[Filmowo] Bajka, w której marzenia się spełniają - Zwierzogród

Nie planowałam oglądać Zwierzogrodu, jednak gdy ciocia zaproponowała wyjazd do kina, zgodziłam się bez wahania. Kocham bajki, zwłaszcza te tworzone przez Disneya i nie mogłabym przepuścić okazji, by obejrzeć film o zającu i lisie, który zbiera same pozytywne oceny. Pojechałam, obejrzałam i... jestem zachwycona!

Judy próbuje przełamać stereotypy i nie być kolejnym Szarakiem, który w przyszłości będzie  uprawiał i sprzedawał marchewkę, dlatego zaczyna uczyć się się w Akademii policyjnej, a następnie zdaje ją z najlepszym wynikiem. Jest pierwszym nie drapieżnikiem policjantem i dostaje przydział w Zwierzogrodzie, metropolii zamieszkanej całkowicie przez zwierzęta różnych gatunków. Jednak już na samym początku swojego pobytu w mieście, Judy przekonuje się, że świat nie jest prosty, a zwykłemu Szarakowi trudno zaistnieć w zawodzie, w którym królują Drapieżniki. Pewnego dnia trafia się okazja, by pokazać innym, że ona także może być dobrą policjantką. Zajęczyca za wszelką cenę próbuje ją wykorzystać.

Zwierzogród to bajka dla małych i dużych. Nie mogę wyjść z zachwytu zarówno nad pomysłem na film, jak i samą realizacją. To połączenie kryminału z przygodą i komedią. Opowieść o Jude wciąga i z ciekawością śledzimy losy zajęczycy. Nie ma mowy o nudzie.


Bohaterowie są niesamowici i (mimo że to zwierzęta) bardzo ludzcy. Oprócz niesamowitej Judy, dążącej do spełnienia swoich marzeń, w filmie ważną rolę odegrywa również Nick - chytry rudy lis, który pomaga w rozwiązaniu sprawy prowadzonej przez Szaraka. Jest on postacią niezwykle głęboką i złożoną oraz posiadającą przykrą przeszłość. Oczywiście inni, między innymi burmistrz czy komendant policji, także są bardzo ciekawie nakreśleni. Chociaż wszystko przebjają leniwce, a zwłaszcza niesamowity Flesh - moja nowa miłość!

Bajka nie jest bezmyślną produkcją, składającą się jedynie z akcji, ponieważ znalazł się także czas na chwile refleksji nad niektórymi kwestiami. Zwierzogród opowiada historię o spełnianiu marzeń i o tym, że trzeba być sobą, nawet jeśli oznacza to, że ludzie będą traktowali nas jak wyrzutków i dziwaków. Że nie można się poddawać, mimo że inni szydzą z nas i mówią, że to jedyne rrozwiązanie sytuacji, w której się znajdujemy.

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości co do tego, czy warto oglądać Zwierzogród? Ja nie. Po prostu zakochałam się w tej bajce! Oglądanie jej stanowiło niesamowitą zabawę. Połączenie niebanalnej historii z lekkim humorem i ciekawymi bohaterami sprawiło, że Zwierzogród jest bajką idealną dla każdego, nieważne w jakim wieku czy jakiej płci się jest. Bajkę tę mogę porównać do wielu innych produkcji Disneya, m.in. Strażnicy marzeń czy Kraina lodu, które przekazują wielkie wartości. Nie zastanawiajcie się czy to obejrzeć, tylko po prostu to zróbcie. Naprawdę warto. Przy Zwierzogrodzie można popłakać się ze śmiechu, siedzieć jak na szpilkach i czekać na rozwiązanie wątku kryminalnego, a także zacząć zastanawiać się nad wieloma ważnymi kwestiami, które często są przez nas pomijane.
Czytaj dalej »

Żeby być prawdziwym nerdem, trzeba preferować światy wymyślone nad rzeczywistość - Fangirl ~ Rainbow Rowell

Bliźniacy... część ludzi mylnie uważa, że wszyscy są identyczni, ponieważ często są takiego samego wzrostu, mają podobną budowę czy ten sam kolor włosów. Jednak każda para bliźniąt różni się od siebie przynajmniej jednym szczegółem, czy to kolorem oczu, czy rysami twarzy. Ponadto różnią się czymś jeszcze - charakterem.

Wren i Cath są do siebie podobne jak ogień i woda, mimo że są bliźniaczkami. Wren od zawsze przyćmiewa swoim blaskiem Cath. Jest tą ciekawszą, bardziej towarzyską. Za to Cath ciągle żyje w świecie Simona Snowa – swojego ukochanego bohatera literackiego. Nadchodzi czas, gdy dziewczyny muszą opuścić rodzinny dom i udać się do colleg'u. Wren jest zachwycona, Cath niekoniecznie, jednak nie ma wyboru. W szkole ich drogi się rozchodzą. Cath musi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością i dokonać wyborów, które odmienią jej całe życie. Czy poradzi sobie z tym, co zgotował jej los? Czy da rady porzucić świat magiczny i stawić czoła prawdziwemu życiu?

Nie potrafię wam opowiedzieć co czuję po przeczytaniu tej powieści. Nie była ona niczym odkrywczym, wszystko toczyło się w powolny sposób, nie było jakichś nagłych zwrotów akcji, a jednak znalazłam w niej coś, co sprawiło, że zakochałam się w historii Cath. Tytułowa fangirl w jakiś sposób przypominała mi mnie. Co prawda lubię poznawać nowych ludzi i uśmiechać się do nich, jednak, podobnie jak Cath, gdzieś we mnie czai się lęk, który nie pozwala mi wyjść z nową inicjatywą w szkole czy zaprosić do siebie kogoś, kogo znam nawet od kilku lat. Tak, jak główna bohaterka książki boję się odrzucenia i tego, że zrobię z siebie idiotkę. Dlatego czuję, że Cath jest mi bliska, bliski mi jest jej lęk i zachowanie. I uczucie, gdy ktoś nie rozumie co do niego mówię, opowiadając o fandomie, w którym jestem.

Historia Cath jest prosta, aczkolwiek ciekawa. To opowieść o prawdziwym życiu, dorastaniu i o trudach z którymi często musimy się mierzyć. Rainbow Rowell połączyła wiele mocnych wątków – o siostrzanej miłości, przyjaźni, zauroczeniu i zakochaniu, stracie jednego rodziców czy pracoholizmie – które mogłyby zabić całą historię i nadać jej melancholijny charakter, a jednak nie stało się to. Powieść jest lekka i przyjemna w odbiorze. Można w niej zaleźć wiele śmiesznych sytuacji, które czyta się ze łzami w oczach. Czujemy ciepło w środku, gdy czytamy o zauroczeniu Cath czy jej miłości do Simona Snowa i jego „nemezis” Baza (chyba każdy z nas, książkoholików, darzy podobnym uczuciem jakiegoś bohatera literackiego). Za to mamy gulę w gardle, czytając o sporach pomiędzy Cath i Wren lub chwilach, gdy osiemnastolatka zawodzi się na innych ludziach. Czytanie Fangirl jest jak podróż po naszym wnętrzu i emocjach, które się w nas kryją. Czuję, jakby Rainbow Rowell wydobyła ze mnie wszystko, od śmiechu, poprzez strach aż do złości.

Akcja książki poprzeplatana jest fragmentami historii o Simonie Snow. Fragmenty te są bardo ciekawe, jednak nie byłabym sobą, gdybym nie zauważyła mocnego podobieństwa do Harry'ego Pottera. I tu nie chodzi jedynie o tytuły rzekomych książek, w których zakochała się Cath (Simon Snow i...), ale także akcję i bohaterów. Wszystko w tej opowieści jest podobne do bestsellerowej serii J.K.Rowling, co dla większości może być ogromnym minusem. Mnie jednak nie przeszkadzało to zbyt mocno, ponieważ przedstawione jest w bardzo interesujący sposób.

Bohaterowie są bardzo sympatyczni, a przynajmniej mogę tak powiedzieć o kilku postaciach głównych i drugoplanowych. Cath, Wren i Leviego poznajemy dość dobrze. Autorka w ciekawy sposób nakreśliła ich charaktery i zachowania. Szkoda trochę, że innych opisała jedynie pobieżnie. Chciałabym lepiej poznać Reagan – współlokatorkę Cath, która praktycznie cały czas gdzieś znikała – czy Laurę – matkę bliźniaczek.

Fangirl jest niesamowicie pozytywną, a zarazem wartościową książką, opowiadającą historię, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Powieść polecam wszystkim prawdziwym Fangirl i Fanboy, ale także zwykłym nastolatkom i osobom nieco starszym. Jestem pewna, że każdy, kto lubi czytać, w głównej bohaterce odnajdzie cząstkę siebie, a w jej historii, fragment swojej historii.

Autor: Rainbow Rowell
Tytuł oryginalny: Fangirl
Tytuł polski: Fangirl
Tłumaczenie: Magdalena Zielińska
Wydawnictwo: Otwarte [Moondrive]
Data wydania: 27 lipca 2015
Moja ocena: 8+/10
Czytaj dalej »

Zapowiedzi wydawnictwa Psychoskok na kwiecień i maj!

Zapraszam serdecznie do obejrzenia zapowiedzi książek wydawnictwa Psychoskok, które będą miały swoją premierę w najbliższych miesiącach :)



O zmierzchu
Wiersze umieszczone w książce mówią o życiu codziennym o jego trudach i radościach a nawet rozpaczy. Autorka opisała w nich odrobinę swojego życia i tego co zaobserwowała u innych. W niektórych wierszach autorka oddaje hołd dręczonym ludziom, a o których nie zawsze chce się pamiętać. W niektórych wierszach zauważyć można ból fizyczny i psychiczny. Takie wyładowanie się jak twierdzi autorka powoduje wielka ulgę i działa jak lek przeciwbólowy.

Autorzy: Barbara Wrzesińska
Tytuł: O zmierzchu
Premiera: 19.05.2016






Awanturnicy
Akcja książki rozpoczyna się w Gdańsku, w 1647. Szkutnik – Marcin Seradzki traci pracę a bliska mu osoba – wuj Henryk umiera. Marcin załamuje się. Jego los odmienia się kiedy na drodze spotyka, Kurlandzkiego księcia Jakuba Kettlera, który proponuje mu pracę w Kurlandzkich stoczniach. Zabiera on Marcina w podróż po Rzeczypospolitej. Bohaterowie zaprzyjaźniają się w drodze, a Marcin uczy się wielu nowych rzeczy. Spotyka także wspaniałe osobistości, między innymi króla Władysława IV. Buduje wielki okręt, dla Jakuba Kettlera i tym samym staje się najsławniejszą osobistością w kurlandzkich tawernach. Widząc potencjał i talent Marcina, Jakub Kettler wysyła gdańskiego szkutnika do Anglii u boku kapitana nowego okrętu Alberta Schella i dygnitarza Thomasa Uberta. Wątek miłosny, przygody z piratami, tubylcami to tylko kilka z licznych perypetii, jakie przeżywa główny bohater tej powieści.

Autorzy: Mateusz Juszczyk
Tytuł: Awanturnicy
Premiera: 12.05.2016


Meandry natury ludzkiej wiary i dominacji
Książka jest z gatunku filozofii, psychologii, rozmyślań, dochodzenia do pewnych wniosków. W umysłach ludzkich rodzą się pytania, które determinują, by szukać odpowiedzi dotyczących spraw niepojętych. Pytania te towarzyszą naturze ludzkiej od niepamiętnych czasów, na wszystkich etapach bytowania człowieka. Natura ludzka jest z jakiegoś powodu tak kreatywna, że ciągle szuka zrozumienia, by pojąć to, co niepojęte i wyjaśnić niewyjaśnione. Na tej drodze często napotyka miraże, które bierze człowiek za prawdę obiektywną, by nie dopuszczać empirycznych wyjaśnień, które stoją w sprzeczności z oparami absurdu.
Wygląda na to, że wszystkie istoty rozumne na swej początkowej drodze, tak jak dzieci, skłonne są wierzyć w bajki. Człowiek błądząc po zakamarkach swego umysłu i posiadanej wyobraźni, zaczyna mieszać fikcje i fakty. Nie dopuszcza myśli, że umysł płata mu figle, ulegając sugestiom: czarownika, szamana, wodza, kapłana, króla czy polityka. Ten kto ma opory wewnętrzne kończy jak Sokrates, który musiał wypić cykutę. Dlatego powstało powiedzenie, że pewnych prawd nie mówi się nikomu, gdyż lepiej sobie obciąć język, gdyby mieli ci obciąć głowę.

Autorzy: Tadeusz Zajęcki
Tytuł: Meandry natury ludzkiej wiary i dominacji 
Premiera: 12.05.2016

Polak w krainie d'Artagnana
To powieść przygodowa, której fabułę stanowi relacja z dziennikarskiego stażu we Francji. Wojciech Szczygieł to młody polski dziennikarz wyeksportowany do Francji na roczny staż zawodowy w redakcji francuskiego czasopisma. W tym czasie ma szlifować język oraz poznawać kulturę, tradycję i życie Francuzów, a następnie relacjonować swoje spostrzeżenia i obserwacje w formie artykułów prasowych. Utwór jest przede wszystkim beletrystyczną kroniką różnic kulturowych, społecznych i ekonomicznych pomiędzy Polską a Francją. Co więcej, Wojtek nie próżnował także na polu miłosnych podbojów. Najpierw zauroczył się w swojej nowej redakcyjnej koleżance Sophie, a następnie, gdy ta po kilku randkach zaręczyła się z innym, swoje amory skierował ku Japonce o imieniu Noriko, przyjaciółce z uniwersytetu, gdzie razem pobierali naukę języka francuskiego. Tym samym powieść okraszona jest nie tylko reporterską sprawozdawczością z przestrzeni społecznej, politycznej, kulturowej, czy religijnej, ale znajdujemy w niej również interesujące wzmianki historyczne, preferencje kulinarne, intrygujące różnice językowe i wreszcie pełne humoru sceny towarzyskie czy randkowe próby uwodzicielskie.

Autorzy: Lesław Tur
Tytuł: Polak w krainie d'Artagnana
Premiera: 14.04.2016

Jełopiada
Jełopiada” jest wierszowanym utworem, obrazem patologii społecznej, niechęci do modernizacji swojego życia i zmieniania go na lepsze. Patologii wynikającej z braku potrzeb wyższych i życiu w kręgu najprymitywniejszych potrzeb: żeby się najeść, napić, pochędożyć i na koniec zapalić papierosa, a następnie iść spać. „Jełopiada”, to komediodramat społeczny, którego akcja dzieje się w 2133 roku na planecie Merkury, gdzie siedmiu prymitywnych Ziemian zostało wysłanych w celach badawczych przez Urząd Pracy. Oczywiście nie są zainteresowani aktywnością badawczą, może poza taką, która dostarczyłaby im materiałów służących do przetrwania, czyli alkoholu, tytoniu, jedzenia i kobiet. W tym celu nawiązują kontakt z Duchem, który pełni funkcję Boga.

Autorzy: Jana Skoczylas
Tytuł: Jełopiada
Premiera: 06.04.2016


Wrota
Powieść jednego z najwybitniejszych pisarzy japońskich przełomu XIX i XX wieku. Historia mężczyzny, który na własne życzenie boryka się z samotnością i demonami przeszłości. Zupełnie przeciętny mężczyzna, którego codzienność stanowi praca w biurze i wieczorne rozmowy z żoną, okazuje się skrywać tajemnicę, przez którą czuje się wyalienowany ze społeczeństwa, w którym żyje. Niespodziewanie dowiaduje się, że istnieje realne zagrożenie, że przeszłość znów go dopadnie.

Autorzy: Natsume Soseki
Tytuł: Wrota
Premiera: 20.04.2016





Znaleźliście wśród zapowiedzi coś dla siebie?

*materiały pochodzą od wydawnictwa Psychoskok
Czytaj dalej »

Nikt nie jest tym, kim był przed dziesięcioma laty - Emma i Oliver ~ Robin Benway

Ludzie mówią, że rozłąka pogłębia nasze uczucia i sprawia, iż po powrocie ukochanej osoby padamy jej w ramionach i szczęśliwi nie możemy doczekać się, gdy opowiemy jej wszystko, co działo się u nas oraz gdy ona opowie co się wydarzyło u niej. Jednak co jeśli rozłąka trwała tak długo, że praktycznie nie pamiętamy tej drugiej osoby? Czy dalej istnieje pomiędzy nami niewidzialna nić, sprawiająca, że rozumiemy się bez słów? Czy dalej można mówić o przyjaźni czy miłości, która była między nami w przeszłości?

Oliver został porwany przez ojca dziesięć lat temu. W czym czasie ludzie stracili już nadzieję na odnalezienie, teraz już siedemnastoletniego, chłopaka. A jednak wraca. A wraz z jego pojawieniem się, wszystkie słabo zasklepione rany otwierają się ponownie. Emma cieszy się, że jej dawny przyjaciel odnalazł się, jednak nie ma pojęcia jakie konsekwencje niesie to za sobą. Czy młodym dorosłym uda się odbudować starą przyjaźń z dzieciństwa?

Pomysł na historię przedstawioną w książce jest ciekawy. Fabuła posiada logiczny ciąg przyczynowo skutkowy i mimo, że jest lekko przewidywalna i schematyczna to nie mam co do niej większych zastrzeżeń. Zainteresowała mnie na tyle, by skończyć tę książkę, co, patrząc na pozostałe aspekty w powieści, było nie lada wyczynem.

Bohaterowie są płytcy i niedopracowani. Emma to nastolatka zamknięta przez rodziców pod szklaną kopułą, która w pewnym momencie życia wplata się w sieć kłamstw i zaczyna się buntować. Może polubiłabym ją, lub przynajmniej tolerowała, gdyby autorka nie chciała zrobić z niej na siłę bohaterki idealnej - pięknej, mądrej, wysportowanej, uczynnej, pomocnej itp. itd. Wszystko było jakby wyidealizowane. Od jej idealności aż niedobrze się robiło. Za to Oliver jest jak balon, z którego uszło powietrze. Ciągle się dąsa i chodzi skwaszony. Rozumiem, że dużo przeszedł i trudno mu było to wszystko ogarnąć myślami, jednak zachowywał się jak rozkapryszone dziecko, które obchodzi jedynie czubek własnego nosa. Kolejną postacią, która mnie irytowała (choć nie tak bardzo, jak główni bohaterowie) jest przyjaciółka Emmy. Czuję, jakby autorka stworzyła ją tylko po to, by podkreślić jaka to Panna idealna jest doskonała. Zrobiła to na zasadzie sprzeczności - Emma była jedynaczką, trzymaną pod kloszem, a jej rodzice śledzili każdy jej krok, za to Caro ostatnią z szóstki rodzeństwa, którą rodzice w ogóle się nie interesowali. Ponadto w teorii Caro była osobą poukładaną, która karteczki indeksujące układała według kolejności kolorów tęczy. W teorii... W praktyce chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z postacią, która posiadałaby aż tyle sprzecznych cech, jakby autorka nie mogła się zdecydować kogo chce z niej zrobić - mądrą, rozważną i towarzyską młodą kobietę, czy zbuntowaną, zapominalską nastolatkę. Jedyną, dość pozytywną w odbiorze postacią w książce Emma i Oliver jest Drew, który, paradoksalnie, pojawiał się w książce najrzadziej spośród wszystkich wyżej wymienionych bohaterów.

Powieść Emma i Oliver jest jeszcze gorsza pod względem językowym. Drobne literówki, brak przecinka - to się zdarza, jednak nie widziałam jeszcze książki tak niepoprawnej pod względem gramatycznym, stylistycznym i logicznym. Teraz, po przeczytaniu, zastanawiam się, czy przeszła ona w ogóle redakcję i korektę. I nie, nie jestem za ostra, ponieważ nawet moja dziesięcioletnia kuzynka wie, że słowo "DZIECKO" NIE JEST RODZAJU MĘSKIEGO! Ponadto znajdziemy tu wiele wypowiedzeń przeczących samym sobie. Coś nie może się zmienić z wyglądu i jednocześnie pozostać takie samo. To w żadnym wypadku nie ma sensu.

Nie mogę polecić wam tej książki. Jest w niej za wiele błędów, niedopowiedzeń i irytujących rzeczy. Jedynym atutem jest fabuła, którą można nazwać po prostu przeciętną. Jeśli miałabym ocenić książkę w skali od jeden do dziesięciu to dałabym jej trzy punkty za wyżej wspomnianą historię i piękną okładkę. Reszta to, jakby powiedziała moja była polonistka, dno, wodorosty i pięć metrów mułu.

Autor: Robin Benway
Tytuł oryginalny: Emmy & Oliver
Tytuł polski: Emma i Oliver
Tłumaczenie: Agata Rewilak
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 8 marca 2016
Moja ocena: 3/10
Czytaj dalej »

Klasycy wiedeńscy - Twórczość Haydna, Mozarta i Beethovena

Na sam początek nowej ery bloga postanowiłam przedstawić trzech wyjątkowych panów, których twórczość uwielbiam, a i wam zapewne ich nazwiska nie są obojętne. Mowa o Josephie Haydnie, Wolfgangu Amadeuszu Mozarcie i Ludwigu van Beethowenie. Dlaczego ich twórczość zestawiam razem? Ponieważ wszyscy trzej tworzyli w epoce klasycyzmu, ponadto określa się ich Klasykami wiedeńskimi, ponieważ większą część swojego życia, a zwłaszcza lata przedśmiertne spędzili ówczesnej stolicy muzyki poważnej - Wiedniu.



Joseph Haydn

Napisał między innymi: 
- 14 mszy
- 4 oratoria np. Stworzenie świata, Pory roku
- 24 opery
- 104 symfonie (w tym 12 londyńskich)
- 83 kwartety smyczkowe

*Do tej serenady mam wielki sentyment... grałam ją w szkole muzycznej na akordeonie*






Od młodzieńczych lat jego życie związane było z muzyką. Najpierw śpiewał w chórze, następnie służył u książąt Esterhazy, gdzie prowadził orkiestrę i teatr operowy. Już za życia zdobył wielką sławę, co jest ogromnym osiągnięciem - większość kompozytorów zdobywało ją dopiero po śmierci. Przez krótki czas był nauczycielem Beethowena, a ludzie go otaczający nadali mu przezwisko Papa Haydn z racji na jego bardzo miłe usposobienie.

Wolfgang Amadeusz Mozart

Napisał między innymi: 
- Opery
- około 40 symfonii
- koncerty instrumentalne
- msze (w tym słynne Requiem)
- kwartety i tria




Miał słuch absolutny. Już w wieku sześciu lat zaczął komponować. Jako dwunastolatek napisał ponad sto różnorodnych dzieł, w tym trzy opery. Miał siostrę, która była klawesyniarką. Był dobrym przyjacielem Haydna, znał także Jana Sebastiana Bacha. Zmarł w trakcie choroby. Pochowano go w bezimiennym grobie dla biedaków.

Ludwig van Beethoven

Napisał między innymi:
- jedną operę
- mszę uroczystą (Missa solemnis)
- dziewięć symfonii
- snaty
- kwartety i tria
- oratorium Chrystus na górze oliwnej






Beethoven miał bardzo smutne dzieciństwo - miał szóstkę rodzeństwa, a jego ojciec był alkoholikiem. Naukę uważał za przekleństwo. W wieku siedmiu lat dał pierwszy koncert. Był bardzo gwałtowny i wybuchowy. Gdy miał 28 lat, nadeszły pierwsze oznaki głuchoty, jednak nawet gdy całkowicie stracił słuch, komponował dalej. Zmarł w wieku 57 lat.

Uwielbiam muzykę klasyczną, ponieważ potrafi ona w prosty sposób ukazać wiele emocji. Poszczególne utwory są swojego rodzaju rozmową pomiędzy kompozytorem, a słuchaczem. A wy lubicie słuchać tego rodzaju muzyki, czy raczej niekoniecznie? Czy także macie dreszcze, gdy słuchacie niektórych utworów powyższych artystów, a gdy zamykacie oczy, widzicie piękne sceny? :)
Czytaj dalej »

Książki okiem nastolatki - co nieco o mnie i o tym blogu; Nowa era w historii Chwil rozkoszy

Cześć, 
Tego posta piszę dość spontanicznie, ponieważ doszłam do wniosku, że prowadzę bloga już dobrze ponad rok, a tak naprawdę nic o mnie nie wiecie, a ja nic nie wiem o was.



Zaczynając blogować, miałam inny pomysł na bloga. Nie miał on być schematyczny i podobny do wielu innych, jednak po drodze gdzieś się zgubiłam i w końcu stało się to, czego się obawiałam - wpadłam w rutynę i wtopiłam się w tłum. Ale obiecuję, że z tym koniec. Właśnie dzisiaj rozpoczyna się nowa era w historii Chwil rozkoszy! :D I chcę ją zacząć tym postem - o mnie i o blogu. Na czym będą polegały owe zmiany? Po pierwsze: systematyczność. Postaram się ustalić pewien harmonogram i dodawać posty zgodnie z nim. Ale spokojnie, nie znajdziecie w nim żadnej rutyny! Po drugie: blog około książkowy. Tak moi kochani! Oprócz recenzji na blogu zacznie pojawiać się więcej postów około książkowych, w tym dyskusji, w których będziecie mogli brać udział. Nie chcę czuć się ograniczona, tak jak do tej pory. I po trzecie (i chyba najważniejsze): blog około kulturalny. Podobnie jak książki, kocham muzykę i filmy i smutno mi było, gdy nie mogłam podzielić się z wami moimi odczuciami po obejrzeniu jakiegoś filmu czy odkryciu w internecie jakiegoś ciekawego zespołu, bo ograniczało mnie hasło blog recenzencki. Dlatego zmieniam, a raczej poszerzam horyzonty i spróbuję się zmierzyć z nowym wyzwaniem.

Wiem, że te zmiany mogą nie spodobać się wielu osobom i mam świadomość,że przez to mój blog nie będzie już tak profesjonalny (chociaż wiem, że nigdy taki nie był :)), ale wiem też, że chcę to zrobić i nie być już przez nic ograniczana. Chcę, by Chwile rozkoszy były miejscem nie tylko moim, ale i waszym. I móc się z wami dzielić wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że prawdziwi czytelnicy pozostaną ze mną i czytanie mojego bloga będzie sprawiało im przyjemność.

A teraz nadeszła druga część posta, czyli kilka słów o mnie...

Oto ja z cudownym SZT, zdj. zrobione przed chwilą ;)
Jestem (czter)nastolatką, która od zawsze wierzy, że jeżeli coś się chce, to się to zrobi. Nazywam się Patrycja i pochodzę z Mazur. Jestem uczennicą drugiej klasy gimnazjum. Od lat czytam nałogowo. Zazwyczaj jest to fantastyka, ale nie lubię barier i ograniczeń, dlatego sięgam po wszystko: od obyczajówek po kryminały. Wyjątkiem są erotyki, chyba każdy domyśla się dlaczego :) Moją ukochaną autorką jest pani Katarzyna Berenika Miszczuk, a serią Wybrani C.J.Daugherty. Ulubionego wydawnictwa nie potrafię wybrać, jednak bardzo lubię książki od Genius Creations, Otwartego, Feerii, GW Foksal, IUVI, Jaguara czy Bukowego lasu. Oprócz literatury, stałą częścią mojego życia jest muzyka. W 2015 roku ukończyłam szkołę muzyczną I stopnia. Gram na akordeonie i fortepianie. Uwielbiam muzykę klasyczną oraz gatunki muzyczne typu pop, rock czy reagge. Nienawidzę rapsów i chłopaków, którzy puszczają to w autobusie szkolnym z przenośnych głośników. Marzę o księciu na białym koniu... albo o Shreku, byleby był inteligentny, uczynny, miał dobre serce, ale i nie dał sobie w kasze dmuchać :) Lubię się uczyć i dowiadywać nowych rzeczy. W przyszłości chcę osiągnąć coś wielkiego, ale nie ma mi to przynieść sławy, a raczej chcę zrobić coś, co choć w małej części pomoże komuś i sprawi, że osoba ta będzie szczęśliwa (tak, wiem, marzenia nastolatki). Chcę studiować filologię polską lub kulturoznawstwo. Chcę, by większa ilość ludzi (zwłaszcza tych młodych, w moim wieku) zaczęła interesować się kulturą. Pasjonuje mnie historia i dzieje ludzkości, zwłaszcza te najdawniejsze. Marzę o podróży dookoła świata i zwiedzeniu takich miejsc jak Stonehenge czy Giza. Boję się przyszłości i tego, że nie spełnię swoich marzeń. I boję się myszy... pamiętajcie, to są śmiercionośne bestie! :D (mówię serio).

Jeszcze kilka słów odnośnie moich recenzji - może nie są one idealne, może nie zauważam w książkach większości tak zwanych kwiatków, ale uwierzcie, piszę je od serca. A, mam nadzieję, że umiejętność wynajdowania kwiatków przyjdzie do mnie z czasem.

Dziękuję za przeczytanie tego posta! I tym, którzy przeczytali słowo po słowie, i tym, którzy jedynie przebiegli tekst wzrokiem. Czekam na wasze komentarze. I mam prośbę do tych, którym nie podoba się moja zmiana: jeżeli mnie obserwujecie, przestańcie. Nie ma sensu, byście śledzili mojego bloga, gdy on się wam nie podoba. Zależy mi jedynie na prawdziwych czytelnikach, którzy będą chcieli brać czynny udział w życiu Chwil... i którym wpisy będą się podobały. Zbyt długo bałam się tego, co powiedzą inni. Dopiero teraz się przekonałam, że powinnam być zgodna z samą sobą i robić coś dla tych, którzy naprawdę chcą czytać to, co piszę. 

Jeżeli jesteście czegoś ciekawi, chcecie się coś dowiedzieć, spytać o jakąś książkę czy po prostu pogadać, to piszcie śmiało, czy to maila, na Facebooku, lubimyczytac.pl, w komentarzach czy gdziekolwiek indziej (klik, a przeniesiesz się do zakładki Kontakt). Spokojnie, nie gryzę tylko połykam w całości ;)
Czytaj dalej »

[Zapowiedź] Idź i czekaj mrozów ~ Marta Krajewska

W świecie, gdzie puszczą włada leszy, w jeziorze żyją topielce, a nocami wśród chat przemykają zmory i strzygonie, młodziutka Venda musi stanąć na straży bezpieczeństwa mieszkańców Wilczej Doliny. Przyjdzie jej mierzyć się nie tylko z bogami czy stworzeniami nocy, ale znacznie groźniejszymi przeciwnikami: samotnością, strachem i zwątpieniem.
Na oczach Vendy wypełnia się starożytne proroctwo. Do Wilczej Doliny powraca DaWern – ostatni z Wilkarów. Zemsta Pana Lasów za rzeź jego dzieci wydaje się nieunikniona. Czy zakazana miłość stanie na drodze przeznaczeniu, czy też pozwoli wypełnić przerażającą przepowiednię? Jak potoczą się losy zakochanego w zielarce syna karczmarza, pięknej minstrelki Stalki, towarzyszącego jej wojownika i innych mieszkańców wioski, z których każdy skrywa swoje tajemnice?

Stare opowieści krążą między nami, a my żyjemy między nimi. Magia w powieści Marty Krajewskiej wydaje mi się potężna, bo jest równocześnie znajoma i nowa. Za sprawą autorki wszedłem do świata nieoswojonego, w którym demony to część natury, a ludzie – zwyczajni, nie książęta i herosi – zmagają się z nimi niczym z częścią powszedniego trudu. Podążałem znajomymi tropami, gubiłem się w nich i dawałem oplatać pełnej grozy magii, w którą schwytała mnie autorka.
Paweł Majka, autor „Pokoju światów”, zdobywca Literackiej Nagrody im. Żuławskiego

Autorka wymieszała z wprawą dobrze wyszkolonej zielarki elementy demonologii i mitologii słowiańskiej, komponując własną, smakowitą mieszankę. Mimo tak różnorodnych składników, stworzona przez nią wizja jest zaskakująco spójna. Oto świat pogański, przedchrześcijański w pełnej krasie: piękny, ale i groźny, pociągający, fascynujący, a chwilami przerażający.
Witold Jabłoński, autor cyklu „Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer”

To jedna z książek, na które czekałem z niecierpliwością.
Jacek Łukawski, autor „Krwi i stali

Autor: Marta Krajewska
Tytuł: Idź i czekaj mrozów
Wydawnictwo: Genius Creations
Premiera: 30 marca 2016

*materiały pochodzą ze strony wydawnictwa Genius Creations
Czytaj dalej »

Światło i mrok. Życie i śmierć. Gdzie jest moje miejsce? - Szklany tron ~ Sarah J. Maas

Opowieść o zabójczyni inspirowana historią Kopciuszka może wzbudzać pewne obawy i wydawać się naciągana. A jednak Sarah J. Maas, nie zważając na nic, postanowiła wydać powieść, na którą pomysł przyszedł jej do głowy po obejrzeniu baśni Kopciuszek i pokazać światu historię, gdzie Kopciuszek nie jest łagodną dziewczynką, która musi służyć swej macosze i dwóm siostrom, gdzie nie pojawia się wróżka chrzestna i ratuje dziewczynę z opresji. Kopciuszek Sarah J. Maas potrafi postawić na swoim, odciąć się celną ripostą... i zabić z zimną krwią.

Po ponad rocznym niewolniczym pobycie w kopalni soli w Endovier, osiemnastoletnia Celaena ma szansę na odzyskanie wolności. Wyszkolona zabójczyni musi wziąć udział w turnieju organizowanym przez okrutnego króla Adarlanu i wygrać tytuł królewskiego zabójcy, by po czterech latach stać się wolną. Dziewczyna nie spodziewa się jednak z czym przyjdzie jej się zmierzyć. Tajemnicze zło kryje się w zamku i zabija kolejnych uczestników turnieju. Jaki ma w tym cel? Czy osiemnastolatce uda się je powstrzymać zanim to coś będzie chciało zabić i ją?

Szklany tron jest połączeniem starych, klasycznych schematów z czymś nowym i oryginalnym. Porównanie do Kopciuszka w pierwszym akapicie recenzji nie jest jedynie określeniem użytym od tak sobie przez autorkę, ponieważ schemat fabuły częściowo opiera się na tej baśni, chociaż w bardzo zmodyfikowanej wersji.
Sarah J. Maas wyraźnie ukazuje w książce swój pomysł, co jest wielkim plusem. Nie pozostawia fabuły samej sobie, a rozwija ją w niewiarygodny sposób. Wszystkie wydarzenia są połączone ze sobą siecią powiązań, które stają się coraz bardziej widoczne wraz z rozwojem akcji. Ponadto w powieści roi się od różnego rodzaju tajemnic i intryg, dodających historii smaczku. Śmiało mogę stwierdzić, że całość jest jedną wielką intrygą, na tyle skomplikowaną, by czytelnik w trakcie czytania nie domyślił się o co chodzi, a jednak tak prostą, aby na koniec wszystkie części układanki wskoczyły na swoje miejsce.

Wkrótce zasnął, lecz przez całą noc we śnie widział dziewczynę, która patrzy na gwiazdy, oraz gwiazdy spoglądające na dziewczynę.  

Akcja pędzi w zawrotnym tempie. Już na samym początku zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń i nie wychodzimy z niego aż do momentu kulminacji. W wielu czytanych przeze mnie powieściach brakowało tego, co znalazłam w Szklanym tronie - wyraźnego zarysowania akcji. Czytając powieść Sarah J. Maas napięcie ciągle narasta, aż w pewnej chwili wszystko kończy się, wybucha i sprawa, że nie ma mowy, byśmy oderwali się od powieści, bo wiemy, że właśnie w tej chwili wszystko się rozwiąże, wszystkie postaci odkryją swoje karty. A na sam koniec zostaje jedynie kilka stron, które są wyjaśnieniem wszystkich dotąd niezrozumiałych sytuacji.

Celaena jest bohaterką, której kreacja zachwyca od samego początku. Pewna siebie, z charakterkiem i z ciętym językiem. Odwagi, charyzmy i determinacji mógłby zazdrościć jej niejeden dorosły mężczyzna. Ale najciekawsze w postaci jest to, że pod powłoką bezwzględnej zabójczyni ukrywa się smutna i zagubiona dziewczyna, która w zbyt młodym wieku została przez los zbyt brutalnie potraktowana.
-Masz straszne blizny-rzekł cicho.
Zabójczyni oparła dłoń na biodrze i podeszła do drzwi garderoby.
-Wszyscy nosimy blizny, Dorian. Jedyna różnica polega na tym, że moje są bardziej widoczne od innych.  
Oprócz głównej bohaterki w książce istnieje wiele postaci, na które watro zwrócić uwagę.W Szklanym tronie nie było nikogo, kto byłby papierowy czy bezbarwny. Autorka wszystkich swoich bohaterów nakreśliła w taki sposób, by wzbudzali w czytelniku jakieś emocje, czy to pozytywne, czy negatywne. Moje serce skradł Chaol - kapitan Gwardii Królewskiej. Od samego początku wzbudza w nas pozytywne uczucia, mimo że jego relacje z główną bohaterką można nazwać dość... chłodnymi. Wspomnieć muszę także o Doriane - księciu, następcy tronu Adarlany - który zapewne skradnie serca wielu czytelniczek. Dla mnie był on postacią wykreowaną ciekawie i nie mam co do niego zarzutów, choć muszę przyznać, że kreacja Chaol'a przypadła mi do gustu o wiele bardziej.

Szklany tron jest powieścią, od której nie da się oderwać, dopóki nie pozna się zakończenia. Książka Sarah J. Maas to coś, co powinien przeczytać każdy, kto szuka czegoś prostego z wartką akcją i wieloma skomplikowanymi intrygami, a także cj, którzy mają dość nudnych brunetek nieświadomych swojej urody. Bo właśnie nadszedł czas Zabójczyni - dziewczyny odważnej, brutalnej i świadomej swojej urody, a jednocześnie kruchej jak szkło, które w każdej chwili może się stłuc lub zostać stłuczone. Nie wahajcie się! Przy tej książce nie będziecie się nudzić. Mogę wam to zagwarantować!

Autor: Sarah J. Maas
Tytuł oryginalny: Throne of Glass
Tytuł polski: Szklany tron
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 25 czerwca 2013
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

[Filmowo] Maraton z serią Niezgodna!!! Opinie o adaptacjach ♥

Witajcie! 
Dziś przychodzę do was z czymś, czego jeszcze nie było, bowiem z opinią o filmach z serii Niezgodna - Niezgodna, Zbuntowana i Wierna cz. I, które miałam okazję oglądać, będąc na maratonie z tą serią! 
Filmy wyświetlane były w porządku chronologicznym, wiec naturalnym skutkiem rzeczy jako pierwszy film na dużym ekranie mogliśmy zobaczyć Niezgodną, który zaczął się równo o 23.00, bez jakichkolwiek reklam!

Niezgodna (2014)

Chicago, miasto otoczone murem, to ostatnia ostoja ludzkości. Jego społeczeństwo podzielone jest na pięć frakcji: Altruizm, Erudycja, Nieustraszoność, Serdeczność i Prawość, a każda z tych stref reprezentuje inne wartości. Gdy dziecko osiąga odpowiedni wiek, staje przed testem, który mówi mu jaką frakcję powinno wybrać  podczas dnia wyboru. Dziewięćdziesięciu pięciu procentom społeczeństwa wychodzi frakcja, w której się urodzili. Beatrice Prior pochodzi z altruizmu i jej także ta frakcja została wskazana przez test. A także Erudycja i Nieustraszoność. Beatrice jest Niezgodna, a władze nie lubią ludzi innych, wyjątkowych...
Niezgodna to najlepsza adaptacja z całej serii. Dynamiczna akcja i niespodziewane zwroty wydarzeń nie pozwalały oderwać wzroku od ekranu. Fabuła nie została przekoloryzowana, a w dużym stopniu była zbieżna z historią przedstawioną w książce. Nie skupiała się ona jedynie na walce, która jest mocnym elementem całości, ale na historii Beatrice, a raczej Tris i emocjach, które dziewczyna przeżywała. W całości znalazło kilka potknięć i nieścisłości, ale nie były one na tyle ważne, by o nich wspominać. Jeśli chodzi o grę aktorską, to zarówno Shailene Woodley [Tris], jak i Theo James [Four] doskonale spisali się i w wiarygodny sposób ukazali swoich bohaterów. Mogę nawet śmiało stwierdzić, że są jednymi z najlepiej zapowiadających się aktorów młodego pokolenia.




Zbuntowana (2015)

Adaptacja drugiego tomu bestsellerowej serii Veronici Roth okazała się lekkim rozczarowaniem. Mimo że film ogląda się z zaciekawieniem i zanim się nie obejrzymy, kończy się, to jest w nim pewna statyczność, która nudzi. Fabuła w wielu momentach niezwykle się wlecze i skupia na mało istotnych fragmentach. Twórcy, podobnie jak w przypadku poprzedniej części, chcieli lepiej skupić się na myślach i wewnętrznej walce, toczącej się we wnętrzu głównej bohaterki, tak doskonale ukazanej w książce, i udało im się to, jednak tym razem kosztem dynamiczności akcji. Jasnym punkcikiem całej fabuły jest zakończenie adaptacji, które wbija w fotel. Tutaj nie ma czasu na oddech. Akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Efekty specjalne zachwycają, a sceny walki są niezwykle realistyczne! I w tym miejscu znów muszę pochwalić Woodley i Jamesa, a także Zoe Kravitz [Christina], Jaia Courtneya [Eric] i Kate Winslet [Jeanine] za doskonałe odegranie swoich ról.

źródło zdjęcia



Dwa filmy były za mną i nadeszło kilkanaście minut przerwy, przez które siedziałam jak na szpilkach. Niby rozmawiałam ze znajomymi, a jednak mało uwagi poświęcałam całej rozmowie. W końcu zgasły światła i nastała chwila, gdy zaczął się film - premierowy pokaz Wiernej!

Wierna (2016)

Bardzo obawiałam się tego filmu, jednak reżyser niezwykle mnie zaskoczył. Fabuła trzymała w napięciu od początku do samego końca nie tylko osoby, które wcześniej nie miały styczności z serią, ale także jej czytelników. Działo się to za sprawą wielu zmian, jednak nie były to zmiany na gorsze. Wiele dodatkowych scen w prosty sposób wyjaśniło to, co nie zostało powiedziane w poprzednich częściach, a miało znaczący wpływ na historię. Ponadto sceny wali po raz kolejny były brutalne na tyle, by zainteresować nastoletnich chłopaków i jednocześnie nie zrazić do filmu nastoletnich dziewczyn.

źródło zdjęcia
Tym razem nie skupiono się tak mocno na uczuciach głównej bohaterki, choć one także były znaczącym punktem, a rozwinięto inne wątki, w tym jeden związany z przeszłością Four. W ekranizacji nie podobały mi się efekty specjalne, które często wyglądały na komputerowe (nie, nie mówię o tych scenach, gdzie specjalnie tak miały wyglądać), co rzadko miało miejsce w poprzednich tomach. Ponadto te skojarzenie ze światem Star Wars... Wszystkie samoloty, budynki i ten inny świat przywodził na myśl te uniwersum, co dla jednych może wydawać się ciekawe, dla innych niekoniecznie. Pozostała już ostatnia kwestia, o której chyba nie muszę się rozpisywać, a mianowicie aktorzy... W poprzednich częściach było dobrze, a nawet bardzo dobrze. Myślałam, że lepiej już nie zagrają. A jednak dali radę! Mogę z czystym sercem powiedzieć, że ich gra aktorska nie powinna być porównywana do gry wielu innych Hollywoodzkich gwiazdek, bo oni już dawno osiągnęli w tej dziedzinie o wiele lepszy poziom, a wielu innych aktorów może im tylko pozazdrościć wszystkiego, co potrafią przekazać poprzez swoje gesty, słowa, mimikę twarzy... poprzez całego siebie.

źródło zdjęcia
Zostało mi tyko czekać na kolejną część serii, a Wam polecam jak najbardziej wszystkie filmy, które do tej pory ukazały się! :) Przepraszam także za tak słabe zdjęcia z Wiernej, jednak światowa premiera miała miejsce kilka dni temu i nie ma jeszcze ciekawszych ujęć :) 
Oglądaliście serię Niezgodna? Może, tak jak ja, byliście na maratonie? (Ktoś może był w Olsztynie?) A jeśli nie oglądaliście, to macie w planach? I najważniejsze, czytaliście książki napisane przez Veronicę Roth? :)


*Zdjęcia bez podpisu ze źródłem pochodzą ze strony filmweb.pl
Czytaj dalej »

[Zapowiedź] Tytany ~ Victoria Scott

Odkąd tytany pojawiły się w Detroit, świat Astrid Sullivana obraca się wokół tych pół koni, pół maszyn, które dosiadane przez dżokejów startują w morderczych i emocjonujących wyścigach. Wraz z najlepszą przyjaciółką dziewczyna spędza wiele godzin na torze. Fascynują ją nie tylko emocje związane z wyścigami, ale też to, jak bardzo te zaprogramowane, półmechaniczne stworzenia wydają się prawdziwe. Astrid marzy, by kiedyś dotknąć jednego z nich.…ale też trochę ich nienawidzi. Jej ojciec stracił wszystko na zakładach bukmacherskich. Dziewczyna widzi też przepaść między bogatymi dżokejami, których stać na kosztowne maszyny do jazdy, a jej przyjaciółmi i sąsiadami, którzy czasem ostatnie pieniądze stawiają w zakładach, licząc na łut szczęścia.
Ale kiedy Astrid ma szansę wystartować na jednym z tytanów w derbach, postanawia zaryzykować wszystko. Ponieważ dla dziewczyny stojącej po złej stronie toru wyścigi to coś więcej niż szansa na sławę i pieniądze. To także heroiczna walka o lepszą przyszłość.

Wspaniała opowieść o rodzinie, przyjaźni i trudach dojrzałej i niedojrzałej miłości, którą czyta się w napięciu, śmiejąc się i wzruszając. „Tytanów” można polecić każdemu, kto ceni dobrą literaturę i lubi dać się porwać przygodzie i pięknie opowiedzianej historii.

Autor: Victoria Scott
Tytuł oryginalny: Titans
Tytuł polski: Tytany
Wydawnictwo: IUVI
Premiera: 02.06.2016


Czy tylko ja nie mogę doczekać się premiery tej książki? Nie czytałam poprzedniej serii autorki (którą mam w planach) jednak do niej nie ciągnęło mnie tak bardzo, jak do Tytany. Ponadto ta okładka... Czy nie wydaje się wam ona piękna? ♥ Dla mnie podoba się o wiele bardziej niż okładka zagraniczna :)
Dla porównania - oto amerykańska okładka:



Czytaj dalej »

Wiatr niesie ze sobą warkot, w którym słychać coś jakby ludzkie słowa - Rok wilkołaka ~ Stephen King

Od dawna czekałam na chwilę, gdy w końcu poznam twórczość wielkiego mistrza, KRÓLA literatury naszych czasów - Stephena Kinga. I właśnie wczoraj nastał ten moment, gdy zaczęłam (i skończyłam) Rok wilkołaka, niepozorną, niewiele ponad stu stronicową powieść. Bałam się spotkania z twórczością autora, jednak, jak się okazało, były to bezpodstawne obawy.

Koszmar w Tarker's Mills zaczna się pewnej styczniowej nocy, gdy ludzie znajdują rozszarpane ciało kolejarza kilka mil za miastem. Na początku nie uznają tego za coś istotnego, jednak już miesiąc później, gdy okrągła tarcza księżyca  rzuca swój blady blask na miasto, ginie kolejna osoba. W kolejnych miesiącach jest podobnie... Gdy tylko księżyc pojawia się na niebie w pełni, bestia wychodzi z mroku w poszukiwaniu kolejnej ofiary.

Nie jest to zwykła książka, a raczej coś na kształt dłuższej nowelki. Składa się ona z dwunastu rozdziałów. Każdy z nich opowiada pewną historię z jednego miesiąca, a właściwie jednej nocy, pełni, podczas której tytułowy wilkołak zabija swoją ofiarę. Na początku wszystko wydaje się przypadkowe, a fabuła nie jest w ogóle ze sobą związana. Dopiero w połowie zaczynają rozgrywać się pewne wydarzenia, tworzące jakikolwiek ciąg przyczynowo-skutkowy. Akcja nie pędzi szaleńczym tempem, a jednak książkę czyta się z zaciekawieniem. Stephen King postawił na prostotę - nie doszukamy się tutaj ani długich opisów (podobno tak charakterystycznych dla tego autora), ani rozbudowanych dialogów. Wszystko przedstawione jest w sposób zwięzły i na temat.

Co do fabuły mogę powiedzieć tylko jedno - schematyczna i przewidywalna. Na początku jest w książce coś tajemniczego, jednak już w połowie wszystko staje się jasne i czytelnik z łatwością zgaduje dalszy bieg wydarzeń. Rozdziały wyglądają tak samo (a przynajmniej duża część) - nazwa miesiąca, rysunek, poznanie ofiary, rysunek jak wilkołak rzuca się na ofiarę, opis śmierci ofiary, rzecz, którą możemy kojarzy z ofiarą, nazwa miesiąca... i tak dalej, i tak dalej. Jednak, to co wiele osób mogłoby (i uznaje) za minus, mi przypadło do gustu. Rok wilkołaka to pewnego rodzaju odmóżdżacz z dodatkiem nutki grozy, gdzie wszystko jest proste i nie trzeba się nad tym dłużej zastanawiać... a przynajmniej ja tak to odebrałam.

O bohaterach nie ma co się rozpisywać, ponieważ praktycznie w każdym przypadku zanim zdążymy ich poznać, giną. Jedyną nieco bardziej rozbudowaną postacią jest pewien młody chłopiec, dziesięciolatek, odgrywający ważną rolę w całej historii. Jest jeszcze postać wilkołaka, która wzbudza dreszcze, a opisy tego, co zrobił, obrzydzenie. Jednak o to tutaj chodziło i chwała Stephenowi za nieprzekombinowanie z potworem.

Jeśli macie ochotę na lekkie czytadło z gatunku tych mroczniejszych to zdecydowanie polecam. Rok wilkołaka nie wnosi nic nowego do świata literatury, a wydaje mi się, że powstał jedynie po to, by wielbiciel horrorów miał co czytać w chwilach niemocy czytelniczej. Gdzieś kiedyś przeczytałam także, że powieść ta miała być literacką ilustracją do kalendarza i jestem pewna, że byłby to o wiele lepszy pomysł niż wydanie historii bestii z Tarker's Mills jako osobnej książki za trzydzieści złotych, gdzie połowę stron stanowią ilustracje. Mimo wszystko mi się podobało. Była tajemnica, był wilkołak i było dużo krwi. Czego chcieć więcej? Jeśli, podobnie jak ja do tej pory, nie mieliście okazji, by poznać twórczość króla horrorów, to mogę na sam początek polecić wam tę książkę.

Autor: Stephen King
Tytuł oryginalny: The Cycle of the Werewolf
Tytuł polski: Rok wilkołaka
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Prószyński i Sk-a
Data wydania: 9 sierpnia 2004
Moja ocena: 6/10
Czytaj dalej »

TOP 7 [6]: Królow(i)e nocy

Przedstawiam wam zestawienie postaci, które moim zdaniem doskonale poradziłyby sobie z opanowaniem mroku nocy... znaczy nie będą to bohaterowie z Horrorów, a raczej fantastyki i to bardziej młodzieżowej. Może w przyszłości zrobię zestawienie nieco bardziej mrocznych postaci :)

UWAGA! W TEKŚCIE SPOILER Z SERII AKADEMIA WAMPIRÓW! JEŚLI NIE CZYTAŁEŚ, NIE ZAGLĄDAJ!


6. Może Cień (nie mam zielonego pojęcia co to w ogóle było, dlatego tak go nazwałam) z Cienie w mroku nie nadawałby się na króla nocy, jednak był jedną z najbardziej przerażających postaci, o jakich w ogóle czytałam i jedyną, przez którą nie mogłam zasnąć ze strachu, że coś czai się w ciemności, dlatego jest on na 6 miejscu w tym TOP.


5. Victoria mogłaby śmiało stać się królową nocą. Ta ruda wampirzyca ze Zmierzchu wzbudzała we mnie mieszane emocje. Często było to nie tylko zainteresowanie, ale także dreszcz niepokoju. Jej zaciętość w postanowieniu zabicia Belli była naprawdę przerażająca. Można by to nawet nazwać nie zaciętością, lecz obsesją na punkcie tej nastolatki. 



4. To miejsce należy do czarodziejki, która wzbudzała we mnie nienawiść przez cały okres czytania serii o Harry'm Potterze. Mowa tu oczywiście o Bellatrix Lestrange - prawej ręce Voldemorta i osobie, która... zabiła mojego ukochanego Syriusza!



3. Na myśl o Annie z Ja, potępiona aż ciarki przechodzą mi po plecach. Z nią na pewno nie chciałabym się spotkać, nawet w świetle dnia w samym centrum miasta. Jej logiki nie pojął nawet sam Kuba Rozpruwacz, który także przewijał się przez karty tej powieści.

2. Katherine to kolejna już wampirzyca w tym zestawieniu, jednak nikt nie nadawałby się bardziej na Królową nocy (oprócz osoby z pierwszego miejsca), niż ona. Piękna, bezwzględna i (tak jak Victora) żądna zemsty. Idealna królowa.


1. Z czystym sercem tytuł Króla nocy mogę przyznać niesamowitemu Dimce Belikov ♥ z Akademii Wampirów. Czy tylko ja byłam nim zauroczona i czy tylko mi wydaje się, że był cudowny nawet wtedy, gdy przeszedł na drugą stronę? Był idealnym dampirem i idealną strzygą.

A waszym zdaniem kto powinien otrzymać tytuł Króla Nocy? Czy wybór Dimirtiego był dobry? :)

Czytaj dalej »

Bo i gloria, i chwała jedynie odwagą i ciężką pracą są zdobywane - Krew i stal ~ Jacek Łukawski

Od jakiegoś czasu na Polskim rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej powieści fantastycznych pisanych przez naszych rodzimych autorów. W moim krótkim życiu przeczytałam już trochę książek z tego gatunku, nad którymi piałam z zachwytu, jednak często trafiałam na pozycje, które były po prostu nudne, schematyczne i wstyd je było nazywać prawdziwym fantasy. Krew i stal zaciekawiło mnie swoim opisem, a raczej jednym zdaniem, które sprawiło, że oczy zabłyszczały mi z podniecenia. Wiedziałam, że będzie to coś dobrego... i po raz kolejny przeczucia mnie nie zawiodły.

Martwica zaczyna znikać. Wąskim przesmykiem pomiędzy Martwymi Stepami w tajemnicy wyrusza grupa z pewną misją, jednak w krótkim czasie ślad wszelki po nich ginie. Z Wondettel w drogę wyruszają kolejni żołnierze, by odnaleźć poprzednich i wypełnić ich misję. Okazuje się jednak, że jest to zadanie o wiele niebezpieczniejsze niż mogłoby się zdawać. Za Martwicą czai się coś mrocznego, moc i siła, mogąca zniszczyć wszystko co znane jest ludziom i zburzyć kruchy porządek panujący w kraju.

Głównym bohaterem powieści jest tajemniczy Arthorn – mężczyzna, mający być przewodnikiem drugiej wyprawy i zapewnić misji powodzenie. Jest on postacią bardzo intrygującą, której przeszłość do samego końca pozostaje wielką tajemnicą. Muszę przyznać, że autor bardzo dobrze się spisał, tworząc tę postać. Doskonale wyważył wszystkie cechy i stworzył bohatera, który potrafi zabijać z zimną krwią, a jednocześnie w którym kryje się wewnętrzny smutek i strach spowodowane wydarzeniami z przeszłości. Bohaterzy drugoplanowi także są warci wspomnienia, a w szczególności Marcus i Gwydon. Na łamach powieści poznajemy ich dość dobrze i z zainteresowaniem śledzimy dalsze poczynania. Ogółem w całej powieści nie doszukałam się nikogo, kto byłby w jakikolwiek sposób papierowy. Wszyscy bohaterowie, czy to tacy, którym towarzyszymy dłuższy czas, czy jedynie epizodyczni, posiadają pewną iskierkę, dzięki której z przyjemnością słuchamy ich historii i z zainteresowaniem czytamy sceny, w których występują.

Krew i stal jest książką niemal idealną pod względem fabularnym. Skomplikowane intrygi, krwawe bitwy, wielkie tajemnice, magiczne przedmioty i pochodzące z mitologii słowiańskiej demony – to wszystko i wiele więcej znajdziecie w tej książce. Składa się ona z akcji w czystej postaci. Gdy już zostaniemy porwani w wir wydarzeń, trwamy w nim aż do ostatniego akapitu, a potem zamykamy książkę i wracamy do zwykłych zajęć, lecz myślami dalej śledzimy przebieg historii Arthorna i jej możliwe rozwinięcie w kolejnych tomach. Ponadto, mimo że wydarzenia mają miejsce w wyimaginowanym świecie, mają one logiczny ciąg przyczynowo skutkowy. Nic nie jest wzięte z kosmosu, a żadna postać nie jest wykreowana na kształt Supermana, nawet Arthorn. Nie zabrakło także odrobiny czarnego humoru i lekkiego zwolnienia, czyli chwil, spędzonych przez bohaterów na rozmowach na zwyczajne, ludzkie tematy.

Powieść Jacka Łukawskiego pisana jest lekko archaicznym stylem, co w połączeniu z bardzo tajemniczą fabułą przez kilkanaście pierwszych stron może nieco dekoncentrować. Jednak po krótkim czasie wszystko nabiera lekkości i przestaje przeszkadzać, co więcej zaczynamy piać z zachwytu nad pięknym, niezwykle doszlifowanym i potrafiącym nadać powieści klimat, warsztatem autora. Bardzo plastyczne i dynamiczne opisy sprawiają, że szybko wsiąkamy w świat stworzony przez pisarza i wraz z bohaterami przemierzamy Martwe Stepy, a także następnie miejsca, znajdujące się za nimi.

Jeśli ktoś dałby mi do przeczytania tę książkę bez żadnego opisu ani nazwiska autora, a następnie powiedział, że jest to debiut trzydziestosześcioletniego Polaka, to zwyczajnie bym go wyśmiała. Ale nie, to naprawdę jest DEBIUT i to w dodatku POLSKIEGO AUTORA. Po przeczytaniu Krwi i stali składam wielki ukłon w stronę pana Jacka. W tej powieści znajdziecie wszystko, co spokojnie zadowoli najbardziej wybrednego czytelnika fantasy. Zaczynając od bohaterów, poprzez dynamiczną akcję, na magicznej rzeczywistości kończąc. W niektórych momentach krew leje się litrami, kiedy indziej ciarki przechodzą po plecach przy pojawieniu się nocnicy. Do tego nieziemsko skonstruowane intrygi i brak jakichkolwiek schematów. Jacek Łukawski stworzył coś lekkiego, klasyczno-współczesnego, ciekawego i niebanalnego. Po prostu dobry kawał pełnokrwistego high fantasy.

Za możliwość przeczytania tego fenomenalnego debiutu dziękuję serdecznie wydawnictwu Sine Qua Non!

Autor: Jacek Łukawski
Tytuł: Krew i stal
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 17 lutego 2016
Moja ocena: 8+/10
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka