Epoka lodowcowa: Mocne uderzenie (2016)


Do historii Mańka, Sida i Diego czuję wielki sentyment. Bohaterowie Epoki lodowcowej już w dzieciństwie byli dla mnie kimś w rodzaju idoli. Pokochałam ich za odwagę i humor. Każda kolejna część filmu wnosiła do mojego życia jakieś wartości. Uczyłam się, że warto być prawym i miłym, dowiedziałam się, czym jest prawdziwa miłość i zauważyłam, że przyjaźń to wielki skarb. Premiery piątej części oczekiwałam w wielkim podnieceniu. Nie mogłam się doczekać chwili powrotu do świata tych prehistorycznych zwierząt. Epoka lodowcowa: Mocne uderzenie okazała się jednak być jak zderzenie ze ścianą...

Mogłoby się zdawać, że bohaterom Epoki Lodowcowej nie jest już po drodze z przygodą . Maniek i Ellie są dojrzali, Brzoskwinka dorasta, Diego znalazł swoją drugą połowę, a Sid... no cóż, dalej jest tym sympatycznym, acz nieco gapowatym leniwcem. Tymczasem ich świat wywraca się do góry nogami. Kataklizm, nadchodzący z kosmosu, może doprowadzić do zakończenia tej epoki. Bohaterowie, ze wsparciem starego przyjaciela - Crasha - wyruszają naprzeciw losowi i postanawiają zrobić wszystko, by nie dopuścić do zagłady świata.

Po Mocnym uderzeniu oczekiwałam jakiegoś bum, czegoś co zwaliłoby mnie z fotela, zaparło dech w piersi i zmusiło do płaczu. Tymczasem dostałam nudną, przepełnioną teoriami powstania wszechświata, naciąganą i pełną czarnego humoru historię, której fabuła całkowicie różni się od pozostałych czterech części. Pierwsze dwie części były wyjątkowe - oryginalne i poruszające, a także przepełnione niewinnym humorem i przemycające w zachowaniach bohaterów wiele wartości. Trzecia i czwarta zostały skierowane do nieco starszych odbiorców, co jest logiczne - podobnie jak bohaterowie, fani tej serii podrośli i oczekiwali czegoś poważniejszego, choć dalej śmiesznego i niewinnego. Reżyserowie sprostali oczekiwaniom. Jednak część piąta okazała się być całkowitą porażką. Czternaście lat po premierze Epoki lodowcowej twórcy postanowili znów stworzyć coś prostego, pełnego akcji i skierowanego do młodszych odbiorców. Może by im się to udało, gdyby nie kilka małych szczególików...


Po pierwsze - zbyt wiele nauki wplecionej w całą historię. W każdej części tego dzieła filmowego były plecione jakieś ciekawostki naukowe i teorie stworzenia świata, jednak w Mocnym uderzeniu był ich aż przesyt. Piąto - i szóstoklasiści z łatwością zrozumieją wszystkie nawiązania, jednak nie można powiedzieć tego o młodszych odbiorcach. Siedząc w kinie, co chwilę słyszało się szepty dzieci dopytujących o co z tym, czy o co z tamtym chodzi. Nie mogli zrozumieć, w jaki sposób powstał wszechświat czy o co chodzi z magnetycznymi kamieniami.

Humor tego filmu jest dość wyjątkowy... Być może cierpienie innych sprawia, że dzieci się śmieją, jednak nie należy tego wykorzystywać, co zostało zrobione w tym przypadku. Młodszym wydaje się to zabawne, starszym może wydać się to nieodpowiednie, zwłaszcza dwuznaczność niektórych sytuacji.

Ponadto cała fabuła jest wyjątkowo naciągana. Miałam nadzieję, że tym razem wszystko skupi się wokół Brzoskwinki, a jednak nie. Opowieść ciągle jest historią Mańka, Sida i Diego. Cieszyłoby mnie to, gdyby wszystko było umiejętnie skonstruowane. A tymczasem podczas seansu czułam znudzenie i miałam wrażenie, że gdzieś już to widziałam.

Oczywiście film nie składa się z samych mankamentów. Weźmy na przykład kreację postaci, która była bardzo ciekawa. Twórcy pokazali rozdarcie rodziców, gdy wiedzą, że muszą, a jednocześnie nie chcą rozstawać się z dzieckiem. Można tu także znaleźć wątek, który doskonale opisuje powiedzenie Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Dobrze oddane jest tutaj rozdarcie bohaterów, ich strach, a w niektórych przypadkach chęć bycia częścią grupy. Kilka nowych postaci wprowadza do historii powiew świeżości, stare dodają jej klimatu. Wszystko w tej kwestii jest dopięte na ostatni guzik.

Mimo iż fabuła niezbyt mi się podobała, zakończenie sprawiło, że się popłakałam. Tak jak wspomniałam wcześniej, do Epoki lodowcowej mam pewnego rodzaju sentyment. To co wydarzyło się na końcu sprawiło, że wszystkie wcześniejsze minusy filmu nie miały znaczenia i utwierdziło mnie w przekonaniu, że Mocne uderzenie jest jednak filmem, który warto obejrzeć ♥

zdjęcia pochodzą ze strony filmweb.com

4 komentarze :

  1. Też miałam szansę ostatnio obejrzeć ten film i również brakowało mi tego czegoś, co miały w sobie dwie pierwsze części :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham te bajkę i muszę ją obejrzeć :D
    Wyczuwam maraton z Epoką Lodowcową <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno to obejrzę <3 Uwielbiam Epokę Lodowcową i te wady, które wymieniłaś mnie absolutnie nie zniechęcają :D Ale pewnie będę trochę ostrożniejsza przy oglądaniu :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam tę część bajki i jestem strasznie zawiedziona, ani nie była zabawna ani tym bardziej pouczająca.
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)

Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka