Często mówi się, że zemsta zawsze jest słodka. Czy jednak może okazać się za słodka?
Mary, Lillia i Kat dokonały, można by powiedzieć, czegoś niezwykłego. Ukarały osoby, które w przeszłości bardzo je skrzywdziły. Powinny poczuć ulgę, jednak tak nie jest. Wydarzenia z Balu absolwentów prześladują je jak widmo. Nic nie potoczyło się tak, jak miało. Mimo wszystko dziewczyny muszą trzymać się razem i nie dać po sobie poznać, że coś jest nie tak. Gdy jednak sprawy o wiele bardziej się skomplikują, czy licealistki zdołają utrzymać sekret w tajemnicy? Czy uczucia przejmą kontrolę nad rozumem? Czy historia ta może skończyć się happy endem?

Od dawna nie mogłam doczekać się chwili, w której sięgnę po kontynuację opowieści o Mary, Lilli i Kat. Zakończenie Ból za ból pozostawiło po sobie niedosyt. Sprawiło, że chciałam o wiele więcej. Gdy tylko w moje ręce dostała się Ogień za ogień wzięłam się za czytanie... I przepadłam. Książka swoim poziomem dorównuje poprzedniczce. Autorki nie spoczęły na laurach, a po raz kolejny przedstawiają nam skomplikowaną i pełną niespodziewanych zwrotów akcji historię, od której nie sposób się oderwać. Porzucone marzenia, fałszywe przyjaźnie, zakazana miłość - to i wiele więcej znajdziecie w tej książce. Czytając Ogień za ogień nie sposób się nudzić. Nasze emocje od pierwszych stron aż do samego końca są napięte jak struna. Historia dziewczyn pasjonuje i wciąga, a jednocześnie wywołuje strach i zniesmaczenie. Jenny Han i Siobhan Vivian bawią się czytelnikami jak marionetkami. To jest naprawdę niesamowite!

Postacie książki żyją. Sprawia to, że powieść czyta się z przyjemnością i z zaangażowaniem śledzi losy poszczególnych bohaterów. Charakter każdej z postaci jest wyjątkowo złożony. Żaden bohater, nawet drugoplanowy, nie został przedstawiony w pobieżny sposób. Każdy jest pieczołowicie dopracowany i naznaczony innymi cechami. Przykładem może być choćby Reeve - chłopak będący w centrum całego zamieszania. Na pierwszy rzut oka wydaje się on osobą mającą wszystko czego zapragnie i nie liczącą się z uczuciami innych, jednak rzeczywistość nigdy nie jest czarno-biała. Dopiero wraz z biegiem opowieści poznajemy go i przekonujemy się, że tak naprawdę Reeve jest inny, niż mogłoby się zdawać.
Główne bohaterki są bardzo charakterystyczne. Dziewczyny w inny sposób podchodzą do życia, interesują się innymi rzeczami, pochodzą z różnych środowisk, a jednak autorkom udało się sprawić, że nie ma pomiędzy nimi zgrzytów. Co więcej, stworzyły piękną przyjaźń, która może przetrwać wiele.

Ogień za ogień trzyma poziom poprzedniej części. Jest dynamiczna i pełna niespodzianek. Znajdziemy w niej masę intryg i skomplikowanych sytuacji, podczas których sami bohaterowie nie mają pojęcia o co chodzi. Jest to książka idealna dla miłośników popularnej serii Pretty Little Lairs, ale także osób lubiących nieco bardziej ambitne oraz poruszające problemy społeczne młodzieżówki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria Young! ♥♥♥
Niektóre legendy mają w sobie ziarno prawdy - Urodzona o północy ~ C.C.Hunter

sierpnia 30, 2016

Niektóre legendy mają w sobie ziarno prawdy - Urodzona o północy ~ C.C.Hunter



Wierzycie w legendy i postacie w nich występujące? Nie? To chyba czas uwierzyć. Na świecie nie istnieje jedynie rasa ludzka, ale także inne, charakteryzujące się wyjątkowymi cechami. Dalej nie wierzycie? No cóż, wasza sprawa. Może Wodospady cienia otworzą wam oczy i tak jak w przypadku Kylie przekonajcie się, że inny nie zawsze oznacza gorszy.

Życie Kylie legło w gruzach. Chłopak ją zostawił, ukochana babcia umarła, a rodzice się rozwodzą. Czy może być gorszej? Odpowiedź brzmi: Tak. Matka wysyła dziewczynę na letni obóz dla trudniej młodzieży, odbywający się w miejscu zwanym Wodospady Cienia. Dziewczyna jest tym oburzona, jednak gdy poznaje prawdę, wszystko staje się jeszcze dziwniejsze. Postanawia wyrwać się z tego miejsca dla dziwolągów, jednak nie jest to takie łatwe. Wszyscy wokół upierają się, że jest jedną z nich. Sprawy nie ułatwiają także dwaj chłopcy - Derek i Lucas, którzy, mimo iż całkowicie różni, obaj przyciągają ją do siebie niczym magnez.

Opowieść Kylie zaczyna się dość lekko, mimo że od samego początku autorka porusza trudne tematy, takie jak ból po stracie ukochanej osoby czy trudne stosunki pomiędzy matką i córką. Z czasem napięcie rośnie, atmosfera gęstnieje i zanim się obejrzymy, porywa nas wir mrocznych i ekscytujących wydarzeń, które nie dają nam odejść od książki. Bo jak się okazuje, historia dziewczyny jest bardziej zagmatwana niż mogłoby się początkowo zdawać. Jestem zachwycona przebiegiem wydarzeń, chociaż nie wiem czy w tym przypadku to odpowiednie słowo, patrząc na to, co się dzieje. Autorka na początku w subtelny wprowadza nas w świat istot nadprzyrodzonych, po czym sami już płyniemy z nurtem, aż w końcu znajdujemy się na głębokiej wodzie i nie możemy się wyrwać z objęć tej historii. Czytając tę książkę, na początku miałam wrażenie, że wszystko jest zlepkiem niezwiązanych ze sobą wydarzeń, jednak w pewnym czasie elementy układani
zaczęły wskakiwać na swoje miejsca i w tym właśnie momencie doszłam do wniosku, że to jedna z najlepszych książek z pogranicza young adult i fantastyki, jakie czytałam w całym życiu!

Kylie to postać jakiej że świecą szukać w książkach młodzieżowych. Posiada swoje wady, których jest świadoma. Nie użala się nad sobą i nawet w trudnych chwilach myśli o innych, chociaż potrafi także pokazać pazur. Jest odważna i jednocześnie w jakiś sposób niewinna. Uczucia - odgrywające ważną rolę w tej historii - nie przejmują nad nią kontroli. Nie poddaje się im i nie pozwala sobie na zbytnią naiwność. Nie wiem dlaczego, ale z łatwością się z nią zidentyfikowałam. Kylie przez te nieco ponad trzysta stron stała mi się wyjątkowo bliska, a jej historia nieobojętna.

Mamy także cudownych dwóch bohaterów płci męskiej, o których wspomniałam w opisie - Dereka i Lucasa. Odgrywają oni w tej opowieści dość znaczącą rolę. Obaj wzbudzają w głównej bohaterce intensywne uczucia, chociaż nie w każdym przypadku są one pozytywne. Nie wierzę, że to mówię, ale nie wyobrażam sobie, żeby w tej książce nie pojawił się trójką miłosny. Nie wiem jakim cudem, ale do opowieści pasuje idealnie. Każdy z chłopaków posiada cechy, które odróżniają go od drugiego i to jest naprawdę ciekawe. Przy kreowaniu tych postaci autorka nie poszła na łatwiznę.
Zresztą każda z pojawiających się w powieści postaci jest umiejętnie nakreślona, każda wydaje się realna. I mówimy tu o wampirach, wilkołakach, elfach, czarownicach, zmiennokształtnych i innych postaciach nadprzyrodzonych. Tchnięcie w nich tej iskierki nie jest aż takie proste, jak się może wydawać. Jednak C.C.Hunter udało się to znakomicie!

W Urodzonej o północy podoba mi się to, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Mamy zgrabnie skonstruowaną, ciekawą, pełną mroku i niespodziewanych zwrotów akcji oraz oryginalną fabułę. Do tego wyjątkową główną bohaterkę i barwnie nakreślone postacie drugoplanowe. Wszystko przedstawione jest w lekki i przystępny sposób. Nie można także zapomnieć o intrygującym wątku nadprzyrodzonym, który jest bardzo ważny w tej powieści oraz trudnych tematach poruszanych w Urodzonej.... No i humor, często ironiczny, który sprawiał, że przy co drugiej stronie uśmiech pojawiał się na mojej twarzy.

Wodospady cienia dołączają do listy moich ukochanych literackich miejsc, w których chciałabym być lub do których chciałabym dostać zaproszenie (dyrektorze Hogwartu, ciągle nie mam listu!). A tymczasem polecam wam z całego serca pierwszy tom i nie mogę się doczekać, aż dopadnę kolejne!

Autor: C.C.Hunter
Tytuł oryginalny: Born at Midnight
Tytuł polski: Urodzona o północy
Tłumaczenie: Joanna Lipińska
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 15 stycznia 2014
Moja ocena: 10/10
[Wakacje z Feerią Young] W książce - moje opowiadanie ♥

sierpnia 17, 2016

[Wakacje z Feerią Young] W książce - moje opowiadanie ♥

Kochani,
jakiś czas temu zapraszałam was do udziału w konkursie dla blogerów, organizowanym przez wydawnictwo Feeria Young. Dziś chciałabym zaprosić do przeczytania mojego konkursowego opowiadania. Lekko się stresuję, ale co tam! Nie boję się tego, czy zajmę jakieś miejsce, ale tego, czy wam przypadnie go gustu moja opowieść. ^^ Mam nadzieję, że chociaż części z was się spodoba. Liczę także na opinie na temat opowiadania - co wam się w nim podobało, a co nie za bardzo. A może nic się nie podobało? Dobra, jak się stresuję, to dużo mówię (piszę), ale już kończę i... po prostu zapraszam do poznania tej historii!


"W książce"

Kolonie „W książce”! Przeżyj niesamowitą przygodę wraz ze swoimi ulubionymi postaciami literackimi!

Spojrzałam na ogłoszenie podekscytowana. Szybko wyjęłam telefon i wybrałam numer.
– Halo? - rozległ się po chwili głos w słuchawce.
– Słowiczek, mam mega wiadomość!
– Aż tak ważną, żeby dzwonić o... Matko, trzeciej nad ranem?!
– Tak! Znalazłam kolonię dla nas! - krzyknęłam do słuchawki.
– Kobieto, jest środek nocy! - zirytowała się – Możesz mi powiedzieć o tym jutro!
Po tych słowach się rozłączyła. Zdziwiona odłożyłam telefon i jeszcze raz wzięłam się za czytanie ogłoszenia:

Kochasz książki i chcesz przeżyć wakacje marzeń? Kolonie „W książce” to coś dla ciebie! Rozwiązuj tajemnice, zwiedzaj nowe światy, znajdź się w centrum wszystkich intryg i poznaj swoje ulubione postacie literackie. Będziesz potrzebować nie tylko wyobraźni! Kolonie „W książce” dadzą ci możliwość uczestniczenia we wszystkich ciekawych akcjach twoich ukochanych powieści. Nie zwlekaj i zgłoś się! Wszystkich chętnych zapraszamy do internetowego zapisywania się poprzez formularz, znajdujący się na stronie www.teleporter.pl!

– Natalia, pośpiesz się! - krzyknęłam do przyjaciółki, wchodząc na pokład wielkiej łodzi.
– Już idę! - odkrzyknęła sprzed budki biletowej i zaczęła biec w moją stronę. Weszłam po schodkach do wnętrza łodzi... i oniemiałam. Całe wnętrze zachowane było w odcieniach czerni i czerwieni. Krwistoczerwone ściany, czarne sofy i fotele, duży, płaski telewizor wiszący na ścianie, stół do gry w bilard, stojący w kącie i... minibarek nie tylko z sokami, ale i czymś mocniejszym.
– Wow – powiedziała Natalia, wchodząc do pomieszczenia tuż za mną.
Na pokładzie pełno było innych uczestników kolonii. Moje trzy pozostałe przyjaciółki, które także namówiłam na wyjazd, siedziały w kącie na jednej z narożnych sof i o czymś zawzięcie dyskutowały.
– Pati, Natalka – zawołała Rząpek, brunetka o zielonych oczach, i rzuciła się na nas obie – Jak fajnie, że już jesteście!
Odsunęła się i po chwili kolejno przytuliły się do nas Justyna i kolejna Natalia – dwie bliźniaczki, podobne do siebie jak krople wody, a jednak całkowicie odmienne pod względem charakteru.
– Właśnie rozmawiałyśmy o tych koloniach – zaczęła Justyna, gdy już siadłyśmy na sofie – Co my na nich w ogóle będziemy robić?
– Nie wiem – odpowiedziałam zgodnie z prawdą – Pewnie jakieś gry i zabawy z książką... No i czytanie.
– Ale jak się za dużo czyta, to też staje się to nudne – zajęczała Słowiczek.
– Spokojnie... To kolonie. Na koloniach się nigdy nie nudzi.
– Mam nadzieję – odpowiedziała Rząpek – A tak w ogóle... Ta łódź jest odjechana! O, i patrzcie, stół od gry w bilard jest wolny! Idziemy zagrać?
– No pewka!

Płynęliśmy kilka godzin. W końcu łódź przybiła do brzegu na jakiejś wysepce. Wszyscy z ulgą przywitali stały ląd. Na miejscu czekał już na nas młody mężczyzna, miał na oko dwadzieścia kilka lat, i, poprzez las, zaprowadził nas do ogromnego domu, który z zewnątrz wyglądał jak zwykły blok, jaki można spotkać... wszędzie. Jednak pozory potrafią być bardzo mylące. Gdy tylko cała nasza grupa, licząca około trzydziestu osób (tak, policzyłam na łodzi) weszła do środka, wszyscy stanęli urzeczeni. Zamiast klatki schodowej, której podświadomie się spodziewałam, zobaczyłam pokój pełen różnego rodzaju konsol i ekranów, niczym w jakimś filmie science fiction. Po prawej i lewej stronie był otwarte drzwi. Jedne prowadziły do sali z jakimiś ogromnymi tubami, drugie, do przeogromnego pomieszczenia z książkami! Rozglądałam się wokół zafascynowana, gdy rozległ się kobiecy głos. Nie wiadomo kiedy w pokoju pojawiła się blondynka w turkusowej, asymetrycznej sukience na ramiączkach.
– Witam was serdecznie! Nazywam się Anastazja i jestem pomysłodawczynią kolonii „W książce”. Cieszę się, że wybraliście naszą ofertę. Tak jak pisaliśmy, będą to wyjątkowe kolonie. Myślicie, że wiecie dlaczego? Nic bardziej mylnego. Słysząc o naszych koloniach, macie w głowie wizję Moondrive Camp? Pozbądźcie się jej natychmiast! Jesteśmy o wiele bardziej... oryginalni. I możemy wam zafundować prawdziwe przygody.
– O co chodzi? - odezwała się dziewczyna, stojąca obok Rząpka – Byłam na Moondrive Camp i tam było wspaniale! Nie jestem pewna, czy uda wam się to przebić.
Anastazja uśmiechnęła się.
– Po dwóch tygodniach tutaj sama się przekonasz – radośnie zapewniła ją kobieta, po czym obróciła się i pokazała gestem, byśmy ruszyli za nią. Podeszła bliżej monitorów i ludzi przy nich pracujących. - Jesteśmy wyjątkowi pod wieloma względami. Interesują nas nie tyle same książki, co możliwości, jakie one dają. Ludzie przez wielki tworzyli różne światy i postacie, a jednak wszystko to mogliśmy zobaczyć tylko w naszych głowach – ruszyła w kierunku pomieszczenia z książkami – Naukowcy od lat szukali sposobu, by to zmienić. I w końcu się udało. A wy będziecie jednymi z pierwszych osób, które się o tym przekonają.
– Nie rozumiem – odezwałam się nieśmiało.
– Chyba nikt z nas nie rozumie – dodała Natalka.
Cała grupa przytaknęła. Anastazja uśmiechnęła się jeszcze szerzej, po czym zaprowadziła nas do drugiego pomieszczenia.
– Ten budynek to nie tylko siedziba firmy Teleporter, ale i największa skarbnica książek w Polsce! W tej dziewięciopiętrowej budowli można znaleźć wszystkie książki, jakie zostały wydane w naszym kraju w formie drukowanej w ciągu siedmiu wieków! Ta biblioteka jest teraz do waszej dyspozycji. Wybierzcie po trzy książki, a następnie przyjdźcie do drugiego pomieszczenia, tego z kapsułami. Macie na to cztery godziny.
Odwróciła się i już miała wyjść, gdy o czymś sobie przypomniała:
– Ach tak, zapomniałam dodać, że każda publikacja jest tutaj tylko w jednym egzemplarzu i nie liczcie na to, że ktokolwiek z was znajdzie tę samą książkę, co znajomy czy znajoma.
To powiedziawszy, wyszła. Początkowy szok, szybko zamienił się w ogólną radość. Cała grupa zaczęła buszować wśród książek, znajdujących się na tym piętrze. Wszyscy krzyczeli i biegali podnieceni.
– Patrz, znalazłam „Trzech muszkieterów” w tym pięknym wydaniu!
– Mam „Morderstwo w Orient Ekspresie”!
– Fuuu... „Romeo i Julia” - nienawidzę tego!
W końcu, na piątym piętrze, znalazłam dwa tytuły, które kochałam całym sercem i jeden zawsze wprawiający mnie w dobry humor. Wzięłam je bez wahania. Pięć minut przed końcem czasu ruszyłam z Justyną, Natalią, Rząpkiem i Słowiczkiem do pomieszczenia z kapsułami.
– Cudownie, że już wszyscy jesteście! - odezwała się Anastazja, gdy wszyscy uczestnicy kolonii zebrali się w jednym miejscu. Jednego chłopaka musieli wyprowadzić z biblioteki siłą. Kiedy ochroniarze ciągnęli go do drugiego pokoju, krzyczał coś o Raju danym mu przez Boga. Doskonale go rozumiałam... – Teraz proszę, by każdy z was poszedł do kapsuły. Na samym dole są otwory. Włóżcie do każdego z nich książkę. Następnie dotknijcie całą dłonią książki, którą wybieracie na swoją główną, i z której ma pochodzić wasza przewodniczka.
Spojrzałam na wybrane tytuły. Zdecydowałam się na powieść, którą czytałam tylko jeden raz, a jednak mimo wszystko uważałam za jedną z najlepszych tego gatunku oraz uwielbiałam jej humor i klimat.
– Teraz wejdźcie do swoich kapsuł.
Rozległy się ciche szepty. Nikt nie zrobił tego, co poleciła Anastazja.
– O co chodzi? - spytała.
– Dlaczego mamy to zrobić? - zapytała szatynka w koszulce z napisem „There not only book”.
– Hm, to dość głupie pytanie, jak na osobę, jak myślę, oczytaną, nieprawdaż? - odpowiedziała Anastazja. Dziewczyna zaczerwieniła się i speszona schowała za osoby stojące obok – Macie to zrobić, choć może trafniejsze byłoby stwierdzenie, że CHCECIE to zrobić, ponieważ kochacie czytać i zawsze chcieliście dowiedzieć się, jak wygląda rzeczywistość w waszych ukochanych książkach, prawda?
Kilka osób przytaknęło niepewnie.
– A więc na co czekacie?! Ta maszyna zabierze was w miejsca, które zawsze chcieliście odwiedzić. Nie chcecie chyba zmarnować takiej okazji?
Kilkanaście osób niepewnie weszło do kapsuł, w tym Słowiczek. Ja stałam dalej nieprzekonana.
– A jaką mamy gwarancję, że nie oszukujesz i nic nam się nie stanie? - spytała Justyna.
– Taką, że podpisaliśmy dokumenty, w których bierzemy odpowiedzialność za was i moglibyśmy mieć ogromne problemy, gdyby coś wam się stało – uśmiechnęła się – a poza tym jesteśmy firmą, której badania finansują, jak byście to powiedzieli, największe szychy z całego świata. Wiele byśmy stracili, gdyśmy was oszukali.
Nie do końca przekonana, jako pierwsza z pozostałych osób weszłam do tuby. Gdy już wszyscy znaleźli się w środku, szklane drzwi oddzieliły nas od reszty świata. Zamknęłam oczy. W jednej chwili poczułam jak moje ciało rozpada się na milion kawałeczków, a każdy z nich zaczął wyginać się w inną stronę. Krzyknęłam z bólu. Nagle w jednej chwili wszystko minęło. Oślepił mnie blask, który już po chwili ustąpił ciemności. Poczułam się pusta. Osaczona. Chciałam poruszyć rękoma, jednak nie dałam rady. Co to w ogóle miało być?! Nadgarstki mnie piekły. Zaczęłam się szarpać. Czułam, jak jakiś metal wrzyna mi się w skórę, a po rękach na materiał, na którym leżałam, płynie coś ciepłego. Krew. Nie widziałam nic. Zaczęłam krzyczeć. Moja głowa... Ten ból był nie do zniesienia. Moje myśli zaczęły błądzić gorączkowo i zauważyłam, że nie pamiętam, kim jestem. Coś na P. Tak, ta litera coś zaczynała, jednak słowo to wyparowało z mojego umysłu niczym mgła. Usłyszałam, że ktoś stuka w moją... Nie wiedziałam, co to w ogóle było! Po chwili zaczęła mi świtać w głowie pewna myśl, a za nią kolejna. TO BYŁA TRUMNA! BYŁAM W „ALIVE”! Zaczęłam szamotać się coraz bardziej. Głos mi już zachrypł. Nagle wieko uniosło się i oślepiło mnie światło.
A już miałam nadzieję, że będziesz mądrzejsza niż reszta i poradzisz sobie beze mnie – odezwał się znudzony głos. Po chwili czyjeś ręce złapały mnie, podniosły i znów położyły, tyle że tym razem na czymś chłodnym i twardym. Światło paliło moje oczy, a od krzyku bolało mnie gardło. Po nieznośnie długim czasie zaczęłam widzieć niewyraźne kontury. Nade mną stała wysoka kobieta. Z mijającymi chwilami zaczęłam widzieć szczegóły – jej blond włosy opadały falami na ramiona, a skórzana czarna kurtka i takie same spodnie podkreślały idealną figurę. Jednak najbardziej niesamowite były oczy – czarne, niczym najmroczniejsza, bezgwiezdna noc.
Chciałam się spytać, kim jest, jednak udało mi się jedynie coś wycharczeć.
– Och, nie zawracaj sobie głowy mówieniem – powiedziała z dziwnym grymasem, mającym chyba przypominać uśmiech – Jestem Trina. A ty Patrycja. Wszystko wyjaśnione?
Zacharczałam w odpowiedzi. Nie, nic nie było wyjaśnione.
– Dobra, to teraz wstawaj. Musimy uwolnić się z tej metalowej puszki.
Rozejrzałam się dookoła. Znajdowałam się w sterylnym pomieszczeniu. Moja trumna nie była jedyną. Oprócz niej było jeszcze jedenaście innych. Nie chciałam do nich zaglądać. Mimo iż nie pamiętałam swojego imienia, wiedziałam, co tam znajdę. Podniosłam się z podłogi i stanęłam opierając się o ścianę.
– P-uuszki? - wycharczałam.
– Ech, tak puszki... jak ja tego nie lubię... - spojrzała na mnie z niesmakiem – Jesteś w „Alive” - książce, którą sama wybrałaś. Jestem tutaj z Tobą, ponieważ jako główną powieść postanowiłaś wziąć tę, w której ja żyję. Na razie ogarniasz?
Pokiwałam twierdząco głową.
– Zdecydowałaś się na podróż po trzech światach literackich, w której ja, chcąc, nie chcąc, muszę Ci towarzyszyć. W każdym ze światów musisz wykonać zadanie, by móc przejść do kolejnego. Teraz jesteś w „Alive”.
Spojrzałam na nią wystraszona. Nie tego się spodziewałam.
– Rozumiem, że to jakiś sen? Albo gaz halucynogenny? Naprawdę jestem u siebie w domu, w łóżku i te kolonie nigdy nie miały miejsca... Tak, to musi być rozwiązanie!
– Myśl sobie, jak chcesz – odpowiedziała z obojętnością. – Jednak to nie zmienia faktu, że musisz się stąd wydostać.
– Dobra, możemy się brać do roboty … Zaraz, ale w książce nie było powiedziane, jak to zrobić?!
– To już twój problem. Musisz sama znaleźć wyjście.
Rozejrzałam się gorączkowo po sali. Drzwi na korytarz były otwarte. Wybiegłam. Za sobą słyszałam kroki Triny. Szare ściany i ciemna podłoga korytarza pokryte były jakimś pyłem, który szybko dostał się do moich dróg oddechowych. Zaczęłam kaszleć, jednak nie mogłam pozwolić sobie na przerwę. Biegłam ile sił w nogach, byle tylko się stąd wydostać. Nagle zderzyłam się z czymś i upadłam. Echo mojego zderzenia potoczyło się daleko wśród metalowych ścian. Spojrzałam przed siebie. Przede mną znajdowały się drzwi. Wstałam, masując głowę.
– Co to, do cholery, ma być?! - krzyknęłam.
– Uspokój się – warknęła na mnie Trina – Nie jesteśmy tu sami.
Nagle usłyszałam kwiczenie. Ogarną mnie strach, bowiem wiedziałam, co to oznaczało. Świnie. Czy na to słowo w waszej głowie pojawia się obraz milutkich zwierzątek, lubiących taplać się w błocie? Wyrzućcie go z głowy raz na zawsze! To, co zobaczyłam na tym statku sprawiło, że nigdy na dźwięk tego wyrazu nie pomyślę o Prosiaczku z Kubusia Puchatka. Świnie... Były trzy. Ogromne niczym krowy, z dwoma kłami i pianą kapiącą z pyska. Tak ciemne, że trudno było je odróżnić od ścian korytarza. W ich oczach czaiło się coś złowrogiego i dzikiego. Krzyknęłam. Tuż obok mnie Trina wysyczała:
– Tylko bez gwałtownych ruchów.
Jednak na nic się to zdało. Już po chwili poczułam, jak coś ciężkiego przygniata mnie. Całe powietrze uszło z mych płuc. Lewe ramię zaczęło piec niemiłosiernie. Nie widziałam, co się dzieje. Mój wzrok zamglił się. Czułam zapach mokrego futra, łajna i krwi. A w następnej chwili znów ogarnęła mnie ciemność. Ból zelżał. Leżałam, a pod sobą miałam miękki materiał... znów znajdowałam się w trumnie. I tak, jak za poprzednim razem wyciągnęła mnie Trina.
– Ach, zapomniałam wspomnieć, że jeśli nawalisz, ponownie znajdziemy się w punkcie wyjścia... Tak więc lepiej nie nawalaj.
Po kilkunastu minutach, a przynajmniej podejrzewałam, że tyle minęło, poczułam się lepiej i znów widziałam wszystko wyraźnie.
– Te drzwi muszą być wyjściem. Musimy je otworzyć, by przejść zadanie – powiedziałam pewnie.
Blondynka spojrzała na mnie z powątpiewaniem.
– A skąd to niby wiesz, Einsteinie?
– Widzisz inną możliwość? - jej milczenie uznałam za odpowiedź – Mam pomysł, jak się ich pozbyć... Ale może być dość ryzykowny.
– Zamieniam się w słuch...

Gdy stanęłyśmy tuż pod drzwiami, miałam serce w gardle. Nie byłam pewna, czy się uda, jednak innego wyjścia nie widziałam. Nie musiałyśmy długo czekać. Pojawiły się po kilkudziesięciu sekundach.
– Jesteś pewna, że w taki sposób działają? - spytała. Jej głos lekko drżał.
– Zamknij się i czekaj...
Świnie stanęły kilkadziesiąt metrów od nas.
– Na trzy - powiedziałam
Największa z nich zaczęła się wiercić w miejscu.
– Raz...
Zaczęły stukać ogromnymi kopytami o podłogę.
– Dwa...
Wystartowały. Biegły na nas, a ich ogromne cielska obijały się o ściany korytarza. Gdy były kilka metrów przed nami, zaczęła buzować we mnie adrenalina.
– Trzy! - krzyknęłam. Na to słowo Trina wbiegła w korytarz po swojej prawej stronie, ja zaś po lewej. Rozpędzone świnie nie dały rady się zatrzymać. Z hukiem wpadły na drzwi, których metal załamał się pod ich ciężkimi cielskami i pękł. Niepewnie podeszłam do dziury. Myślałam, że ujrzę kolejny korytarz i wściekłe świnie szykujące się do kolejnej szarży, jednak nie było tego. Metalowe drzwi prowadziły w nicość. Pewna, że mam to zrobić, zamknęłam oczy i zagłębiłam się w nią. Poczułam bolesny skurcz w brzuchu. Oślepiło mnie światło. Po chwili znalazłam się w pomieszczeniu o białych ścianach i podłodze oraz bez drzwi. Rozejrzałam się zdziwiona. Po chwili u mojego boku pojawiła się Trina.
– A więc wybrałaś „Ja, Ty, My”?
Na początku nie wiedziałam, o co jej chodzi. Dopiero kilka sekund później zrozumiała, że mówi o kolejnej książce, z tych, które wsadziłam do kapsuły.
– Tak.
Blondynka westchnęła.
– O co ci chodzi? - spytałam skonsternowana.
– Kojarzysz pewnie, co trzeba zrobić w tej książce? … Nie odpowiadaj, bo wiem, że tak. A więc ja, jako Twoja towarzyszka muszę wypełnić to zadanie z Tobą. A zresztą... Zaraz zobaczysz.
Gdy tylko skończyła mówić, nad naszymi głowami pojawiły się ogromne napisy, wiszące jakby w powietrzu. Zaczęłam podskakiwać, by móc je lepiej widzieć. „Nasza zabawa w słońcu”. Usłyszałam jakiś szelest. Odwróciłam się. W rogu pomieszczenia pojawiły się ogromne baniaki z drabinami przy ich ścianach. Na każdym z nich była inna nazwa koloru.
– Zaraz, czyli my mamy namalować coś, co będzie odpowiadało zdaniu „Nasza zabawa w słońcu”? - upewniłam się.
– Ehe...
– Ale gdzie to mamy namalować?
Trina spojrzała na mnie, jak na idiotkę, po czym obróciła się wokół własnej osi, wskazując na ściany, sufit i podłogę. Zrozumiałam. Nie musiałam już pytać, czym mamy malować. Sama się domyśliłam. Podeszłam do farby z napisem niebieski. Wspięłam się na drabinkę.
– I niech los wam sprzyja – wyszeptałam do siebie, po czym wskoczyłam do baniaka. Zewsząd zaczęła napierać na mnie farba. Zawzięcie machałam rękoma, by wypłynąć na powierzchnię. Po kilku sekundach się udało.
– Jesteś kompletną idiotką – krzyknęła Trina z dołu.
– Nie marudź już, tylko wskakuj do żółtego i maluj na podłodze piasek.
Zaczęła mnie wyklinać, jednak po chwili poszła w stronę odpowiedniego baniaku. Tymczasem moje myśli zajął jeden problem - jak dostać się do sufitu, by go pomalować. Nagle stałam się wyjątkowo lekka. Moje ciało uniosło się w góry. Krzyknęłam z radości. To było niesamowite! Podleciałam do sufitu i zaczęłam dotykać go w różnych miejscach, by nadać mu błękitny kolor. Na dole Trina malowała podłogę. Na początku była przerażona tym, że latam, jednak w końcu i sama wzniosła się w powietrze. Nadszedł czas na zabawę! Co chwilę podlatywałam do innych kolorów – raz do różowego, kiedy indziej do zielonego czy czarnego. Na jednej ze ścian namalowałyśmy parasol z leżącą pod nim Triną. Na innej nastolatki, grające w piłkę nożną (każda z nich była była odbiciem mojego ciała na ścianie). Kolorowa Ja siedziała na kocu niedaleko Triny i czytała książkę. W rogu pomieszczenia namalowane było słońce. Jedna ze ścian była morzem. Bawiłyśmy się i co chwilę domalowywałyśmy coś nowego – a to ptaka, a to żaglówkę. W końcu roześmiane i całe w farbach stanęłyśmy na środku pomieszczenia i spojrzałyśmy na nasze „dzieło”. Było ono kolorowe, baaaardzo kolorowe. W chwili, gdy pomyślałam, że moja towarzyszka nie jest jednak taka zła, oślepiło mnie jaskrawe światło i znów poczułam coś dziwnego w brzuchu. W następnym momencie wokół mnie rozległa się ogłuszająca muzyka. Znajdowałam się w jakimś klubie. Wokół było pełno pijanych i tańczących ludzi.

– To lubię! - krzyknęła blondynka, pojawiwszy się nagle obok mnie. Nie była już w farbie, a miała na sobie czarną sukienkę, sięgającą jedynie za pośladki. Jej włosy upięte były w luźny kok, a niesforne kosmyki okalały jej twarz. Na nogach miała srebrne czółenka. Doskonale pasowała do tego miejsca. Dziewczyna świetnie bawiąca się malując farbami, zniknęła.
– Gdzie jestem? - odkrzyknęłam.
Trina uśmiechnęła się.
– W piekle.
W tej właśnie chwili uświadomiłam sobie, że trzecią książką, jaką wybrałam, była „W ogień”.
– Trina... ty... ty jesteś diablicą! - dopiero do to mnie dotarło. To ona, podwładna Michaela, zakochana w nim do głębi.
– Brawo za spostrzegawczość – odparła z ironią – A teraz do rzeczy. Mam ważniejsze zadania niż niańczenie ciebie i pilnowanie, byś nie zagubiła się w literackich światach. Wykonaj to zadanie szybko, a od razu wrócisz do domu.
– Co mam zrobić? - spytałam ze strachem w głosie.
Kobieta spojrzała na mnie. Po jej twarzy błądził uśmiech.
– Uwieść JEGO – wskazała na faceta, siedzącego w jednym z boksów. Spojrzałam na niego. Byłam przerażona i na dziewięćdziesiąt dziewięć procent pewna, że zostanę w tym świecie na zawsze. Nie powiem, był przystojny, jednak nie jego wygląd mi przeszkadzał w wykonaniu zadania.
– On się z kimś całuje! A ja mam dopiero piętnaście lat! - wykrzyknęłam
– Tak – powiedziała z obojętnością diablica – To jego dziewczyna, ale spokojnie, nie sprawi Ci problemów. Co do wieku... W tym świecie jesteś diablicą. Tutaj nie obowiązują cię żadne ograniczenia dotyczące wieku czy wyglądu. W jednej chwili możesz zmienić się w seksowną dwudziestkę.
Przełknęłam głośno ślinę. Chciałam jak najszybciej się stąd wydostać.
– Co mam zrobić?
Trina zaśmiała się.
– Najpierw idź tam – wskazała na drzwi z napisem WC – i zmień swoje ciało. To proste – wystarczy, że wyobrazisz sobie jak chcesz wyglądać. Nie będziesz miała z tym problemów, ponieważ posiadasz teraz diabelską moc.
Niepewnie ruszyłam do łazienki. Gdy byłam w środku, spojrzałam w lustro na swoje długie, proste i poczochrane włosy, wieczne cienie pod oczami i lekko garbaty nos. Nie byłam piękna, lecz sama sobie się podobałam. Niestety, Trina miała rację. Jeśli chciałam uwieść tego faceta (i wrócić do domu), musiałam się zmienić. Zamknęłam oczy i zaczęłam gorączkowo wyobrażać sobie ideał kobiety. Gdy je otworzyłam, w lustrze nie zobaczyłam mnie, a ciemnowłosą piękność o piwnych oczach, małym nosku i krwistoczerwonych ustach. Zamiast marnego metr sześćdziesiąt miałam sto siedemdziesiąt trzy centymetry wzrostu plus siedmiocentymetrowe szpile i, podobnie jak diablica, czarną mini. Nie czułam się dobrze w tym ciele, jednak tylko taka zmiana mogła pomóc mi wrócić do domu. Wyszłam z łazienki i wróciłam do Triny. Ta spojrzała na mnie z czymś na kształt uznania, jednak nie skomentowała mojej metamorfozy. Zamiast tego powiedziała:
– A teraz patrz i ucz się.
Diablica ruszyła w stronę baru, a dokładniej jakiegoś szatyna pijącego przy nim drinka. Siadła na krzesełku obok, poprosiła barmana o coś do picia, po czym zagadała do siedzącego obok mężczyzny. Ten spojrzał na nią. W jego oczach pojawił się jakiś błysk. Zaczęli rozmowę, która szybko przerodziła się w dziwną gierkę. To ona niechcący musnęła jego rękę, to on trącił jej kolano swoim. W końcu znaleźli się wyjątkowo blisko siebie. Trina powoli nachyliła się nad mężczyzną i wyszeptała mu coś do ucha. Ten uśmiechnął się i ją pocałował. Już kilka sekund później złapał diablicę w tali i, nie przestając całować, posadził okrakiem na swoich kolanach. Usłyszałam w głowie głos kobiety: „Zrób to samo”. Byłam pewna, że nie dam rady. Nie chciałam całować się z jakimś nieznajomym, jednak jeśli chciałam wrócić do normalnego świata, musiałam to zrobić. Podeszłam do stolika blondyna. Ten przestał całować się ze swoją towarzyszką i spojrzał na mnie z chłodną obojętnością. „Pomyśl, że chcesz, by spojrzał na ciebie jak największy cud świata.” Potrząsnęłam głową. To wszystko stawało się coraz dziwniejsze. Mimo wszystko zamknęłam oczy i pomyślałam tak. Gdy uniosłam powieki, spojrzałam prosto w oczy mężczyzny, które pełne były podziwu i czegoś jeszcze. Nie zwracał już uwagi na śliczną brunetkę, która siedziała obok niego zdezorientowana. „Weź go za rękę i szepnij mu do ucha, żeby poszedł z tobą”. Podeszłam do niego powoli, próbując sprawić, by mój uśmiech nie był sztuczny. Pochyliłam się nad nim i położyłam rękę na ramieniu. Następnie przesunęłam ją w dół ku jego dłoni. Nasze palce się splotły.
– Chodź ze mną – szepnęłam. On wstał jak zaczarowany. Dziewczyna coś za nim krzyczała, jednak ten nawet się nie obrócił. Jego oczy widziały tylko mnie. Nie powiem, było to przyjemne. Zaprowadziłam go do pustego boksu i kazałam mu usiąść, po czym sama siadłam jak najbliżej niego. „Wyluzuj się i spytaj czy jest gotowy pójść z tobą do krainy największych rozkoszy”. Próbowałam się wyluzować, jednak to chyba było poza moimi możliwościami. Zbliżyłam swoją twarz do jego i szepnęłam mu prosto w usta:
– Czy jesteś gotowy pójść za mną dalej, niż sięga piekło, do krainy największych rozkoszy?
Nie wahał się.
– Tak
„Pocałuj go.”
Tak zrobiłam. Smakował wódką i czymś słodkim... Pewnie tamtą dziewczyną. Dopadły mnie wyrzuty sumienia, jednak zanim zdążyłam oderwać się od ust nieznajomego, zakręciło mi się w głowie. „Żegnaj. Mimo wszystko świetnie się bawiłam” usłyszałam ciche słowa w głowie. W tej samej chwili poczułam rozdzierający ból i ogarnęła mnie ciemność. Krzyknęłam. Nagle wszystko minęło. Zauważyłam, że kurczowo zaciskam oczy. Otworzyłam je... i znów znajdowałam się w kapsule. Pchnęłam szklane drzwi najszybciej, jak tylko mogłam i wylądowałam na zimnej podłodze. Nade mną stała Anastazja, uśmiechając się szeroko.
– Dziękujemy za uczestnictwo w koloniach „W książce”. Zapraszamy ponownie za rok!
Tego było dla mnie za wiele. Zemdlałam.


Jeśli dotrwałeś do końca, to jesteś wielki i dziękuję ci z całego serca za przeczytanie! ♥

W opowiadaniu wykorzystałam światy przedstawione, pochodzące z książek:

Konkurs trwa do 21 sierpnia, tak więc chętni mają jeszcze trochę czasu na napisanie opowiadania! Jeżeli już opublikowaliście swoje, podeślijcie mi linki w komentarzach - chętnie przeczytam ^^ 

Zapraszam także na wydarzenie Wakacje z Feerią Young i fp wydawnictwa Feeria Young, gdzie pojawia się więcej konkursów z niesamowitymi nagrodami!

Jeśli jesteście ciekawi którejś z powyższych książek, zapraszam do przeczytania moich recenzji:

Wakacje z Feerią Young - kilka słów o konkursie dla blogerów! ♥

lipca 20, 2016

Wakacje z Feerią Young - kilka słów o konkursie dla blogerów! ♥

Kochani Bloggerzy!
Jeśli współpracujecie z wydawnictwem Feeria Young, to zapewne wiecie. Jak nie, mam zamiar wam to powiedzieć. Co takiego? Feeria Young organizuje niesamowity konkurs, w którym do wygrania nagrody o łącznej wartości 800 złotych!


Co należy zrobić? Coś banalnie prostego, a jednocześnie przyjemnego - napisać opowiadanie! Oto co czytamy w regulaminie:

Magia, wilkołaki, czarownice... Dystopia i mroczne potyczki, czy może jednak wakacyjna miłość i happy end? To, co wydarzy się w te wakacje zależy teraz tylko i wyłącznie od Ciebie!
Wyobraź sobie, że pakujesz się właśnie na wakacje, które planowałaś / planowałeś
skrupulatnie przez ostatni rok. Oczywiście połowa zawartości Twojej walizki to książki, ale... w ostatniej chwili okazuje się, że będziesz miała / miał towarzystwo! Kto to będzie? To także
zależy tylko od Twojej wyobraźni :)

Napisz wakacyjne opowiadanie.
Bohaterowie: Ty i jeden dowolnie wybrany bohater / bohaterka z książki wydanej przez Feerię Young. Może to być bohater pierwszo- lub drugoplanowy. Możesz wybierać zarówno spośród nowości wydawniczych, jak i ze starszych pozycji.
Wybierzcie się razem na wakacje, a Ty spisz Wasze przygody w formie opowiadania. Czy to
będzie wypad do Nowego Jorku z Eden z DIMILY, czy mroczna przygoda z Dellą z Wodospadów – ważne, żeby sporo się działo!
Opublikuj opowiadanie na swoim blogu. Mile widziane zaskakujące zwroty akcji, dialogi i …
happy end, bo przecież dobrze jest mile wspominać wakacje :)



Czas na opublikowanie opowiadań macie od 22 lipca do 21 sierpnia

Nagrody:
I miejsce: bon o wartości 500 pln *
II miejsce: bon o wartości 200 pln *
III miejsce: bon o wartości 100 pln *
Wyróżnienia: 3 x torba Feerii Young + zakładka do książki
*bon na zakupy do wybranej sieci: Empik, Zara, Reserved, H&M, Rossmann, Sephora, Orsay

Myślę, że jest o co walczyć :)

Więcej informacji znajdziecie w REGULAMINIE
Zapraszam także do dołączania do wydarzenia na Facebooku - Wakacje z Feerią Young.
No i napiszcie koniecznie, kto ma zamiar wziąć udział! :D


Najważniejsze są pozory, to, jak cię widzą inni - W ogień ~ Ewa Seno

lipca 15, 2016

Najważniejsze są pozory, to, jak cię widzą inni - W ogień ~ Ewa Seno

Chcecie przeczytać coś z piekła rodem? Koniecznie sięgnijcie po W ogień!

Kim dla nas są przyjaciele? Antoine se Saint-Exupery powiedział kiedyś, że są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać. I nie mogę się z tym nie zgodzić. Przyjaciele... strzegą nas przed złem, odwodzą od niebezpiecznych w skutkach decyzji, pomagają, gdy jesteśmy w potrzebie, cieszą się z każdego, nawet najmniejszego, naszego sukcesu. A co by było, gdyby ich zabrakło? W jednej chwili znikają jedyne osoby, którym możesz się zwierzyć ze wszystkiego, które zawsze cię zrozumieją i w nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji pomogą. Czy żeby ich odzyskać, byłbyś gotowy zawrzeć pakt z samym diabłem?

Em od zawsze żyje w cieniu. To typowa chłopczyca, której nie obchodzą pieniądze czy wygląd drugiej osoby. W miasteczku uznawana jest za dziwaczkę, jednak jej to nie przeszkadza, ponieważ ma największy skarb, jaki człowiek może posiadać - przyjaciółkę. Pewne wydarzenia zmuszają dziewczynę do wyjazdu do Nowego Jorku. Myśli, że rozłąka z przyjaciółką, Emmą, jest najgorszym, co mogło się jej przytrafić. Nie wie jednak, że za kilka miesięcy wróci do Anklow, by złożyć kwiaty na grobie Emmy. Na cmentarzu spotka nieznajomego, który proponuje jej pewien układ. Czy dziewczyna zgodzi się na zasady mężczyzny i zdecyduje się pomścić śmierć przyjaciółki? Czy będzie gotowa poświęcić wszystko dla Emmy?

W ogień to książka, na którą czekałam bardzo długo. Po niesamowitej serii Antilia nie mogłam się doczekać chwili, gdy poznam kolejne światy stworzone przez Ewę Seno. Spodziewałam się czegoś lekkiego i oryginalnego. I wiecie co? Nie zawiodłam się! Tym razem autorka zabiera nas do samego piekła... jednak nie tak szybko! Spodziewacie się historii o świecie, gdzie wszystko płonie, diabły wyżywają się na biednych duszyczkach, a ludzie przeżywają wieczne katusze? O nie, nie, nie! Ewa Seno przedstawia nam Piekło jako ogromną korporację. Na jej samym szczycie stoi diabeł Michael. Dalej znajdziemy różnego rodzaju demony, które, zależnie od swojej pozycji, zajmują się kuszeniem bardziej lub mniej czystych duszyczek. 

Bardzo podoba mi się ten świat! Jest ciekawy i z pazurem. Niby w Piekle nie ma uczuć i jego mieszkańcy ciągle mówią o tym, jak to wszystko robią jedynie dla zysku (i rozkoszy), jednak widać, że nic tak naprawdę nie jest białe lub czarne i każda rzeczywistość ma różne barwy, podobnie jak ludzie nie dzielą się jedynie na dobrych i złych. Sprowadzenie Piekła do wielkiej korporacji jest ciekawym pomysłem, a jednak w pewnych chwilach zalatywało mi troszkę inspiracją innymi książkami tego typu, m.in serią Ja, diablica. Nie jest to zbyt wyraźne, a jednak dość łatwo znalazłam luźne powiązania pomiędzy twórczością Ewy Seno, a Katarzyny Bereniki Miszczuk. Możliwe, że autorka zrobiła to nieświadomie, jednak na jej miejscu, przy pisaniu kolejnych tomów serii Kontakt, skupiłabym się troszkę bardziej i wypleniła wszystko, co może wydać się podejrzane.

Skoro już zaczęłam narzekać, to muszę wspomnieć o czymś jeszcze - przewidywalności. Mimo, że fabuła jest naprawdę ciekawa i wciągająca, to nie mogę powiedzieć, że nieprzewidywalna. Już w połowie książki podejrzewałam, jak będzie wyglądał finał. Domyśliłam się także rozwiązania kilku dość istotnych w całej historii wątków i roli pewnych (niby tajemniczych) postaci. Liczyłam jeszcze na jakieś BUM na końcu, coś, co powali mnie na kolana, jednak się nie pojawiło. Wszystko przebiegło gładko. Za gładko.

Ale czy książka jest przez to nudna? Nie, nie i jeszcze raz nie! Dynamiczna akcja, świetnie skrojone intrygi i zadbanie o najmniejsze szczegóły zrekompensowały wszystko. Już od pierwszej strony akcja rusza z kopyta. Autorka nie oszczędza czytelników i wrzuca ich w istny wir tajemnic, niedopowiedzeń i złudzeń. Mimo że całość, tak jak wyżej wspomniałam, jest przewidywalna, fabuła do samego końca trzyma w napięciu. Ba, zakończenie sprawia, że nasze serca zamierają, a w głowie zaczyna kołatać się myśl, czy aby na pewno wszystko będzie tak, jak to sobie wymyśliliśmy? A może autorka postawi na inne rozwiązanie?

I jeszcze te emocje... tak, to nieodłączna część powieści. Znajdziemy ich tutaj całą gamę. Złość, nienawiść, smutek, rozgoryczenie, rozczarowanie, upokorzenie, euforia, miłość troska... Dzięki temu, że autorka w charaktery swoich postaci wplotła tak silne uczucia, nie tylko bohaterowie odczuwają to wszystko, ale i my sami. Wraz Em przeżywamy wszystkie wzloty i upadki. Podczas lektury sami jesteśmy żądni krwi, chcemy zemsty za popełnione zbrodnie... i zachwycamy się nieziemsko przystojnymi mieszkańcami Piekła.

Kolejną rzeczą, którą muszę pochwalić jest kreacja postaci. Na sam początek kilka słów o głównej bohaterce... Autorka nie stworzyła kolejnej szarej myszki, która nie jest świadoma swojego piękna, a chudą okularnicę, gotową zrobić wszystko, by sprawiedliwości stało się za dość. Em to najmocniejszy i najjaśniejszy charakter książki. Jest pełna sprzeczności, potrafi być niewinna, a jednocześnie wyjątkowo wulgarna i pyskata. Naiwna, ale i odpowiedzialna. No i, nie ma co, potrafi zaskrobać sobie sympatię innych. Postaci męskich w tej książce jest co nie miara, jednak tylko dwie odgrywają w całej historii istotną rolę. Są nimi Michael oraz Nathaniel. Obaj to mężczyźni tajemniczy i nieziemsko przystojni. O ile ten pierwszy nie raz udowadnia, że nie ma sumienia, tak drugi nosi maskę, którą wraz z czasem zrzuca zarówno przed bohaterką, jak i samymi czytelnikami. Przez całą powieść przewija się także wiele postaci drugoplanowych. Jedne są bardziej istotne, inne mniej. Wśród nich pojawia się kilku bardzo intrygujących bohaterów (m.in. Jamie czy Lina) i mam nadzieję, że Ewa Seno postanowi rozwinąć ich wątki w kolejnym tomie serii.

Pierwszy tom serii Kontakt jest niezbitym dowodem na to, że praktyka czyni mistrza. Seria Antilia była niesamowita, jednak od jej napisania autorka rozwinęła swoje skrzydła. W jej stylu widać większe wyczucie, a w fabule dopracowanie. Mam nadzieję, że każda kolejna książka Ewy Seno będzie jeszcze lepsza i z niecierpliwością czekam na kontynuację historii Em, bo naprawdę jestem jej ciekawa. I mam nadzieję, że wy także postanowicie poznać początek tej opowieści, ponieważ skłamałabym, gdybym nie przyznała, że W ogień to piekielnie dobra książka!

Za możliwość przeczytania W ognień dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria Young! ♥

Autor: Ewa Seno
Tytuł: W ogień
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 7 lipca 2016
Moja ocena: 9/10
Copyright © Chwila kultury , Blogger