Quidditch przez wieki ~ J. K. Rowling

Światem Harry'ego Pottera zauroczona jestem od wielu lat. Jest to magiczne uniwersum, które wciąż się rozrasta, a ja uwielbiam poznawać nowe, ciekawe szczególiki na na jego temat, dodające mu uroku. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja, z wielką ochotą sięgnęłam po jedną z niedawno wydanych w Polsce książek - moi drodzy, przedstawiam wam Quidditch przez wieki!

Którego miłośnika świata stworzonego przez Rowling nie intryguje najpopularniejszy sport uprawiany przez czarodziejów - quidditch? Myślę, że wielu zastanawia się, skąd wzięła się ta gra, jej zasady czy jakie inne drużny quidditcha istnieją oprócz tych wymienionych w siedmiu głównych tomach Harry'ego Pottera. Tego, a także wiele więcej, dowiecie się z publikacji Quidditch przez wieki.

Stworzenie książki o quidditchu było doskonałym pomysłem! To lekka, ciekawa i wypełniona rysunkami publikacja dla osób zaintrygowanych tą grą czarodziejów. Atrakcyjności dodaje jej zabawny, ale i niebanalny komentarz dyrektora Hogwartu - Albusa Dumbledore'a - umieszczony na samym początki powieści. 
Quidditch przez wieki pozwala nam poznać historię gry oraz drużyny występujące obecnie w Lidze angielskiej i irlandzkiej; ukazuje przemianę Złotego znikacza w Złotego znicza, a także jak przebiegała rewolucja miotły. Jestem pewna, że czytając tę książkę, dowiecie się naprawdę wielu ciekawych rzeczy nie tylko na temat tej dyscypliny sportowej, ale także samej społeczności czarodziejów.

Publikacja ta jest stosunkowo nie długa, bowiem zajmuje około stu czterdziestu stron (wliczając rysunki), jednak przepełniona magią. Myślę, że nie potrzeba wielu słów, by ją opisać. Jeśli tak jak ja zakochaliście się w rzeczywistości stworzonej przez J. K. Rowling, jestem pewna, że Quidditch przez wieki będzie dla was nie lada gratką.

Autor: J. K. Rowling
Tytuł oryginalny: Quidditch through the ages
Tytuł polski: Quidditch przez wieki
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski 
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 15 marca 2017
Moja ocena: 7+/10
Czytaj dalej »

Wolę już spędzić swoje ostatnie dni w cierpieniu, niż przeżyć całe życie w samotności - Dziesięć poniżej zera ~ Whitney Barbetti

Kiedy tak naprawdę jesteśmy martwi? Z definicji słowo to oznacza kogoś, kto nie żyje, jednak to nie jest konkretna odpowiedź. Czy martwi jesteśmy jedynie wtedy, gdy nasz organizm przestaje funkcjonować, serce bić, a mózg wysyłać impulsy? Otóż nie! Whitney Barbetti, opowiedzianą historią, ukazuje, że człowiek może stać się martwy na wiele różnych sposobów.


Serce Parker, choć nadal bije, jest zamknięte na cztery spusty. Dziewczyna woli oglądać życie innych ludzi niż doświadczać własnego. Nie czuje nic prócz obojętności i nikogo nie przepuszcza prze kokon, którym się otoczyła. Okrutna przeszłość zostawiła ślady nie tylko na jej ciele, ale i psychice. Jeden SMS i życie dziewczyny obraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Everett jest nachalny, arogancki, niegrzeczny... i nieziemsko przystojny. Z wielkim hukiem wkracza w rzeczywistość Parker, ignorując jej przestrzeń osobistą. Ma jednak pewien sekret - umiera.

Dziesięć poniżej zera to książka, która początkowo była dla mnie ogromną niewiadomą. Intrygowała, a jednocześnie wzbudzała pewnego rodzaju niepokój. A co jeśli to kolejna banalna powieść nie przekazująca nic ważnego? Pierwsze strony także nie nastrajały pozytywnie, bowiem łatwo zauważalne było to, że pociąg fizyczny Parker i Everetta odgrywa w całej fabule dość znaczącą rolę. Jednak z czasem było tylko lepiej. Fabuła nabrała głębi. Okazało się, że historia jest o wiele bardziej skomplikowana, niż mogłoby się zdawać. Zaczęła się tworzyć istna mieszanka wybuchowa. Każda kolejna strona napinała moje nerwy do granic możliwości. Rwałam kartki, by jak najszybciej poznać zakończenie historii tej dość specyficznej pary, czego nie ułatwiały natrętne łzy, pojawiające się już kilkadziesiąt stron przed zakończeniem. I choć było one łatwe do przewidzenia, wywołało we mnie całą gamę emocji.

Wolę już, byś czuła złość niż obojętność. Obojętność to brak uczuć, a ty żyłaś w niej już zdecydowanie zbyt długo. 

Parker to specyficzna bohaterka. Ironiczna, zdystansowana i całkowicie zamknięta w sobie. Narracja pierwszoosobowa pozwala poznać nam jej tok myślenia i dokładniej przyjrzeć się wszystkiemu, co dziewczyna przeżyła. Gdyby autorka nie zastosowała tego zabiegu, myślę, że niewielu z nas miałoby pozytywne uczucia względem niej. Choć jej znajomość z Everettem wydaje się nieco naciągana (bądźmy szczerzy, sytuacja, w której okaleczonej fizycznie i psychicznie dziewczynie miękną kolana na samą myśl o chłopaku już po pierwszym spotkaniu jest dość nierealna), do całej reszty nie można się przyczepić. Bohaterka rozwija się. Widać ogromny progres na przestrzeni fabuły, co jest naprawdę dobre.
O Everettcie nie będę wiele pisała, by nie zdradzić kluczowych dla fabuły rzeczy, jednak jest to postać, która także zmienia się. Spotkanie z Parker nie tylko działa w pozytywny sposób na dziewczynę, ale także i na samego Everetta.
W powieści brakuje mi jedynie kilku postaci drugoplanowych, nadających fabule kolorytu. Te, które występują, można by nazwać tłem dla wyrazistych charakterów głównych bohaterów. Jednak nie, nie narzekam. To co otrzymałam i tak mi się podoba.

Jesteś zimna jak lód. Nie pozwalasz sobie czuć. Nie dbasz o nikogo. Nawet o siebie. [...] Tutaj masz dziesięć poniżej zera i jesteś bliższa śmierci niż ja.

Dziesięć poniżej zera to książka, która na długo zakorzeniła się w moim sercu. Mimo że nie pozbawiona wad, na które nie można nie zwrócić uwagi, jest brutalną i piękną, a także wzbudzającą burzę emocji historią o dziewczynie, która była bliżej śmierci niż życia, choć jej serce biło w normalnym rytmie. Nie opiszę wam emocji, które towarzyszyły czytaniu tej książki. Musicie przeżyć je sami, by przekonać, że Whitney Barbetti stworzyła coś naprawdę niesamowitego!

Za możliwość poznania przeczytania Dziesięć poniżej zera dziękuję serdecznie wydawnictwu NieZwykłe! ♥

Autor: Whitney Barbetti
Tytuł oryginalny: Ten Below Zero
Tytuł polski: Dziesięć poniżej zera
Tłumaczenie: Dorota Lachowicz
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 28 marca 2018
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

Kto usłyszy zew tajemnicy? - Potęga trójki ~ H. L. Dennis

Co byście pomyśleli, gdyby wybrali was do tajnej grupy, której celem jest odszyfrowanie jednego z najbardziej tajemniczych tekstów wszech czasów? Czy podjęlibyście się tego dość ryzykownego zadania nie wiedząc, czy misja wasza skończy się powodzeniem i mając świadomość, że wielu przed wami straciło zmysły, a nawet życie, próbując rozwiązać tą zagadkę? Czy na pewno nikt się nie pomylił wybierając was, a nie kogoś starszego i o wiele bardziej doświadczonego? 

Te pytania początkowo nurtowały Tusię, Huntera i Brodie, gdy znaleźli się właśnie w takiej sytuacji. Troje nieznajomych nastolatków pojawia się w jednym miejscu, w jednym celu - odszyfrowania MS 408. Nastolatkowie rozpoczynają naukę w prywatnej szkole, która tak naprawdę jest ich ośrodkiem treningowym. W dzień normalne lekcje przyrody, matematyki czy angielskiego, wieczorami nauka tajemnych szyfrów i kodowania. Muszą myśleć kreatywnie i być gotowi na pokonywanie wielu przeszkód, które szybko zaczynają pojawiać się na ich drodze.

Co do pierwszego tomu Pogromców szyfrów - Potęga trójki mam dość mieszane uczucia. Powieść miała potencjał, jednak wykorzystanie jego to inna sprawa. Fabuła została, że tak się wyrażę, dość poprawnie skonstruowana. Mamy ciąg przyczynowo-skutkowy i ciekawe zwroty akcji. Jednak sam opis wydarzeń został potraktowany po macoszemu. Każda bardziej interesująca sytuacja została przedstawiona w dosłownie kilku zdaniach, co skutkowało niedosytem, zdziwieniem i powracaniem wzrokiem do kilku poprzednich zdań "bo może się jednak coś ominęło i to nie jest jeszcze koniec". Nie warto się łudzić. To był koniec.

Bohaterowie, choć sympatyczni, to jednowymiarowi. Papierowi. Nie dość, że autor operował małą ilością postaci, to w ogóle nie skupił się na ich charakterystyce, a jedynie określił wszystkich dwoma/trzema specyficznymi cechami. Brodie - ta inteligenta, która potrafi zarządzać innymi. Hunter - mistrz matematyki, lubiący robić na złość Tusi. Tusia - myśli przestrzennie, zawsze ma swoje zdanie. Czy opisane cechy ujawniały się w zachowaniu postaci? No niekoniecznie.

Mimo tych mankamentów, niebanalny wątek tajemnicy księgi MS 408 intryguje, a sama książka (która mnie samą przyciągnęła do siebie niesamowitą okładką) nie pozwala zostawić siebie, nie poznając najpierw zakończenia. Ponadto prosty styl autorki pozwala na szybką lekturę powieści. Ciekawe są także nieliczne rysunki notatek Brodie, znajdujące się w powieści

Nie mogę wam polecić tej książki, ale i nie chcę was do niej zniechęcić. Musicie sami zdecydować, czy jest warta tego, byście po nią w przyszłości sięgnęli :)

Autor: H. L. Dennis 
Tytuł oryginalny: The Power of Tree
Tytuł polski: Potęga trójki
Tłumaczenie: Bartłomiej Ulatowski
Wydawnictwo: Hachette
Data wydania: 2013
Moja ocena: 5/10
Czytaj dalej »

[ZAPOWIEDŹ] Dziesięć poniżej zera ~ Whitney Barbetti



„– Tutaj – powiedział, naciskając nieco powyżej mojego serca – tutaj masz dziesięć poniżej zera. I jesteś bliższa śmierci niż ja”.

Nazywam się Parker. Moje ciało jest oszpecone bliznami, pamiątkami ataku, którego nie pamiętam. I nie chcę pamiętać. Wolę obserwować życie, niż go doświadczać. Ludzie dookoła śmieją się, całują, rozmawiają – a ja jestem sama, w kącie, obserwując, jak żyją. Nie zależy mi na nikim i niczym. Czuję tylko jedną emocję. To irytacja. I czuję ją bardzo często.

Jeden SMS wysłany pod niewłaściwy numer okazał się moją zgubą.
Ma na imię Everett i jest wrednym, natrętnym, aroganckim facetem, który narusza moją osobistą przestrzeń. A co najgorsze: sprawia, że znów coś czuję.
Zawsze jest ubrany na czarno, jak gdyby wybierał się na pogrzeb. Pewnie dlatego, że tak jest. Everett umiera. Z tego powodu chce spędzić ostatnie chwile swojego życia żyjąc, naprawdę żyjąc. I zmusza mnie do tego samego. Abym zmierzyła się z demonami, które zdusiłam głęboko w sobie. Rani mnie, pomaga mi, uzupełnia mnie. Umiera.

Autor: Whitney Barbetti
Wydawnictwo: NieZwykłe
Premiera: 28 marca 2018
Czytaj dalej »

Czekoladowy Book TAG

Powrót do regularnego blogowania oznacza także powrót do tagów! Z okazji tego, że dziś niedziela, mam dla was dość krótki (i pyszny ;)) tag, do którego nominowała mnie Lena z Magdoszopedia, za co serdecznie dziękuję! ♥♥♥



1. Mleczna - Książka, której chciałbyś więcej
Zdecydowanie Ja, diablica Katarzyny Miszczuk!

Cóż to byłby za tag bez wspomnienia tej pozycji! Myślałam jednak, że dłużej wytrzymam i nie wstawię tego tytułu już w pierwszej kategorii... :P

2. Gorzka - Książka, do której masz mieszane uczucia
Było wiele takich książek. Jedną z ostatnich jest Kłamca i szpieg. Niby wartościowa, a jednak trudne tematy poruszane w książce to nie wszystko, by była ona dobrą książką.


3. Biała - Książka ogólnie nielubiana, którą Ty lubisz
Szczerze - nie mam pojęcia. Żaden tytuł nie przychodzi mi teraz na myśl.

4. Orzechowa - Zabawna książka
Ja, diablica... no dobra, nie zrobię tego, zaraz wymyślę coś innego ♥ Tutaj idealnie pasuje seria Ricka Riordana Percy Jackson i bogowie olimpijscy.



5. Oreo - Twoja ulubiona książka, która nie jest powieścią
Jacie, nie mam pojęcia... Może biografia Shakiry - Shakira. Bose stopy, białe sny. Publikacja ta była bardzo ciekawa i wniosła wiele do mojego życia. Do tej pory jednym z moich mott życiowych są słowa wypowiedziane przez Shakirę: W środku dnia nie chcę myśleć o zmierzchu.

6. Deserowa - Książka, która doprowadziła Cię do łez
Wiele było takich książek, jednak o dziwo nie w ostatnim czasie. Pamiętam, że ostatnią książką, która doprowadziła mnie do łez był cudowny Czarny klucz Amy Ewing (którego, swoją drogą, muszę wam recenzję napisać, ale to za jakiś czas ;))

7. Bakaliowa - Książka, która Ci się podobała, ale nie sięgniesz po nią drugi raz
Myślę, że taką książką była Sigrid. Podobała mi się bardzo, jednak nie mam jakoś ochoty czytać jej ponownie :)

A wy jakie książki dopasowalibyście do poszczególnych kategorii? Śmiało odpowiedzieć na pytania możecie na swoich blogach lub w komentarzach! :D
Czytaj dalej »

Jaskiniowiec (2018)

Czas na podróż w nieznane! Chcecie dowiedzieć się jak wyglądało życie kilkaset tysięcy lat temu w epoce brązu, gdy nie było czegoś takiego jak facebook czy instagram? Musicie poznać Duga i jego przyjaciół, w tym przesympatycznego wieprza Maciorka.



Dolina jaskiniowców jest ich ostoją; miejscem, gdzie w spokoju mogą mieszkać i polować; jest domem. Jednak nadchodzi nieznany wróg, który zagrabia dolinę sobie i wygania jej mieszkańców na jałową ziemię pełną dinozaurów, wulkanów i gigantycznych kaczek. Jedynie Dug nie traci nadziei i szuka sposobów, by odzyskać swój dom. Gdy nadarza się okazja ku temu, chłopak nie ma zamiaru jej zmarnować.

Trudno jest opisać tą bajkę bez zdradzania istotnych szczegółów fabuły. To ciekawa, pełna humoru i przygód historia grupy przyjaciół, której bardziej szczegółowy zarys fabuły dla osób nie mających jeszcze okazji jej oglądać powinien być pewnego rodzaju tajemnicą. Tak, możemy obejrzeć zwiastun. Tak, możemy przeczytać krótki opis tej animacji. Jednak możecie być pewni, że po seansie będziecie mile zaskoczeni, bowiem sprawy w tej produkcji szybko przybierają niespodziewany obrót, a temat jest bardziej na czasie, niż mogłoby się zdawać.



Początkowe sceny mogą sugerować nudną, z nie do końca przyjazną dla oka grafiką i irytującymi postaciami opowieść o zwykłych jaskiniowcach, jednak nie dajcie się zwieść pozorom. Mogę zagwarantować, że każdy, czy to duży, czy to mały będzie zachwycony tą animacją.

Mimo że bajka jest prosta w odbiorze, przekazuje wiele wartości, co także jest jej ogromnym plusem. Młodzi widzowie mogą zobaczyć dlaczego warto walczyć o swoje, przekonać się, że różnorodność w grupie jest jej wielkim autem, że każdemu warto dać szansę, a nawet najodleglejsze cele przy włożeniu w ich realizację mnóstwa pracy mogą okazać się osiągalne. Dzięki tej animacji można poznać smak przyjaźni, ale także zwrócić uwagę na to, co żądza władzy i pieniędzy robi z człowiekiem. Można powiedzieć, że Jaskiniowiec to wartościowa i zabawna, pełna pasji, przygód i przyjaźni opowieść o grupce ludzi, którzy nie poddali się, gdy los był przeciwko nim i wciąż rzucał im kłody pod nogi.

Bohaterowie, choć z początku nieco irytujący, z czasem stają się nam bardzo bliscy. Nie mam pojęcie kiedy to się stało i w jakich okolicznościach, ale podczas seansu w zdałam sobie sprawę, że polubiłam tych niezbyt rozgarniętych, trochę ciapowatych, ale bardzo sympatycznych jaskiniowców. Na moją sympatię zasłużyli także cudowny Maciorek - bardzo inteligentny wieprz, który wciąż służył jaskiniowcom wsparciem - oraz przebiegły zając, który gdy tylko się pojawiał, wywoływał uśmiech na mojej twarzy.

Jeśli będziecie mieli okazję, koniecznie zobaczcie Jaskiniowca. Jestem pewna, że zarówno maluchy, jak i ci nieco starsi miłośnicy animacji będą z seansu bardzo zadowoleni!


Czytaj dalej »

Córa mądrości samotnie kroczy, Znamię Ateny przez Rzym ogniem się toczy - Znak Ateny ~ Rick Riordan

UWAGA! MOŻLIWE SPOILERY Z POPRZEDNICH TOMÓW SERII - ZAGUBIONY HEROS I SYN NEPTUNA! CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. 

Walka ze złem właśnie się rozpoczyna. Matka Ziemia budzi się. Percy, Frank, Hazel, Jason, Leo, Piper i Annabeth wyruszają w podróż do starożytnych krain, którymi rządzi moc o wiele starsza, niż sami bogowie olimpijscy. Mają jeden główny cel - nie dopuścić do zniszczenia świata.

Znak Ateny to kolejna intrygująca, wielowątkowa i pełna przygód opowieść o herosach, którzy stają przed zadaniem praktycznie niemożliwym do wykonania. Trzeci tom serii rozgałęzia całą historię, tworząc coraz to bardziej skomplikowane powiązania pomiędzy postaciami. By wypełnić główny cel misji, półbogowie muszą dotrzeć do wielu prawd i na własnej skórze wiele doświadczyć. Główny wątek, tożsamy dla całej serii, schodzi na drugi plan. W Znaku Ateny liczą się inne wydarzenia, takie jak: konflikt pomiędzy greckim i rzymskim obozem herosów czy tytułowy Znak Ateny, który Annabeth musi za wszelką cenę odnaleźć.

Muszę przyznać, że akcja nabiera tempa. Rację mieli ci, którzy twierdzili, że wszystko zaczyna się dopiero wraz z początkiem trzeciego tomu Olimpijskich Herosów. Nagłe zwroty akcji, zapierające dech w piersi wydarzenia, walki na śmierć i życie - może to i banalne określenia dotyczące fabuły książki, jednak niezwykle celne. Bo właśnie taki jest Znak Ateny - jak burza, wdziera się gwałtownie w nasze życie i choćbyśmy nie wiem jak bardzo starali się ją ignorować, nie da o sobie zapomnieć. A gdy skupimy na niej już naszą uwagę, wzbudza w nas sprzeczne emocje - lęk i podziw, zachwyt i smutek. Tak samo jest z książką Ricka Riordana...

Jeśli chodzi o bohaterów - znajdziemy tutaj ogromną gamę różnorakich postaci. Autor brawurowo poradził sobie z operowaniem nimi, co raczej proste nie było. Pomińmy już siedmiu głównych bohaterów, którzy byli charakterystyczni, a jednocześnie występowali w harmonii przez praktycznie całą powieść. Oprócz nich pojawiło się wielu pomniejszych bogów, kilku bogów olimpijskich z rozdwojeniem jaźni, herosi rzymscy i greccy, a także masa większych i mniejszych potworów. Stworzenie ich wszystkich choćby na chwilę, nadanie im odpowiednich cech i sprawienie, że każdy z nich był w jakiś sposób istotny dla fabuły było prawdziwym mistrzostwem.

Myślę, że żadne słowa nie opiszą tej książki. To wyjątkowa, wartościowa, ciekawa, zabawna powieść dla młodzieży z zakończeniem, które wbija w fotel i po przeczytaniu którego ma się ochotę znaleźć autora i na niego samego napuścić małe irytujące, ale jakże skuteczne, potworki buszujące w zbożu (których nazwy nie pamiętam, za co bardzo przepraszam). Nie wahajcie się, dajcie szansę grecko-rzymskiemu światu stworzonemu przez Rica Riordana.

A osoby, które chcą dopiero zacząć swoją przygodę z tą serią, bądź mają za sobą jedynie pierwszy tom, zapraszam serdecznie do lektury recenzji Zagubionego herosa oraz Syna Neptuna

Autor: Rick Riordan
Tytuł oryginalny: The Mark of Athena 
Tytuł polski: Znak Ateny
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 7 listopada 2012
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka