Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trylogia Czasu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trylogia Czasu. Pokaż wszystkie posty
Książkowy sąd #1: Błękit szafiru

sierpnia 07, 2016

Książkowy sąd #1: Błękit szafiru


Ile razy spotkaliście się z całkowicie odmiennymi opiniami o książkach? Gdy jedni dawali powieści zielone światełko, inni woleli o niej zapomnieć? Ola K. (przy pomocy KittyAilli) zainicjowała wspaniałą akcję pt. Książkowy sąd, w której także mam okazję uczestniczyć. Polega ona na konfrontacji dwóch osób (blogerów; oskarżyciela i obrońcy) o odmiennym zdaniu o danej książce. Co miesiąc będziecie mogli być uczestnikami czterech (w tym miesiącu wyjątkowo trzech) dyskusji, w których najpierw my wyrazimy swoje opinie o książkach, następnie wy je osądzicie!

UWAGA! W poście mogą pojawić się spoilery z Błękitu szafiru!



Oskarżyciel: Oskarżam Błękit szafiru o:
- rozbeczaną Gwenny, co irytowało mnie na każdym kroku
- wkurzającego egoistycznego Gideona, którego chętnie spaliłabym żywcem
- o to, że jedynym plusem książki jest Xemerius
- o zatracenie akcji na rzecz wątku miłosnego!

Obrona: Nie mogę się zgodzić ze wszystkimi powyższymi oskarżeniami. Co prawda Błękit szafiru posiada o wiele bardziej rozbudowany wątek miłosny, jednak oprócz tego akcja także pędzi, jest intrygująca i tajemnicza. Głowni bohaterowie, mimo że irytujący, są także sympatyczni. Są także postacie drugoplanowe, m.in. Lucas Montrose, które są też pozytywnym aspektem książki.

Oskarżyciel: Niestety nie mogę przyjąć stanowiska obrony, bo jedyną sympatyczną postacią jest Xemerius oraz najlepsza przyjaciółka Gwenny. Ponadto akcja zamiast pędzić, skupia się na beczącej Gwenny, która zakochała się w dupku Gideonie. Uważam, że akcja traci bardzo dużo na wątku miłosnym.

Obrona: Jednak oprócz wątku miłosnego mamy także wiele innych wątków, które są wyjątkowo rozbudowane. Autorka ciekawie przedstawiła czytelnikom historię Paula i Lucy oraz same momenty, gdy bohaterowie podróżowali w czasie. Co do jednego muszę się zgodzić z oskarżycielem - Gwendolyn chwilami zachowywała się wyjątkowo irytująco.

Oskarżyciel: Muszę się zgodzić, że historia Paula i Lucy była interesująca, ale właśnie brakowało mi czegoś mocniejszego, bo miałam wrażenie, że autorka bardziej skupiła się na Gwenny i Gideosiu niż na historii z prawdziwego zdarzenia.

Obrona: Myślę, że gdyby tego nie przedstawiła w ten sposób, późniejsze wydarzenia nie miałyby sensu. Ponadto mnie samą ten wątek doprowadzał do skrajnych emocji. Z jednej strony irytacja i złość, z drugiej zaciekawienie i radość. I to mi się podobało.

Oskarżyciel: Dla mnie wątek miłosny był przesadzony i irytujący do granic możliwości. A historia Paula i Lucy to jedyny wątek, dla którego kontynuuję tak naprawdę


Inne rozprawy:

Miasto książek i Jellyfish - 7 razy dziś

Mam nadzieję, że akcja przypadła wam do gustu! Jeżeli chcielibyście także podyskutować ze mną na temat Błękitu szafiru, to śmiało piszcie swoje opinie w komentarzach. Możecie napisać także do mnie na fp czy na maila (zakładka kontakt) :) A już za miesiąc zapraszam was do udziału w kolejnej rozprawie! 

Miłego niedzielnego wieczoru!
Czerwień rubinu na małym ekranie!/01.05.2015/

kwietnia 30, 2015

Czerwień rubinu na małym ekranie!/01.05.2015/



Czytaliście Trylogię czasu autorstwa Kerstin Gier. Nie? To macie dzień na przeczytanie pierwszej części.
Już jutro, każdy kto posiada telewizję cyfrową lub po prostu zwykłą naziemną, będzie miał możliwość oglądnięcia Czerwieni rubinu. Jest to wielka okazja dla fanów tej serii, ponieważ film nie pojawił się w Polsce na wielkim ekranie, a jedynie można było go oglądać w internecie z napisami lub po Niemiecku.

A na zachętę krótki opis książki*:


Gwandoly wydaje się z pozoru normalną nastolatką, mającą wspaniałą przyjaciółkę i umiejącą wyrecytować pamięci obsadę jej ulubionych filmów, jednak jej cała rodzina skrywa wielką tajemnicę. Od pokoleń u wybranych kobiet z rodu Montrose pojawia się tajemniczy gen, który umożliwia podróże w przeszłość. Gdy się okazuje, że to nie kuzynka Gwen - Charlotta, tylko ona sama odziedziczyła czynnik "x", życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. Dwunasta z kręgu musi sobie poradzić z misją jaką jej oraz jej nowemu partnerowi Gideonowi powierzono, jednak nie jest to proste gdy nie wiesz komu możesz zaufać i czy na prawdę stoisz po właściwej stronie.  

Emisja filmu zacznie się o godzinie 13.10, na kanale TVP1.


Zwiastun z Polskimi napisami:


*zdarzenia w książce różnią się częściowo od tych zawartych w filmie

Na zawsze składa się z wielu teraz czyli Zieleń Szmaragdu - Kerstin Gier

stycznia 22, 2015

Na zawsze składa się z wielu teraz czyli Zieleń Szmaragdu - Kerstin Gier

No i czas na recenzję ostatniej części Trylogii Czasu. Tym razem akcja zapiera dech w piersiach i pnie się pod górę do miejsca aż wszystkie sekrety ujawnią się, a kłamcy zostają zdemaskowani.

Po "ciekawej" wizycie w przyszłości, Gwen jest załamana. Jej rubinowe serce spadło z klifu i pękło na miliony kawałków. Ale dziewczyna musi być silna. Hrabia de Saint Germain jest bliżej poznania tajemnicy kręgu dwanaściorga, niż Gwendolyn by sobie tego życzyła. Wszystko leci w tak szaleńczym tempie, a rozwiązanie jest jak na wyciągnięcie ręki, a jednak tak daleko. Jaką tajemnicę skrywa chronograf?
"W rzeczywistości serca są zrobione z całkiem innego materiału. Chodzi o materiał znacznie bardzie plastyczny i nietłukący, który zawsze odzyskuje swój pierwotny kształt. Wykonany według tajnej receptury. Marcepan!"
Książka zaczyna się (tak jak jej poprzedniczka) w tym samym miejscu na którym się skończyła czyli już na samym początku spotykamy zrozpaczoną Gwen po rozmowie z hrabią. Już od pierwszej strony wciągają nas zabawne uwagi Xemeriusa oraz dynamiczny rozwój wydarzeń. Zieleń szmaragdu czyta się tak samo szybko i przyjemnie jak dwie pozostałe części. Styl pisania autorki jest lekki i bardzo przyjemny, a książka mimo, że nie posiada jakiś wielkich wartości to jest bardzo ciekawa w odbiorze. Po raz kolejny w oczy bije oryginalność i wspaniały pomysł na fabułę.

Wątek miłosny jest tak zagmatwany, że już chwilami sama nie wiedziałam kto kłamie. Mimo to czyta się go przyjemnie i bardzo dobrze współgra z wątkiem przygodowym. Historia niespełnionej miłości (czy na pewno?) nie jest oryginalna i dla wielu mogłaby wydawać się mdła lecz tutaj czyta się ją z zapartym tchem, nie wiem czym to jest spowodowane, a jednak tak jest :)
"Zostańmy przyjaciółmi - ten tekst to już doprawdy był szczyt. Na pewno za każdym razem, gdy ktoś wypowiada te słowa, gdzieś na wiecie umiera jedna nimfa."
W tej części na jaw wychodzą wszystkie sekrety, których było po prostu multum. Autorka nie omieszkała dodać także pewnego urozmaicenia, które wstrząsnęło całą książką. Podziwiam Kerstin Gier za tak wspaniałe wykreowanie wszystkich postaci oraz zakończenie trylogii z wielkim bum :D

Zieleń szmaragdu (zresztą jak całą trylogię) czyta się bardzo szybko, nie męcząc się przy tym. Słowa same wpływają do głowy, jakby to tam właśnie było ich miejsce. Bohaterów zapamiętujemy na długi czas. Jest w nich coś takiego czego nie zastąpisz jakąś marną kopią. Żałuję, że nie spotkam już więcej Gwen, Gideona oraz Xemiego i nie przyłapię ich już więcej za żadnym kłamstwie, jednak z drugiej strony to dobrze. Dodanie kolejnych tomów byłoby chyba już naciągane i dosyć męczące. Ale na pewno wrócę do trylogii za jakiś czas.

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Szmaragdgrun
Tytuł polski: Zieleń Szmaragdu
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 22 lutego 2012
Moja ocena: 8/10
Nie ufaj nikomu i niczemu, nawet własnym uczuciom czyli Błękit szafiru - Kerstin Gier

stycznia 09, 2015

Nie ufaj nikomu i niczemu, nawet własnym uczuciom czyli Błękit szafiru - Kerstin Gier

"Kruk na skrzydłach z Rubinu niesiony, między światami brzmi umarłych muzyka, siły jeszcze nie poznał i nie zna też ceny, moc głowę podnosi i krąg się zamyka"

Zazwyczaj drugie części trylogii są dla mnie najgorsze, a ich akcja jest bardziej skupiona na wątku miłosnym, niż tym przygodowym. Jednak w tym przypadku jest inaczej, o wiele lepiej :)

Po pocałunku, Gideon przeszedł do porządku dziennego i zachowuje się... normalnie. Gwen próbuje wyjaśnić z nim tą całą sytuację, jednak podróże w czasie nie ułatwiają tego. Tymczasem na bezcennego Rubina czeka kolejne spotkanie z hrabią de Saint Germain, soiree oraz wielki bal, na którym Gwendolyn i Gideon odegrają bardzo ważną rolę.
"- [...] Ale dżentelmen nie rozmawia o takich sprawach.                - Zgodziłabym się na taką wymówkę, gdybyś był dżentelmenem."
Błękit szafiru jest bardzo oryginalną powieścią. Autorka doskonale maskuje przed czytelnikiem przyszłość, a jeszcze bardziej tajemnicze są wyprawy w przeszłość w której, z punktu widzenia wielu osób, nie da się nic zmienić.

Książka zaczyna się w miejscu, gdzie skończył się pierwszy tom czyli Czerwień Rubinu /recenzja/ i dlatego wydarzenia się troszeczkę zlewają. Mimo to początek II tomu (tak jak w wielu książka) jest wstępem, takim przypomnieniem co się działo wcześniej. Pani Kerstin Gier już od samego początku łapie czytelnika w swoje sidła i nie wypuszcza aż do skończenia powieści, tak jak to było podczas lektury pierwszej części. Każda strona przynosi ze sobą nowe wydarzenia które nie dają ci odejść od książki. Związek przyczynowo - skutkowy to jeden wielki galimatias, który rozwija się wraz z naszym Rubinem.
"-Powiedz mi, czy ty mnie właśnie całujesz?                             - Nie, tylko prawie - mrukną Gideon z ustami tuż przy mojej skórze - Nie chciałbym w żadnym wypadku wykorzystywać tego, że jesteś pijana i chwilowo uważasz mnie za bloga. Ale w pewnym sensie jest to dla mnie trudne.
Wątek miłosny bardzo się rozwija, ale przygodowy także nie pozostaje w tyle. Strony książki są tak przesiąknięte akcją oraz podróżami w czasie, że miłość Gwen do Gideona nie jest aż tak bardzo mdła jak to czasem bywa. Chociaż chwilami, jak to "Xemi" mówi, mam dość tej rozpaczy z powodu krzywego spojrzenia Gideona oraz "fontanny ogrodowej".

Co do Xemeriusa, jest to nowa postać, która po prostu doprowadza mnie do łez (oczywiście śmiechu) z tymi swoimi komentarzami :D A kim on naprawdę jest, tego nie zdradzę wam. Dowiecie się, jeśli przeczytacie Błękit szafiru.  Dodam tylko, że wprowadzenie jego do książki bardzo ubarwiło historię i dodało jej komizmu :) Myślę, że był to wspaniały pomysł.
" - Śpiewaj ze mną łysolu! - zawołałam - Kołysz biodrami!
W tej części poznajemy bardziej Lucy i Paula oraz przybliżamy się do rozwiązania dlaczego zamknięcie kręgu krwi było dla nich tak okropną rzeczą. Na jaw wychodzą także niektóre mroczne sekrety hrabiego, tym samym jeszcze bardziej zniechęcając Gwen do jego osoby. W książce pojawia się jeszcze jedna postać, tak niespodziewana, że musiała kilka razy przeczytać ten fragment dla pewności, że się nie pomyliłam i źle nie zrozumiałam. Ma ona bardzo duży wpływ na wydarzenia jakie mają miejsce, mimo że ciągle pozostaje w cieniu dla większości nie wtajemniczonych osób. Wszystko co się tam dzieje chwilami wydaje się wręcz nie logiczne, jednak po jakimś czasie dostrzegamy jakie to było genialne posunięcie. Do tego Błękit szafiru kończy się - tak samo ja część pierwsza - chyba w najbardziej emocjonujących chwilach powieści.
"Gdy się zmieniasz, zmienia się wszystko wokół ciebie. To jest magia."
Nie wiem co mogę więcej napisać. Może "Ta książka uzależnia" jednak po tej recenzji możecie się chyba sami tego domyślić ;) Polecam tak samo jak pierwszą część Trylogii Czasu i nie mogę się już doczekać skończenia (jestem w połowie) Zieleni Szmaragdu :)

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Saphirblau
Tytuł polski: Błękit szafiru
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 12 października 2011
Moja ocena:  9/10
Rubin to początek lecz i zakończenie czyli Czerwień Rubinu - Kerstin Gier

grudnia 29, 2014

Rubin to początek lecz i zakończenie czyli Czerwień Rubinu - Kerstin Gier

Pierwsza część trylogii czasu była niesamowita. Książka jest bardzo oryginalna i stanowi wspaniałe oderwanie od współczesnej literatury, tak obfitej w wilkołaki i wampiry.
"Okej. To ja sobie teraz zemdleję."
Gwandoly wydaje się z pozoru normalną nastolatką, mającą wspaniałą przyjaciółkę i umiejącą wyrecytować pamięci obsadę jej ulubionych filmów, jednak jej cała rodzina skrywa wielką tajemnicę. Od pokoleń u wybranych kobiet z rodu Montrose pojawia się tajemniczy gen, który umożliwia podróże w przeszłość. Gdy się okazuje, że to nie kuzynka Gwen - Charlotta, tylko ona sama odziedziczyła czynnik "x", życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. Dwunasta z kręgu musi sobie poradzić z misją jaką jej oraz jej nowemu partnerowi Gideonowi powierzono, jednak nie jest to proste gdy nie wiesz komu możesz zaufać i czy na prawdę stoisz po właściwej stronie.
"Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki."
Kerstin Gier miała wspaniały pomysł na historię młodej podróżniczki w czasie, tajemniczego rubinu, która zamyka krąg dwanaściorga. Akcja książki mnie na prawdę wciągnęła i zanim się obejrzałam doszłam do niezwykłego słowa (i nie do końca przeze mnie lubianego) jakim jest "Epilog". Cała akcja jest bardzo zagmatwana, a jednak całkowicie zrozumiała. Wątek miłosny jest łagodnym dopełnieniem historii i nie "kłóci się" z wątkiem przygodowym o bycie na pierwszym planie. W okół całego stowarzyszenia, które bardzo kojarzy mi się z sektą, jest roztoczona tajemnicza aura, która także dodaje magii dla całej książki. Jeżeli autorka wyłożyłaby kawę na ławę i wszystkie sekrety wyjawiła dla trzymanej w nieświadomości przez szesnaście lat Gwen, a tym samym dla czytelnika to myślę, że książka byłaby na pewno gorsza od swojej obecnej postaci ( myślę, że mnie zrozumieliście, ale strasznie to jakoś zagmatwałam :) )

Jeżeli chodzi o okładkę książki, to moim mam ją na tapecie w telefonie. Moim zdaniem jest przecudna <3 i bardzo pasuje do treści zawartych w niej. 
" - On naprawdę umie czytać w myślach? /wyszeptałam/  - Lokaj? Mam nadzieję, że nie. Właśnie sobie pomyślałem, ze przypomina łasicę."
Postacie są cudownie wykreowane. Każda z nich ma odmienny, ale i bardzo wyrazisty charakter. Wielką sympatią zapałałam do Gwen oraz ciotki Maddy  Główna bohaterka jest miłą i wręcz nieśmiałą osóbką, która także potrafi się zbuntować lub zripostować, gdy tego od niej wymaga sytuacja. Jest też bardzo odważna i potrafi szybko pozbierać się, usuwając z siebie ból. Postać jest po prostu tak człowiecza i żywa, na ile może być coś nieistniejącego, wymyślonego, powstałego w zakątkach wyobraźni autorki. Uwielbiam także Gideona, który może jest chwilami nieprzyjemny, że tak to ujmę oraz arogancki, ale jakoś głęboko zapadł mi w serce i myślę, że zostanie w nim długo <3

Czerwień Rubinu pochłonęłam bardzo szybko, książka jest pisana prostym językiem, zrozumiałym. Myślę, że może po nią sięgnąć młodzież, jak i mole książkowe w starszym wieku, kobiety, jak i mężczyźni. Nie widzę tam takich ograniczeń, które by zadowoliły tylko np. nastolatków, o co to, to nie. Pani Gier już o to zadbała :) Do tego te zakończenie jakby w środku akcji, które doskonale pasuje do całości...
"Raptem w moim żołądku zatańczyły motyle. Dziwnie było przypatrywać się sobie samej, jak całuję się z chłopakiem."
 Polecam z całego serca i  nie mogę się doczekać zaczęcia kolejnej części, która już stoi na mojej półeczce.

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Rubinrot
Tytuł polski: Czerwień rubinu
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 23 maja 2011
Moja ocena: 9/10
Copyright © Chwila kultury , Blogger