[Z głową w chmurach] Legalnie czy nie za bardzo?

Cześć! Po dość długiej przerwie powracam z serią postów "Z głową w chmurach". Będę tu poruszała różne tematy istotne w życiu książkoholika. Jakiś czas temu mogliście przeczytać moje rozmyślania na temat fantastyki i tego czy wyszła już z mody, dziś napiszę o e-bookach, tych legalnych i tych nie za bardzo.

źródło zdjęcia
Jeszcze jakiś czas temu były nowością, fenomenem. Teraz to coś normalnego. Jest możliwy lot na Marsa, więc dlaczego nie wydawać książek w wersji elektronicznej? Oczywiście, jak każde nowości, tak i e-booki mają zarówno swoich zwolenników, którzy zaraz po pojawieniu się książek w wersji elektronicznej porzucili tradycyjne, papierowe wersje, jak i przeciwników, czyli osoby, które trwają przy swoich papierowych skarbach. Do których z tych grup należę ja? Do żadnej. Plączę się gdzieś po środku, tak, jak zapewne większość blogerów książkowych. Uwielbiam szelest kartek i ich zapach, jednak czasem, gdy książka nie jest ogólnodostępna, sięgam po e-booka, choć często potem żałuję, że publikacja znajduje się jedynie w czytniku, a nie na półce, obok moich skarbów.

Ale są także inne zalety czytania książek w wersji elektronicznej niż posiadanie mało dostępnej powieści, na przykład niska cena... i tu dochodzimy do głównego tematu postu. Cena detaliczna e-booków jest o wiele niższa od książek w wersji papierowej. Jak te pierwsze kosztują 15 - 25 zł, tak drugie 29 - 39 złotych. Jest różnica, prawda? Na stronach księgarń czy wydawnictw często także można trafić na promocje, gdzie e-booki kupimy za kilka złotych, a nawet groszy. Istnieją też księgarnie internetowe, gdzie e-booki kosztują 0 zł. Kuszące, nieprawdaż? Jednak po co szukać, gdy ludzie mogą pobrać sobie nielegalnie z chomika i nie zmarnować przy tym cennego czasu? A legalna czy nie, w końcu książka jak każda inna. Tylko pomyślcie, że za wydaniem każdej powieści, czy to w wersji elektronicznej, czy papierowej, stoją ludzie, którzy także
źródło zdjecia
liczą na jakiś zarobek. Im więcej osób pobierze publikację nielegalnie, tym mniejsze szanse, że kolejna książka autora zostanie wydana.
A już nie patrząc na zarobek, to co z naszym sumieniem? W końcu pobieranie, jak i publikowanie treści, do których nie mamy praw autorskich, to także zbrodnia. Czy czytając 'nielegalne' książki nie czujemy, że robimy coś źle?

I teraz pewnie część z was spytałaby się: A ty nigdy nie korzystałaś z Chomikuj.pl ? Odpowiedź brzmi tak. Nie ukrywam, że mam tam konto i czasami na nie zaglądam. Kilka razy trafiło się, że pobierałam jakieś fanfiction (prosto od autor-ki/-ek), tak samo było z nieoficjalnymi tłumaczeniami książek, które nie mają ukazać się w Polsce (bądźmy szczerzy w wieku 13 lat nie przeczytam wersji angielskiej), jednak publikacji, które oficjalnie ukazały się w naszym kraju nie pobierałam i nie mam zamiaru nigdy tego robić. Wolę poszperać troszkę dłużej w internecie, poszukać jakiś przecen lub po prostu pójść do biblioteki. Wyjdę na tym lepiej niż pobierając nielegalne książki (tak, screeny też się liczą). Czasem nawet za zapisanie się do newslettera (podajemy swój e-mail, a wydawnictwo/księgarnia wysyła do nas informacje o nowościach) możemy dostać coś ciekawego. Ja sama ostatnio dostałam cztery zbiory opowiadań i jednego audiobooka. Do tego będę na bieżąco z przecenami i ofertami w danej księgarni internetowej. Dwie pieczenie na jednym ogniu. ☺

Tak, wiem, że ten temat poruszało już wiele osób, jednak jak także chciałam żebyście poznali moje zdanie w tej sprawie. A teraz wy napiszcie mi co sądzicie o nielegalnym pobieraniu książek? Czy są sytuacje w których można to zrobić? A tak w ogóle to wolicie papier czy e-book?

4 komentarze :

  1. Tylko i wyłącznie papier. A to co robią na chomikuj... jest okropne. Nigdy nie korzystałam z chomikuj ani innych podobnych stroni i nie zamierzam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie wolę czytać na papierze. Ewentualnie ściągam na komórkę książki dostępne za darmo w sklepie internetowym. Z chomika kiedyś tam korzystałam jak byłam mniejsza, żeby dostać to do czego nie miałam dostępu w normalnym sklepie. Zazwyczaj były to niskiej jakości gry czy aplikacje. Książki? Także jeżeli nie mogłam czegoś znaleźć w sklepie np. z rok temu byłam bardzo ciekawa Mein Kampf - tej pozycji prawdopodobnie nie znajdziesz w księgarni - to co człowiek ma zrobić? (przeczytałam kawałek, ale jakoś stanęłam, może wrócę do niej po wakacjach)
    Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważam podobnie do Ciebie. Niektórzy ludzie myślą, że czytnik=książki sciągnięte z chomikuj a to jest zwykła kradzież. Jak każda inna. Też lubię kupować e-booki, bo nawet format i to jak oryginalna książka jest zrobiona jest lepsze (Jest podzielone na rozdziały, są odnośniki, spis treści itp)
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie wolę papierowe wersje od ebooków. Czytałam dwa razy lektury szkolne na tablecie (pobrane z wolnelektury.pl) i zdecydowanie nie przypadł mi ten sposób do gustu. Wolę się pofatygować do biblioteki, poszperać w ogromnej ilości powieści, pochodzić między filiami tej samej biblioteki lub zajrzeć do jeszcze innej i czytać tradycyjnie. Co do ebooków pobieranych z chomika: zgadzam się z Tobą. To nie jest w porządku wobec wydawnictw czy samych autorów. Oni przecież zarabiają na tym, że piszą/wydają książki. Podobnie jest zresztą z muzyką, filmami, komiksami... Chociaż, przyznam się szczerze, że muzykę nielegalnie nie raz ściągałam. Nigdy mi się to nie zdarzyło z książkami. I oby tak pozostało.

    Bo kocham czytać!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)

Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka