Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty
Horrifikland. Przerażająca przygoda Myszki Miki

stycznia 31, 2022

Horrifikland. Przerażająca przygoda Myszki Miki

Pomimo upływu czasu, niektóre bajki wciąż cieszą się ogromną popularnością wśród najmłodszych czytelników. Historie te nawet po wielu latach potrafią bawić i uczyć, zwracając uwagę odbiorców na ponadczasowe wartości. Jedną z tego typu opowieści jest zapewne dobrze znana nam wszystkim, chociażby z animacji Disneya, opowieść o Myszce Miki, Kaczorze Donaldzie i Goofym – trójce przyjaciół, którzy tym razem wcielają się w role detektywów.


Miki, Donald i Goofy zdecydowali się założyć własne biuro detektywistyczne, ich działalność jednak nie cieszy się zbyt dużą popularnością. Niespodziewanie przyjaciele otrzymują z pozoru dość proste zlecenie – mają odnaleźć kota, któremu już w przeszłości zdarzało się znikać. Zadanie wydaje się banalne, jednakże szybko okazuje się, że takie nie jest. Wokół Mikiego, Donalda i Goofy’ego zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Czy w Horrifikland straszy? Tego przyjaciele postarają się dowiedzieć.

Horrifikland. Przerażająca przygoda Myszki Miki to zabawna, intrygująca i pełna przygód opowieść, która oczaruje zarówno zagorzałych miłośników disnejowskich bohaterów, jak i tych, którym do tej pory z Mikim i jego przyjaciółmi nie było po drodze. Lewis Trondheim oraz Alexis Nesme na niespełna pięćdziesięciu stronach ukazali niezwykłą historię, potrafiącą zadowolić małych i dużych. Młodsi odbiorcy będą mogli z zaciekawieniem, przyjemnością, a także nutką strachu śledzić losy postaci; towarzyszyć Mikiemu, Goofy’emu i Donaldowi w niesamowitych poszukiwaniach kota, pełnych magii i duchów. Starsi zaś z ogromną przyjemnością będą mogli wrócić do czasem odważnych, nieco niezdarnych i zdecydowanie komicznych postaci dzieciństwa.


Horrifikland. Przerażająca przygoda Myszki Miki to krótka historia, a jednak na tyle wciągająca, że czytelnik odkłada ją z uśmiechem na twarzy. Kilkadziesiąt stron, których przeczytanie zajmie nie więcej niż godzinę, potrafi wywołać w nim wiele emocji. Najnowsza z przygód disnejowskich przyjaciół potrafi zaintrygować fabułą. Odbiorca do samego końca nie jest pewien, co dzieje się w Horrifikland. Okrywanie wraz z Mikim, Goofy’m i Donaldem sekretów tego miejsca okazuje się wspaniałą zabawą!

Jakiś czas temu miałam okazję sięgnąć po jeden z tomów serii Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Po przejrzeniu go mogłam stwierdzić, że Don Rosa zdecydował się na przedstawienie swoich bohaterów w klasyczny sposób, używając wielu różnych, żywych kolorów. Nesme i Trondheim zdecydowali się na nieco inne rozwiązanie. Komiks Horrifikland. Przerażająca przygoda Myszki Miki wyróżnia się ciekawą kreską, mogą przywoływać na myśl współczesną grafikę komputerową. Dodatkowo całość zachowana jest w dość ciemnych, aczkolwiek ciepłych, i stonowanych kolorach, co wywołuje w odbiorcach konkretne odczucia. Dla jednych rozwiązania przyjęte przez Lewisa Trondheiam oraz Alexis Nesme’a mogą być czymś pozytywnym; dobrą innowacją, wprowadzoną do uniwersum Myszki Miki. Inni raczej spojrzą na te zmiany nieprzychylnym okiem. Wiele zależy od tego, w jaki sposób dana osoba podchodzi do kolejnych wersji Myszki Miki i na ile rozumie ona konieczność przedstawiania kolejnych innowacji w wizerunkach bohaterów dawnych bajek. Według mnie zmiana ta jest ciekawa i zrobiona na tyle dobrze i subtelnie, że nie powinna przeszkadzać nawet największym miłośnikom tradycyjnego wizerunku Myszki Miki.

Horrifikland. Przerażająca przygoda Myszki Miki to komiks, po który sięgnąć mogą zarówno najwięksi miłośnicy przygód disnejowskich bohaterów, jak i ci, którzy do tej pory nie mieli okazji poznać Mikiego, Donalda czy Goofy’ego (choć myślę, że osób takich znajdzie się niewiele). Wprowadzone przez Lewisa Trondheiam oraz Alexis Nesme’a rozwiązania zachwycają; są kolejnym krokiem, na ścieżce rozwoju przygód bohaterów!



ScenariuszLewis Trondheim
IlustracjeAlexis Nesme
Tytuł: Horrifikland. Przerażająca przygoda Myszki Miki
TłumaczenieMaria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 29 września 2021
Moja ocena: 7/10

3 książki idealne dla młodych miłośników grozy [Halloween]

października 30, 2021

3 książki idealne dla młodych miłośników grozy [Halloween]

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...



Gdy przeglądałam różne portale lub blogi okołokulturalne, zauważyłam pewną prawidłowość. Choć na wielu z nich poruszany jest temat zbliżającego się amerykańskiego święta (które powoli zakorzenia się również w naszej kulturze), wśród polecajek brakuje, według mnie, ważnego elementu. 

Ludzie polecają typowe horrory, bądź produkcje trzymające w napięciu, na przykład thrillery, lecz nigdzie nie natknęłam się na post skierowany do najmłodszych. A w końcu to oni mają najwięcej frajdy, kiedy w przebraniu ulubionych bohaterów mogą przechadzać się po kolejnych uliczkach, pukając w drzwi i krzycząc "Cukierek albo psikus"! 

Nie jest to jednak zwyczaj popularny, zwłaszcza w Polsce. Praktykowane są jednak, głownie wśród starszych odbiorców, maratony filmowe (domowe lub kinowe) czy maratony czytelnicze. Dlaczego więc młodszym nie zaproponować takiego sposobu spędzania czasu? Cóż... ja proponuję! Dlatego zapraszam do przejrzenia poniższego zestawienia - trzech książek, idealnych dla młodych miłośników Halloween!


Polowanie na potwory - Joe Ballarini

W topce najlepszych książek młodzieżowych na Halloween nie mogło znaleźć się nic innego niż Polowanie na potwory! Zabawna, wciągająca, pełna magii i przygód opowieść o dziewczynie, która w halloweenową noc zamiast imprezować ze znajomymi zdecydowała się zostać opiekunką, co doprowadziło ją do... walki z potworami! 

Pełną recenzję znajdziecie na Popbookowniku, poniżej zaś jej fragment:

Połączenie świetnie nakreślonych postaci z oryginalną i klimatyczną fabułą sprawia, że „Polowanie na potwory” to powieść pełna przygód, która na wiele godzin przenosi czytelnika do magicznego świata, pełnego dziwnej broni, wyszkolonych babysitterek i śmierdzących potworów. Debiut Joe’ego Ballariniego to książka idealna dla młodych miłośników literatury.



Opis wydawcy: 

Cukierek albo całkowita zagłada ludzkości!

Trzynastoletnia Kelly Ferguson marzy o tym, aby wakacje spędzić na letnim obozie. Jednak ten sporo kosztuje. Dlatego kiedy w Halloween szefowa jej mamy potrzebuje opiekunki do kilkuletniego Jacoba, dziewczyna zgłasza się na ochotniczkę. Co prawda niechętnie, bo w tym czasie mogłaby być na imprezie z chłopakiem, który bardzo jej się podoba, ale szczęściu trzeba pomagać.

Kelly nie wie nic o opiece nad dziećmi. Jednak co może być w tym trudnego? Wystarczy pilnować, aby Jacob był względnie żywy i położył się spać po bajce, prawda? Najlepiej też ignorować jego opowieści o potworach z szafy, bo to tylko bajki. Przynajmniej tak wydawało się dziewczynie do czasu, kiedy potwory nie tylko okazały się prawdziwe, ale na dodatek porwały małego Jacoba!Teraz Kelly ma tylko kilka godzin na ocalenie chłopca i swojej posady.  Na szczęście pomogą jej w tym inne babysitterki i ich tajemniczy poradnik. Na nieszczęście ich przeciwnikiem okaże się ktoś, kto nawiedzał sny Kelly, kiedy sama była małą dziewczynką.

Wydawnictwo: Young


Horrifikland. Przerażająca przygoda Myszki Miki - Alexis Nesme, Lewis Trondheim


Publikacją, która ostatnio mnie pozytywnie zaskoczyła, jest najnowszy komiks o Myszce Miki, którego akcja rozgrywa się w mrocznym parku rozrywki - Horrifiklandzie. Autorzy stworzyli krótką, aczkolwiek niezwykle ciekawą książkę, przy której można trochę się pośmiać i odrobinę przestraszyć. Jest to komiks docelowo skierowany do młodszego odbiorcy, jednak starsi miłośnicy Kaczora Donalda, Myszki Miki i Goofy'ego także najdą w nim coś dla siebie ;)

Opis wydawcy: 

Miki, Goofy i Donald zakładają biuro detektywistyczne, jednak nie mają zbyt wielu klientów, dlatego z entuzjazmem przyjmują zlecenie dotyczące odnalezienia... kota. Ruszają tam, gdzie zaginione zwierzę lubiło się bawić, czyli do opuszczonego parku rozrywki Horrifikland. Właśnie w tym ponurym miejscu czeka ich ciąg szalonych przygód – potyczki ze złoczyńcami, udaremnianie spisków, przemierzanie tajemniczych podziemi, ucieczki przed pająkami, konfrontacje z duchami! Czy domorosłym detektywom uda się rozwikłać wszystkie zagadki przerażającego parku rozrywki?

Wydawnictwo: Egmont


Malamander - Thomas Taylor

Choć tym razem nie jest to książka związana z Halloween, miłośnicy mrocznych klimatów nie powinni narzekać. Malamander zabiera czytelników w podróż do miasteczka pełnego tajemnic, w którym dawne legendy wciąż są żywe. W Widmowym Porcie dzieją się rzeczy dziwne i tylko Herbie jest w stanie je zrozumieć. 

Całą recenzję powieści możecie znaleźć na Popbookowniku (nie wiem dlaczego, ale jakoś tak wyszło, że mroczne książki dla dzieci pokazywały się tam, a nie na blogu), tymczasem poniżej jej mini fragment:

Urok „Malamandra” polega na jego prostocie. Thomas Taylor stworzył opowieść dla młodszych czytelników, napisaną przystępnym językiem o nieskomplikowanej fabule i charakterystycznych bohaterach. Pierwszy tom trylogii zabiera odbiorców w pełną przygód podróż do miejsca wypełnionego tajemnicami, których odkrycie nie dla każdego okaże się bezpieczne.

Opis wydawcy:

Początek nowej przygodowej trylogii fantastycznej dla dzieci.

W nadmorskim miasteczku Widmowy Port trwa zima. Herbert Lemon, pracownik Biura Rzeczy Znalezionych Hotelu w Hotelu Grand Nautilus, przyjmuje nieoczekiwanego gościa. To Violet Parma, której rodzice dwanaście lat temu zaginęli w hotelu w tajemniczych okolicznościach. Dziewczynka jest przekonana, że chłopiec jest jedyną osobą, która będzie w stanie pomóc jej wyjaśnić zagadkę ich zniknięcia. Aby tego dokonać, Herbie i Violet będą jednak musieli skonfrontować się ze ścigającym dziewczynę mężczyzną z hakiem zamiast dłoni oraz Malamandrem – potworem z legend, którego jaja spełniają życzenia…

Pełna tajemnic i zagadek fabuła wciągnie wszystkich miłośników fantastyki i magicznych stworzeń. Oryginalni, charyzmatyczni bohaterowie zapadną w pamięć na długo i zyskają sympatię czytelników.

Wydawnictwo: Wilga

PS. Już niedługo w księgarniach pojawi się 3 tom serii, więc jeśli jeszcze nie sięgnęliście po 1, MUSICIE TO NADROBIĆ (podobnie jak ja muszę nadrobić 2, ale ten problem może pomińmy)


Znacie powyższe tytuły?
Może jesteście w stanie dorzucić jakieś ciekawe pozycje do zestawienia? 

Urodzeni, by czynić zło? - Powrót na Wyspę Potępionych ~ Melissa de la Cruz

lutego 27, 2018

Urodzeni, by czynić zło? - Powrót na Wyspę Potępionych ~ Melissa de la Cruz

Mal, Evie, Carlos i Jay odnaleźli się w Auradonie. Kraina ta stała się dla nich drugim domem. Jednak zawsze gdzieś we wnętrzu pojawiać się będzie tęsknota za miejscem, gdzie się wychowali. Gdy otrzymują tajemnicze liściki, postanawiają wrócić na Wyspę Potępionych, by sprawdzić, co tam się dzieje i odwiedzić starych przyjaciół. Jak się okazuje, sprawy mają się gorzej, niż im się zdawało. Nastolatkowie muszą zmierzyć się ze złem, które na nich czyha... nie tylko na wyspie, ale także w nich samych.

Druga część serii Następcy to niebanalna, prosta w odbiorze i jednocześnie fascynująca powieść, nie dająca się od siebie oderwać. Historia młodych złoczyńców, którzy przeszli na stronę dobra oczarowuje! Nie jest to powieść wyjątkowo trzymająca w napięciu, jednak ma sobie coś nietuzinkowego. Ciekawe zwroty akcji w połączeniu z dynamiczną fabułą dają naprawdę fajne efekty.

Postaci są bardzo charakterystyczne. Zarówno Mal, Evie, Carlos i Jay, jak i książę Ben, Maddy czy Merlin posiadają swoje indywidualne cechy, dzięki którym potrafimy danego bohatera wyróżnić spośród innych. Autorka operuje dość ograniczoną ilością postaci, jednak w żadnym wypadku nie jest to mankamentem książki, bowiem większa ich ilość mogłaby przyćmić fabułę i wzbudzić w czytelnikach nieprzyjemne uczucie.

Powrót na Wyspę Potępionych nie posiada wyjątkowo skomplikowanej fabuły, a autorka nie zagłębia się w psychikę bohaterów... I właśnie dzięki temu powieść ta jest naprawdę niesamowita! Z jednej strony to opowieść dla młodych miłośników przygód - nieskomplikowana i ciekawa, jednak starsi pasjonaci wyjątkowych historii o przyjaźni, magii i przezwyciężaniu samego siebie także znajdą tutaj coś dla siebie.

Jeśli chcecie poznać przedstawioną w ciekawy, zabawny i prosty historię młodych złoczyńców, którzy bardziej niż kogoś obcego, bali się własnych rodziców; którzy musieli zwyciężyć zło w sobie, by znaleźć własne "długo i szczęśliwie"; którzy zarówno w pięknej, baśniowej krainie, jak i na wyspie pełnej złoczyńców czuli się obco - koniecznie sięgnijcie po Powrót na Wyspę Potępionych.

Autor: Melissa de la Cruz
Tytuł oryginalny: Return to the Isle of the Lost
Tytuł polski: Powrót na Wyspę Potępionych
Tłumaczenie: Anna Klingofer
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 13 czerwca 2016
Moja ocena: 7/10
Niedaleko pada jabłko od jabłoni? - Wyspa potępionych ~ Melissa de la Cruz

grudnia 28, 2017

Niedaleko pada jabłko od jabłoni? - Wyspa potępionych ~ Melissa de la Cruz

Każdy z nas zna zapewne baśnie Disneya, takie jak Piękna i Bestia, Kopciuszek, Śpiąca królewna czy Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. Czy jednak kiedykolwiek zastanawialiście się, co się stało, gdy Kopciuszek wyszła za księcia, Bestia zmienił się w człowieka, a książę zbudził Aurorę ze snu? Nigdy nie byliście ciekawi, jak dalej potoczyły się losy baśniowych postaci - zarówno tych dobrych, jak i złych? W końcu musi przecież coś istnieć oprócz tego słynnego długo i szczęśliwie...

Wyspa potępionych - oto jest odpowiedź na powyższe pytanie. To tam zostały zesłane wszystkie bezduszne postaci z całego baśniowego świata i skazane na wieczne życie bez magii pod otaczającym wyspę kloszem.
Minęło dwadzieścia lat od pamiętnego dnia wygnania, a oni wciąż nie mogą przyzwyczaić się do życia bez przywilejów, w nędzy, jedząc odpadki i korzystając ze śmieci przysyłanych przez statki z Auradonu - baśniowej krainy zarządzanej przez króla Bestię. Jednak teraz pojawia się malutki promyk nadziei. Diaval - najwierniejszy sługa Diaboliny ożył - a wraz z nim pojawiło się ogromne prawdopodobieństwo, że jedna z najpotężniejszych mrocznych broni na świecie, Smocze Oko, także.

Twórczość Melissy de la Cruz zawsze charakteryzowała się dwoma rzeczami - prostotą i dynamiką. Podobnie jak w przypadku serii Błękitnokrwiści, pierwszy tom Następców to powieść intrygująca i pełna niespodziewanych zwrotów akcji. Bieg wydarzeń zmienia się ze strony na stronę. Bohaterowie co chwilę muszą zmagać się z coraz to większymi problemami. Sprawy nie ułatwia fakt, że są oni dziećmi największych złoczyńców wszechczasów.

Powieść nie opowiada przygód największych złoczyńców, a ich dzieci, które tak naprawdę nie zawiniły niczemu, a są skazane na życie na wyspie. Mal, Carlos, Evie i Jay muszą mierzyć się nie tylko z ludźmi, którzy ich otaczają (w końcu nie łudźmy się, wyspa pełna przestępców to nie jest zbyt przyjazne miejsce), ale także z dziedzictwem, jakie na nich spadło. Bycie spadkobiercami Cruelli de Mon, Diaboliny, Złej królowej czy Dżafara nie jest zbyt proste. Ciągłe naciski ze strony rodziców, otoczenia, a także wewnętrzna walka z samym sobą i swoimi słabościami odciskają piętno na życiu młodych mieszkańców wyspy i wpędzają ich w niemałe rozterki.

Wyspa potępionych to książka napisana w sposób prosty, bez zbędnych opisów, z dużą ilością dialogów. Skierowana jest głównie do nieco młodszych (nastoletnich) czytelników, chociaż jestem pewna że starsi miłośnicy baśniowych klimatów także znajdą tutaj coś dla siebie.

Książka ta intryguje i wzbudza ciekawość. Jest prosta w odbiorze, a jednocześnie porusza takie problemy jak wykluczenie ze społeczeństwa, bezdenna nienawiść czy to w jaki sposób brak miłości ze strony rodziców wpływa na dzieci. Nie przechodźcie obok niej obojętnie. To powieść zdecydowanie warta naszej uwagi. Baśnie o księżniczkach i dobrych wróżkach? Są przereklamowane! Poznajcie historię złych aż do szpiku kości dzieci Cruelli de Mon, Złej królowej, Dżafara oraz Diaboliny; poznajcie historię Następców! http://czytanie-chwile-rozkoszy.blogspot.com/2017/12/niedaleko-pada-jabko-od-jaboni-wyspa.html

Autor: Melissa de la Cruz
Tytuł oryginalny: Descendents. Isle of the Lost
Tytuł polski: Wyspa potępionych
Tłumaczenie: Anna Klingofer
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 24 sierpnia 2017
Moja ocena: 8/10
[Chwile rozkoszy dzieciom] Z ziemi się wynurza, w słońcu błyszczy wdzięcznie czyli Złoty skarb ~ Walt Disney

kwietnia 09, 2015

[Chwile rozkoszy dzieciom] Z ziemi się wynurza, w słońcu błyszczy wdzięcznie czyli Złoty skarb ~ Walt Disney


Autor: Walt Disney
Tytuł: Złoty skarb 
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2008
Moja ocena: 7/10






Która z nas, moje drogie panie ( a może i panowie?), w dzieciństwie nie marzyła o spotkaniu wróżki czy odbyciu magicznej podróży, pełnej przygód, do krainy zwanej Nibylandią? Chyba w życiu każdej dziewczynki nadchodził taki moment, gdy oznajmiała "Chcę poznać wróżkę". Z książeczką Złoty skarb jest to możliwe.

W przystani elfów zaczynają się poszukiwania skarbów. Za każdym razem jest to coś innego. W liście od królowej zawarte są wskazówki, czym jest ów skarb. Która wróżka odnajdzie go jako pierwsza?

Sama książeczka, mimo 15 twardych stron jest wyjątkowo interesująca i rozbudowana. Dla młodej czytelniczki w wieku 4-7 lat, do której jest adresowana, na pewno będzie to lektura wciągająca i wystarczająco zawiła, jednocześnie nie skomplikowana.

Minusem są bardzo miniaturowe literki w liście, ale w końcu będzie to pretekst do tego, by rodzice poczytali dla swojej pociechy. Nie rozumiem też pierwszych zdań książki "Co roku w lecie, gdy dzień staje się równy z nocą". Każdy wie, że równonoc jest Wiosną i Jesienią. A najlepsze jest to, że na okładce jest napisane "Jest początek lata"... Czy w Przystani Elfów inaczej mierzą czas?

Całość przyozdobiona jest w magiczne i bajkowe rysunki, zachwycające swoją dokładnością i intensywnymi barwami. Dodatkowo, w książeczce znajdziemy kopertę z listem od Królowej oraz rozkładany rysunek ( 3D ). Materiał, z którego zrobiona jest książeczka uniemożliwia szybkie i przypadkowe zniszczenie jej przez małą dziewczynkę.
Myślę, że jest to idealna lektura dla młodej czytelniczki, lubiącej magiczne podróże po krainie wróżek, choć sama przyznam, że Złoty skarb także mnie zachwycił dzięki swojej szacie graficznej. Dzwoneczek (tak jak Piotruś Pan) zawsze był bliski mojemu sercu i myślę, że dla wielu dziewczynek ta historia spodoba się tak, jak mnie (ciągle wierzącej we wróżki ;) )

--------------------------------
Przepraszam wszystkich, jeśli moja recenzja nie zachwyca, jednak dopiero wpadłam na pomysł, by przedstawić ciekawe książeczki dla najmłodszych czytelników. Będę starała się jak najlepiej recenzować je, jednak najpierw potrzebuję trochę czasu na "wyczucie" jak to dobrze pisać.
Dziękuję za przeczytanie
Patrycja
Na zawsze składa się z wielu teraz czyli Zieleń Szmaragdu - Kerstin Gier

stycznia 22, 2015

Na zawsze składa się z wielu teraz czyli Zieleń Szmaragdu - Kerstin Gier

No i czas na recenzję ostatniej części Trylogii Czasu. Tym razem akcja zapiera dech w piersiach i pnie się pod górę do miejsca aż wszystkie sekrety ujawnią się, a kłamcy zostają zdemaskowani.

Po "ciekawej" wizycie w przyszłości, Gwen jest załamana. Jej rubinowe serce spadło z klifu i pękło na miliony kawałków. Ale dziewczyna musi być silna. Hrabia de Saint Germain jest bliżej poznania tajemnicy kręgu dwanaściorga, niż Gwendolyn by sobie tego życzyła. Wszystko leci w tak szaleńczym tempie, a rozwiązanie jest jak na wyciągnięcie ręki, a jednak tak daleko. Jaką tajemnicę skrywa chronograf?
"W rzeczywistości serca są zrobione z całkiem innego materiału. Chodzi o materiał znacznie bardzie plastyczny i nietłukący, który zawsze odzyskuje swój pierwotny kształt. Wykonany według tajnej receptury. Marcepan!"
Książka zaczyna się (tak jak jej poprzedniczka) w tym samym miejscu na którym się skończyła czyli już na samym początku spotykamy zrozpaczoną Gwen po rozmowie z hrabią. Już od pierwszej strony wciągają nas zabawne uwagi Xemeriusa oraz dynamiczny rozwój wydarzeń. Zieleń szmaragdu czyta się tak samo szybko i przyjemnie jak dwie pozostałe części. Styl pisania autorki jest lekki i bardzo przyjemny, a książka mimo, że nie posiada jakiś wielkich wartości to jest bardzo ciekawa w odbiorze. Po raz kolejny w oczy bije oryginalność i wspaniały pomysł na fabułę.

Wątek miłosny jest tak zagmatwany, że już chwilami sama nie wiedziałam kto kłamie. Mimo to czyta się go przyjemnie i bardzo dobrze współgra z wątkiem przygodowym. Historia niespełnionej miłości (czy na pewno?) nie jest oryginalna i dla wielu mogłaby wydawać się mdła lecz tutaj czyta się ją z zapartym tchem, nie wiem czym to jest spowodowane, a jednak tak jest :)
"Zostańmy przyjaciółmi - ten tekst to już doprawdy był szczyt. Na pewno za każdym razem, gdy ktoś wypowiada te słowa, gdzieś na wiecie umiera jedna nimfa."
W tej części na jaw wychodzą wszystkie sekrety, których było po prostu multum. Autorka nie omieszkała dodać także pewnego urozmaicenia, które wstrząsnęło całą książką. Podziwiam Kerstin Gier za tak wspaniałe wykreowanie wszystkich postaci oraz zakończenie trylogii z wielkim bum :D

Zieleń szmaragdu (zresztą jak całą trylogię) czyta się bardzo szybko, nie męcząc się przy tym. Słowa same wpływają do głowy, jakby to tam właśnie było ich miejsce. Bohaterów zapamiętujemy na długi czas. Jest w nich coś takiego czego nie zastąpisz jakąś marną kopią. Żałuję, że nie spotkam już więcej Gwen, Gideona oraz Xemiego i nie przyłapię ich już więcej za żadnym kłamstwie, jednak z drugiej strony to dobrze. Dodanie kolejnych tomów byłoby chyba już naciągane i dosyć męczące. Ale na pewno wrócę do trylogii za jakiś czas.

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Szmaragdgrun
Tytuł polski: Zieleń Szmaragdu
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 22 lutego 2012
Moja ocena: 8/10
Nie ufaj nikomu i niczemu, nawet własnym uczuciom czyli Błękit szafiru - Kerstin Gier

stycznia 09, 2015

Nie ufaj nikomu i niczemu, nawet własnym uczuciom czyli Błękit szafiru - Kerstin Gier

"Kruk na skrzydłach z Rubinu niesiony, między światami brzmi umarłych muzyka, siły jeszcze nie poznał i nie zna też ceny, moc głowę podnosi i krąg się zamyka"

Zazwyczaj drugie części trylogii są dla mnie najgorsze, a ich akcja jest bardziej skupiona na wątku miłosnym, niż tym przygodowym. Jednak w tym przypadku jest inaczej, o wiele lepiej :)

Po pocałunku, Gideon przeszedł do porządku dziennego i zachowuje się... normalnie. Gwen próbuje wyjaśnić z nim tą całą sytuację, jednak podróże w czasie nie ułatwiają tego. Tymczasem na bezcennego Rubina czeka kolejne spotkanie z hrabią de Saint Germain, soiree oraz wielki bal, na którym Gwendolyn i Gideon odegrają bardzo ważną rolę.
"- [...] Ale dżentelmen nie rozmawia o takich sprawach.                - Zgodziłabym się na taką wymówkę, gdybyś był dżentelmenem."
Błękit szafiru jest bardzo oryginalną powieścią. Autorka doskonale maskuje przed czytelnikiem przyszłość, a jeszcze bardziej tajemnicze są wyprawy w przeszłość w której, z punktu widzenia wielu osób, nie da się nic zmienić.

Książka zaczyna się w miejscu, gdzie skończył się pierwszy tom czyli Czerwień Rubinu /recenzja/ i dlatego wydarzenia się troszeczkę zlewają. Mimo to początek II tomu (tak jak w wielu książka) jest wstępem, takim przypomnieniem co się działo wcześniej. Pani Kerstin Gier już od samego początku łapie czytelnika w swoje sidła i nie wypuszcza aż do skończenia powieści, tak jak to było podczas lektury pierwszej części. Każda strona przynosi ze sobą nowe wydarzenia które nie dają ci odejść od książki. Związek przyczynowo - skutkowy to jeden wielki galimatias, który rozwija się wraz z naszym Rubinem.
"-Powiedz mi, czy ty mnie właśnie całujesz?                             - Nie, tylko prawie - mrukną Gideon z ustami tuż przy mojej skórze - Nie chciałbym w żadnym wypadku wykorzystywać tego, że jesteś pijana i chwilowo uważasz mnie za bloga. Ale w pewnym sensie jest to dla mnie trudne.
Wątek miłosny bardzo się rozwija, ale przygodowy także nie pozostaje w tyle. Strony książki są tak przesiąknięte akcją oraz podróżami w czasie, że miłość Gwen do Gideona nie jest aż tak bardzo mdła jak to czasem bywa. Chociaż chwilami, jak to "Xemi" mówi, mam dość tej rozpaczy z powodu krzywego spojrzenia Gideona oraz "fontanny ogrodowej".

Co do Xemeriusa, jest to nowa postać, która po prostu doprowadza mnie do łez (oczywiście śmiechu) z tymi swoimi komentarzami :D A kim on naprawdę jest, tego nie zdradzę wam. Dowiecie się, jeśli przeczytacie Błękit szafiru.  Dodam tylko, że wprowadzenie jego do książki bardzo ubarwiło historię i dodało jej komizmu :) Myślę, że był to wspaniały pomysł.
" - Śpiewaj ze mną łysolu! - zawołałam - Kołysz biodrami!
W tej części poznajemy bardziej Lucy i Paula oraz przybliżamy się do rozwiązania dlaczego zamknięcie kręgu krwi było dla nich tak okropną rzeczą. Na jaw wychodzą także niektóre mroczne sekrety hrabiego, tym samym jeszcze bardziej zniechęcając Gwen do jego osoby. W książce pojawia się jeszcze jedna postać, tak niespodziewana, że musiała kilka razy przeczytać ten fragment dla pewności, że się nie pomyliłam i źle nie zrozumiałam. Ma ona bardzo duży wpływ na wydarzenia jakie mają miejsce, mimo że ciągle pozostaje w cieniu dla większości nie wtajemniczonych osób. Wszystko co się tam dzieje chwilami wydaje się wręcz nie logiczne, jednak po jakimś czasie dostrzegamy jakie to było genialne posunięcie. Do tego Błękit szafiru kończy się - tak samo ja część pierwsza - chyba w najbardziej emocjonujących chwilach powieści.
"Gdy się zmieniasz, zmienia się wszystko wokół ciebie. To jest magia."
Nie wiem co mogę więcej napisać. Może "Ta książka uzależnia" jednak po tej recenzji możecie się chyba sami tego domyślić ;) Polecam tak samo jak pierwszą część Trylogii Czasu i nie mogę się już doczekać skończenia (jestem w połowie) Zieleni Szmaragdu :)

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Saphirblau
Tytuł polski: Błękit szafiru
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 12 października 2011
Moja ocena:  9/10
Rubin to początek lecz i zakończenie czyli Czerwień Rubinu - Kerstin Gier

grudnia 29, 2014

Rubin to początek lecz i zakończenie czyli Czerwień Rubinu - Kerstin Gier

Pierwsza część trylogii czasu była niesamowita. Książka jest bardzo oryginalna i stanowi wspaniałe oderwanie od współczesnej literatury, tak obfitej w wilkołaki i wampiry.
"Okej. To ja sobie teraz zemdleję."
Gwandoly wydaje się z pozoru normalną nastolatką, mającą wspaniałą przyjaciółkę i umiejącą wyrecytować pamięci obsadę jej ulubionych filmów, jednak jej cała rodzina skrywa wielką tajemnicę. Od pokoleń u wybranych kobiet z rodu Montrose pojawia się tajemniczy gen, który umożliwia podróże w przeszłość. Gdy się okazuje, że to nie kuzynka Gwen - Charlotta, tylko ona sama odziedziczyła czynnik "x", życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. Dwunasta z kręgu musi sobie poradzić z misją jaką jej oraz jej nowemu partnerowi Gideonowi powierzono, jednak nie jest to proste gdy nie wiesz komu możesz zaufać i czy na prawdę stoisz po właściwej stronie.
"Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki."
Kerstin Gier miała wspaniały pomysł na historię młodej podróżniczki w czasie, tajemniczego rubinu, która zamyka krąg dwanaściorga. Akcja książki mnie na prawdę wciągnęła i zanim się obejrzałam doszłam do niezwykłego słowa (i nie do końca przeze mnie lubianego) jakim jest "Epilog". Cała akcja jest bardzo zagmatwana, a jednak całkowicie zrozumiała. Wątek miłosny jest łagodnym dopełnieniem historii i nie "kłóci się" z wątkiem przygodowym o bycie na pierwszym planie. W okół całego stowarzyszenia, które bardzo kojarzy mi się z sektą, jest roztoczona tajemnicza aura, która także dodaje magii dla całej książki. Jeżeli autorka wyłożyłaby kawę na ławę i wszystkie sekrety wyjawiła dla trzymanej w nieświadomości przez szesnaście lat Gwen, a tym samym dla czytelnika to myślę, że książka byłaby na pewno gorsza od swojej obecnej postaci ( myślę, że mnie zrozumieliście, ale strasznie to jakoś zagmatwałam :) )

Jeżeli chodzi o okładkę książki, to moim mam ją na tapecie w telefonie. Moim zdaniem jest przecudna <3 i bardzo pasuje do treści zawartych w niej. 
" - On naprawdę umie czytać w myślach? /wyszeptałam/  - Lokaj? Mam nadzieję, że nie. Właśnie sobie pomyślałem, ze przypomina łasicę."
Postacie są cudownie wykreowane. Każda z nich ma odmienny, ale i bardzo wyrazisty charakter. Wielką sympatią zapałałam do Gwen oraz ciotki Maddy  Główna bohaterka jest miłą i wręcz nieśmiałą osóbką, która także potrafi się zbuntować lub zripostować, gdy tego od niej wymaga sytuacja. Jest też bardzo odważna i potrafi szybko pozbierać się, usuwając z siebie ból. Postać jest po prostu tak człowiecza i żywa, na ile może być coś nieistniejącego, wymyślonego, powstałego w zakątkach wyobraźni autorki. Uwielbiam także Gideona, który może jest chwilami nieprzyjemny, że tak to ujmę oraz arogancki, ale jakoś głęboko zapadł mi w serce i myślę, że zostanie w nim długo <3

Czerwień Rubinu pochłonęłam bardzo szybko, książka jest pisana prostym językiem, zrozumiałym. Myślę, że może po nią sięgnąć młodzież, jak i mole książkowe w starszym wieku, kobiety, jak i mężczyźni. Nie widzę tam takich ograniczeń, które by zadowoliły tylko np. nastolatków, o co to, to nie. Pani Gier już o to zadbała :) Do tego te zakończenie jakby w środku akcji, które doskonale pasuje do całości...
"Raptem w moim żołądku zatańczyły motyle. Dziwnie było przypatrywać się sobie samej, jak całuję się z chłopakiem."
 Polecam z całego serca i  nie mogę się doczekać zaczęcia kolejnej części, która już stoi na mojej półeczce.

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Rubinrot
Tytuł polski: Czerwień rubinu
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 23 maja 2011
Moja ocena: 9/10
Lojalność to kapryśne zwierze czyli Circus Maximus - Damian Dibben

grudnia 03, 2014

Lojalność to kapryśne zwierze czyli Circus Maximus - Damian Dibben

Czytając po prostu wsysasz się w akcję, po czym nie możesz się z niej wyplątać.

Jake odnalazł rodziców, a jego życie zmieniło się bezpowrotnie. Chłopak zaczął szkolić się na prawdziwego strażnika historii i wyrusza na swoją pierwszą, ważną misję która staje się jednak jednym wielkim niepowodzeniem. Gdy nadarza się okazja chłopak łapie się wszystkiego co może by wyruszyć w niebezpieczną wyprawę i uświadomić wszystkim, że nie jest taki bezużyteczny jak się wydaje.


Po przeczytaniu I części nie bardzo chciało mi się sięgać po II, jednak mam taką zasadę, że gdy jakiś cykl już zaczęłam to dotrwam i przeczytam go do końca (chociaż są nieliczne przypadki, których nie da się po prostu dokończyć).

Circus Maximus jest o wiele lepszą książką od swojej poprzedniczki "Nadciąga burza" przez choćby szybką i rozbudowaną akcję oraz interesujące i rozbudowane opisy, ale ma także kilka minusów. Tak jak pisałam przy recenzji poprzedniej książki, bałam się sięgać po tą część, by nie poczuć zawodu, jednak nie było źle. Strasznie mi się podobał wątek o miłości Róży do Jupitusa i to jak ona, na początku została uniemożliwiona przez Oceanę. Postać Róży polubiłam najbardziej z całej książki. Strasznie do niej zapałałam sympatią. Tak samo jest z Jupitusem.

Zachowanie głównego bohatera chwilami jest bardzo dziecinne, a czasami wręcz ocieka sztucznością, ale widać, że jego charakter ciągle się kształtuje, a przez dołączenie do strażników historii, staje się lepszym człowiekiem. Postacie są fajnie ukształtowanie. Każda osoba ma inny charakter, przez co czasem powstają między nimi zgrzyty, ale są dla siebie jak rodzina i nie potrafią bez siebie funkcjonować. Tworzą oni idealną harmonię.

Fabuła była bardzo interesująca. Zaczęło się od wyprawy w przeszłość, następnie trochę akcja zwolniła by po kilku stronach uderzyć z całą swoją mocą.
Wprowadzenie nowych i bardzo barwnych postaci było świetnym pomysłem. Przez to świat przedstawiony przez pana Dibbena stał się jeszcze bardziej tajemniczy i wciągający. Długie opisy dodawały charakteru całej akcji. Bardzo dużo mogliśmy się także dowiedzieć na temat starożytności poprzez tą lekturę. Mnie samą kilka rzeczy tak strasznie zaciekawiło, że dodatkowych informacji szukałam w internecie.

Styl pisania autora bardzo się poprawił. Nie wiem co się do tego przyczyniło, ale jeżeli dalej będzie tak jak teraz i każda kolejna książka będzie stawała się lepsza od poprzedniej to w końcu w ogóle nie będę miała się do czego przyczepić :D

Podsumowując polecam tą część bardziej niż poprzednią. Na prawdę warto zagłębić się w tajemnicze i intrygujące czasy jakimi był I wiek naszej ery. Na pewno sięgnę także po kolejną część czyli "Chiński expres". Myślę, że pan Dibben ma dla nas jeszcze dużo do pokazania :)

Autor: Damian Dibben
Tytuł oryginalny: Circus Maximus
Tytuł polski: Circus Maximus
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 20 lutego 2013
Moja ocena 7/10

By przeżyć będzie musiała wygrać czyli Krwawy szlak - Moira Young

listopada 21, 2014

By przeżyć będzie musiała wygrać czyli Krwawy szlak - Moira Young

Książka dla mnie jest... neutralna. Nie jest taka zła, jednak nie należy także do moich ulubionych. Krwawy szlak opowiada historię Saby, która razem z bratem bliźniakiem, młodszą siostrą i ojcem mieszkają na pustyni. W czasach, w których oni żyją, jest całkiem inaczej niż obecnie. Jest to bardzo dziwny okres w dziejach ludzkości. Życie jest coraz cięższe i jest w nim więcej wyrzeczeń. W 18-naste urodziny Lugh zostaje porwany, a gdy ojciec próbuje go uratować, ginie. Nadchodzi czas Saby. Dziewczyna wyrusza na ratunek bliźniakowi. Podczas swojej misji przechodzi bardzo dużo i dowiaduje się o swoim przeznaczeniu.

Czytając krwawy szlak byłam rozczarowana. Książka miała bardzo dużą reklamę i wiele osób osób mi ją polecało, jednak zawiodłam się.
Pierwszą rzeczą, która mi się nie podobała, był to brak myślników w dialogach. To kompletna klapa. Aż do końca myliło mi się to czy to bohaterka pomyślała, powiedziała czy może był to akapit. Brak jakiejś większej akcji był to kolejny minus. Autorka niby opisywała co się działo, ale nie pobudzało to mojej wyobraźni, opisy były po prostu słabe i nudne. Czasami wszystko stawało się strasznie monotonne.

Postać Saby była dość dziwnie wykreowana. Nienawidziła siostry, ale w jakiś sposób ją kochała. Do tego ta bezgraniczna miłość i chora lojalność do bliźniaka. Od samego początku za nią nie przepadałam.
Według mnie, jasnym punktem w całej powieści był wątek z tymi całymi dziećmi księżyca, chociaż nie do końca dopracowany. Polubiłam także Nero - kruka. Myślę, że wprowadzenie go przez autorkę było dobrym pomysłem. Żeby nie pisać, że książka ma same minusy dodam, że chwilami akcja na prawdę dobiera tępa i staje się trochę ciekawsza, ale to tylko jak pisałam chwilami. Do tego BOSKA okładka. Dla mnie jest po prostu nieziemska :D

Nigdy wcześniej nie zapoznałam się z twórczością autorki Krwawego Szlaku. Po przeczytaniu tej książki, myślę, że kariera pani Moiry Young zapowiada się dość obiecująco, ale żeby wspiąć się na szczyt jeszcze długa droga przed powieściopisarką.

Autor: Moira Young
Tytuł oryginału: Blood Red Road
Tytuł polski: Krwawy szlak
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Moja ocena: 5/10
Strażnicy Historii. Nadciąga Burza - Damian Dibben

października 27, 2014

Strażnicy Historii. Nadciąga Burza - Damian Dibben

Ubóstwiam historię. To chciałabym wam na początek powiedzieć, a teraz do rzeczy... W sprawie książki...

Wygrałam dwie części Strażników w konkursie na Facebook'u. Od razu wzięłam się do czytania i już po kilkudziesięciu stronach znudziłam się. Rzadko tak mam, że książki mi się nudzą, a zwłaszcza te które mają wątek historyczny, jednak z tą tak było. Do około 100 strony ciągnęła mi się niemiłosiernie. Potem akcja nabrała tępa, jednak to nie było to samo. Dopiero po przeczytaniu 1/3 książki zaczęło mnie ciekawić co będzie dalej.

Książka opowiada losy Jake'a. Chłopak nie wiedział nic o świecie w którym dorastali jego rodzice. Do 13 roku życia nawet nie wierzył, że istnieje coś takiego jak podróże w czasie. Gdy jego rodzice zostają porwani, ludzie z agencji muszą wprowadzić go w historyczny świat i zabrać do XIX wieku, co nie okazuję się takie łatwe, ponieważ Jake im nie ufa.

Po przeczytaniu ostatniej strony mam lekki niedosyt, ale boję się sięgać, po drugą część. Boję się, że się na niej zawiodę i początek mnie do siebie zniechęci.
Nie mówię, że książka jest zła, bo nie jest, ale początek mnie odrobinę znudził. Z biegiem wydarzeń akcja się sama rozwinęła, ale nie jestem pewna czy się z powrotem nie zapadnie w 2 części.
Na razie nie jestem ani wielką fanką tej serii, ani jej nie nienawidzę.

Wielkim plusem tego wszystkiego była Róża - ciotka Jake'a, która moim zdaniem dodawała smaku całej tej historii.

 Zaczekamy, zobaczymy. Jak na razie zostawiam tą część w spokoju i biorę się za "Circus Maximus". Zobaczymy co z tego wyniknie.

Autor: Damian Dibben
Tytuł oryginału: The Storm Begins
Tytuł polski: Strażnicy historii. Nadciąga burza
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 18 kwietnia 2012
Moja ocena: 6/10

Copyright © Chwila kultury , Blogger