Ci, którzy wiedzą, jak jest w ciemnościach, zrobią wszystko, by pozostać w świetle - Królewska klatka ~ Victoria Aveyard

Mare zdana jest na łaskę Mavena. Chłopak, do którego kiedyś coś czuła, obecnie jest jej katem i wybawcą. Może przynieść jej ból i ochronę. Zamknięta niczym ptak w klatce, ciągle odurzana działaniem Cichego Kamienia, dziewczyna od błyskawic stara się zrobić wszystko, by wydostać się na wolność. Maven jednak nie da jej łatwo odejść. Zrobi wszystko, by Czerwoną Królową zatrzymać przy sobie. Tymczasem w całym królestwie wybuchają zamieszki. Szkarłatna Gwardia prężnie dąży do obalenia władzy Mavena i Srebrnych, nie tylko w Królestwie Norty. Cały kontynent wisi na granicy wojny.

Czerwona Królowa była dla mnie totalną porażką, Szklany miecz za to oczarował i wzbudził wiele pozytywnych emocji. Królewska klatka stoi gdzieś pomiędzy. Z jednej strony jest to książka, która zaintrygowała mnie i spodobała się, z drugiej jednak - pod wieloma względami nie dorównywała drugiemu tomowi serii.

Jeżeli znajdą się tu osoby pamiętające recenzje poprzednich tomów serii, zapewne wiedzą jaką nienawiścią darzyłam Mare. Główna bohaterka, i jednocześnie narratorka, była dla mnie młodą, egoistyczną i pustą nastolatką, która niezbyt wysoko ceniła ludzkie życie. Choć twierdziła inaczej, mało zwracała uwagę na to, że ludzie giną dla niej i przez jej błędy. Królewska klatka pokazała Mare w całkowicie innym świetle. Mimo że wciąż irytująca, dziewczyna pozytywnie mnie zaskoczyła. Zaczęła zauważać swoje błędy i zwracać uwagę na ludzi ją otaczających. Gdy bez nikogo bliskiego musiała przeżyć pod kontrolą Mavena, zaczęła doceniać to, co miała. Podoba mi się to, w jaki sposób autorka pokazała powolny proces dojrzewania Mare i mam nadzieję, że w kolejnej części - Wojenna burza - nie spotkamy już tej wybuchowej  nastolatki, a dojrzałą i w pełni świadomą konsekwencji swoich czynów młodą kobietę, jaką już teraz zaczęła się stawać nasza bohaterka.

Victoria Aveyard w Królewskiej klatce stworzyła nam możliwość poznania myśli nie tylko Mare, ale i Evangeline oraz Cameron, bowiem z punktu widzeniach tych dziewczyn poprowadzonych jest kilka rozdziałów. Przyznam szczerze, że bardzo mi się to spodobało. Dzięki temu mogliśmy nie tylko lepiej poznać pobudki kierujące Żeleźczynią z domu Samos oraz niezwykłą Nową, ale także dowiedzieć się, co dzieje się poza pałacem w Archeonie, w którym przebywała Mare.
Nie można także zapomnieć o Mavenie. Autorka poświęciła mu wyjątkowo dużo uwagi, starając się pokazać, kim tak naprawdę jest ten mroczny chłopak. Mimo wzbudzania wielu negatywnych emocji, Maven intryguje i możliwość poznania tego, co nim kieruje jest naprawdę kusząca. Cieszę się, że autorka nam na to pozwala.

Jednak książka ma pewien znaczący minus. Dwie trzecie Królewskiej klatki to monotonna opowieść Mare o tym, co ona przeżywa w pałacu. Zabrakło mi tutaj dynamizmu. Niektóre strony dłużyły się niemiłosiernie. Z utęsknieniem czekałam na te kilkanaście stron akcji, po których, niestety, znów wracała monotonia. Książka ta miała raczej wzbudzić w nas emocje, jednak wzbudzanie emocji nie powinno iść w parze z całkowitym zacięciem się wydarzeń. Da się połączyć jedno i drugie, co ukazał już nie jeden autor. Victoria Aveyard musi jeszcze nad tym poćwiczyć.
Akcja nabrała tempa pod sam koniec i chwała za to, inaczej Królewską klatkę mogłabym stawiać na równi z niezbyt lubianą przeze mnie Czerwoną królową. Przyznam szczerze, że ostatnie sto stron czytałam z zapartym tchem, chcąc jak najszybciej poznać rozwiązanie wydarzeń. Kilkanaście ostatnich linijek całkowicie zbiło mnie z tropu. Z takim zakończeniem i rozwiązaniem jednego z najbardziej emocjonujących wątków nawet najgorsza książka mogłaby zmusić do sięgnięcia po jej kontynuację

Powiem szczerze - myśląc o tej książce mam mieszane uczucia. Z jednej strony to opowieść pełna emocji, z wieloma bohaterami, których warto poznać. Nie bez znaczenia jest zmiana zachodząca w zachowaniu Mare. Myślę, że każda osoba, która dotąd jej nienawidziła, po przeczytaniu Królewskiej klatki poczuje do niej chociażby niewielką nić sympatii. Jednak fabuła... sam pomysł nie jest zły i wykonanie także. Historia intryguje, jednak także nudzi. Stworzenie prawie sześciuset stronicowej książki tylko po to, by przez czterysta stron czytać o torturach, jakie musi przechodzić główna bohaterka nie jest dobrym pomysłem. Mimo wszystko nie odradzam wam lektury tego tomu, bowiem ma on w sobie coś intrygującego, co kusi i przyciąga. Sama także na pewno sięgnę po Wojenną burzę, pełna nadziei, że z przytupem zakończy ona cykl o dziewczynie od błyskawic.

Autor: Victoria Aveyard
Tytuł oryginalny: King's Cage
Tytuł polski: Królewska klatka
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko, Joanna Dziubińska
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: 24 maja 2017
Moja ocena: 6/10
Czytaj dalej »

Rozkład jazdy na rok szkolny... czyli kiedy możecie zaglądać na Chwile rozkoszy

Hej i czołem!
Nadszedł czas na mini post informacyjny. Nie ciekawią cię takie rzeczy? Możesz śmiało wyjść stąd, nie czytając dalszej części posta ;) Resztę zainteresowanych zapraszam do przeczytania kilku słów na temat planowanego funkcjonowania bloga w najbliższych tygodniach :)

Nie wiem czy zauważyliście, ale wakacje na Chwilach wyglądały dość dziwnie. W lipcu nie pojawił się żaden post, w sierpniu zaś dodawałam je dość często, bo we wtorki, czwartki i niedziele. Ten duży rozbieg spowodowany był moim wypaleniem. Od początku roku zastanawiałam się nad rezygnacją z pisania bloga. Co jakiś czas starałam się dodać coś, jednak posty te często były pisane na siłę.
W czerwcu powiedziałam: STOP! Dałam sobie miesiąc przerwy. Nie czytałam. Nie pisałam. Nie zaglądałam na książkowe blogi, fanpage, instagramy. Jeśli to by nic nie dało, miałam zamiar pożegnać się z tym miejscem...

I wiecie co? Po miesiącu zatęskniłam. Nie jestem pewna nawet za czym, chyba po prostu za tym miejscem. Za wiedzą, co się dzieje w małym, książkowym światku. Lubię pisać posty, komentować wasze wpisy, odpisywać na maile, wdawać się w dyskusje. Mimo że książkosfera nie jest idealna, a nawet często zdarzają tu się większe czy mniejsze dramy, to jest to miejsce, którego nie potrafię porzucić od tak.

Wraz z tęsknotą przyszła wena i nowa energia. To właśnie one są powodem tego dość niezwykłego poruszenia na blogu. I jestem pewna, że nie miną dość szybko. Od jakiegoś czasu mam milion pomysłów na różnego rodzaju akcje, choć jeszcze nie do końca jestem pewna jak się za nie zabrać. Mam nadzieję, że gdy przyjdzie odpowiedni moment, będziecie razem ze mną i chętnie weźmiecie w nich udział :D

A teraz już przechodzę do sedna. Nie wiem czy są jacyś zainteresowani tym tematem, ale od września, podobnie jak to było w sierpniu, wpisy na blogu będą pojawiały się regularnie! Tak, tak, w końcu mam zamiar się ogarnąć, i to tak na poważnie. Więc jeżeli ktoś będzie chciał zaglądać do mnie częściej, oznajmiam wszem i wobec, że zapraszam w ŚRODY I NIEDZIELE! :)

Myślałam nad trzema dniami w tygodniu, jednak bądźmy realistami...

II klasa liceum i wchodzące rozszerzenia przedmiotów + udział w olimpiadzie + prowadzenie nowo powstałej gazetki szkolnej +  moje lenistwo = nie mam nawet pojęcia kiedy będę spała, a co mówić o trzech postach tygodniowo!


Oczywiście wyjątki od reguły będą się pojawiały, gdy np. będzie mnie gonił termin recenzji czy będę chciała podzielić się z wami czymś niezwykłym, jednak nie liczcie na to zbyt często ;)

Na dziś to tyle! Mam nadzieję, że ktoś z was dotrwał do końca tego wywodu. Miało być krótko, zwięźle i na temat... wyszło tak jak zwykle ;) Jeśli macie do mnie jakieś pytania, uwagi, chcecie podyskutować o czymś czy co tam jeszcze wymyślicie, ten post jest do tego idealny! Piszcie śmiało w komentarzach :D

Korzystając z okazji, zaglądajcie na mojego instagrama (@pyciaaa_ccr)! Ostatnio jest tam mnie o wiele więcej niż na facebooku, mimo że dopiero zaczynam swoją przygodę z tym portalem. Kiedyś, na plastyce pani stwierdziła, że jestem beztalenciem pod względem artystycznym, jednak nie przeszkodziło mi to w założeniu konta na instagramie. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ;)

Zaczytanego tygodnia! ♥



Czytaj dalej »

Szczęśliwe zakończenie to luksus, na jaki może pozwolić sobie fikcja - Kapłanka w bieli ~ Trudi Canavan


Kapłanka w bieli to wyjątkowa książka, która oczarowała mnie praktycznie wszystkim! Trudi Canavan stworzyła uniwersum, które zachwyca szczegółowym wykonaniem! W życiu przeczytałam wiele książek, jednak świat praktycznie żadnej z nich nie oczarował mnie tak, jak kontynent Ithanii.
Autorka serwuje nam świat po wojnie bogów, gdzie krainami Północnej Ithanii rządzą Biali - nieśmiertelni kapłani i jednocześnie przedstawiciele pięciu wciąż żyjących bogów. Wszystkie istoty, mieszkające w tych krainach, otacza magia, którą to są zdolni wykorzystywać w większym lub mniejszym stopniu. Oprócz tego istnieją krainy Południowej Ithanii, zamieszkałe przez tajemniczy lud pentadrian. Zachwyciły mnie te wzgórza i miasta pełne magii, tajemnicze i mistyczne ludy stworzone przez boginię Huan, niezwykłe zwierzęta, niesamowita przeszłość, ściśle spleciona z teraźniejszymi wydarzeniami, ta szczegółowość, z jaką świat został wykreowany. Każdy najmniejszy detal tej powieści został całkowicie przemyślany i zgrany z resztą.

Sama powieść pod względem językowym i fabularnym także może zachwycić. Początkowo otrzymujemy kilka osobno toczących się wątków i niezależnych bohaterów, między którymi nie widać żadnych powiązań. Co kilkanaście stron przeskakujemy od jednego do drugiego, aż w pewnym momencie zauważamy, że niektóre z tych historii zaczynają się zazębiać i zgrywać w jedną fantastyczną opowieść. Jedne wątki łączą się już na samym początku, na połączenie kolejnych trzeba poczekać, inne do samego końca pozostają jakby osobnymi historiami, toczącymi się gdzieś z boku. To niesamowite, jak autorce udało się stworzyć tak logiczną historię. Czytając opowieść o Aurai i pozostałych białych ma się wrażenie, jakby na samym początku dostało się mnóstwo puzzli z różnych zestawów. Dopiero z czasem zauważamy, że te puzzle da się ułożyć, jednak potrzebujemy do tego małej podpowiedzi.

Nie warto się martwić czymś, czego nie można uniknąć. Dość będzie zmartwień, kiedy to nastąpi.

Jestem osobą, która nie lubi dużej ilości opisów w książkach. Stawiam raczej na dynamiczny rozwój fabuły i wartką akcję, a efektu takiego często dodają dialogi. Tutaj, mimo przewagi tego pierwszego,  powieść czytałam z zapartym tchem. Dosłownie i w przenośni rwałam karki, by jak najszybciej poznać dalszy ciąg tej opowieści, którego nie potrafiłam przewidzieć. Wyobraźnia autorki nie miała granic, co chwilę zaskakiwała mnie coraz to bardziej intrygującym rozwojem fabuły I wiecie co? Myślę, że kolejne tomy mają dla nas do zaoferowania o wiele więcej.

Warto poświęcić trochę uwagi bohaterom książki. Przez niecałe siedemset stron powieści przewija się ich wielu. Jedni odrywają w historii ważną rolę, inni "żyją" jedynie niecałą kartkę i później słuch o nich ginie, jednak powiem szczerze, że duża ilość postaci także dodaje powieści dynamizmu i Kapłanka w bieli staje się jeszcze bardziej realistyczna. Książka ta ma serce, żyje jakby własnym życiem. Czytając ją, zastanawiamy się nad tym, jak potoczą się losy bohaterów, ale nie przewidujemy ich, tak samo jak normalnie nie przewidujemy, co wydarzy się w życiu otaczających nas osób. Oczywiste dla nas jest, że będą wzloty i upadki. Żyjemy chwilą, tym co obecnie się dzieje u danych postaci i dajemy się porwać nurtowi historii, bez tworzenia zbędnych spekulacji.
sprawia, że

W powieści znajdziemy wiele ciekawie wykreowanych i intrygujących postaci. Choć główną bohaterką jest Auraya - najmłodsza z Białych, można wyróżnić wielu bohaterów, których udało także nam się wyjątkowo dobrze poznać, choćby: tkacza snów Leiarda, doradcę Danjina czy Siyee Tryssa. Żadna z tych postaci nie wzbudza w nas jednoznacznych emocji, bowiem autorka kreując je skupiła się na tym, by pokazać, że nikt nie jest dobry lub zły. Czasem szala przechyla się w jedną, bądź drugą stronę, jednak każdy ma w sobie choć odrobinę tego i tego.

Mogłabym jeszcze wiele napisać na temat tej książki, jednak nie widzę sensu. Kapłanka w bieli to zdumiewająco dobrze wykreowani bohaterowie, ekscytujące przygody, intrygujące uniwersum, misternie utkana sieć wątków, a także cała gama emocji. Ta książka to prawdziwy MUST READ dla miłośników fantastyki! Nie możecie przejść obok niej obojętnie.

Autor: Trudi Canavan
Tytuł oryginalny: Priestess of the White 
Tytuł polski: Kapłanka w bieli
Tłumaczenie: Piotr W/ Cholewa
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 22 kwietnia 2009
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

[Zapowiedź] Premier League. Historia taktyki w najlepszej piłkarskiej lidze świata ~ Michael Cox


Kultowy The Mixer wreszcie po polsku!

Taktyczna historia Premier League!

Na początku lat 90. angielski futbol był fizyczny i twardy, opierał się przede wszystkim na agresji i sile. Drużyny grały klasycznym ustawieniem 4-4-2, mało który trener pozwalał sobie na taktyczne eksperymenty. Gdy w 1992 roku zrodziła się Premier League, nagle wszystko uległo radykalnej zmianie.

Michael Cox zabiera nas w fascynującą podróż przez angielskie stadiony. Pokazuje, jak tamtejsza liga na przestrzeni 25 lat wykazywała taktyczny postęp, tłumaczy, którzy menedżerowie okazali się rewolucjonistami i którzy piłkarze zupełnie odmienili futbol.

Od Manchesteru United Fergusona i Arsenalu Wengera, przez Chelsea Mourinho i Leicester Ranieriego, do Manchesteru City Guardioli. Od wielkich gwiazd lat 90., jak Cantona, Zola, Bergkamp, Owen, po znakomitych piłkarzy błyszczących w XXI wieku, jak Cristiano Ronaldo, Lampard, Henry, Gerrard, Agüero czy Kane.

Sentymentalna, porywająca, błyskotliwa taktycznie. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Premier League!

Premiera: 22 sierpnia 2018
Wydawnictwo: SQN
Czytaj dalej »

[Filmowo] The Kissing Booth (2018)


Elle i Lee od urodzenia są nierozłączni. Mówią sobie o wszystkim i wszystko robią razem. Jednak sytuacja komplikuje się, gdy starszy brat Lee - Noah - całuje Elle. Dziewczyna pamięta o zasadzie numer 9, która zabrania jej zakochiwania się w tym chłopaku. Wie, że jakiekolwiek uczucie do Noah zraniłoby Lee, jednak serce nie sługa. Choć Elle wie że istnieje wiele powodów, dla których powinna zrezygnować z myślenia o przystojnym i popularnym Noah, nie potrafi tego zrobić, co prowadzi do przykrych konsekwencji...

The Kissing Booth to jeden z najlepszych filmów młodzieżowych jakie miałam okazję oglądać! Choć jest schematyczny i posiada wiele często poruszanych w tego typu produkcjach wątków, takich jak: wredne, popularne dziewczyny, chcące zniszczyć główną bohaterkę czy szara myszka, próbująca pozbyć się swojej etykietki, jest to także film wnoszący za sobą pewien powiew świeżości. Oglądając produkcję, nie mamy wrażenia, że "to już było", ale w napięciu czekamy na dalszy rozwój fabuły. Dopiero po seansie zastanawiamy się, jak to możliwe, że się tego nie domyśliliśmy. 
The Kissing Booth to także zabawna i pełna pozytywnych emocji historia dziewczyny, która dopiero zaczyna swoje "przygody" z chłopakami. Pierwsze imprezy, alkohol, miłość, chamstwo ludzi i nieznane dotąd uczucia - z tym i nie tylko musi poradzić sobie nastoletnia Elle.

Warto wspomnieć także o bohaterach. Nie znajdziemy w filmie postaci, która by budziła negatywne uczucia. Chodź w teorii OMG Girls - najpopularniejsze i najwredniejsze dziewczyny w szkole - powinny budzić choćby jakąś niechęć, w praktyce są jedynie śmieszne i nie powodują większej szkody. Sama Elle jest zabawną chłopczycą, która wzbudza sympatię, podobnie jak niezdarny Lee czy jego egoistyczny starszy brat. Film ten pokazuje, że każdy, niezależnie od wyglądu, zachowania, pozycji zajmowanej w hierarchii szkolnej czy nawet poziomu inteligencji może wieść szczęśliwe życie.

Powiem tak, The Kissing Booth nie jest produkcją wymagająca, to raczej zabawna historia, przy której możemy miło spędzić wieczór. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, bowiem film ten przekazuje także wiele wartości. Daje wiarę w marzenia, pokazuje, jak ważne jest to, by posiadać prawdziwego przyjaciela, ale także stara się zwrócić uwagę na to, że nie zawsze przy naszych wyborach powinniśmy zwracać uwagę na ludzi, których kochamy. Czasem warto pomyśleć o samym sobie, inaczej szczęście nigdy nie będzie nam pisane. 
Czytaj dalej »

Kiedy życie ma dla ciebie tylko kwaśne cytryny, to zrób z nich lemoniadę - Czarny klucz ~ Amy Ewing

Nadszedł czas na zemstę. Sprzysiężenie Czarnego Klucza zapoczątkowało wydarzenia, których nie da się powstrzymać. Otwarte starcie z arystokracją jest tylko kwestią czasu. Violet Lasting znajduje się w centrum wydarzeń. Dziewczyna, wraz z przyjaciółmi, w tym Paladynkami, zamierza sprzeciwić się władcy oraz arystokracji i raz na zawsze zniszczyć tych, którzy wyrządzili ludziom tyle cierpienia.

Trzeci tom serii The Lone City jest bardziej dynamiczny od pozostałych. Podeszłam do niego z lekką nieufnością, jednak już po kilkunastu stronach z coraz to większym zapałem przewracałam kartki, by jak najszybciej poznać rozwiązanie tej historii. Każdy kolejny rozdział rozwijał kolejne wątki i kierował je na zupełnie inne tory, niż moglibyśmy się spodziewać. Podczas czytania książki szalała we mnie burza emocji, zaczynając od żalu, poprzez radość, na gniewie skończywszy. Autorka w jednej chwili, jednym zręcznie skonstruowanym zdaniem, które zmieniało bieg całej historii, potrafiła wybić mnie z równowagi. Amy Ewning z zadziwiającą łatwością owinęła sobie mnie wokół palca i sprawiła, że Czarny klucz pozostał w moim sercu na długo.

Historia Violet Lasting od samego początku była mroczna. Dystopijna wizja świata, połączona z opowieścią o brutalnym traktowaniu Surogatek wywoływała ciarki. Czarny Klucz poprowadził nas daleko w przeszłość i pokazał same początki wyspy, jej historię, powody dla których Samotne miasto zostało otoczone murem i kim tak naprawdę są Surogatki. Wraz z Violet, Raven i innymi dziewczynami poznaliśmy sekret ich mocy, które, jak się okazuje, dawały im coś więcej, niż tylko możliwość rodzenia dzieci. Wątek Paladynek wyjątkowo przypadł mi do gustu. Wprowadzał on powiew świeżości i był jednocześnie pewnego rodzaju promykiem w całym mrocznym klimacie książki.

Autorka nie stworzyłaby historii tak poruszającej, gdyby nie poruszyła w niej kilka dość ważnych kwestii. Amy Ewning w Czarnym kluczu pokazała siłę siostrzanej miłości, zaznaczyła, jak ważne jest, by posiadać prawdziwego przyjaciela, ukazała uczucia osób zniewolonych i to w jaki sposób przemoc wpływa na ich psychikę, nakreśliła miłość zakazaną, która potrafi pokonać wszelkie przeszkody, a także zwróciła uwagę na to, jaki wpływ mają na nas krzywdy wyrządzone przez osoby, którym ufaliśmy.

Jeśli chodzi o bohaterów, dostajemy tutaj całą gamę barwnych postaci. Na piedestale znajduje się,oczywiście Violet, która od pierwszego tomu przeszła drastyczną przemianę. Z przestraszonej i niepewnej siebie dziewczyny pochodzącej z Bagna zmieniła się w pewną siebie, młodą kobietę, która potrafi walczyć o swoje ideały. Nie można zapomnieć także o towarzyszu - Ashu. Chłopak długo walczył o moją sympatię. Ten tom pokazał, że jest on jej warty. Dlaczego? Przeczytajcie, a przekonacie się sami. Ważni dla całej fabuły byli także Lucien, Raven, Olive, Garnet czy Annabelle, którzy wzbudzali sympatię i szybko stawali się bliscy naszemu sercu. Nie można zapomnieć o arystokracji - Diuszesa Jeziora, Hrabia czy Wybranka to postaci, które w jednej chwili potrafią wywołać w nas odrazę i niechęć.
Amy Ewning stworzyła wielu bohaterów, a każdy z nich był oryginalny i wyjątkowy; każdemu poświęciła choć chwilę uwagi; żaden nie istniał jedynie po to by istnieć, a wprowadzenie każdej postaci miało jakiś cel.

Czarny Klucz przerósł moje oczekiwania. Powieść ta to opowieść pełna sekretów, intryg, miłości, nadziei i walki o swoje idee. Autorka stworzyła rzeczywistość mroczną i wywołującą dreszcz grozy, a jednocześnie na swój sposób piękną. Historia Paladynek oczarowała mnie i zaintrygowała. Muszę przyznać, że jest to jedno z lepszych zakończeń serii, jakie miałam okazję czytać! ♥

Autor: Amy Ewning
Tytuł oryginalny: The Black Key
Tytuł polski: Czarny klucz
Tłumaczenie: Iwona Wasilewska
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 29 listopada 2016 
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

[ZAPOWIEDŹ] Opowieści niesamowite ~ Marcin Rusnak

Ekipa Fantazmatów informuje, że zakończyła prace nad drugim wydaniem „Opowieści niesamowitych” Marcina Rusnaka. Zbiór opowiadań, po raz pierwszy wydany w 2013 roku, został poddany nowej redakcji i korekcie, a także wzbogacił się o premierowe opowiadanie „Zaginięcie Benedicta Constantine'a”.

Świat spustoszony wojną nuklearną, po którym niesie się tajemnicza radiowa audycja. Znaleziona na strychu skrzynka, która... spełnia życzenia? Młody mag oraz geniusz medycyny w gospodzie na odludziu, zmuszeni do współpracy. Zabijane ptaki i magiczny terroryzm. Świadectwo i ostrzeżenie przekazane przez obcą rasę... A może wcale nie tak obcą?

Opowieści niesamowite Marcina Rusnaka to trzynaście opowiadań, prawdziwy literacki tygiel, w którym mieszają się najciekawsze konwencje współczesnej fantastyki: fantasy, cyberpunk, post-apokalipsa, groza. To trzynaście wyśmienitych tekstów, które zabiorą Was w światy i miejsca, w których niekoniecznie chcielibyście się znaleźć.

Premiera zbioru opowiadań 28 sierpnia. Będzie on całkowicie darmowy i dostępny w formacie ePub, mobi oraz PDF.
Czytaj dalej »

[Koloromania] Zielony

Czas na ciąg dalszy Koloromanii! Pierwszy post [CZERWONY] znajdziecie TUTAJ. A już teraz zapraszam was na podróż śladem koloru ZIELONEGO :)














... 


...w tytule!
Ania z Zielonego wzgórza
Długo nie musiałam szukać tytułu zawierającego słowo zielony. Przyznam szczerze, że odkąd przeczytałam Anie minęło już kilka lat, jednak wciąż historia tej rudowłosej dziewczynki przywołuje pozytywne wspomnienia.








... w fabule!
Tam, gdzie śpiewają drzewa
Może zieleń nie odgrywała w tej powieści zbyt znaczącej roli, jednak to chyba jedyny tytuł, który choć odrobinę pasował do tej kategorii. Przyroda była znaczącym punktem całej fabuły, nie można zapomnieć także o przystojnym chłopcu, którego skóra kolorem przypominała korę drzewa ;)




... na okładce!
Harry Potter i Komnata tajemnic
Tak, przepraszam, znów HP, ale nie mogłam się powstrzymać... Czy nie uważacie, że to wydanie jest niesamowite?!








... w utworze!
Katy Perry - Roar oraz Cleo - Eva... Powiem tak - początkowo miała być jedynie Katy, jednak doszłam do wniosku, że nie mogę nie umieścić tu artystki, której muzyka przemawia do mojego serduszka i jest swojego rodzaju inspiracją ♥







... zdobiący szatę graficzną!
Pojawić miał tu się inny tytuł (Alcatraz!!!), jednak kilka dni temu udało mi się kupić Książę mgły i gdy tylko spojrzałam na okładkę, wiedziałam, że tej książki nie może zabraknąć w Zielonej Koloromanii ;)







... piłkarz!

No dobra, ta kategoria już całkowicie odbiega od tematyki bloga, jednak to tak w klimacie niedawnego Mundialu ;) Poza tym, jeśli jeszcze nie wiecie, od kilku lat jestem ogromną fanką piłki nożnej i myślę, że kategoria jest całkowicie zgodna ze mną i moimi zainteresowaniami. A w końcu blog jest niczym innym, niż możliwością podzielenia się z wami moją pasją (co za różnica czy to do książek, czy piłki nożnej ;))

A Zielonym piłkarzem mogłabym określić... Piotrka Zielińskiego! Nazwisko robi swoje i przywołuje skojarzenia :)




A jakie wam tytuły, piosenki czy jacy piłkarze kojarzą się z kolorem zielonym?
Czytaj dalej »

[ZAPOWIEDŹ] Błazen w stroju klauna ~ Arek Borowik

Trzy nieszablonowe opowieści, w których na pierwszy plan wysuwają się ludzkie namiętności – obsesyjny pęd do sławy, chciwość, ślepa zemsta, ale też przyjaźń i lojalność. Nad wszystkimi historiami słychać gorzki chichot dochodzący z oddali, zupełnie jakby ktoś szydził z rodzaju ludzkiego.

„Błazen w stroju klauna” to kolejny tom z serii Mocna Rzecz o Namiętnościach, który można czytać niezależnie od poprzednich części.

Premiera: 7 sierpnia 2018
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Czytaj dalej »

Nic w życiu nigdy nie jest na zawsze - Wróć do Triory ~ Jolanta Kosowska

W momencie, gdy Marcin myślał, że temat choroby nowotworowej został definitywnie zamknięty, został poproszony o małą przysługę. Przysługa ta wywróciła jego życie do góry nogami. Niespodziewanie jego losy ściśle splotły się z losami trzech innych osób. Z pozoru żadne z nich nie miało ze sobą nic wspólnego, jednak z czasem okazało się, że życie każdego ma jakiś wpływ na rzeczywistość otaczającą pozostałych.

Istnieją miejsca, które wabią i przyciągają, otoczone jakby magiczną aurą; miejsca, gdzie dzieją się rzeczy niemożliwe do pojęcia rozumem; miejsca, które potrafią głęboko zakorzenić się w ludzkich sercach. Takim miejscem jest Triora - mała wioska w Alpach Liguryjskich, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością, a prawda w jednej chwili może okazać się złudzeniem. Triora jest bardzo ważnym punktem całej fabuły, bowiem wszystko sprowadza się właśnie do niej. Autorce udało się w ciekawy sposób przedstawić tę wioskę, pokazać nie tylko jej atuty wizualne, ale i oddać tajemniczy charakter. Jolanta Kosowska po raz kolejny zabrała czytelników w wspaniałą podróż, tym razem jednak wzbogaconą o intrygującą opowieść z przeszłości. Wróć do Trioty, w odróżnieniu do poprzednich książek autorki, nie skupia się jedynie na malowniczym wyglądzie wioski (choć opisów nie brakuje), a ważniejsza jest jej historia. Przyznam szczerze, że wątek egzekucji dokonanych w XVI wieku na kilkudziesięciu kobietach i powiązanie legendy z współczesnością było jedną z rzeczy, która najbardziej mi się w tej książce podobała.

Jeśli chodzi o bohaterów, są wielowymiarowi i rzeczywiści. Trudno jest ich scharakteryzować w kilku słowach. Czytając książkę, czujemy, jakbyśmy byli częścią ich historii; jakbyśmy znali ich i ich problemy. Autorka stworzyła postaci, które mogłyby być każdym z nas, przez co czujemy z nimi pewną emocjonalną więź. Cieszy nas ich szczęście, a upadki bolą, jakby to były porażki, które sami odnieśliśmy.

Głównym bohaterem jest Marcin Morawski - młody nauczyciel historii, wykorzystujący niekonwencjonalne metody nauczania. Dzięki narracji prowadzonej z punktu widzenia Marcina możemy lepiej wczuć się w opowieść, poczuć napięcie, strach, smutek czy radość, które towarzyszyły mężczyźnie podczas jego mocno niestabilnego życia. Oprócz Marcina, ważni dla całej fabuły są Jakub i Wiktoria. On - zapalony artysta, brutalnie zmuszony do przerwania dynamicznie się rozwijającej kariery na rzecz raka. Ona - tajemnicza dziewczyna, która zrobi wszystko by ocalić ukochanego. Wszyscy razem tworzą istną mieszankę wybuchową; historię, która budzi całą gamę emocji i nie pozwala oderwać się od siebie aż do przeczytania ostatniego słowa.

Wróć do Triory jest powieścią wielowarstwową. Z jednej strony to historia prosta, której nie należy interpretować na różne sposoby, bowiem wszystko zostało powiedziane wprost, z drugiej jednak - to książka poruszająca trudne tematy i dająca odrobinę do myślenia. Autorka nie bała się poruszyć tutaj takich wątków jak narkomania, chęć wynagrodzenia dzieciom braku czasu poprzez pieniądze czy korupcja w prywatnej szkole. Ważnym elementem całej opowieści jest także choroba nowotworowa, którą, bądźmy szczerzy, można by nazwać tematem tabu i która nie dodaje całości pozytywnego wydźwięku. A jednak mimo poruszania ciężkich tematów, najnowsza książka Jolanty Kosowskiej nie wprawia nas w melancholijny nastrój, a daje nadzieję i wiarę w to, że wszystko jest możliwe.

Za możliwość przedpremierowego poznania tej niesamowitej historii dziękuję serdecznie pani Jolancie Kosowskiej oraz wydawnictwu Novae Res ♥

Autor: Jolanta Kosowska
Tytuł: Wróć do Triory
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 10 lipca 2018
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka