Czy można zobaczyć duszę? - Weiser Dawidek ~ Paweł Huelle

Niektórych książek nie da się do siebie porównać i nie można oceniać w podobnych kryteriach. Choć z reguły czytam powieści młodzieżowe, fantastykę czy obyczajowe, pod kątem olimpiady postanowiłam sięgnąć po powieść z pozoru prostą. Zaznaczam Z POZORU. Bo jaką książką jest Weiser Dawidek?

Kiedy zaczęła się opowiadana historia? Trudno stwierdzić. Może w momencie gdy Dawidek pojawił się w mieście, a może jeszcze wcześniej. Nie zmienia to faktu, że lato 1957 męczy Pawła Hellera przez długi czas. Dorosły już mężczyzna obsesyjnie stara się uporządkować wydarzenia z dzieciństwa i dojść do zagmatwanej prawdy.

Debiut literacki Pawła Huelle jest wielowarstwową, tajemniczą i jednocześnie piękną powieścią, w której warstwa dosłowna ustępuje duchowej. Wydarzenia są jedynie pretekstem do prowadzenia przez autora rozważań na temat życia, śmierci, dziecięcej fascynacji światem czy filozofii. Choć powieść ma dość prostą fabułę, wszystko ma miejsce na czerech płaszczyznach czasowych, które w wiadomym jedynie dla autora schemacie przeplatają się ze sobą, tworząc niezwykle zagmatwaną historię życia głównego bohatera.

Paweł jest postacią naiwnie prostą, nie jest to jednak mankamentem, bowiem jego prostota idealnie pasuje do skomplikowanej rzeczywistości stworzonej przez autora. Główny bohater na początku swojej historii widzi rzeczywistość w biało - czarnych barwach. Dopiero Dawidek uświadamia mu, jak tajemniczy potrafi być świat i ile różnych barw przybiera. Pokazuje mu różne oblicza rzeczywistości, zmusza do filozoficznych rozważań i poszukiwania odpowiedzi na niezadane pytania. Podobnie jest z czytelnikami - wraz z Pawłem Hellerem odbywamy podróż wgłąb siebie, rozważamy kwestie, na które bez lektury tej książki raczej byśmy nie zwrócili uwagi i szukamy rozwiązania tajemnic.

Książkę Weiser Dawidek, mimo iż skupia się warstwie niedosłownej i zmusza do refleksji, czyta się się szybko i z zainteresowaniem. Nie brak w niej dynamicznych wydarzeń i tajemnic, które zaintrygują każdego. Kogo nie zaciekawi tajemnicze zniknięcie Dawidka? Jaką rolę odegrali w nim trzej, przesłuchiwani przez dyrektora, chłopcy? O co chodziło z zamiłowaniem Weisera do materiałów wybuchowych i co z tym wszystkim miała wspólnego Elka? Paweł Huelle stworzył historię, która może wydawać się ciekawa w zarówno dosłownym, jak i niedosłownym rozumieniu jej. I to jest naprawdę niesamowite!

Trudno zaklasyfikować powieść Weiser Dawidek do konkretnej kategorii literatury. Trudno jest też ją ocenić pod wieloma względami. Dlatego nie będę nawet próbowała tego robić. Huelle stworzył piękną, refleksyjną i nieco mroczną opowieść, o niepowtarzalnym klimacie i nietypowym zakończeniu. To książka nie dla każdego, bowiem nie każdemu spodoba się sposób, w jaki autor przedstawia historię oraz narrator, uparcie twierdzący, że pisze "nie książkę". Niektórzy mogą poczuć się zagubieni w mnogości płaszczyzn czasowych, w jakich dzieje się akcja. Innych jednak ujmie ta historia i na zawsze pozostawi coś po sobie w ich sercach. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy. A Ty?

Autor: Paweł Huelle
Tytuł oryginalny: Weiser Dawidek 
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 24 lutego 2014
Moja ocena: 8/10

*recenzja pisana w grudniu 2018r., odnaleziona wśród postów roboczych ;)
Czytaj dalej »

[SPOILELOVE - dyskusja spoilerowa] Czy STRANGER THINGS potrzebowało książkowego prequela?

Cześć i czołem, Chwilowicze! ♥
Dzisiejszy post będzie nieco różnił się od typowych recenzji publikowanych na blogu. Od marca staram się powrócić do regularnego blogowania. Obiecałam nieco więcej postów, które recenzjami nie będą. Dzisiejszy wpis jest początkiem nowej serii - SPOILELOVE! 


Ile razy po przeczytaniu jakiejś książki/obejrzeniu serialu uświadomiliście sobie, że tak naprawdę nie macie z kim o niej/nim porozmawiać? Może prowadzicie bloga, może tworzycie gdzieś w internecie, jednak napisanie recenzji to jedno, a dyskusja o bohaterach, fabule czy shipach - drugie. Postanowiłam stworzyć serię luźnych postów, pod którymi będziecie mogli nawrzeszczeć na bohaterów, ich wybory miłosne, niesprawiedliwość losu czy wyklinać znienawidzone postacie. WSZYSTKIE SPOILERY DOZWOLONE! Po to w końcu jest ten post ;)

Niech choć przez chwilę nie zaprząta nam głowy merytoryczna i całkowicie poważna ocena tytułu (choć ona także mile widziana :)) 
Niech nasze umysły zostaną przejęte przez EMOCJE
 DAJMY SIĘ IM PONIEŚĆ!



Ten wstęp był konieczny, by nakreślić wam główny zamysł serii postów, teraz jednak przejdźmy do tematu głównego, czyli Stranger Things (♥)

STREFA SPOILEROWA 
(STRANGER THINGS + prequel MROCZNE UMYSŁY)

Tak szczerze, nie wiem od czego zacząć! Zarówno serial, jak i książka wzbudziły we mnie ogrom emocji tak wielkich, że nie potrafię określić, co czuję. Zdziwienie? Strach? Zadowolenie? Serio, jest to bardzo trudne. 

Ostatnia scena drugiego sezonu, kiedy Nastka i Mike pocałowali się sprawiła, że zrobiło mi się ciepło na serduszku. Od zawsze ich shipowałam i tylko czekałam na ten moment. Ogólnie, jeśli chodzi o bohaterów, zżyłam się z nimi bardzo. Nawet z takim Steve'm, którego zachowanie potrafiło zirytować. Oprócz tego Dustin i Dart - bądźmy szczerzy, mimo iż zwierzę pochodziło z The Upside down, to polubiłam je i to bardzo!

Ostatnio jednak nie fabuła serialu siedzi mi w głowie (w końcu już dość dawno skończyłam oglądać i czekam na 3 sezon...), a Mroczne umysły. Czy tylko ja mam wrażenie, że właśnie tego brakowało w serialu? Ten prequel to idealne uzupełnienie historii laboratorium w Hawkins. Z tego co kojarzę, mimo że matka Eleven pojawiła się w serialu, poświęcono jej stosunkowo mało czasu, a, jak pokazały MU, jej historia także może być interesująca. Te wszystkie eksperymenty na Terry i pozostałych bohatera - elektrowstrząsy, narkotyki - pasują idealnie do klimatu całego uniwersum.

Ciekawa jestem tylko, czy powstanie kolejny tom. Tutaj ta mechaniczka (przepraszam, za nic w świecie nie przypomnę sobie, jak miała na imię - zapomniałam, a książkę pożyczyłam koleżance) wyjeżdża i nie jest pokazane w jaki sposób potwory z Drugiej Strony przedostają się do naszego świata. Ponadto, co prawda Nastka zostaje odebrana matce, jednak Terry wciąż nie jest szalona. Hmmm... mam nadzieję, że ten kolejny tom powstanie i wyjaśni to, co nie zostało wyjaśnione, bo mimo wszystko trochę tego zostało :D

KONIEC STREFY SPOILEROWEJ


Na dziś to tyle. Trochę chaotycznie, może niedużo problemów i tematów poruszyłam, jednak metodą prób i błędów będę starała się dojść do idealnej formy tych postów. A wy czytaliście Mroczne Umysły lub oglądaliście Stranger Things? Jak wrażenia? Co wam się podobało, a co sprawiło, że aż krew w was buzowała? I na jaki temat chcecie następną spoilerową dyskusję?  :)



Czytaj dalej »

Kilku podejrzanych. Liczne motywy. Kto wymierzył sprawiedliwość? - Morderstwo przy drodze krajowej 94 ~ Danka Braun

Prywatny detektyw Mirek Filer zajmuje się zazwyczaj drobnymi sprawami, takimi jak zdrady małżonków. Kiedy więc jego księgowy Leszek Szajna zostaje oskarżony o morderstwo, mężczyzna od razu przyjmuje zlecenie od żony Szajny, by odnaleźć prawdziwego mordercę. Szybko okazuje się jednak, że w sprawę zamieszanych jest wielu ludzi, którzy mieli żal do ofiary. Mężczyzna, by odnaleźć rozwiązanie musi przyjrzeć się innej sprawie. Sprawie, która miała miejsce ponad trzydzieści lat wcześniej.



Morderstwo przy drodze krajowej 94 to tytuł wobec którego mam mieszane uczucia. Powieść prawie do samego końca wywoływała we mnie irytację. Było to spowodowane wieloma czynnikami - kierunkiem, w jakim toczyła się akcja, zachowaniem głównego bohatera czy faktem, że więcej emocji wywoływała we mnie zdrada niż prowadzone śledztwo. Bardziej niż na sprawie zabójstwa, główny bohater skupiał się na sprawach prywatnych. Mimo iż powieść jest teoretycznie kryminałem, w praktyce można by ją nazwać powieścią obyczajową z wątkiem kryminalnym. Sam pomysł miał potencjał, jednak nie został on do końca wykorzystany.
Jednakże... jeżeli spojrzeć na tę książkę jako na powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym - wypada ona całkiem nieźle.

W powieści przedstawione są dość ciekawe, aczkolwiek nieco papierowe postaci. Zaczynając od egoistycznego Mirka Filera, poprzez uległą i potulną dziewczynę detektywa - Magdę, aż do pozbawionego wyrazistych cech księgowego Leszka Szajny. Mimo iż postacie posiadały pewną iskierkę, która sprawiała, że nie były one do końca papierowe, zabrakło wyrazistych cech, które dodawałyby im kolorytu i sprawiły, że stałby się one bardziej wyraziste.

Trudno było związać się emocjonalnie z jakimkolwiek bohaterem, zaś sama postać detektywa okazała się niezwykle irytująca. Wpływały na to jego dziecinność, niezdecydowanie i zachowanie wobec Magdy - dziewczyna robiła wszystko, by mężczyźnie żyło się jak w bajce: gotowała, robiła pranie, sprzątała. Filer nie doceniał tego, ponadto zamiast na śledztwie, skupiał się na sprawach prywatnych, co zrobiło z książki opowieść o życiu Mirka Filera z elementami wątku kryminalnego. Dla osób oczekujących powieści obyczajowej - niezła, nieco zaplątana historia, przy której można odrobinę pogłówkować nad sprawą morderstwa. Dla tych, którzy liczyli na pełnokrwisty kryminał - irytująca, nieco ciekawa opowieść, której jednak dużo brakuje by w pełni zadowolić przeciętnego czytelnika kryminałów.

Nie można jednak książce odmówić elementów zaskoczenia. Ta dość niewielka część powieści, która dotyczyła wątku kryminalnego, okazała się być niezwykle ciekawą. Sama wiele razy obstawiałam, kto może okazać się mordercą mordercy i za każdym razem pudłowałam. Smaku całości dodaje informacja, iż jest to powieść oparta na faktach, do której Danka Braun dopisała jedynie zakończenie. Zakończenie, które jest naprawdę zaskakujące!

Ocena tej książki okazała się nie lada problemem. Pomysł okazał się ciekawy, jednak wykonanie, mimo przystępnego języka, jakim posługuje się się autorka, pozostawia wiele do życzenia. Intrygujący wątek kryminalny, zaskakujące zakończenie, irytujący główny bohater i bohaterowie posiadający jedynie kilka cech - to charakteryzuje Morderstwo przy drodze krajowej 94. Powtórzyłam to już dwukrotnie, jednak zaznaczę raz jeszcze - jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Być może spodoba się ona osobom, które nastawią się na tego typu lekturę. Licząc na pełnokrwisty kryminał, zawiodłam się.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Prozami!

Autor: Danka Braun
Tytuł oryginalny: Morderstwo przy drodze krajowej 94
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 7 listopada 2018
Moja ocena: 5/10
Czytaj dalej »

Każdy akt, z którego rodzi się nekromanta, musi być z definicji aktem nieprawości, aktem gwałtu i zepsucia - Uczeń Nekromanty. Plaga ~ E. Raj

Sięgając po powieść z gatunku fantasty, nie trudno jest natrafić na tytuły schematyczne, podczas czytania których ma się wrażenie, że "to już było". Wyczynem jest zaskoczenie czytelnika i ukazanie świata, który oczarowałby go oraz historii, od której nie sposób się oderwać. Nekromancja zaś czy alchemia to coraz częściej poruszane wątki zarówno w literaturze fantastycznej, jak i kinematografii. Nie dziwne więc, że do Ucznia Nekromanty podeszłam z pewną dozą nieufności. Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie!


Pod pieczą mrocznego maga Rothgara i jego siostry Rothanny oficjalnie Norgal uczy się alchemii, demonologii i magii wampirycznej, zaś nieoficjalnie szkoli się na nekromantę - na mistrza w sztuce, która od wielu lat zakazana jest w Syllonie. Kilkadziesiąt lat wcześniej w państwie tym kult Pana Ciemności Mor'tyra został zakazany, wywyższając tym samym Pana Światłości Elynna. Nie oznacza to jednak, że zniknęli wszyscy wyznawcy Mor'tyra. Teraz wychodzą oni z ukrycia. Nadchodzą przełomowe wydarzenia w historii całego kontynentu, w których młody nekromanta odegra znaczącą rolę.

Debiut polskiej autorki to mroczna, przesycona brutalnymi i obrzydliwymi obrazami ponad dziewięćset stronicowa powieść, po której przeczytaniu czuje się ogromną satysfakcję i jednocześnie wielki niedosyt.  E. Raj przedstawia uniwersalną i złożoną rzeczywistość, która wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Nie znajdziecie tu bajecznych krajobrazów czy romantycznych schadzek o blasku księżyca, ale sceny gwałtu czy zabójstwa, niewzbudzające wyrzutów sumienia. To książka pełna niemoralnych decyzji, wskrzeszania zmarłych, żywych trupów czy seksu, w której żaden z bohaterów nie jest czarny lub biały.

Przedstawione w powieści uniwersum zachwyca ilością szczegółów i zgraniem wszystkich elementów. Autorka nie ograniczyła się się co do państwa, rasy czy religii. Stworzyła rzeczywistość wielobarwną, w której znaczenie ma nie tylko szczegółowo opisana historia Syllonu, lecz także Valenzji czy Hezrynu. Uczeń Nekromanty przedstawia także wiele różnorodnych ras postaci - zaczynając od dobrze znanych popkulturze wampirów aż do różnego rodzaju demonów - które odgrywają mniej lub bardziej znaczącą rolę dla fabuły.

Prawie tysiąc stron daje możliwości dobrego nakreślenia profilów psychologicznych postaci i E. Raj wykorzystała te możliwość bardzo dobrze! Zarówno główni bohaterowie, jak i postaci drugoplanowe nie są bohaterami, z którymi czytelnik chciałby się utożsamić. Podczas czytania historii Norgala, Rothgara czy króla Naramira III nie raz można poczuć zniesmaczenie czy nawet obrzydzenie. Ich zachowanie zdecydowanie mija się z ogólnie przyjętymi zasadami moralnymi.
Jednak jest także coś w tej historii, co sprawia, że kibicuje się bohaterom powieści. Żadna z przedstawionych w książce postaci nie została ukazana jako dobra lub zła, podobnie jak ma to miejsce w rzeczywistym świecie. Uczeń Nekromanty przedstawia piętnastoletnią prostytutkę, która obsługuje mężczyzn tylko dla tego, by obronić swojego młodszego brata przez brutalnym ojcem-pijakiem; mężczyznę, który z pozoru miły, noce lubi spędzać z małymi chłopcami; kapłankę, która pragnie jedynie ucieczki z klasztoru czy krwiożerczego wampira, ratującego małego chłopca z opresji. Tutaj nie znajdzie się płytkich postaci. Ich charaktery nakreślone zostały z niesamowitą pieszczotliwością. Każdy z bohaterów ogrywa jakąś rolę w tej historii, każdy ma swoje cele i marzenia, choć różne postaci na różne sposoby próbują te cele osiągnąć.
Król, żołnierz czy kapłan - wszyscy byli w tych dniach równi, bo słabi i ludzcy. Połączeni pozornym braterstwem, zanurzeni w nierealnym upadku.

Uczeń Nekromanty to wielowątkowa fabuła przepełniona niezliczoną ilością detali, ciekawie nakreślone intrygi, pełne mrocznej magii uniwersum, niebanalni, wielowymiarowi i wielowarstwowi bohaterowie oraz wiele, wiele więcej! Trudno w kilku słowach opisać powieść tak obszerną, która wywiera na czytelnikach tak wielkie wrażenie. Pierwszy tom serii to prawdziwa perła na polskim rynku fantastyki i pod wieloma względami można by porównywać ją wieloma niesamowitymi powieściami zagranicznych twórców. Nie spodoba się wszystkim, nie polecam sięgać jeśli oczekujecie bajkowych wizji wróżek czy magii, dzięki której zawsze następuje happy end. To nie ten typ literatury. To raczej dark fantasy, przedstawiające wizje świata brutalnego i zepsutego pod każdym względem.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Novae Res! ♥

Autor: E. Raj
Tytuł oryginalny: Uczeń Nekromanty
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 8 lutego 2019
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

Oddychaj. Słonecznik. Tęcza. - Stranger Things. Mroczne Umysły ~ Gwenda Bond

Trzeci sezon Stranger Things pojawi się dopiero w lipcu, a ty już z niecierpliwością odliczasz dni do jego premiery? Czy na samo wspomnienie tego tytułu czujesz ogromny niedosyt? Pragniesz znów poczuć ten niesamowity, mroczny klimat? Chcesz wiedzieć, jak dalej potoczyły się losy Nastki, Mike'a czy Dustina? Spokojnie, mam tak samo. I znalazłam na tę sytuację idealne rozwiązanie - Mroczne umysły! Czyli opowieść o tym, jak doszło do sytuacji, w której pięcioro młodych bohaterów musi walczyć z mrocznymi istotami, pochodzącymi z Drugiej Strony. 


Koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Terry Ives, w zastępstwie za przyjaciółkę, decyduje się na udział w rządowym eksperymencie. W tajnym laboratorium, w małym mieście Hawkins czworo studentów, pod czujnym okiem doktora Brennera, przyjmuje środki psychodeliczne, by zbadać możliwości ludzkiego umysłu. Jednak niewinne badania, za które studenci mają otrzymywać zapłatę, szybko zmieniają się coś więcej. Rozpoczyna się walka, której przegrani zapłacą ogromną cenę.

Preqel serialu Stranger Things wciąga od pierwszych stron. Początkowo prosta opowieść już po kilkunastu stronach zmienia się w intrygującą historię pełną intryg i niedopowiedzeń. Mimo iż zakończenie historii jest dobrze znane każdemu, kto obejrzał serial, sam bieg wydarzeń w Mrocznych umysłach potrafi zaskoczyć. Prequel jest mroczną i dość brutalną opowieścią o nieszanowaniu praw człowieka i traktowaniu ludzi jak króliki doświadczalne. To opowieść o próbie ucieczki spod nacisku wpływowych ludzi, którzy pragną tylko jednego - osiągnięcia swoich celów.

Mroczne umysły są pełne emocji. Główni bohaterowie szybko stają się bliscy czytelnikowi. Każda ich klęska, każda chwila szczęścia czy rozpaczy wpływa także na odbiorcę. Podczas czytania emocje nie przytłaczają, a jednak z każdą stroną nasilają się. Wydarzenia, mające miejsce zarówno w laboratorium, jak i w życiu prywatnym postaci potrafią wstrząsnąć i wzruszyć. Nawet wiedząc, jak zakończą się losy bohaterów, czytana historia nie jest przewidywalna, a samo rozwiązanie niektórych wątków może być dla czytającego do samego końca nie lada zagwostką.

Należy także pochwalić Gwendę Bond za stworzenie niesamowitego i specyficznego klimatu; za dreszcze podczas pobytu w salach w laboratorium czy zniesmaczenie przy kolejnych spotkaniach bohaterów z doktorem Brennerem. A także za lekkość, z jaką została przedstawiona ta historia. Czyta się ją błyskawicznie, co jest to zasługą dynamicznych opisów i dużej ilości dialogów. Przy tej książce nie sposób się nudzić.

Nie myślcie jednak, że Mroczne umysły skierowane są jedynie do osób znających już fabułę Stranger Things. Powieść może być idealnym wprowadzeniem do serialu, ale także intrygującą pozycją dla osób, które w najbliższym czasie nie mają zamiaru zapoznać się z tą produkcją.

Trudno jest sprecyzować, co wyjątkowego ma w sobie ta książka. To typowa młodzieżówka, a jednak wciąga i wywołuje wiele emocji. Być może chodzi właśnie o te emocje? A może o realistycznych bohaterów? Lub historię z wątkami paranormalnymi... a jednak wyjątkowo realistyczną? Myślę, że oddzielnie te rzeczy nie zrobiłyby wielkiego wrażenia, jednak razem tworzą coś specyficznego, co nie pozwala czytelnikom zasnąć, wciąga ich w wir wydarzeń i mrocznych postaci, by na sam koniec zostawić ich nieco usatysfakcjonowanych, a jednak wciąż głodnych nowych historii ze świata Stranger Things.

Książkę znajdzie także na portalu CzytamPierwszy.pl oraz na stronie wydawnictwa Poradnia K! ♥

Autor: Gwenda Bond
Tytuł oryginalny: Stranger Things. Suspicious Minds 
Tytuł polski: Stranger Things. Mroczne Umysły
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Poradnia K.
Data wydania: 24 kwietnia 2019
Moja ocena: 8/10

PS. Już za tydzień (11 maja) na blogu dyskusja spoilerowa!! Chętnych zapraszam do zaglądania w tym czasie na bloga. Jestem bardzo ciekawa waszych opinii o serialu, a także książce - jeśli już ją mieliście okazję przeczytać :)
Czytaj dalej »

Dziś musisz tylko być sobą - Drogi Evanie Hansenie ~ Val Emmich

Ostatnimi czasy na rynku wydawniczym znaleźć można wiele książek młodzieżowych, które są mniej lub bardziej wartościowe. Przeglądając listy bestsellerów, spotkać można tytuły, po przeczytaniu których ma się wątpliwości co do tego, czy tak bezsensowne historie powinny trafić do rąk czytelników. Tymczasem gdzieś na końcu tych list, a nawet poza nimi znajdują się prawdziwe perełki - perełki, które powinny zostać przeczytane przez każdego młodego człowieka i które ukazują istotne wartości. Perełki takie jak Drogi Evanie Hansenie.

Gdy Evan napisał list do samego siebie, wyrażający jego prawdziwe uczucia, nie spodziewał się, że pociągnie on za sobą lawinę zdarzeń, której chłopak nie będzie potrafił zatrzymać. List, zatytułowany "Drogi Evanie Hansenie", trafia w ręce Connora, który tego samego dnia popełnia samobójstwo. Bliscy Connora biorą Evana za najlepszego przyjaciela samobójcy i pragną poznać go jak najlepiej. Nie potrafiąc i nie chcąc wyznać prawy, Evan wplątuje się w sieć kłamstw i niedopowiedzeń, pragnąc przy tym tylko jednego - akceptacji. 

Biorąc do ręki książkę młodzieżową, oczekujemy od niej kilku podstawowych rzeczy - prostej, aczkolwiek niebanalnej fabuły, ciekawie nakreślonych bohaterów czy ukazania podstawowych wartości. Tego właśnie oczekiwałam od Drogi Evanie Hansenie. Dostałam coś o wiele lepszego!

Powieść, powstała na podstawie musicalu Dear Evan Hansen, porusza wiele problemów istotnych dla współczesnego człowieka. Jest to historia o nadziei, poszukiwaniu siebie, pragnieniu akceptacji przez społeczeństwo. Porusza problem samobójstwa, nakreśla przyczyny, które doprowadziły do tak przykrej sytuacji i skutki decyzji o samobójstwie, która w znaczący sposób wpływa na życie osób bliskich samobójcy. Zaznacza także ważną rolę rodzica w życiu i kształtowaniu się charakteru młodego człowieka.

Nie jest to jednak książka o charakterze pesymistycznym. Drogi Evanie Hansenie w przystępny, prosty, czasem nieco zabawny sposób przedstawia opowieść chłopca. Lekkie pióro autora sprawia, że czytelnik nie czuje się przytłoczony, jednocześnie jednak odczuwa wiele emocji. Smutek, radość, współczucie czy sympatia pojawiają się raz z biegiem historii. Wraz z kolejnymi przewróconymi kartkami coraz częściej zatrzymujemy się i zastanawiamy się nad czytaną opowieścią. Wprawia ona w pewnego rodzaju zamyślenie.  Każe zastanowić się nad życiem człowieka, nad tym, kim jest człowiek współczesny i jak wygląda społeczeństwo w czasach, w których żyjemy. Odpowiedzi znajdujemy pomiędzy wersami - w zachowaniach bohaterów i sytuacjach, mających miejsce w ich codziennym życiu.


Pierwszoosobowa narracja pozwala na poznanie myśli i uczuć Evana. Dzięki niej możemy także poczuć się bliżej bohatera. Książkę tę mogę nazwać opowieścią. Nie bajką, której akcja ma miejsce za siedmioma górami i lasami, a opowieścią o życiu, w którym każda decyzja podjęta przez człowieka niesie za sobą pewne konsekwencje. Evan Hansen jest postacią wielopłaszczyznową. To chłopak zamknięty w sobie, który w życiu wiele wycierpiał. Śmierć Connora początkowo wydaje się wybawieniem, bowiem dzięki temu ludzie zaczęli zwracać uwagę na Evana. Evanowi nie jest jednak łatwo udawać, nie robi on tego także jedynie dla własnej przyjemności. Książka ukazuje sytuację, w jakiej zapewne znalazł się nie jeden człowiek. Ukazuje wątpliwości, które targają człowiekiem, gdy musi wybrać pomiędzy tym, co nakazuje rozum, a tym, co podpowiada serce. Emocje, jakie towarzyszą głównemu bohaterowi są także emocjami czytelnika. Sposób prowadzenia narracji sprawia, że czytając powieść, można utożsamić się z Evanem, poczuć jego ból czy samotność, zrozumieć podejmowane przez niego decyzje... i dojść do wniosku, że samemu także postąpiłoby się tak samo.

Wartość powieści Drogi Evanie Hansenie pozna dopiero osoba, która sama zagłębi się w historię Evana, bowiem opowiedzieć o tej książce w kilku akapitach jest niemożliwością. Prosta i lekka w odbiorze, jednocześnie poruszająca tak istotne problemy jak samobójstwo, odrzucenie ze społeczeństwa, poczucie samotności czy rolę rodziny w życiu człowieka. Drogi Evanie Hansenie to perełka wśród młodzieżówek, książka po którą powinien sięgnąć każdy, niezależnie od wieku czy płci. To opowieść, która bawi i uczy, a wyjątkowość jej zaklęta jest w prostocie. 

Autor: Val Emmich oraz Steven Levenson, Benj Pasek, Justin Paul
Tytuł oryginalny: Dear Evan Hansen
Tytuł polski: Drogi Evanie Hansenie 
Tłumaczenie: Aga Zano
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: 11 lutego 2019
Moja ocena: 9/10


***
Mimo, że pojawił się post dotyczący tej książki, doszłam do wniosku, że typowa recenzja także może pomóc wam w decyzji odnośnie sięgnięcia po ten tytuł :) 

• Kilka słów o książce, jak i piosenkach z musicalu Dear Evan Hansen możecie przeczytać w niedawno opublikowanym przeze mnie poście: 3 powody, dla których warto poznać historię Evana Hansena 
• Książkę znajdziecie także na stronie CzytamPierwszy.pl oraz tutaj: http://bit.ly/2AXQ43q
Czytaj dalej »

Uwięziona pomiędzy światami ~ Sara Oliver

Od wielu lat ludzkość marzy o odkryciu innego wymiaru. Powstają nie tylko różnego rodzaju teorie na temat wymiarów równoległych, ale także produkcje filmowe czy utwory literackie podejmujące ten temat. Przykładem może być chociażby Stranger Things czy różnego rodzaju horrory. Motyw ten porusza także Sara Oliver w pierwszym tomie Trylogii Światów - Uwięziona pomiędzy światami.

Gdy Ve przyjeżdża na wakacje do ojca, okazuje się, że zniknął. Zdezorientowana, szuka prawdy, jednak w zniszczonym zamku odnajduje tylko stosy niezrozumiałych dokumentów i dziwną windę w piwnicy. Jedyne czego pragnie, to powrót do domu, jednak staje się coś zupełnie odwrotnego - dziewczyna trafia do alternatywnej rzeczywistości, gdzie poznaje Nicky, swoją sobowtórkę. Mimo iż dziewczyny mają odmienne charaktery, łączy ich nie tylko wygląd. Nastolatki mają wspólny cel - odkrycie prawdy.

Uwięziona pomiędzy światami to powieść dynamiczna, pełna zawiłości i niedopowiedzeń. Istnienie kilku wymiarów dodaje akcji smaku. Sprawia, że staje się ona ciekawsza i czytelnik z jeszcze większym zainteresowaniem czeka na rozwój wydarzeń. Mimo iż zdarzają się momenty (zwłaszcza jeden bardzo wyraźny) zwolnienia tempa, a nawet lekkiej nudy, nie rzutuje to na obraz całości - akcja bardzo szybko wraca na właściwy tor i do samego końca nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia. Napięcie rośnie z każdą stroną, wraz z biegiem historii pojawia się coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Zmuszają one do dalszego czytania. Nie pozwalają odejść od książki bez poznania jej zakończenia. Samo zakończenie pozostawia pewnego rodzaju niedosyt; ciekawość, jak dalej potoczą się losy nastolatki.

Sara Oliver nie stworzyła powieści mającej w głównej mierze przekazać ważne prawdy życiowe, mimo, że pomiędzy wierszami przemyciła kilka ważnych dla człowieka kwestii. Jest to książka młodzieżowa, która ma dostarczyć rozrywki, zaintrygować i rozbudzić ciekawość. Oliver ukazuje chłodną relację na linii matka - córka i konsekwencje, jakie takie stosunki mogą nieść ze sobą, a także inną relację pomiędzy matką i córką, w której pokazuje jak ślepi potrafią być rodzice na krzywdy swoich dzieci. Nie brakuje także wątku miłosnego, aczkolwiek subtelnego i nieco naiwnego. Jest to jeden z tego rodzaju wątków, który nie irytuje, ale oczarowuje i ma się ochotę na więcej. 
Nie można zapomnieć o głównym motywie książki - podróżach do innego wymiaru. Należy przyznać, że autorka przedstawiła je bardzo ciekawie, w logiczny sposób wyjaśniając, jak powstają równoległe wszechświaty. 

Mankamentem książki są bohaterowie i ich kreacja. Przyznam szczerze - główna bohaterka została przedstawiona jako niedojrzała nastolatka, która w wielu sytuacjach myśli jedynie o sobie. Mimo iż możliwe, że taki zamysł na tę postać miała autorka, to Ve jest najzwyczajniej w świecie irytująca. Inni bohaterowie byli odrobinę papierowi. Mimo, że nie zabrakło sympatycznych i ciekawych postaci (jak obaj Finnowie), do samego końca trudno pozbyć się wrażenia, że w przypadku kreacji bohaterów książka ta nie została do końca dopracowana. 

Mimo kilku potknięć, w tym papierowych bohaterów, Uwięziona pomiędzy światami to oryginalna i dynamiczna książka dla małych i dużych. Doskonała lektura na nudny wieczór. Powieść zabierająca w fantastyczną podróż do innego świata. Ostrzegam jedynie, że gdy już się zacznie ją czytać, trudno jest przestać bez poznania zakońcenia.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Lemoniada.pl! ♥

Autor: Sara Oliver
Tytuł oryginalny: Gefangen zwischen den Welten 
Tytuł polski: Uwięziona pomiędzy światami
Tłumaczenie: Anna Kierejewska
Wydawnictwo: Lemoniada.pl
Data wydania: 7 listopada 2018
Moja ocena: 6/10
Czytaj dalej »

Na wszystko, co ma początek, kiedyś przychodzi koniec - Było i nie było ~ Ryszard Marian Mrozek

Pomyśl, że sięgając po książkę, oczekujesz lekkich, zabawnych historii bez głębszego przekazu. Liczysz na kilka mile spędzonych godzin przy lekturze nic nie wymagających opowiadań. Teraz wyobraź sobie zaskoczenie, gdy otrzymujesz nie tylko zabawne i ciekawie przedstawione historię, ale także opowieści zabawione nutą poważnego tonu, ukazujące, pomiędzy wierszami, życie w powojennej Polsce. Czy byłbyś tą publikacją rozczarowany? 

Historia zdobywania górskich szczytów, wędrówka Maryi i Józefa przez pustynię do Egiptu, tułaczka polskich oficerów po obozach rosyjskich, opowieść o życiu prawdziwych drwali... 
Było i nie było to zbiór intrygujących opowiadań o nadzwyczajnych postaciach. Nie zabrakło w nim nawet kilku słów o twórczości Słowackiego. 

Ryszard Marian Mrozek potrafi zaciekawić czytelnika, poruszając jednocześnie dość trudne tematy. W prosty i przystępny sposób przedstawia trudną historię. Pomiędzy zdaniami przemyca opisy życia w Polsce w drugiej połowie dwudziestego wieku. Do fantastycznych, czasem z pozoru pozytywnych opowieści dodaje nutę goryczy. Nie stroni od poruszania tematów związanych z polityką czy filozofią. Zastanawia się nad sensem systemu komunistycznego. Opowiada swoje wersje różnych wydarzeń.

Było i nie było to zbiór interesujących historii, które potrafią oczarować czytelnika. Podczas czytania można zachwycać się malowniczymi, polskimi górami, z ciekawością czytać opowieść, którą w Biblii znajdziemy jedynie w ewangelii św. Mateusza czy wraz z młodymi chłopcami zastanawiać się, z czego zbudować samolot. Autor celnie zestawia ze sobą słowa, pisze lekko i z polotem. Potrafi wzbudzić w czytelniku ciekawość i sprawić, że każde, nawet najmroczniejsze opowiadanie czyta się z wielkim zainteresowaniem. 

Bohaterzy są prawdziwi. Bardzo często, poprzez narrację pierwszoosobową, to właśnie oni opowiadają swoje historie. Każda z wykreowanych przez autora postaci ma w sobie taką iskierkę, która sprawia, że ma się wrażenie jakby danej opowieści się nie czytało, a oglądało ją jako bliski postaciom obserwator, będący na miejscu wydarzeń. Realność przedstawionych bohaterów przekłada się także na emocje, które wywołuje publikacja. Są to emocje stonowane, czasem smutek, gorycz, innym razem sympatia czy zaciekawienie. Każde z opowiadań ma swój specyficzny klimat, którego stworzenie było możliwe między innymi dzięki bardzo dobrej kreacji postaci.

Zaskoczenie, wywołane początkowo przez tę publikację, szybko zmieniło się zaciekawienie. Ryszard Marian Mrozek oczarował mnie swoim stylem, a także stworzonymi historiami. Przemycenie takich pojęć jak cenzura w malowniczych, pełnych pozytywnych obrazów opowieściach było strzałem w dziesiątkę. Powieść czyta się szybko, można dowiedzieć się z niej wielu ciekawostek i jednocześnie jest ciekawą i dającą nieco do myślenia lekturą, po którą warto sięgnąć.

Za możliwość przeczytania zbioru dziękuję serdecznie wydawnictwu Novae Res! ♥

Autor: Ryszard Marian Mrozek
Tytuł polski: Było i nie było
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2019
Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej »

3 powody, dla których warto poznać historię Evana Hansena

Dear Evan Hansen to musical, na podstawie którego w marcu 2019 roku w Polsce wydana została powieść Drogi Evanie Hansenie. Jest to opowieść o Evanie, którego życie zmienia się wraz z samobójstwem jednego z uczniów szkoły, do której uczęszcza chłopak. Od tego momentu nastolatek zaczyna znajdować się w centrum zainteresowania, uwikłując się tym sposobem w sieć kłamstw i niedopowiedzeń.
Nie jest to opowieść skomplikowana i trzymająca w napięciu, a jednak to historia w pewnym stopniu wyjątkowa. Co sprawia, że zarówno spektakl, jak i powieść oczarowały kilkaset tysięcy osób na całym świecie?


1. Przekazywane wartości

Powieść porusza wiele trudnych tematów. Drogi Evanie Hansenie ukazuje postać wrażliwego chłopca, któremu życie przysporzyło wiele cierpienia. Jest to historia o nadziei, poszukiwaniu siebie, pragnieniu akceptacji przez społeczeństwo. Porusza problem samobójstwa, nakreśla przyczyny, które doprowadziły do tak przykrej sytuacji i skutki decyzji o samobójstwie, która w znaczący wpływa na życie osób bliskich samobójcy. Zaznacza także ważną rolę rodzica w życiu i kształtowaniu się charakteru młodego człowieka.

Najbardziej niesamowitą rzeczą jest pozytywny charakter powieści. Daje nadzieję i pozwala wierzyć w lepsze jutro. Mimo iż Drogi Evanie Hansenie porusza tematy, które pesymizmem mogłyby zdominować fabułę - po przeczytaniu można poczuć wiele emocji, które nie są emocjami negatywnymi. Opowieść o Evanie wzrusza i zmusza do myślenia, wywołuje pewnego rodzaju ciepło w środku, które nie znika długo po zamknięciu i odłożeniu książki na półkę.


2. Historia, która mogłaby przydarzyć się każdemu z nas
Val Emmich opisał historię prawdziwą; historię, która mogłaby mieć miejsce w naszym życiu. Bohaterowie powieści mają swoje pragnienia. Chcą tego, o czym skrycie marzy chyba każdy - szczęścia, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, miłości, prawdziwego przyjaciela.



Evan dzieli się swoim życiem z czytelnikami, zabiera ich do swojego świata, pokazując jednocześnie, że może to być ten sam świat, w którym my żyjemy. Książka ta jest perełką wśród innych właśnie dzięki realizmowi, z jakim przedstawiona jest rzeczywistość. Nie bez znaczenia jest także kreacja bohaterów. Mają oni swoje wady. Pokazują, że nie wszystkie życiowe wybory są łatwe, a czasem decyzje, które człowiek podejmuje mając dobre intencje, mogą prowadzić do przykrych sytuacji.


3. Muzyka
Wystarczy włączyć na YouTube You will be found lub Only Us by przepaść. Muzyka z musicalu potrafi oczarować i wywołać emocje. Włączysz jeden utwór, a po chwili się okaże, że masz zapętloną całą listę!



O wyjątkowości powieści świadczy pozytywny charakter; ta lekkość i prostota, które dodają historii uroku. Istotny dla odbioru książki jest także realizm. Nie sposób nie zatracić się w opowieści Evana i poczuć, że gdybyśmy mieli w życiu mniej szczęścia, nasza historia mogłaby potoczyć się podobnie. No i muzyka! Tutaj nie trzeba słów, wystarczy, że posłuchacie ♥ Wszystko to sprawia, że Drogi Evanie Hansenie na stałe zapisuje się w pamięci i zakorzenia się w sercach czytelników.
Czytaj dalej »

The Order *Sezon 1*

Jedna rada na sam początek posta - jeśli serial wyszedł kilka dni temu, nie zaczynajcie oglądać go od razu, bo może się okazać, że jest on piekielnie dobry, zakończenie rozbija na kawałeczki... a na kolejny sezon poczekacie sobie jeszcze baaardzo długo.

W ciągu ostatnich kilku lat zarówno motyw wilkołaków, jak i różnego typu magów jest popularny w kulturze masowej. Nie trudno jest znaleźć książki, filmy czy seriale, które na wiele różnych sposobów opowiadają historie tych niesamowitych istot. I w tym momencie nasuwa się pytanie - czy pojawiające się kolejne produkcje/publikacje o tych magicznych stworzeniach nie będą powodowały ogromnego przesytu? Patrząc przez pryzmat niedawno opublikowanego serialu The Order, łatwo jest odpowiedzieć na to pytanie.

Jack Morton od zawsze marzył o studiach na Uniwersytecie Belgrave, jednak gdy już się tam dostaje, nic nie idzie po jego myśli. Chłopak wplątuje się w sieć intryg i kłamstw, a także staje się kandydatem do bractwa Niebieskiej Róży. Istotną rolę w jego życiu odgrywają także wilkołaki - odwieczni wrogowie magów. Jack musi nauczyć się odróżniać dobro od zła i pomóc w zwalczeniu mrocznych mocy, inaczej nie tylko jemu, ale i bliskim mu osobom grozić będzie ogromne niebezpieczeństwo.

The Order to kolejna nietypowa produkcja młodzieżowa, która pokazuje, że nawet oklepane już tematy mogą przedstawione zostać w ciekawy sposób. Serial skupia się na pokazaniu podstawowych wartości, jakimi jest dobro i zło. Ukazuje różne oblicza zła, zwraca uwagę, że czasem może ono przedstawione zostać w słodki i przyjemny sposób; może oczarować, omamić i zmusić do mrocznych czynów ubranych w przyjemną dla człowieka otoczkę.

Jestem pewna, że produkcją powinni zainteresować się miłośnicy Chiling Adventures of Sabrina, bowiem The Order stworzony jest w podobnym klimacie. Jest to dość mroczna produkcja z dużą dozą sarkastycznego, słownego i sytuacyjnego humoru. Nie brakuje w niej także ciekawie poprowadzonego wątku miłosnego. Serial trzyma w napięciu do samego końca. Oglądając, można poczuć się jak w emocjonalnym rollercoasterze. Frustracja miesza się z zaciekawieniem, zachwyt z niedowierzaniem. Niemożliwością jest oglądanie The Order bez odczuwania całej gamy emocji.




Emocje wzbudzają także bohaterowie. Wielu z nich budzi sympatię i wywołuje ogromny uśmiech na twarzy. Randall, Hamish, Lilith - ich nie można nie polubić! Istnieje jednak także wiele postaci, które wywołują niechęć, obrzydzenie i złość. I to mi się naprawdę podoba! Jest to jeden z tych seriali, w których bohaterowie posiadają swoje indywidualne cechy, odróżniające ich na tle innych postaci. Nie ma dwóch identycznych charakterów. Każdy ma swoje wady i zalety, jak to ma miejsce w rzeczywistym świecie. Ponadto aktorzy idealnie oddali swoje postaci, nie wyczułam w ich grze ani grama fałszu.











The Order to ciekawy serial dla miłośników magicznych, nieco mrocznych klimatów. Może nie dorównuje pomysłem na fabułę i tak mocno nie zaskakuje, jak najlepsza produkcja, jaką miałam przyjemność do tej pory obejrzeć - Dark - jednak w rankingu obejrzanych przeze mnie seriali zajmuje wysokie miejsce. Jaka jest jedyna wada tej produkcji? BRAK KONTYNUACJI w ciągu najbliższych miesięcy!!!



Czytaj dalej »

Loki, gość od brudnej roboty. To właśnie ja... I nie musisz klaskać - Kłamca 1. Cyngiel niebios ~ Jakub Ćwiek

Kłamca vel Loki to postać dobrze znana wszystkim miłośnikom kultury popularnej. Od lat z postaciami nordyckiej mitologii możemy spotkać się w produkcjach m.in. firmy Marvel Studios. Biorąc pod uwagę te okoliczności, Jakub Ćwiek miał trudne zdanie do wykonania - przekonanie czytelników do swojej wersji tego przystojnego, nordyckiego boga. Jak się okazało, poradził sobie brawurowo!

Bóg nie istnieje. Światem zarządzają aniołowie, na usługach których jest Kłamca. W kontrowersyjny sposób rozwiązuje on sprawy niemożliwe do rozwiązania przez aniołów. W końcu kto pozbędzie się niewygodnych bożków, chcących nieco narozrabiać na Ziemi, jeśli nie zrobi tego potrafiący zmieniać postać, nordycki bóg ognia i kłamstwa?

Kłamca jest zbiorem kilku intrygujących opowiadań, luźno powiązanych ze sobą poprzez
postać głównego bohatera - Lokiego. Opowiadania w mniej lub bardziej groteskowy sposób przedstawiają historię nordyckiego boga, który na różne sposoby próbuje poradzić sobie z zadaniami wyznaczonymi mu przez archanioła Gabriela. Dzięki tej formie przedstawienia historii, książkę czyta się szybko. Czytanie ułatwia także dynamiczna akcja oraz duża ilość dialogów. Opowieść jest wciągająca, a jednocześnie napisana w tak prosty sposób, że wystarczy zacząć czytać Kłamcę, a mamy wrażenie, że już po chwili przewracamy ostanie karty powieści. 

Fabuła jest mieszaniną różnych mitów i mitologii. Autor nie stronił od czerpania inspiracji z wielu źródeł. W umiejętny sposób połączył ze sobą postaci pochodzące z różnych kręgów kulturowych. Mitologię słowiańską zmieszał z wierzeniami chrześcijan, dodał do tego nutę mitologii nordyckiej a nawet egipskiej. Nadał bogom i różnym magicznym stworzeniom nowe cechy, przedstawił ich nie tylko w majestatyczny, ale i ludzki sposób, dodając do tego odrobinę czarnego humoru czy groteski. 
Nie sposób nie zauważyć, że Ćwiek zrobił to bardzo umiejętnie. Bohaterowie są prawdziwi w tym co mówią czy robią, nie czuć od nich fałszu. Potrafią wzbudzić w czytelnikach różnego rodzaju emocje. Często jest to zdziwienie czy szczery śmiech. Zdarza się także, że wzbudzają sympatię oraz współczucie. 

Miłośnicy głębokich analiz psychologicznych rodem z powieści Dostojewskiego mogą być zawiedzeni, jednak ci liczący na przyjemną, zabawną i oryginalną opowieść o nieziemsko przystojnym bogu kłamstwa, który nie stroni od magicznych przekrętów, uwielbia irytować innych, a jednocześnie gdzieś pod grubą skorupą skrywa coś więcej niż ironiczne, wulgarne teksty odłożą tę książkę z uśmiechem na twarzy i wielkim pragnieniem poznania dalszych losów Kłamcy.

Za możliwość poznania opowieści dziękuję serdecznie wydawnictwu Sine Qua Non! ♥

Autor: Jakub Ćwiek
Tytuł polski: Kłamca 1. Cyngiel niebios
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 17 listopada 2018
Moja ocena: 8/10 
Czytaj dalej »

To, co wypacza, to, co deprawuje, to, co niszczy - Mroczny talent ~ Brandon Sanderson

Za napisanie o tej książce zabierałam się długo, bowiem to, co zafundował czytelnikom autor na długo wytrąciło mnie z równowagi. W tym momencie muszę was ostrzec - historia opowiedziana w Mrocznym talencie znacząco różni się od czterech pozostałych tomów. Uważacie opowieść o Alcatrazie za uroczą, niesamowitą historię, która musi skończyć się happy endem, a samego chłopca za głupiutkiego, miłego nastolatka, który wraz z biegiem historii na pewno wydorośleje? Bardzo się mylicie. Alcatraz to tchórz, czego zresztą można się dowiedzieć już z Przedmowy autora. Nie wierzycie? Proszę bardzo. Ja was ostrzegałam.

Piąty tom serii drastycznie różni się od swoich poprzedników. Posiada swój specyficzny tajemniczy i mroczny klimat. To wciąż powieść dla młodzieży, a jednak charakteryzuje ją nieco poważniejszy ton. Brandon Sanderson nie zrezygnował ze swojego charakterystycznego humoru, a jednak humor ten często jest odbiciem coraz to tragiczniejszej sytuacji, jaka ma miejsce zarówno w Ciszlandach, jak i Wolnych Królestwach. Mimo iż nie brakuje latających, szklanych pingwinów czy płaczących dinozaurów, gdzieś w tle wciąż przewija się niepokój związany z zakończeniem - jak finalnie potoczą się losy bohaterów?

Samo zakończenie jest do samego końca jedną wielką niewiadomą, a gdy już nadchodzi - wywołuje w czytelniku szok, niedowierzanie, frustrację, zdziwienie. Podobnie jak kilkadziesiąt stron poprzedzających finał. Autor bawi się czytelnikiem, jak marionetką. A co jest w tym najlepsze? Że narrator od pierwszych słów pierwszego tomu ani razu nie skłamał. Ostrzegał, jak wygląda sytuacja. Opowiadał jedynie prawdę... tyle że to czytelnikowi trudno jest w tę prawdę uwierzyć. 

W książce najlepsze są zdecydowanie przypisy! Autor w końcu nauczył się z nich korzystać (co z zaznacza z przyjemnością w jednym z nich), więc czytelnik może spodziewać się wielu interesujących komentarzy... albo przynajmniej, jeśli książka nie będzie mu się podobała*, może się cieszyć z mniejszej ilości tekstu właściwego.

Mroczny talent to powieść specyficzna, która może jednocześnie zniesmaczyć i oczarować fanów serii. Brandon Sanderson zdecydowanie postawił na kontrowersyjne rozwiązanie, które nie wszystkim może się spodobać. Pisząc tym samym, lekkim stylem, opowiedział historię intrygującą i dziwną. Jednak to właśnie ta dziwność nadaje historii smaku. Opowieść jest oryginalna w każdym calu. Opowiada o wadach, przekłutych w talenty, lojalności, która okazuje się być ważniejsza od bliskich osób oraz wymaganiach, będących czasem zbyt przytłaczającymi, by móc je spełnić.

*co, swoją drogą, jest niemożliwe ;)

Za możliwość poznania losów Alcatraza z całego serca dziękuję wydawnictwu IUVI! ♥♥♥

Autor: Brandon Sanderson
Tytuł oryginalny: The Dark Talent
Tytuł polski: Mroczny talent
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 3 października 2018
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

Czy cierpliwość popłaca?

Cześć i czołem,
mówi się, że cierpliwość popłaca. 


Ostatnio wzięłam sobie te słowa do serca i to częściowo dlatego z mojej strony była jedynie głucha cisza. Doszłam do wniosku, że głupotą jest dodawanie kilku postów w okresie, gdy mam więcej wolnego czasu, jeśli po krótkim czasie będę miała znów nic nie dodawać, jak to miało miejsce ostatnie kilka razy.

Od listopada tak wyglądało moje blogowanie. Wstawiałam posty jedynie o tych książkach, których termin wstawienia recenzji wywierał na mnie presję... I właśnie w tym momencie chciałabym przeprosić wszystkich wydawców, których książki są u mnie, a których recenzje się nie pojawiły. Przeczytałam już każdy egzemplarz i obiecuję, że marzec będzie miesiącem, gdy na blogu pojawią się W S Z Y S T K I E zaległe opinie.

Może i odrobinę wcześniej zaczęłam zaniedbywać Chwile, jednak to właśnie listopad był miesiącem, gdy przestałam się całkowicie nimi interesować. Powodem były rozszerzone przedmioty, których zaczęłam się uczyć od września, a także olimpiada. Podjęłam się pisania pracy na temat literatury elitarnej i popularnej w przeszłości oraz nam współczesnej. Przyznam szczerze, że w tamtym okresie pisanie tej pracy zabierało mi multum energii, tym bardziej że temat wymagał ode mnie przeczytania dużej ilości różnego rodzaju powieści (m.in. Trędowata, Nędznicy, Traktat o łuskaniu fasoli, Cyfrowa twierdza, Chłopi czy Weiser Dawidek). Moje życie w tamtym momencie kręciło się jedynie wokół szkoły i olimpiady.

Także gdy przeszłam do drugiego etapu, skupiłam się jedynie na nauce. Wszystko inne, jak blog, zeszło na drugi plan. W połowie lutego odbył się kolejny etap. Zabrakło mi 1,5 punktu z testu językowego, by przejść do części ustnej. To było nieco brutalne zderzenie z rzeczywistością, jednak uzyskanie tego wyniku zmusiło mnie do zastanowienia się i wyciągnięcia pewnych wniosków. Sam udział w drugim etapie Olimpiady Literatury i Języka Polskiego i osiągnięcie tak wysokiej punktacji z rozprawki i testu językowego dla mnie, uczennicy drugiej klasy liceum, która spontanicznie zgłosiła się do tej olimpiady zamiast do historycznej, jest niesamowitym osiągnięciem. 

Olimpiada nauczyła mnie wielu rzeczy z zakresu języka polskiego i utwierdziła w tym, co chcę w przyszłości robić. Niemałe znaczenie miały także warsztaty Zrozumieć media, mające miejsce kilka dni temu w Ełku, w których miałam okazję uczestniczyć. Blog jest pierwszym krokiem do spełnienia swoich marzeń o przyszłości w branży medialnej. Co będzie dalej? To się okaże. Czas określić priorytety. Postawić blog na jednym z najważniejszych miejsc.

I takim sposobem doszłam do cierpliwości. Od połowy lutego tworzę posty, by w odpowiedniej chwili móc zacząć dzielić się nimi z wami i by nie było tak, że po tygodniu nie będę miała czego dodać. Mam nadzieję, że ten wpis, który właśnie czytacie będzie początkiem nowej, wspaniałej historii bloga, którą uda mi się napisać wspólnie z wami.

Dziękuję, jeśli udało wam się dotrwać do końca i mam nadzieję, że przejdziecie ze mną przez nadchodzący, dość trudny okres powrotu do blogowania :)

Czytaj dalej »

Taniec to preludium czegoś z pogranicza marzeń i snów - Trzy razy miłość ~ Jolanta Kosowska



Kto nie kocha bajek o miłości, w których zawsze występuje "długo i szczęśliwie"; bajek o niej i o nim, zakochanych na wieki, których życie można nazwać magiczną, wypełnioną szczęśliwymi chwilami opowieścią? Lubicie czytać baśniowe historie? Tak? A słyszeliście o Trzy razy miłość? Jeśli macie w planach tę powieść, już na samym początku powiem wam coś w sekrecie - nie liczcie na bajkę, cukierkową opowieść o księżniczce i księciu, dla których zawsze istnieje happy end. To nie byłoby w stylu Jolanty Kosowskiej!

Jedno przypadkowe spotkanie wystarczy, by pomiędzy Martyną i Łukaszem narodziło się burzliwe uczucie, pełne namiętności, pasji, chęci wspólnie spędzonych dni i nocy. Uczucie dające szczęście i poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie wzbudza ono szaleństwo i jest toksyczne nie tylko dla nich samych, ale i dla wszystkich wokół. Los wydaje się być nieprzychylnym parze studentów. Ich miłość zostaje wielokrotnie wystawiana na próbę. Czy warto jest walczyć o tę miłość, jeśli niszczy ona nie tylko zakochanych, ale i bliskie im osoby?

Prawdziwa miłość zaczyna się kiedyś i nie kończy się nigdy.

Akcja powieści dzieje się na przestrzeni wielu lat. W ciągu nich poznajemy historię Martyny i Łukasza. Są to z pozoru zwykli studenci, którzy mieli wielkie szczęście, odnajdując siebie. Z pozoru. Czytając książkę można zacząć się zastanawiać - czym tak naprawdę była ich miłość? Szczęściem czy przekleństwem? Jolanta Kosowska po raz kolejny nie zawiodła czytelników. Stworzyła historię budzącą Trzy razy miłość jest opowieścią o uczuciu, które doprowadza do nieszczęść i rani bohaterów. Powieść ukazuje miłość z innej perspektywy - jako zjawisko destrukcyjne, potrafiące wymknąć się spod kontroli człowieka. 
emocje.

Oczywiście autorka nie byłaby sobą, gdyby nie umieściła w fabule dwóch elementów charakteryzujących jej twórczość - motywów podróży i medycyny. Łukasz jest początkującym fizjoterapeutą, zaś Martyna, jakżeby inaczej, dobrze prosperującą studentką medycyny. Jeśli chodzi o podróże, większa część powieści ma miejsce w Polsce. Nie brakuje jednak włoskich akcentów. Czy kolejna książka wykorzystująca podobne motywy nudzi? Nigdy w życiu! Jolanta Kosowska, korzystając z tych samych tematów, tworzy zupełnie nową, nietuzinkową, pełną burzliwych emocji i pięknych opisów opowieść, która pochłania czytelnika i zmusza do poznania zakończenia.

To żadna miłość, jeśli dla niej musisz się wyrzec wszystkiego, nawet samej siebie.

Nie zawiodłam się także na warstwie językowej. Kosowska po raz kolejny stworzyła powieść napisaną barwnym językiem, pełną opisów pobudzających zmysły. Sam dobór słów w poszczególnych zdaniach oszałamia. Każde określenie zastosowane przez Jolantę Kosowską trafia idealnie w punkt, nadając jednocześnie książce specyficznego charakteru. Języka, jakim posługuje się autorka, nie sposób opisać. Oczarowuje on czytelnika. By zrozumieć, o czym mówię, musicie sami poznać twórczość tej pisarki.

Jedyną rzeczą, do której mogę przyczepić się jest wprowadzenie wątku Ewy - siostry Łukasza. Imię dziewczyny pojawia się w powieści kilka razy, jednak w późniejszym czasie zanika. Nie znamy kontynuacji jej losów. Ponadto w opisie znajdujemy informację, że Łukasz jest jedynakiem. Nie widzę więc sensu wstawienia tych kilku opisów siostry, kiedy tak naprawdę nie mają one żadnego znaczenia dla fabuły. Wątek ten nie wpływa w żaden sposób na historię, nie zaniża jej wartości, jednak jest jak irytująca drzazga, o której da się na chwilę zapomnieć, jednak podświadomie wiemy, że ona istnieje.



Czym tak naprawdę jest Trzy razy miłość? To opowieść o ludziach. O ludziach szukających siebie. O ludziach pełnych pasji i ambicji. O ludziach zagubionych, pragnących szczęścia i samospełnienia. Ta historia mogła przydarzyć się zarówno mi, jak i wam. Jest piękna i jednocześnie brutalna. Opowiada o miłości i bólu, jaki to uczucie może przynieść. Ale także o nadziei. Bo to nadzieja nadzieja na lepsze jutro powinna istnieć, nawet gdy tracimy wiarę we wszystko inne.

Za możliwość poznania tej pięknej opowieści dziękuję serdecznie wydawnictwu Novae Res! ♥♥♥

Autor: Jolanta Kosowska
Tytuł oryginalny: Trzy razy miłość
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 28 stycznia 2019
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

Stwarzanie nadziei, gdy w rzeczywistości jej nie ma, to okrucieństwo - Wojenna burza ~ Victoria Aveyard


Mówi się, że na wojnie i w miłości wszystkie chwyty dozwolone, czy jednak stwierdzenie to jest zgodne z panującymi realiami? Jakie skutki przynoszą decyzje podejmowane pod wpływem miłości podczas trwającej wojny? Czy wojna i miłość pozwalają na łamanie wszelkich zasad?

Mare Barrow przeżyła wiele, jednak to jeszcze nie koniec jej walki. Nadchodzi moment rozstrzygnięcia, a ona znajduje się gdzieś pomiędzy dwojgiem ognistych książąt, walczących o tron. Ostateczna bitwa zbliża się wielkimi krokami. To już nie jest walka króla z okrutnymi rebeliantami, za jakich uważano Szkarłatną Gwardię, a obejmująca cały kontynent wojna, której przebieg może zmienić losy wszystkich jego mieszkańców.

Victoria Aveyard stworzyła niesamowicie rozbudowane uniwersum, od którego należałoby zacząć całą recenzję. O ile trzy pierwsze tomy skupiały się głównie na Norcie i społeczeństwie tego państwa, tak Wojenna burza pozwala poznać Lakelandię, Piedemont i Montfort - inne państwa, znajdujące się na tym samym kontynencie. Choć po zakończeniu lektury, można mieć pewnego rodzaju niedosyt spowodowany brakiem większego zagłębienia się w strukturę trzech pozostałych państw, można to wybaczyć autorce i zrozumieć, dlaczego w tak pobieżny sposób zostały one przedstawione - poznaliśmy szczegóły najistotniejsze dla akcji. Większe zagłębienie się w politykę czy kulturę danych państw mogłoby być nie tylko ciekawe, ale i zgubne dla całej powieści - zabiłoby już i dość niską dynamikę akcji, a także stłamsiło to, co w fabule było najważniejsze - rewolucję w Norcie.

Poprzez wprowadzenie nowych postaci, takich jak Iris Cygnet czy premier Davidson (który pojawił się już pod koniec tomu III), pochodzących z innych państw, można z szerszej perspektywy spojrzeć na wojnę toczącą się w Norcie i zauważyć, jak wpływa ona na pozostałe państwa. Ponadto wraz z bliższym poznaniem każdej postaci, poznajemy także ich państwa - dyplomatyczny Montfort, rządzoną twardą ręką Lakelandię czy uległy Piedemont. Victoria Aveyard stworzyła intrygujące, pełne niespodzianek uniwersum, z którym mam nadzieję się jeszcze kiedyś spotkać.

Wojenna burza to pierwszy tom serii, w którym charakter Mavena stracił na atrakcyjności. Od zawsze mroczny książę był moją ulubioną postacią. Nawet po wydarzeniach w Królewskiej klatce... Tom czwarty sprawił, że stał się on postacią obojętną. Zmieniło się także moje podejście do Mare. Dziewczyna od błyskawic zawsze mnie irytowała. Wojenna burza pokazała ją w zupełnie innym świetle -  jako odważną, uparcie dążącą do celu i gotową do poświęceń młodą kobietę, która wytrwale walczy do samego końca.
Nie można zapomnieć o pozostałych bohaterach. Victoria Aveyard ma wyjątkową umiejętność kreowania postaci. Od żadnej nie czuć ani grama fałszu. Są wielobarwne i trójwymiarowe. Wzbudzają w odbiorcach ogromną gamę emocji. Wraz z nimi przeżywamy każdą śmierć, rozłąkę czy przegraną bitwę, zaś ich radość powoduje, że zaczynamy uśmiechać się sami do siebie.

Nie można nie wspomnieć o zabiegu, jaki zastosowała autorka, tworząc narrację. W poprzednich tomach mogliśmy poznać myśli dwóch/trzech postaci. Wojenna burza wprowadza ogromny misz-masz narratorów. Oprócz myśli Mare, poznać możemy także uczucia Mavena, Evangeline, Iris czy Cala. Jest to na pewno urozmaicenie powieści, choć muszę przyznać, że niektórzy z narratorów potrafili wprowadzić dość senną atmosferę.

Powieść jest plątaniną wątków, relacji międzyludzkich i ogromnych emocji. Autorka stworzyła rzeczywistość, która głęboko zakorzenia się w serca czytelników. Choć posiada wady, po skończeniu i chwili przemyślenia łatwo stwierdzić, że jest to zakończenie serii, na jakie oczekiwali wszyscy fani. Wojenna burza pokazuje jak łatwo jeden człowiek potrafi doprowadzić do wyniszczającej cały świat wojny; ukazuje postawy ludzkie wobec władzy, utraty wolności i strachu. A także ukazuje bohaterów, którzy wiele przecierpieli i przeszli ogromne metamorfozy, by przetrwać i znaleźć tym właśnie miejscu, w którym są obecnie.

Jestem szczęśliwa, że nie zrezygnowałam z tej serii po przeczytaniu tomu pierwszego. Choć moja historia z Czerwoną Królową jest dość burzliwa, na sam koniec mogę z czystym sercem stwierdzić, że seria Aveyard odnalazła stałe miejsce w moim sercu. Zaś Mare... Czuję wielkie emocje na myśl o tej bohaterce. I, o dziwo, nie są to emocje negatywne. Mare Barrow, Czerwona Królowa, dziewuszka od błyskawic czy Mareena Tytaniusz - to nie ważne. Dziewczyna w końcu pokazała, jak wartościową jest osobą. Będąc zniszczoną przez miłość, nie dała stłamsić ognia w niej tlącego się i walcząc w zgodzie ze samą sobą, pokazała, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze.

Za możliwość poznania zakończenia serii dziękuję z całego serca wydawnictwu Moondrive! ♥♥♥

Autor: Victoria Aveyard
Tytuł oryginalny: War Storm
Tytuł polski: Wojenna burza
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska, Maria Borzobohata - Sawicka
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: 31 października 2018
Moja ocena: 8/10

PS. Zapraszam na instagrama! @pyciaaa_ccr
Czytaj dalej »

Chilling Adventures of Sabrina *Sezon 1*

Gdy miałam zaledwie kilka lat, moi rodzice włączali mi bajki na DVD. Miałam kilka ulubionych, które mogłabym oglądać w kółko. Jedną z nich była Sabrina: nastoletnia czarownica. Uwielbiałam kota Salema, ciotki Sabriny czy dwa urocze (złe) stworki, których imion, a nawet rasy dziś już nie pamiętam. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok serialu, który swoją premierę miał w drugiej połowie 2018 roku, dodatkowo - stworzonego przez twórców, uwielbianego przeze mnie, Riverdale
https://www.youtube.com/watch?v=UjwXsCn4RGc

Zbliża się Halloween. Dla zwykłych Amerykanów to dzień pełen radości i hucznych zabaw. Lecz nie dla Sabriny. Do tego wieczoru przygotowywała się całe życie. Ten wieczór ma zmienić wszystko. Tego wieczoru ma stać się pełnoprawną członkinią Kościoła Nocy... i na zawsze porzucić swoje śmiertelne życie.

Chilling Adventures of Sabrina to serial idealny dla wielbicieli mrocznych, nieco krwawych i magicznych historii. Nie brakuje w nim także odrobiny humoru (a zwłaszcza czarnego). Zagłębiając się w opowieść głównej bohaterki, poznajemy historię niesamowicie intrygującą, od której nie sposób się oderwać. Zaczynając oglądać pierwszy odcinek, nie poprzestaniemy na nim. Wciąż nam będzie mało, do momentu aż okaże się, że to już koniec.

https://www.inverse.com/article/50315-what-time-period-is-sabrina-set-in-netflix-chilling-adventures

Zapomnijcie o poprzednich wersjach historii o tej nastoletniej czarownicy. Chilling Adventures of Sabrina przedstawia oryginalną, pełną mrocznych niespodzianek wersję losów Sabriny. Mściwe demony. Sabaty wiedźm. Ziemia, w której zakopane ciało zmartwychwstaje. Krwawe rytuały. Pradawne czarownice. To tylko zalążek tego, co oferuje ten serial! Nie można zapominać także, o akcencie młodzieżowym, bowiem, bądź co bądź, to produkcja skierowana do nastoletnich odbiorców, dlatego wątki miłości i przyjaźni ogrywają w niej dość istotne role. Poprowadzone one zostały jednak w taki sposób, że nie zabijają klimatu całości, a wręcz przeciwnie - sprawiają, że seria staje się jeszcze bardziej wciągająca.
https://www.eonline.com/news/979923/should-we-be-
worried-for-chilling-adventures-of-sabrina-s-sabrina-and-harvey

Mimo pojawiania się wielu wątków, serial opiera się na jednym, przewodnim motywie - walki światła z ciemnością. W serialu znajdziemy wiele symboli i ukrytych prawd, co jest na pewno jego wielki atutem. Bohaterowie muszą podejmować decyzje, które stawiają ich po stronie dobra lub zła. Nierzadko wybór nie jest prosty, bowiem wyraźna granica pomiędzy tymi dwoma wartościami nie istnieje. Stając po jednej ze stron, często muszą wyrzec się rzeczy dla nich ważnych. 

Czy czas poświęcony Chilling Adventures of Sabrina można nazwać zmarnowanym? Chyba już znacie odpowiedź! Serial zachwyca oryginalnością, wciąga i pozostaje w sercach na długo po tym, gdy skończymy oglądać ostatni odcinek. Intrygująca fabuła, fantastycznie wykreowani bohaterowie, czarny humor, mroczny klimat i przekazywane wartości sprawiają, że nie żałuję ani sekundy poświęconej tej produkcji.  Jedyną rzeczą, która mi się nie podoba, jest to, że tak długo muszę czekać na kolejny sezon!


https://teleshow.wp.pl/chilling-adventures-of-sabrina-okultyzm-i-podroz-wglab-najczarniejszej-magii-to-juz-nie-jest-rozrywka-dla-nastolatek-6310095930472577a
Czytaj dalej »

Każdy posiada swoje przekleństwo - Gdybym wiedziała ~ Rebecca Donovan

Czasami podświadomie nadajemy autorom etykietki. Sprawia to, że sięgając po kolejne książki, oczekujemy czegoś charakterystycznego; historii, która w jakimś stopniu podobna będzie do tej wcześniej czytanej. Zrobiłam tak, sięgając po powieść Rebekki Donovan - po przeczytaniu Powodu, by oddychać, biorąc się za Gdybym wiedziała, spodziewałam się równie wstrząsającej i mrocznej historii, która poruszy każdą cząsteczkę mojego ciała. Co otrzymałam?

Przekleństwem Lany jest szczerość. Dziewczyna nauczyła się mówić prawdę lub milczeć. Wie, że kłamstwa potrafią wyrządzić większą krzywdę, niż cokolwiek innego, zwłaszcza jeśli dotyczą one uczuć. Prawda doprowadza Lanę do sytuacji, z której wydaje się, że nie ma wyjścia. Rabunek, morderstwo, wiele przesłuchań i gróźb... dziewczyna zrobi wszystko, by ochronić swoich bliskich. Nawet jeśli ceną ma być jej życie. 

Fabuła powieści skupia się na nastoletniej dziewczynie, której życie kręci się wokół imprez, narkotyków, alkoholu, przypadkowego seksu gdzieś w kącie... i pracy w kawiarni, gdy kolejny facet złamie serce jej matce. Lana od wielu lat otoczona jest szczelnym kokonem samotności i sarkazmu, a na poznanie prawdziwej siebie pozwala nielicznym. Uważa, że każdy człowiek posiada swoje przekleństwo - w jej przypadku to szczerość, która, jak wierzy piętnastolatka, w końcu doprowadzi ją do upadku. I tak się dzieje.
Rebecca Donovan wykreowała bohaterkę niezbyt sympatyczną, która zmagać się musi z wieloma problemami. Umieściła ją w sytuacji bez wyjścia, gdy wybierać musiała pomiędzy dobrem swoim, a swoich bliskich. I jak myślicie, co wybrała?
Bieg wydarzeń i sploty okoliczności doprowadzają ją do miejsca, w którym musi poznać siebie, a także do osób osób podobnych do niej. Lana uciekając od jednej prawdy, wplątuje się w sieć tajemnic, których rozwiązanie może zmienić jej życie na zawsze.

Gdybym wiedziała to powieść intensywna, poruszająca trudne tematy. Ukazuje problemy, z jakimi zmagać się muszą nastolatkowie pochodzący nie tylko z niezamożnych rodzin, ale i ci z pozoru mogący mieć wszystko, czego tylko zapragną. Rebecca Donovan w charakterystyczny dla siebie sposób przedstawia historię, która ma drugie dno. Traktuje o miłości, kłamstwie, wierze, dumie, narkotykach, poświęceniu i wielu innych tematach, które przedstawione przez kogoś innego w jednej książce, mogłyby wywołać ogromny przesyt, lecz nie w przypadku tej autorki. Donovan stworzyła opowieść nie podkoloryzowaną, a pełną prawdziwych emocji i szczerą do bólu.

We wstępie wspomniałam o etykietkach nadawanych autorom. Moją wielką pomyłką było nadanie etykietki Donovan. Gdybym wiedziała mogę w pewnym stopniu porównać do Wybranych, czego nigdy nie mogłabym zrobić z Powodem... . Gdybym wiedziała, mimo poruszanych tematów, jest powieścią dość lekką, którą czyta się w napięciu, ale i z przyjemnością. Tajemniczy klimat szkoły o wciąż zmieniającym się dziedzińcu przywodzi mi na myśl Cimmerię. Zagmatwane tajemnice, które miały związek z główną bohaterką i jej rodziną - kojarzą się z Nathanielem i jego intrygami. Sama zaś Lana podobna jest do początkowej wersji Allie - tej zbuntowanej i poszukującej siebie. Donovan stworzyła coś innego, różniącego się od jej poprzednich książek. Nie oznacza to jednak, że gorszego!

Pierwszy tom serii Ani słowa to powieść trzymająca w napięciu i szokująca światem, w jakim żyje główna bohaterka. Mimo że, tak jak w prawie każdej książce, nie zabrakło mankamentów - chociażby zbyt dużego skupieniu się na wątku miłosnym - jest to pozycja, na którą warto zwrócić uwagę. Opowiada o prawdziwym życiu i cierpieniu, poznawaniu siebie, swojej rodziny i szczerej miłości, walce o własne przekonania i sile, jaką może dawać prawdziwa przyjaźń. To zagmatwana historia dziewczyny, która, mimo iż tego otwarcie nie przyznaje, pragnie od życia czegoś więcej, niż do tej pory jej ofiarowało.

Autor: Rebecca Donovan
Tytuł oryginalny: If I'd Known. Knowing You
Tytuł polski: Gdybym wiedziała
Tłumaczenie: Monika Nowak
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 28 listopada 2018
Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka