Pretty Little Lairs *Sezon 1*

Kłamstwo... czy uda się je zachować w tajemnicy? A może w każdym wypadku w końcu wyjdzie na jaw? Chyba każdy wie, że kłamstwo nie popłaca, a jednak myślę, że nie ma na świecie osoby, która przynajmniej raz w życiu nie skłamałaby. Często myślimy, że mówimy nie prawdę „w słusznej sprawie”, ale jak jest naprawdę? Czy można kłamać, bo wydaje nam się, że tak będzie lepiej?



Od zaginięcia Alison dużo się pozmieniało. Aria wyjechała do Europy, Hanna z szarej myszki zmieniła się w szkolną divę, Spencer zaczęła walkę z samą sobą, doskonaląc swoje niedoskonałości, a Emily zamknęła się w sobie. Alison była osobą, łączącą wszystkie dziewczyny, sprawiającą, że ich przyjaźń istniała. Po jej zaginięciu wszystko się rozpadło. Rok po smutnym wydarzeniu Aria wraca do miasteczka i przekonuje się, że nic się nie zmieniło. Pozornie. Niedługo potem otrzymuje sms'a od tajemniczej A, która zna wszystkie sekrety dziewczyny i, jak się okazuje, nie tylko jej. Hanna, Emily i Spencer także otrzymują wiadomości od A. Kim ona jest? Jak daleko się posunie w szantażowaniu dziewczyn? Czy A to może być... Alison?

Pretty Little Lairs to serial, który, mimo wielu niedociągnięć, zawładnął moim sercem. Fabuła jest w pewnym stopniu banalna, a jednak w żaden sposób przewidywalna. Historia czterech nastolatek pełna jest intryg, tajemnic i niedopowiedzeń, przez co nie ma mowy o nudzie, mimo tego, że przypomina ona w pewnym stopniu inne seriale czy powieści młodzieżowe. Zaczęłam oglądać z nudy, jednak szybko dałam się wciągnąć w świat Kłamczuch. Po pierwszym odcinku musiałam obejrzeć drugi, a po drugim trzeci i tak ciągnęło się do końca sezonu. A z każdym odcinkiem rosło napięcie. Historia stawała się coraz bardziej zagmatwana, nie wiedziałam w co mam wierzyć. Kto naprawdę był przyjacielem bohaterek, a kto chciał się na nich zemścić za wszystkie złe rzeczy, jakie zrobiły w przeszłości?

Cały serial posiada wiele wątków. Większość z nich została poprowadzona w umiejętny sposób, jednak irytującą rzeczą było to, iż część z nich została porzucona. Od tak, bez żadnego wyjaśnienia. Wątki te przestały być kluczowe dla całej historii i okazały się mieć na celu jedynie jeszcze większe zakręcenie historii, dlatego reżyserzy jakby nie czuli się w obowiązku, by je zamknąć. Nie było to zbyt dobrym posunięciem. Nie wiem, jak było w książce, ponieważ jeszcze jej nie czytałam, jednak nie sądzę, by autorka w taki sposób porzuciła niektóre wątki, bo byłoby to totalną porażką.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to jest ok... tylko tyle. Aktorzy są dobrze dobrani i potrafią wywołać we mnie emocje, co jest wielkim plusem. Jednak w oczy razi to, że bohaterzy są idealni, nieskazitelni. Nie chodzi tutaj o ich charaktery, bo pod tym względem są bardzo dobrze wykreowani, ale myślę raczej o wyglądzie. Piękne, kształtne nastolatki; przystojni, nieskazitelni nastolatkowie... przez ich wygląd dość trudno uznać to wszystko za rzeczywiste.

Pretty Little Lairs to serial przeznaczony dla nastolatek, które lubią skomplikowane historie. Jeżeli więc jesteś nastolatką lub uwielbiasz seriale o szkole, szkolnych problemach, które także potrafią być bardzo skomplikowane czy sekretach, zmuszających do zrobienia naprawdę okropnych rzeczy, to polecam jak najbardziej. Jeśli jednak wolisz coś poważniejszego i „dorosłego”, to lepiej odpuść sobie PLL... albo zacznij oglądać i zauważ, że ta historia, mimo tego, że względnie jest prosta, tak naprawdę opowiada historię o głębokim przesłaniu i o tym, jaki wpływ może mieć jedna, bezlitosna osoba na życie wielu osób, jak może ona zmienić zwykły dzień w piekło.

8 komentarzy :

  1. Nie raz słyszałam o tym serialu, ale mnie w dalszym ciągu nie zachęcił. Nie potrafię się co do niego przekonać. Może kiedyś zacznę go oglądać, ale na pewno nie w najbliższej przyszłości :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten serial i z przyjemnością obejrzałabym go jeszcze raz! ;)

    Pozdrawiam!
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam tylko kilka odcinków, ale muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał i wkrótce do niego wrócę :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Obejrzałam kilka docinków, ale w przeciwieństwie do Ciebie PLL mnie nie wciągnęło. Chyba wszystkie te amerykańskie produkcje mnie znudziły. Plus całe to wyidealizowanie wyglądu bohaterów, o którym wspomniałaś, działało mi na nerwy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądam PLL praktycznie od początku i muszę przyznać, że porzucałam ten serial i wracałam do niego więcej razy niż mogę policzyć. Jest w nim coś takiego, że chętnie włączam sobie odcinek, jak mi się nudzi, a później wciąga mnie fabuła i nie potrafię się oderwać. Niestety później poziom spada i znowu przestaję i znowu zaczynam :D. Ogólnie polecam nie zrażać się w słabszych momentach, bo później robi się lepiej (z reguły... :D)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie jestem nastolatką, ale lubię seriale amerykańskie seriale o nastolatkach, np One Tree Hill czy the O. C. ciekawe, jak PLL mi się spodoba. pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. PLL to świetny serial, faktycznie niesamowicie wciąga. Jednak przyznam, że ostatni sezon niezbyt mi się podobał, często się przy nim nudziłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaczęłam oglądać PLL, ale po dwóch odcinkach odpuściłam. Nie przepadam za takimi serialami. Glee też mnie jakoś nie wciągnęło.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)

Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka