Nigdy nie wybaczę. Nigdy nie zapomnę - Korona w mroku ~ Sarah J. Maas


Celaena wywalczyła tytuł Królewskiej Obrończyni, jednak mimo wszystko w zamku dalej nie jest bezpieczna. Każde źle wykonane zadanie może skończyć się karą śmierci nie tylko dla niej, lecz także bliskich jej osób. Tymczasem otrzymuje od króla nowe zadanie - ma zniszczyć buntowników działających w mieście. Na samym początku listy podejrzanych znajduje się Archer - dawny przyjaciel Zabójczyni, który swoim urokiem potrafi oczarować każdą kobietę. Czy to możliwe, że z pozoru nieszkodliwy mężczyzna współpracuje z grupą osób chcących obalić króla? Celaena próbuje się tego dowiedzieć, jednak w trakcie własnego śledztwa odkrywa rzeczy, które mogą zmienić wszystko...

Po Kornie w mroku nie spodziewałam się niczego niesamowitego, patrząc na opinie, jakie pojawiły się w internecie, jednak okazało się, że książka ta nawet nie próbuje dorównać poziomem Szklanemu tronowi. Czytanie jej było jak wyjątkowe bolesne zderzenie ze ścianą, zwłaszcza że pierwszy tom był bardzo dobry. Mam wiele zastrzeżeń co do samej fabuły, która chwilami pozbawiona była logiki, ponadto można powiedzieć, że akcja toczy się falami. Wydarzenia pełne napięcia i brutalnej walki są przeplatane przez zwykłe przyjacielskie rozmowy czy dworskie bale. Wątek Celaeny i zadania, które musi wypełnić przeplata się z wątkiem miłosnym. Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby wszystko zostało poprowadzone w umiejętny sposób. Tymczasem częste zmiany tempa akcji wytrącają z rytmu czytania i lekko irytują.

Książka podzielona jest na dwie części. W pierwszej z nich główna bohaterka jest wyjątkowo irytująca. Ludzie nazywają ją Zabójczynią Adarlanu, ma ona opinię bezdusznego kata, w przeszłości zabiła wiele osób... a jej zachowanie często przeczy temu, na jaką autorka ją kreuje. Jest słaba i sentymentalna, boi się tak wielu rzeczy i ciągle ma wyrzuty sumienia. To nie pasuje do bezwzględnej Zabójczyni, której celem powinno być zabijanie. W części tej było jedynie kilka momentów, kiedy to Celaena zmieniała się, jakby miała rozdwojenie jaźni. Opanowywała ją rządza mordu. I właśnie te chwile podobały mi się najbardziej.
Druga część była o wiele lepsza pod względem kreacji. Sarah J. Maas skupiła się na rysie psychologicznym postaci i jej emocjach. Pokazała nam bardziej mroczną stronę Celaeny, z którą, mam nadzieję, zetknę się częściej w kolejnych tomach.

Nie mogę nie wspomnieć o samym stylu, jakim pisana jest książka. Nie wiem, czy to wina tłumacza, czy samej autorki, jednak w tekście bardzo często pojawiają się słowa w ogóle nie pasujące do całości. Powieść pisana jest raczej stylem potocznym, pojawia się także kilka wulgaryzmów. Po co więc ni z tego, ni z owego wprowadzać słownictwo archaiczne? Nie doda to książce klimatu!

I teraz wielkim zaskoczeniem może być dla was to, że mimo wszystko Korona w mroku podobała mi się. To prawda, pojawiło się w niej kilka sprzeczności i błędów logicznych, a główna bohaterka potrafiła naprawdę podnieść ciśnienie, jednak wszechobecna magia dodawała książce uroku, a intrygi, zaplątane niczym sieć pająka, intrygowały do samego końca.

Autor: Sarah J. Maas
Tytuł oryginalny: Crown of Midnight
Tytuł polski: Korona w mroku
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Moja ocena: 6/10
Czytaj dalej »

Od przeszłości nie da się uciec - Potomkowie ~ Tosca Lee


Emily, to ja. Ty.
Nie pytaj o dwa minione lata… Nie szukaj ich w pamięci i nie staraj się grzebać w przeszłości.
Od tego zależy twoje życie. Życie innych ludzi również.
Tak przy okazji, nie masz na imię Emily…

Wyobraźcie sobie, że budzicie się w obcym miejscu, wśród obcych ludzi. Nie pamiętacie nic, nie kojarzycie twarzy, nie wiecie nawet jak się nazywacie. Zaczynacie wszystko od zera. W przeszłości sami do siebie napisaliście list, w którym nakazaliście sobie zacząć wszystko od nowa i nie zastanawiać się na tym, co było kiedyś. Nagle pojawia się ktoś, kto niszczy cały spokój i zaczyna opowiadać niestworzone historie o Tobie i tym, kim jesteś. Wydaje wam się to niemożliwe, jednak sprawy komplikują się coraz bardziej. Okazuje się, że byłeś zamieszany w intrygi, które wydają się nie mieć końca. Nie masz pojęcia, kto jest kłamcą i komu możesz zaufać. Czy zdecydujesz się ponownie zagłębić w świat, o którym chciałeś tak bardzo zapomnieć?

Tosca Lee stworzyła niebanalną i intrygującą historię, pełną gwałtownych zwrotów akcji, intryg i wielu tajemnic. Połączenie historii Elżbiety Batory, nazywanej również Krwawą Hrabiną, z opowieścią o dziewczynie, która z niewiadomych nikomu przyczyn usunęła sobie pamięć już samo w sobie jest bardzo oryginalne i ciekawe. Czytelnik od samego początku bazuje na domysłach i tym, co wie główna bohaterka, a, uwierzcie, są to jedynie okruszki informacji. Niczego nie dostaje na tacy, a dopiero wraz z biegiem wydarzeń odkrywa całą prawdę, która jest bardziej zagmatwana niż mogłoby się zdawać.

Główna bohaterka jest postacią o mocnym charakterze. Mimo beznadziejnego położenia radzi sobie w sytuacji, w której się znalazła. Nie załamuje się i nie obwinia innych za to, co się stało. Jest świadoma tego, że usunięcie pamięci to była jej własna decyzja, której skutki teraz odczuwa. Gdy do gry wkraczają uczucia, nie traci głowy, a ciągle myśli o ludziach wokół i tym, co mogłoby się stać, gdyby zaufała niewłaściwym osobom. Jest to typ postaci, jakich jest tak mało w literaturze młodzieżowej - silna i niezależna, ale też mająca swoje cele i ideały.

Mimo pędzącej w zawrotnym tempie akcji, autorka skupiła się na zarysach charakterów wszystkich swoich  postaci postaci. Bohaterowie żyją własnym życiem. Możemy poczuć do nich sympatię i niechęć, możemy im współczuć i życzyć wszystkiego co najgorsze. Każdy z nich wzbudza w nas jakieś emocje, potrafi zaciekawić swoim charakterem i zachęcić do dalszego poznawania swojej historii.

W całej opowieści brakowało mi jedynie czegoś brutalniejszego; większej ilości ciekawostek z życia Krwawej Hrabiny; czegoś, co by mnie zaskoczyło i wbiło w fotel. Jestem osobą, która lubi czytać różnego rodzaju ciekawostki historyczne. Z postacią Elżbiety Batory miałam styczność już kilkukrotnie i żadną nowością dla mnie nie są plotki, które o niej krążyły. Co prawda znalazłam w powieści kilka rzeczy będących dla mnie nowością, jednak mam nadzieję, że w kolejnym tomie będzie ich jeszcze więcej.

Błyskawicznie tocząca się akcja, intrygująca i wielowątkowa fabuła pełna intryg i sekretów, silna i niezależna główna bohaterka oraz wyjątkowo dobrze nakreśleni bohaterowie... Czego chcieć więcej? Potomkowie to powieść idealna dla miłośników niebanalnych thrillerów młodzieżowych. Znajdziecie w tej książce wszystko, co najlepsze i mogę wam zagwarantować, że nie będziecie się przy niej nudzić!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu IUVI!

Autor: Tosca Lee
Tytuł oryginalny: The Progeny
Tytuł polski: Potomkowie
Tłumaczenie: Anna Bereta-Jankowska
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 26 października 2016
Moja ocena: 8+/10
Czytaj dalej »

By wyszkolić swojego pupila potrzebujesz trzech rzeczy: cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości! - Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi - Laurence Yep, Joanne Ryder


Ludzie to wyjątkowo niesforny gatunek. Każde stworzenie o tym wie. Jednak Panna Drake ma sposób na swoich oswojonych. Bo najważniejsza jest dyscyplina. Oswojony powinien wiedzieć, kto tutaj rządzi. Sprawdziło się to w przypadku Kudłatej (dla innych ludzi znanej pod imieniem Amelia), jednak wychowanie Winnie staje się dość sporym wyzwaniem dla mądrej smoczycy. Ta wygadana i ciągle wpychająca nos w nie swoje sprawy dziewczynka nie stosuje się do żadnych zasad. Co więcej, twierdzi, że Panna Drake była własnością Kudłatej! Czyż to nie jest oburzające? Smoczyca stara się pokazać Winnie, jak jest naprawdę, jednak przynosi to więcej problemów, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Dodatkowo Winnie przez przypadek wypuszcza na ulice magiczne istoty, które w porę nieschwytane mogą zachwiać równowagę w magicznej rzeczywistości.

Laurence Yep oraz Joanne Ryder stworzyli ciekawą, niebanalną i pełną zabawnych sytuacji historię, skierowaną głównie do młodszych czytelników, choć jestem pewna, że starsi miłośnicy baśniowych opowieści znajdą tutaj także coś dla siebie. Przy Poradniku dla smoków nie sposób się nudzić! Mała Winnie cały czas serwuje zarówno nam, jaki i Pannie Darke jakieś niespodzianki. A smoczyca nie pozostaje jej dłużna. Podniebne loty wśród chmur, zakupy w magicznym sklepie, zaczarowany dziennik czy łzy zamieniające się w perły - to i wiele więcej znajdziecie w tej książce.

Watro zwrócić uwagę na sposób narracji. Całość przedstawiona jest z punktu widzenia dorosłego smoka - Panny Drake. Jest to niezwykle ciekawy i udany zabieg. Rzadko kiedy zdarza się, by narratorem nie był człowiek, a nigdy nie spotkałam się z historią opowiadaną przez smoka. Panna Drake to wyjątkowa postać, która ma swoje własne przekonania i ideały. Historia przez nią opowiadana jest więc oryginalna i zaskakująca. Nie ma tu miejsca na banały. Smoki myślą w inny sposób niż ludzie, choć mają z nami także wiele wspólnych cech - w Poradniku dla smoków jest to wyjątkowo dobrze pokazane.

Główne bohaterki także zostały ciekawie nakreślone. Panna Drake i Winnie to duet idealny, choć na początku można mieć co do tego pewne wątpliwości. Smoczyca jest postacią spokojną i wybredną, nieprzepadającą za niespodziankami. Za to Winnie to pełna energii, odważna i niespotykanie ciekawska dziewczynka, która lubi mieć nad wszystkim kontrolę. Początkowo ich osobowości gryzą się, jednak już po jakimś czasie pomiędzy obiema bohaterkami wiąże się nić sympatii, która z czasem coraz bardziej się zacieśnia.

Mam nadzieję, że Poradnik dla smoków to pierwsza, ale nie ostatnia książka tego duetu pisarskiego. Laurence Yep oraz Joanne Rydner spisali się doskonale. Ich powieść jest ciekawą i wartościową opowieścią, którą z czystym sercem można oddać w ręce najmłodszych!

Za możliwość poznania niesamowitych przygód Winnie oraz Panny Drake dziękuję serdecznie Wydawnictwu IUVI!



Autor(zy): Laurence Yep, Joanne Ryder
Tytuł oryginalny: A Dragon's Guide to the Care and Feeding of Humans 
Tytuł polski: Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 26 października 2016
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

Ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony - Harry Potter i przeklęte dziecko ~ John Tiffany, Jack Thorne

Harry Potter to postać, która towarzyszy mi od najmłodszych lat. Już jako mała dziewczynka zakochałam się w przygodach młodego czarodzieja i jego przyjaciół. Gdy miałam siedem lat, po raz pierwszy przeczytałam Komnatę tajemnic. Zapoczątkowała ona nie tylko moją miłość do tej serii, ale sprawiła, że zakochałam się w książkach. Kiedy usłyszałam o Harry'm Potterze i Przeklętym dziecku, miałam mieszane uczucia. Z jednej strony cieszyłam się, że to nie jest koniec, z drugiej - czułam niesmak, bałam się, że dalsza część tej historii będzie pisana na siłę. Mimo wszystko postanowiłam sięgnąć po kontynuację Harry'ego Pottera, wydaną w formie scenariusza przedstawienia teatralnego. Zobaczcie co z tego wynikło...

Minęło kilkanaście lat odkąd Harry stoczył ostateczną walkę z Voldemortem. Dziś trzydziestosiedmioletni czarodziej jest mężem i ojcem trójki dzieci, a także pracownikiem Ministerstwa Magii. Mimo iż mężczyzna stara się toczyć normalne życie, ciągle jest Tym, Który Przeżył i pokonał Czarnego Pana. Piętno wydarzeń z przeszłości odciska się nie tylko na nim, lecz także na najbliższych mu osobach. Najbardziej odczuwa to jego syn, Albus, który trafił do Slytherinu i zaprzyjaźnił z synem Draco Malfoya - Scorpiusem. Wydarzenia te częściowo poróżniają Potterów, co okazuje się niebezpieczne, gdy mrok znów zaczyna ogarniać świat czarodziejów.

Zacznijmy może od samej formy książki, która jest wyjątkowo niecodzienna. Harry Potter i przeklęte dziecko to historia, która została wydana w formie scenariusza teatralnego. Mam mieszane uczucia co do tego typu książek. Z jednej strony nienawidzę Romea i Julii Szekspira, z drugiej Zemsta Aleksandra Fredro mnie zauroczyła. Scenariusz napisany przez Tiffany'ego i Thorne'a spodobał mi się. Dialogi były ciekawe, przepełnione humorem i oddające charaktery postaci, didaskalia nie wytrącały z rytmu czytania, a były ciekawym uzupełnieniem całości. Nie mogę się przyczepić do niczego, co związane z formą, bo autorzy naprawdę się postarali. Warto także wspomnieć o fantastycznej oprawie graficznej. Okładka jest intrygująca i tajemnicza, a błyszczące elementy przyciągają wzrok. Jest to pozycja, którą typowe sroki okładkowe muszą mieć w swojej kolekcji.

Co do fabuły... Nie mogę jednoznacznie stwierdzić czy mi się podobała czy wręcz przeciwnie. Harry Potter i przeklęte dziecko potraktowałam jako pewnego rodzaju dodatek do serii, który jednakże nie jest częścią historii Harry'ego. Wydarzenia z tej książki wydają mi się tak bardzo nie pasujące do całości, że mój mózg sam uznał je za odmienną historię, a ja nie mam zamiaru wyprowadzać go z błędu. Owszem, fabuła jest interesująca i znajdziemy w niej wiele zaskakujących zwrotów akcji, jednak to nie jest to samo, co poprzednie siedem części. Brakuje tutaj tego klimatu charakterystycznego dla książek J.K. Rowling. Czasami czułam jakbym czytała jakieś fan fiction. Niby są ci sami bohaterowie, jest ten sam świat i autor nawiązuje do wydarzeń z przeszłości, których przebieg znam, jednak brakowało jakiegoś kluczowego elementu, który pozwoliłby mi uznać wydarzenia mające miejsce w Przeklętym dziecku za prawdę.

Myślę, że każdy prawdziwy miłośnik Harry'ego Pottera powinien sięgnąć po tę publikację, choć nie liczyć na pełną gwałtownych zwrotów akcji książkę, ponieważ już sama forma, pozbawiona opisów, to wyklucza. Mimo wszystko podczas czytania czuć napięcie i dreszczyk ekscytacji, a od samej książki nie można się oderwać, nie poznawszy wcześniej zakończenia historii. Jest to zdecydowanie pozycja, która jednym przypadnie do gustu, innym wyda się czymś napisanym jedynie dla zysku. Mi samej opowieść o Albusie wyjątkowo spodobała się i cieszę się z tych kilku godzin, które dzięki tej książce mogłam ponownie spędzić w świecie wykreowanym przez J. K. Rowling.

Autor(zy): John Tiffany, Jack Thorne
Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Cursed Child
Tytuł polski: Harry Potter i przeklęte dziecko 
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 22 października 2016
Moja ocena: 7+/10
Czytaj dalej »

Co mnie zmieniło na zawsze ~ Amber Smith


Jest wiele rodzai zbrodni i przemocy. Jedne, takie jak kradzież zegarka czy nabicie komuś siniaka, nie są wydarzeniami, które w jakimś znaczącym stopniu wpływają na nasze życie. Owszem, mógł być to zegarek, który otrzymaliśmy w spadku po przodku czy kupiliśmy za dużą sumę pieniędzy, jednak tak naprawdę nie był na tyle ważny, by wywrócić wszystko do góry nogami. Jednakże istnieją zbrodnie, które są niewybaczalne i odciskają trwałe piętno na naszej psychice. Takim czymś jest gwałt. Coś obrzydliwego i nieludzkiego, a jednocześnie ciągle występującego w naszym społeczeństwie. A co jest najgorsze w tej zbrodni? Że często dopuszczają się jej osoby, które znamy i którym ufaliśmy bezgranicznie; które miały być naszymi wybawicielami, a okazują się okrutnymi prześladowcami.

Kiedyś był obiektem jej westchnień, osobą, której bezgranicznie ufała. Dziś nienawidzi go z całego serca i życzy mu wszystkiego, co najgorsze. On sprawił, że jej życie zmieniło się w piekło. Kim teraz jest Eden? Bo już na pewno nie tą niewinną nastolatką, którą była przed TYM wydarzeniem. Jej życie stało się pasmem bólu, smutku i życiowych porażek. Nie tak łatwo poradzić sobie z myślą, że zostało się zgwałconym i nikt ci w to nie uwierzy.

Amber Smith podjęła się zadania, które nie było wcale takie proste. Postanowiła stworzyć historię dziewczyny będącej na skraju samozniszczenia; dziewczyny, która po tym jak brutalnie potraktował ją przyjaciel jej brata zamknęła się na pomoc innych i zaczęła tłamsić w sobie wszystkie uczucia. Opowieść ta mogła stać się nierealna przez choćby jeden pominięty szczegół. A jednak autorce udało się przedstawić czytelnikom coś dopieszczonego i swoją realnością poruszającego serca i umysły. Historia Eden to opowieść pełna bólu i cierpienia, która zmusza nas do głębszej refleksji i wywołuje wiele sprzecznych uczuć. Z jednej strony współczujemy głównej bohaterce i mamy nadzieję, że jej oprawcy przytrafi się wszystko co najgorsze, z drugiej - mamy ochotę wejść do książki i nawrzeszczeć na nią za to, co zrobiła ze swoim życiem. Bo tak naprawdę każdy ma wybór, ona jednak tego nie dostrzegała, myślała, że istnieje tylko jedna opcja i przez to z każdym dniem pogrążała się coraz bardziej.

Wydarzenia powieści rozgrywają się w liceum. Smith doskonale oddała prawdziwą rzeczywistość i idealnie przedstawiła kontrasty w niej istniejące. Z jednej strony mamy prymusów i sportowców, których kocha cała szkoła, z drugiej szare myszki, istniejące tylko po to by się na nich wyżywać. A przepaść pomiędzy tymi dwoma światami jest ogromna. W każdej szkole istnieją etykietki, jednak to od ciebie zależy, która z nich zostanie ci nadana - to między innymi pragnie przekazać autorka, gdy opowiada nam historię Eden. Bo oprócz głównego poruszanego problemu (gwałtu) Amber Smith próbuje przekazać nam wiadomość i pokazać, że tak naprawdę to od nas zależy, co zrobimy z naszym życiem. Powinniśmy o tym pamiętać i nie słuchać ludzi pragnących wmówić nam coś innego.

W książce znajdziemy także wyjątkowo dobrze nakreślone profile psychologiczne postaci. Autorka skupia się na uczuciach towarzyszących poszczególnym wydarzeniom oraz pokazuje nam przemiany zachodzące w bohaterach pod wpływem różnych sytuacji i czasu. Eden to początkowo zwykła, może nieco dziecinna czternastolatka naiwnie zauroczona starszym chłopakiem. Po tragicznym wydarzeniu zaczyna widzieć świat w mniej wesołych barwach. Zamyka się w sobie, zmienia się, bo nie chce, by strach przejął kontrolę nad jej życiem. Na naszych oczach upada. I nie pozwala nikomu, by pomógł jej się podnieść.

Co mnie zmieniło na zawsze jest książką napisaną lekko, a jednak poruszającą wyjątkowo drażliwe tematy. Niezrozumienie przez rodziców, poniżanie, pierwsze zauroczenie i gwałt - między innymi te problemy porusza autorka. Jest to książka, którą zdecydowanie warto poznać. Pokazuje ona nie tylko sposób myślenia ofiar gwałtów, ale także to, że te osoby często wołają o pomoc, lecz mimo wszystko nie są słyszane...

Za możliwość poznania książki dziękuję z całego serca wydawnictwu Feeria Young ♥♥♥
Czytaj dalej »

Raz rozpalonego ognia nie da się ugasić... - Ogień za ogień ~ Jenny Han, Siobhan Vivian


Często mówi się, że zemsta zawsze jest słodka. Czy jednak może okazać się za słodka?
Mary, Lillia i Kat dokonały, można by powiedzieć, czegoś niezwykłego. Ukarały osoby, które w przeszłości bardzo je skrzywdziły. Powinny poczuć ulgę, jednak tak nie jest. Wydarzenia z Balu absolwentów prześladują je jak widmo. Nic nie potoczyło się tak, jak miało. Mimo wszystko dziewczyny muszą trzymać się razem i nie dać po sobie poznać, że coś jest nie tak. Gdy jednak sprawy o wiele bardziej się skomplikują, czy licealistki zdołają utrzymać sekret w tajemnicy? Czy uczucia przejmą kontrolę nad rozumem? Czy historia ta może skończyć się happy endem?

Od dawna nie mogłam doczekać się chwili, w której sięgnę po kontynuację opowieści o Mary, Lilli i Kat. Zakończenie Ból za ból pozostawiło po sobie niedosyt. Sprawiło, że chciałam o wiele więcej. Gdy tylko w moje ręce dostała się Ogień za ogień wzięłam się za czytanie... I przepadłam. Książka swoim poziomem dorównuje poprzedniczce. Autorki nie spoczęły na laurach, a po raz kolejny przedstawiają nam skomplikowaną i pełną niespodziewanych zwrotów akcji historię, od której nie sposób się oderwać. Porzucone marzenia, fałszywe przyjaźnie, zakazana miłość - to i wiele więcej znajdziecie w tej książce. Czytając Ogień za ogień nie sposób się nudzić. Nasze emocje od pierwszych stron aż do samego końca są napięte jak struna. Historia dziewczyn pasjonuje i wciąga, a jednocześnie wywołuje strach i zniesmaczenie. Jenny Han i Siobhan Vivian bawią się czytelnikami jak marionetkami. To jest naprawdę niesamowite!

Postacie książki żyją. Sprawia to, że powieść czyta się z przyjemnością i z zaangażowaniem śledzi losy poszczególnych bohaterów. Charakter każdej z postaci jest wyjątkowo złożony. Żaden bohater, nawet drugoplanowy, nie został przedstawiony w pobieżny sposób. Każdy jest pieczołowicie dopracowany i naznaczony innymi cechami. Przykładem może być choćby Reeve - chłopak będący w centrum całego zamieszania. Na pierwszy rzut oka wydaje się on osobą mającą wszystko czego zapragnie i nie liczącą się z uczuciami innych, jednak rzeczywistość nigdy nie jest czarno-biała. Dopiero wraz z biegiem opowieści poznajemy go i przekonujemy się, że tak naprawdę Reeve jest inny, niż mogłoby się zdawać.
Główne bohaterki są bardzo charakterystyczne. Dziewczyny w inny sposób podchodzą do życia, interesują się innymi rzeczami, pochodzą z różnych środowisk, a jednak autorkom udało się sprawić, że nie ma pomiędzy nimi zgrzytów. Co więcej, stworzyły piękną przyjaźń, która może przetrwać wiele.

Ogień za ogień trzyma poziom poprzedniej części. Jest dynamiczna i pełna niespodzianek. Znajdziemy w niej masę intryg i skomplikowanych sytuacji, podczas których sami bohaterowie nie mają pojęcia o co chodzi. Jest to książka idealna dla miłośników popularnej serii Pretty Little Lairs, ale także osób lubiących nieco bardziej ambitne oraz poruszające problemy społeczne młodzieżówki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria Young! ♥♥♥
Czytaj dalej »

[BOOK TOUR] W nowym świecie nocą zawładnęły istoty, których obawiają się nawet najgroźniejsze gangi - Angelfall ~ Susan Ee

Kim są dla nas anioły? Często uważamy ich za niewidocznych stróży, istoty, które odwodzą nas od złego. Czy jednak mamy rację? Czy anioły faktycznie opiekują się nami i nas strzegą? Co jeśli postrzegamy ich w zbyt pozytywnym świetle? A jeśli są to istoty, które nas kuszą i zwodzą? Może aniołom w ogóle nie zależy na ludzkim losie, a nasza wiara w nie jest jedynie naiwnym złudzeniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie?

Od pierwszego ataku minęło zaledwie kilka tygodni, a życie mieszkańców Ziemi zmieniło się w koszmar. Każdy dzień jest walką o przetrwanie, którą wygrają jedynie najsilniejsi. Coraz trudniej o jedzenie i bieżącą wodę. W ciągu dnia na ulicach grasują gangi, mordując i niszcząc wszystko, co im stanie na drodze. Jednak najgorsza jest noc. To właśnie wtedy nawet najbrutalniejsi ludzie wolą zaszyć się w bezpiecznym miejscu. Każdy się ich obawia i tego, co za sobą niosą - śmierć i zniszczenie. Nikt już się nie łudzi, że anioły zwiastują bożą nowinę. Ich przybycie zwiastuje coś innego - apokalipsę.

Gdzieś pomiędzy tym wszystkim żyje Penryn wraz ze swoją nieco szurniętą matką i niepełnosprawną siostrą. Dziewczyna radzi sobie dobrze do czasu, gdy podczas ucieczki spotyka czworo aniołów walczących pomiędzy sobą. Penryn wtrąca się w walkę, co kończy się porwaniem jej siostry. Zdesperowana, postanawia zabrać ranną istotę z miejsca walki i wyciągnąć z niej informacje. Wie, że odzyskanie siostry nie będzie prostym zadaniem, jednak całkowicie nie spodziewa się takiego obrotu spraw.

Muszę przyznać, że sam pomysł na fabułę wyjątkowo mi się spodobał. Mimo iż ostatnimi czasy na rynku wydawniczym można znaleźć wiele powieści traktujących o aniołach, to Anegelfall ma w sobie coś oryginalnego, taką nutkę, która sprawia, że podczas czytania temat nie wydaje się nudny i oklepany. W książce znajdziemy wiele zapierających dech w piersiach zwrotów akcji i wydarzeń sprawiających, że serce zatrzymuje się. Autorka nie stawia na banały, a tworzy coś nietuzinkowego, choć nie obeszło się bez kilku potknięć. Najgorszym punktem całej fabuły jest do bólu przewidywalny wątek miłosny. Bardzo lubię główne postacie, jednak myślę, że Susan Ee mogła postarać się bardziej i w mniej przewidywalny sposób rozwinąć znajomość pomiędzy nimi.

A skoro już mowa o postaciach... Penryn to typ osoby, która dąży do celu za wszelką cenę, jednocześnie starając się ochronić swoich bliskich. Podobnie jest z naszym aniołem - Raffe. Posiada on mocny charakter i nigdy się nie wycofuje. Cieszę się, że autorka w taki sposób przedstawiła swoich bohaterów. Każda postać wyraźnie odcina się od drugiej, różnią się one cechami, ale wszystkie są wyraziste. Odnosi się to zarówno do postaci głównych, jak i drugoplanowych i epizodycznych.

Czy warto sięgnąć po tę książkę? Jestem pewna, że spodoba się ona osobom lubiącym nieco mroczne i apokaliptyczne rzeczywistości, a także tym, którzy lubią motyw aniołów pojawiający się w powieściach. Na korzyść książki przemawia na pewno ciekawa i pełna zwrotów akcji fabuła oraz dobrze wykreowani bohaterowie. Nie bez znaczenia jest także niesamowita okładka, obok której nie można przejść obojętnie. Moim zdaniem warto się skusić i zagłębić w tajemniczą rzeczywistość ludzi i aniołów.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Meredith - autorce bloga Strefa czytania oraz organizatorce tego Book Tour! ♥
Czytaj dalej »

W co tak naprawdę pogrywa Twoja głowa? - Gupi muzg ~ Dean Burnett


Macie chorobę lokomocyjną? Może powieszona na drzwiach kurtka przyprawiła was o przyspieszone bicie serca, bowiem w ciemności wydawała się być okropnym potworem? Albo macie hipopotomonstrosekwipedaliofobię (paranoicznie boicie się długich słów)? Za wszystkie z powyższych dziwactw, i nie tylko te, odpowiada wasz mózg. Dziwne? Tak, i to bardzo. Może spytacie, jak to wszystko jest możliwe? Opowiedzieć na to pytanie stara się Dean Burnett.

Gupi muzg na pierwszy rzut oka może wydawać się lekturą lekką i nic nie wnoszącą do naszego życia. Już sam tytuł, z błędami ortograficznymi, budzi kontrowersje. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Doktor Dean Burnett, który w wolnym czasie występuje jako komik, w przystępny i posty sposób tłumaczy dziwactwa i skomplikowane procesy, jakie zachodzą w naszym mózgu. Autor w książce obala mity dotyczące tego organu, snuje własne teorie w oparciu o wiele źródeł naukowych... oraz świetnie się bawi, mogąc podzielić się z czytelnikami tym, co sam wie.

Książka jest zdecydowanie lekturą obowiązkową dla wszystkich ciekawych swojej psychiki. Na jakiej zasadzie funkcjonujemy? Dlaczego emocje negatywne dominują nad pozytywnymi? Jaki wpływ ma otoczenie na nasz rozwój? Kim są przyjaciele? I dlaczego lubimy się bać? To tylko kilka z pytań, na które odpowiedzi możemy poznać dzięki Gupiemu muzgu.

Lektura nie byłaby tak ciekawa, gdyby nie została przedstawiona w tak oryginalny i lekki sposób. Dean Burnett pisze prosto i zwięźle. W ciekawy sposób przedstawia wszystkie procesy, stosując wiele porównań i przykładów wziętych w życia. Wpływ na odbiór książki ma także niesamowite poczucie humoru autora, który z dystansem podchodzi do siebie i wszystkiego, co go otacza.

Dzięki przeczytaniu książki Deana Burnetta przekonałam się, że moje dziwactwa to tak naprawdę dziwactwa, które przytrafiają się nie tylko mi, ale milionom ludzi na całym świecie. Teraz mogę spać spokojnie i nie bać się, że coś jest ze mną nie tak, ponieważ to nie moja wina, że nie pamiętam imion, choć kojarzę twarze czy że lubię się bać podczas oglądania horrorów. To wina mojego gupiego muzgu!

Za możliwość przeczytania książki Gupi muzg dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria!

Autor: Dean Burnett
Tytuł oryginalny: The Idiot Brain. What Your Head Is Really Up To
Tytuł polski: Gupi muzg. W co tak naprawdę pogrywa twoja głowa?
Tłumaczenie: Dariusz Rossowski
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 12 października 2016
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

¿Español? Sí, gracias 36/2016

Nauka języka obcego nie jest prosta. Często potrzebne są lata długiej pracy, by zobaczyć w końcu jej owoce i móc w swobodny sposób posługiwać się danym językiem. Podręczniki nie wystarczą. Należy szukać dodatkowych źródeł, które pomogą nam w przyswojeniu słownictwa. Źródłami takimi mogą być nie tylko filmy, seriale czy książki, ale i magazyny. W nauce języka hiszpańskiego pomocny może okazać się ¿Español? Sí, gracias.

¿Español? Sí, gracias to magazyn idealny dla osób, które są ciekawe kultury krajów hiszpańskojęzycznych oraz chcą połączyć przyjemne z pożytecznym - naukę języka z miło spędzonymczasem. Numer październikowo-grudniowy czyta się wyjątkowo przyjemnie. Znajdziemy w nim wiele ciekawych i lekko napisanych artykułów, które na pewno zainteresują ciekawskich.

Warto zwrócić uwagę na Las estrellas de Internet traktujący o blogach i ich popularności, która w ostatnim czasie gwałtownie wzrosła. Autorka tekstu krótko tłumaczy, o co chodzi z tym rodzajem kontaktu z innymi ludźmi oraz prezentuje mini zestawienie blogów hiszpańskojęzyczne, na które warto zajrzeć. Oczywiście mówiąc o bloggerach, nie zapomniała także o YouTuberach, którzy zamiast w formie pisanej, wolą przedstawić swoje myśli w jako video. Im także poświęca trochę czasu.

Miłośników gorących, latynoskich rytmów może zainteresować El flamenco, un arte con mucha alma. Tekst zahacza o wszystkie ważniejsze zagadnienia dotyczące Flamenco, począwszy od jego pochodzenia, poprzez charakterystyczne dla tego tańca instrumenty, na różnego rodzaju ciekawostkach kończąc.

Oprócz powyższych artykułów w magazynie znajdziemy także takie teksty jak: Rosa Montero: el amor una vida dedicada a las letras, czyli mini biografia znanej hiszpańskiej autorki Rosy Montero czy Juegos de mesa - zestawienie kilku ciekawych gier planszowych. Wszystkie te artykuły wyjątkowo przypadły mi do gustu się i zachwyciły swoim charakterem.

¿Español? Sí, gracias to magazyn, w który zdecydowanie warto się zaopatrzyć.W numerze 36/2016 znajdziemy wiele ciekawostek na temat kultury krajów hiszpańskojęzycznych. Nie brakuje tu także przedstawienia bajecznego miejsca wartego odwiedzenia (Menorca: la isla de la calma) oraz artykułu poruszającego problemy społeczne (El botellión, ¿diversión o problema social?). Bardzo ciekawym dodatkiem są kody, dzięki którym możemy pobrać artykuły w wersji audio i oswoić się brzmieniem tego języka. Jeśli więc pasjonujecie się językiem hiszpańskim i kulturą krajów hiszpańskojęzycznych lub chcecie podszkolić swoją umiejętność porozumiewania się nim, to myślę, że dziesięć złotych wydane na magazyn ¿Español? Sí, gracias będzie bardzo dobrym zagospodarowaniem tych pieniędzy :)

Za możliwość przeczytania ¿Español? Sí, gracias dziękuję serdecznie wydawnictwu Colorful Media!
Czytaj dalej »

[PREMIEROWO] Życie to teatr, a ludzie to aktorzy - W labiryncie obłędu ~ Jolanta Kosowska


On - niegdyś pracujący w policji, obecnie szanowany psychoterapeuta, który za wszelką cenę chce zrozumieć problemy swoich klientów. Ona - energiczna i kontrowersyjna malarka, której wyobraźnia nie zna granic. Połączyła ich czerwień, rozdzieliły wygórowane ambicje, postawienie pracy wyżej niż tej drugiej osoby i uczucie tak mocne, że raniło ich oboje. Ponad rok po ich rozstaniu, gdy rana w sercu Wojciecha zmieniła się w bliznę, w jego biurze pojawia się nieznajomy mężczyzna, który twierdzi, że Karolina potrzebuje pomocy. Historia opowiedziana przez nieznajomego wydaje się być niemożliwa. Kobieta wydawała się być szczęśliwa, mieszkając w Toskanii, więc dlaczego miałaby potrzebować psychoterapeuty? Jednak im Wojciech bardziej zagłębia się w sprawę, tym widać coraz więcej niewiadomych. Jakie tajemnice skrywa piękna malarka? Czy ta historia może skończyć się happy endem?

Twórczość Jolanty Kosowskiej wyjątkowo wyróżnia się spośród innych powieści polskich autorów. Jest przesiąknięta ogromnymi emocjami. Budzi w czytelnikach całą gamę uczuć. Od radości, poprzez smutek, aż do czystej nienawiści. Sprawia, że serce bije jak szalone, po czym w jednej chwili zamiera w piersi. Wydarzenia zapierają dech, zmuszają nasze szare komórki do roztrząsania całej historii i przewidywania jej biegu, co i tak na koniec okazuje się niemożliwe. W Labiryncie obłędu to kolejna powieść tej autorki, która nie pozwoliła mi odejść od siebie. Przewracałam strony z coraz to większym zainteresowaniem i nie mogłam doczekać się chwili, w której poznam rozwiązanie całej historii.

Fabuła jest niebanalna i oryginalna. Autorka przedstawia zawiłą i pełną niespodziewanych zwrotów akcji historię, która wciąga już od pierwszych stron. Podczas czytania w naszych głowach powstaje wiele możliwych scenariuszy rozwoju opowieści o Wojciechu i Karolinie, jednak żadne nie okazują się być zgodne z prawdą. Wątek główny jest wyraźnie zarysowany i w wyjątkowo zręczny sposób zostały w niego wplecione wątki poboczne, które dodają historii charakteru i sprawiają, że nie sposób oderwać się od niej, nie poznając wcześniej zakończenia. Znajdziemy tu także nutkę erotyzmu, acz w najsubtelniejszej jego postaci. Ciekawym pomysłem było wplecenie w tekst fragmentów pamiętnika Karoliny (które stanowią dość dużą część książki). Dzięki temu zabiegowi możemy poznać wydarzenia z punktu widzenia byłej dziewczyny Wojtka i móc kawałeczek po kawałeczku ułożyć wszystkie puzzle na swoje miejsca. Słabym punktem całej książki jest zakończenie, które, mimo iż trudne do przewidzenia, zostało przedstawione w sposób wyjątkowo pobieżny, co nie pasuje do reszty powieści. Jakby autorka bała się, że nie zdąży oddać książki do wydawnictwa na czas...

Powieść Jolanty Kosowskiej wyróżnia nie tylko intrygująca fabuła, ale i przedstawienie bohaterów. Autorka skupia się na profilach psychologicznych postaci. Pozwala nam poznać ich najskrytsze myśli i uczucia. W umiejętny sposób pokazuje sytuację, w której nawet najnormalniejszy człowiek może uznać siebie za szaleńca; ukazuje dziwne i zwodnicze działanie ludzkiego mózgu. Jej bohaterowie żyją. Nawet najmroczniejsze postacie mają tą iskierkę, która sprawia, że wydają się wyjątkowo realne.

Warto także wspomnieć o niesamowitych opisach Toskanii, jakie możemy znaleźć w książce. Stanowią one dużą część powieści. Wielu innych przypadkach byłoby to dość nużące, jednak czytając W labiryncie obłędu fascynowały mnie one i sprawiły, że mogłam znaleźć się wśród winnic, gajów oliwnych i błękitu toskańskiego nieba oraz razem z bohaterami przeżywać wszystkie wzloty i upadki.

Nie znajdziecie w tej książce nic banalnego, ani nudnego, a raczej historię, która mogła przydarzyć się każdemu z nas. Realność bije z kart tej powieści, co jest fascynujące i przerażające jednocześnie, bowiem nikt chyba nie chciałby mieć tak bardzo zagmatwanego życia jak postacie stworzone przez autorkę. Jednocześnie jest w tej opowieści pewnego rodzaju pocieszenie i nadzieja, na lepszą przyszłość. Jeśli chcecie przeczytać powieść, która porusza nas do głębi, jest pasjonujaca i oryginalna, pobudza nasze wszystkie zmysły i przywołuje całą gamę uczuć, to koniecznie sięgnięcie po W labiryncie obłędu.

Za możliwość przedpremierowej lektury tej niesamowitej książki dziękuję serdecznie pani Jolancie Kosowskiej!

Autor: Jolanta Kosowska
Tytuł: W labiryncie obłędu
Wydawnictwo: Novae res
Premiera: 26 listopada 2016
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

HAPPY BIRTHDAY Chwile rozkoszy! [Drugie urodziny bloga]

To już dwa lata! 
Minęły dwa lata odkąd recenzuję książki, dwa lata odkąd działam na Chwilach rozkoszy, dwa lata pisania dla was i dla siebie. Dokładnie 25 października 2014 roku powstał pomysł stworzenia bloga z recenzjami i już tego samego dnia pojawił się pierwszy post. Przeżyłam wiele chwil zwątpienia, kiedy nie byłam pewna, czy dam radę pisać dalej. Bałam się, że podobnie jak w innych przypadkach, pisanie tego bloga znudzi mi się i w końcu stwierdzę, że to nie dla mnie. Dziś mogę powiedzieć, że podjęcie decyzji o stworzeniu Chwil rozkoszy było jedną z najlepszych rzeczy, jakie zrobiłam w całym moim życiu. Dzisiejszy post będzie połączeniem podsumowania tych dwóch lat i podziękowań dla wszystkich, którzy przyłożyli się do tego, że dalej funkcjonuję w blogosferze... i jak na razie nie mam zamiaru z niej znikać ;)



Może na sam początek troszkę statystyk, by przyjemniejsze rzeczy zostawić na koniec (nie oznacza to, że patrzenie na takie ogromne liczby nie jest przyjemnością ;))

Dzisiejszy post jest 255 postem opublikowanym na blogu. Nie licząc jego, pod wszystkimi tekstami pojawiło się 1120 komentarzy. Na chwilę obecną blog ma 129 obserwatorów i 83 osoby obserwują mnie w Google+.

Facebook: 338 like (link)
Instagram (książkowo-prywatny): 163 (link)
SnapChat (książkowo-prywatny): 38 (@pyciaaka)

I to tyle jeśli chodzi o liczby... Teraz przejdźmy do kolejnej części posta!

Na samym początku chciałabym złożyć ogromny ukłon w stronę pewnej osoby, która jako pierwsza zaufała mi i pomogła w rozwoju. Tą osobą jest Dawid z wydawnictwa Genius Creations. Dziękuję nie tylko za przyjęcie mnie do grona recenzentów, ale także za pomoc w redakcji tekstów. Wiem, że zwrócenie uwagi na błędy jakie popełniam dużo dało. Każdy tekst odsyłany do poprawy motywował mnie do dalszej pracy i nauki. Dziękuję za wyciągnięcie pomocne dłoni i nakierowanie mnie na właściwą drogę :D

Chciałabym także podziękować panu Dariuszowi z wydawnictwa IUVI. Współpraca z Panem jest naprawdę samą przyjemnością. Mam nadzieję, że będzie trwała jeszcze długo! To samo mogę powiedzieć o współpracy z panią Magdaleną, a wcześniej panią Mają, z wydawnictwa Feria oraz panią Paulininą z Colorful Media. Bardzo dziękuję za zaufanie. To dla mnie naprawdę wiele znaczy i jest pewnego rodzaju wyróżnieniem, za które serdecznie dziękuję!

Nie mogę także zapomnieć o pani Agnieszce z wydawnictwa Psychoskok, panu Oskarze z Sine Qua Non, pani Teresie z Fabuła fraza oraz wydawnictwie Jaguar. Dziękuję za każdy przekazany egzemplarz i mam nadzieję, że w przyszłości znajdzie się jeszcze okazja do ponownej współpracy :)

Wiem, że dzisiejszy post jest dość długi, ale chciałabym wymienić tu wszystkich, którzy przyczynili się do mojej możliwości rozwoju, więc nie mogę nie wspomnieć o kilku autorach. Dziękuję panu Piotrowi Wałkówskiemu za możliwość przeżycia niesamowitych podróży wraz z podniebnymi korsarzami, pani Dorocie Majsterkiewicz za to, że mogłam poznać tajemnicę daru Nadii, za przekazanie mi do recenzji Małgorzacie Marii Borochowskiej, a Auguście Docher oraz wydawnictwu BIS za możliwość zagłębienia się w historie wędrowców. Ogromny, wirtualny bukiet kwiatów składam na ręce pani Jolanty Kosowskiej, z którą miałam okazję współpracować parokrotnie. Pani Jolanto, dziękuję za tak ogromne zaufanie i powierzenie mi do recenzji tych wszystkich książek!


Te post miał wyglądać całkowicie inaczej, jednak doszłam do wniosku, że nie będę opisywać wszystkich emocji, jakie kłębią się we mnie, ale najzwyczajniej w świecie na sam koniec podziękuję WAM, drodzy czytelnicy i blogerzy. Dziękuję, że jesteście, że czytacie moje posty i wspieracie mnie w każdej chwili. Dziękuję dziewczynom, które zawsze mi pomagały, gdy zwracałam się do nich z problemem. Dziękuję wszystkim razem, i każdemu z osobna. Gdyby nie wy, już dawno straciłabym motywację do pisania i dalszego rozwijania się ♥ DZIĘKUJĘ!

Czytaj dalej »

English matters 60/2016

Najnowszy numer magazynu English matters jest dość interesujący. Zostaje w nim poruszonych wiele tematów, będących teraz na językach nie tylko naszego kraju, ale i całego świata. Znajdziemy w nim między innymi artykuł o aborcji - Abortion Hot Potato - from Past to Present. Porusza on ten drażliwy temat i pokazuje zagadnienie z różnych punktów widzenia. Jest to wyjątkowo ciekawy artykuł i jak najbardziej na czasie, patrząc chociażby na wydarzenia mające miejsce ostatnimi czasy w Polsce.

Warto także zwrócić uwagę na Digital Immortality, czyli coś dla miłośników nauki. Jest to intrygujący tekst, który w tym numerze zaciekawił mnie najbardziej. Jak już sam tytuł na to wskazuje, Digital Immortality ukazuje nieśmiertelność, jaką może oferować technologia. Treści tutaj zawarte są nie tylko pouczające, ale i częściowo wstrząsające. Mimo iż większość z nas zdaje sobie sprawę z zagrożeń wynikających z korzystania z portali społecznościowych, tak naprawdę niewielu korzysta z nich w sposób rozsądny. Artykuł autorstwa Jonathana Sidor po części uświadamia, że nawet zwykłe zdjęcie dodane na Facebooka może w przyszłości doprowadzić do przykrych konsekwencji.

Nie zabrakło także artykułu o kimś sławnym. Tym razem Douglas Mackenzie przybliża nam sylwetkę Justina Trudeau - polityka, który wybija się z tłumu, nie boi się kontrowersji i mówienia tego, co sądzi na dany temat. Jest to jeden z głównych tekstów w tym numerze, jednak mnie czytanie jego znużyło. Postać ta w żaden sposób nie była intrygująca, nie byłam ciekawa ani jej przeszłości, ani tego, co zrobił dla Kanady. Być może miłośnikom tego kraju czy osobom ciekawym polityki światowej artykuł przypadnie do gustu. Mnie on wydał się nudny.

Oprócz tego dzięki wrześniowo - październikowemu wydaniu możemy wybrać się w podróż do odległej, ale i nieziemsko pięknej Australii (Australia. Will Once in a Lifetime Be Enough?), pójść na angielską imprezę z odpowiednim zasobem słownictwa (A night out) czy poznać różne odmiany zakupoholizmu (Can't Buy Me Love). Oczywiście tak jak w poprzednim numerze, przy każdym artykule znajdują się mini słowniczki, które pomagają nam w zrozumieniu tekstu. Są także kody, dzięki którym wybrane teksty można pobrać ze strony wydawnictwa w formie audio.

Czy warto przeczytać English matters 60/2016? Moim zdaniem jak najbardziej! W tym numerze znajdziemy wiele intrygujących artykułów, które mogą spodobać się osobom ciekawym świata. Ponadto lektura tego magazynu jest nie tylko dobrym sposobem na nudę, ale także doskonałą metodą na naukę języka angielskiego!

Czytaj dalej »

Gdy los całego kontynentu spoczywa na barkach siedmu osób... - Ogień na niebie ~ Anne Robillard

Wiele wieków temu kontynent Eukidii został napadnięty przez lud okrutnych ludzi - owadów. Dzięki pomocy Szmaragdowych Rycerzy - zakonu stworzonego przez pewnego czarownika - ludzie odepchnęli najeźdźcę i zmusili do powrotu na swoje terytoria. Teraz, gdy Szmaragd I postanowił wskrzesić zakon i pierwsi ludzie o niezwykłych mocach zostali pasowani na rycerzy, nad Eukidią znów zawisło widmo zbliżającej się wojny. Tym razem jednak przeciwnik ma miażdżącą przewagę. Czy siódemce niezwykłych rycerzy uda się ponownie zjednoczyć wszystkie królestwa kontynentu i zwyciężyć przeciwnika? Czy wygrają oni walkę nie tylko z obcym ludem, ale i własnymi słabościami? Czy Eukidia przetrwa?

Do pierwszego tomu sagi o Szmaragdowych Rycerzach podchodziłam z wielką rezerwą. I po części moje obawy były słuszne. Jedną z wad książki są postacie. Autorka operuje tak ogromną ilością bohaterów, że z łatwością można się w tym wszystkim pogubić. Główną postacią jest Wellan, przywódca zakonu, składającego się z siedmiu rycerzy, jednak tak naprawdę nic nie wyróżnia go z tłumu. Wszyscy bohaterowie są bezbarwni i jednowymiarowi. Anne Robillard przypisuje postaciom cechy, które trudno jest zaobserwować w ich zachowaniu. Brakuje zagłębienia się w psychikę bohaterów, pogrzebania w ich umysłach, stworzenia bardziej skomplikowanych relacji. Jednak...

Nie wiem jak to możliwe, ale zapałałam sympatią do większości bohaterów stworzonych przez autorkę. O ile początek wydał mi się dość bezbarwny i nudny, tak już po kilkunastu stronach los Szmaragdowych Rycerzy nie był mi obojętny. Przeszkadzały mi powyżej wymienione wady, jednak istniał w mojej głowie pewien głosik, który nakazywał mi czytać dalej, bo mimo wszystko byłam ciekawa jak rozwinie się relacja na linii Wellan - Fan, kim tak naprawdę jest malutka Kira (fiołkowe dziecko, córka królowej Fan) oraz jakie sekrety skrywają serca niby niezwyciężonych rycerzy?

Zdecydowanie warto zwrócić uwagę na fabułę oraz świat przedstawiony w tej książce. Autorka od podstaw stworzyła nową rzeczywistość, gdzie świat jest podzielony na kilkanaście królestw, muszących zjednoczyć się w obliczu nieznanego zagrożenia. Mimo iż można doszukać się tutaj kilku schematów odpowiednich dla powieści fantastycznych, a niektóre tematy potraktowane są po macoszemu, to Ogień na niebie jest książką wnoszącą coś świeżego i posiadającą ogromny potencjał. Świat otaczających bohaterów intryguje i zachęca do dogłębniejszego poznania. Mam nadzieję, że kolejny tom pozwoli nam jeszcze lepiej poznać królestwa kontynentu.

Ogień na niebie nie jest książką bez wad. Co więcej, można się w niej doszukać wielu niedociągnięć. Jednak mimo wszystko warto poznać historię Szmaragdowych rycerzy. Nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale autorka urzekła mnie swoją opowieścią. Jej niedokładne opisy miały w sobie magię, jednowymiarowi bohaterowie byli przesympatyczni, sztucznie nakreślona miłość zafascynowała mnie. Nie wiem jak to możliwe, jednak coś w tej książce urzekło mnie tak bardzo, że nie potrafię nie myśleć o niej nawet kilka dni po skończeniu jej. Warto dodać jeszcze do tego fascynujący świat przedstawiony i dość ciekawą fabułę. Jeśli tylko będziecie mieli chwilkę, nie wahajcie się i sięgnijcie po pierwszy tom tej sagi.

PS. Mam jeszcze tylko jedną radę - jeśli macie ochotę poznać opowieść o dzielnych rycerzach, nie zaglądajcie na tylną okładkę książki, bo jedyne co tam znajdziecie, to jedno wielkie streszczenie całej historii....

Autor: Anne Robillard
Tytuł oryginalny: Le Feu dans le ciel 
Tytuł polski: Ogień na niebie
Tłumaczenie: Adam Bobrowicz
Wydawnictwo: Klub dla Ciebie
Data wydania: 2004
Moja ocena: 6/10
Czytaj dalej »

Rodzina. Luke, obiecałeś - Ostatni olimpijczyk ~ Rick Riordan

Jak bardzo skomplikowane potrafią być relacje rodzinne przekonaliście się zapewne niejednokrotnie. Ile razy mała sprzeczka z bratem zamieniała się w sytuację rodem z komedii Moliera? Jak często mieliście ochotę rzucić zaklęciem Avada kedavra w siostrę, która wygadała jakiś wasz sekret? A co z nadgorliwą babcią, chcącą mieć władzę nad wszystkim w waszym życiu, zaczynając od tego co jecie, na tym z kim się spotykacie po szkole kończąc? Już nawet nie wspominam o rodzicach, którzy każdemu kogo przyprowadzicie do domu opowiadają anegdotki z waszego dzieciństwa! Jednak rodziny się nie wybiera. To ludzie, którzy mimo wszystko są nam najbliżsi i w najtrudniejszych chwilach chronią nas przed podjęciem tragicznej w skutkach decyzji. Pomagają nam i nas chronią. Każda, nawet ta najdziwniejsza rodzina, w najtrudniejszych chwilach powinna się jednoczyć.

Olimpowi grozi zagłada. Kronos odrodził się w ciele Lucka. Na terenie Manhattanu rozpoczyna się wojna, z której zwycięsko może wyjść tylko jedna strona. Bogowie przeciwko tytanom, demony przeciwko driadom i satyrom, herosi przeciwko herosom. Nie liczy się nic poza zwycięstwem. Dzień z Wielkiej Przepowiedni zbliża się nieubłaganie. Jedna decyzja sprowadzi na Olimp zagładę bądź wybawienie.

Długo powstrzymywałam się przed sięgnięciem po tę książkę. I nie chodziło jedynie o to, że skończy ona moją przygodę z Percy'm, ale także o pewną myśl, która ciągle kryła się w najmroczniejszym zakątku mojego umysłu - A co jeśli Ostatni olimpijczyk nie okaże się aż tak dobry? Jeśli tym razem Rick Riordan poległ i nie przeskoczył poprzeczki, którą sam sobie ustanowił? W końcu jednak ciekawość wygrała. Mówi się, że "ciekawość to pierwszy stopień do piekła". W tym przypadku słowa te nabierają całkowicie innego znaczenia. Dzięki Rickowi Riordanowi faktycznie mogłam przenieść się do piekła - piekła znajdującego się na Ziemi. Cała akcja krąży wokół nowo odrodzonego Kronosa i ochrony Olimpu. Bohaterowie ciągle walczą, jednak siły Kronosa wydają się nieograniczone i niezwyciężone. Dodatkowo Tyfon - najstarszy i najstraszliwszy z potworów, bóg huraganów - sunie w stronę Nowego Jorku, niszcząc wszystko, co stoi mu na drodze. Swoją walkę toczy także Posejdon, którego pałac został oblężony. Wszystkie te wydarzenia składają się na to, że czytelnik nie ma chwili wytchnienia. Akcja pędzi niczym błyskawica. Nagłe zwroty akcji, przerażające tajemnice w połączeniu z sarkastycznym humorem tworzą istną mieszankę wybuchową, której nie da się oprzeć.

Autor idealnie dopracował każdy szczegół książki. Już od samego początku fabuła zmierza ku zakończeniu. Riordan po kolei naprowadza, a następnie zamyka poszczególne wątki; przygotowuje nas na wydarzenia, które ostatecznie rozwiążą całą historię i zakończą naszą przygodę z serią. Zakończenie nie pozostawia w nas niedosytu, a coś w rodzaju spełnienia. Zamykamy książkę i czujemy, że to jest właśnie to. Każda opowieść musi się kiedyś skończyć, w szczęśliwy lub niezbyt sposób. Riordan wiedział kiedy ma nastąpić koniec Percy'ego Jacksona; kiedy powiedzieć ostatnie słowo w sprawie historii tego herosa... i chwała mu za to!

Ostatni olimpijczyk jest powieścią, w której autor posługuje się ogromną ilością postaci. Wszyscy ważniejsi bohaterowie z poprzednich czterech tomów pojawiają się tutaj. Oczywiście prym wiedzie Percy. Chłopak wyjątkowo zmienił się przez ostatnie lata. Z niepewnego i zagubionego dwunastolatka stał się mężnym i walczącym o swoje przekonania młodym mężczyzną. Rozumie, o co toczy się walka i robi wszystko, by ochronić swoich bliskich. Postacie drugoplanowe także przeszły znaczą metamorfozę. Najbardziej widać to po Groverze. Przygody mocno zmieniły tego Kozłonoga. Nie wiadomo kiedy przeistoczył się on w satyra, który nie boi się wyzwań i walki w słusznej sprawie. Dawną nieroztropność zastąpiła mądrość, a tchórzostwo pewność siebie. Chociaż miłośnicy Grovera mogą być spokojni - mimo wszystko jest on dalej tym samym sympatycznym i zakochanym w burrito satyrem .

Żadne słowa nie są odpowiednie do opisania tej książki. Ostatni olimpijczyk to połączenie wybuchowej akcji, subtelnego wątku miłosnego, barwnych i przesympatycznych bohaterów oraz sarkastycznego, aczkolwiek ciągle niewinnego humoru. Autor poprzez tą opowieść pokazuje, że tak naprawdę nikt, nawet bogowie, nie jest idealny, a jeden, dla nas nic nie znaczący, gest może okazać się dla kogoś wybawieniem. Riordan znalazł przepis na idealną serię dla młodzieży, której czynie nie tylko sprawia nam przyjemność, ale i zmusza do myślenia. Mam nadzieję, że jeśli będziecie mieli okazję, nie będziecie się wahać i zechcecie poznać historię niesamowitego herosa Percy'ego Jacksona, bo, uwierzcie, naprawdę warto!

W serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy:
Złodziej pioruna | Morze potworów | Klątwa tytana | Bitwa w Labiryncie | Ostatni olimpijczyk

Autor: Rick Riordan
Tytuł oryginalny: The Last Olympian
Tytuł polski: Ostatni olimpijczyk
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Wydawnictwo: Galeria książki
Data wydania: 17 lutego 2016
Moja ocena: 10/10
Czytaj dalej »

Czytelnicza Playlista Pyciii #2

Każdy z nas ma inne przyzwyczajenia. Tak jak jedni lubią czytać na hamaku czy pić herbatkę podczas czytania, tak ja lubię słuchać muzyki. Ci, którzy dość regularnie zaglądają na mojego bloga, wiedzą, że w moim życiu książki stoją na równi z muzyką. Dzisiaj chciałabym przedstawić wam kilka utworów, które znajdują się na mojej Playliście, których słucham podczas czytania. Zapraszam :)






Oto te utwory, które towarzyszą mi wszędzie o każdej porze dnia, a zwłaszcza, gdy czytam książki. A jak jest w waszym przypadku? Lubicie słuchać muzyki podczas czytania? Jeśli tak, to jakich piosenek zazwyczaj słuchacie? :)
Czytaj dalej »

Zamierzam sprawić, że znów się we mnie zakochasz - Never Never ~ Colleen Hoover, Tarryn Fisher


Chyba każdy z was słyszał o Colleen Hoover - autorce, która zawładnęła sercami wielu kobiet na całym świecie powieściami takimi jak: Pułapka uczuć, Maybe someday, Hopeless czy Ugly love. A słyszeliście może o Tarryn Fisher? O niej także jest od jakiegoś czasu dość głośno, dzięki książkom z serii Mimo moich win. Jakiś czas temu panie te postanowiły połączyć siły i wspólnie stworzyć nową historię. Zobaczcie, jak im się to udało!

Wyobraź sobie, że nie wiesz kim jesteś. Znajdujesz się w obcym miejscu, wśród obcych ci osób, które, o dziwo, znają cię. Gdy początkowe oszołomienie mija, próbujesz wtopić się w otoczenie i dowiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi, jednak nie jest to wcale takie łatwe. Jedynym pocieszeniem jest to, że nie siedzisz w tym sama, że jest także ktoś, kto przeżywa to samo, osoba, którą powinieneś kochać, a jest ona ci jedynie obojętna. Wyobrażasz sobie to? Nie? To nie musisz. Wystarczy, że przeczytać powieść Never Never, która opowiada losy Silasa i Charlie - dwóch osób bliskich sobie, a jednocześnie nie znających się w ogóle.

Podczas czytania czułam wiele emocji. Jedne były bardziej pozytywne, inne mniej. Nie mogę powiedzieć, że książka Hoover i Fisher nie jest dobra, bo jest. Never, never podobało mi się i wywarło na mnie ogromne wrażenie, jednak spodziewałam się czegoś lepszego.

Powieść podzielona jest na trzy części i kilkanaście rozdziałów - na zmianę pisanych z punktu widzenia Charlie oraz Silasa. Dwie pierwsze części są intrygujące i jednocześnie urocze. Nie jeden raz na moich ustach pojawiał się cień uśmiechu, gdy jednocześnie w oku kręciła się łza. Fabuła tych części opiera się głównie na próbie poznania samego siebie oraz przeszłości, która jest jedną wielką niewiadomą. Autorki w zręczny sposób skonstruowały historię i stworzył coś, co zakorzenia się głęboko w sercach czytelników. Były momenty, gdy zapierało mi oddech w piersi, a w gardle czułam ogromną gulę. Nie mogłam się doczekać zakończenia. Zapowiadało się tak magicznie... kiedy się wszystko zepsuło? Na początku trzeciej części. W tym momencie historia stała się nudna i zaczęłam gubić się w narracjach. Chwilami nie byłam pewna, czy poznaję teraz myśli Charlie czy może Silasa. Ale czytałam dalej, chciałam poznać zakończenie... zakończenie, które okazało się totalną porażką. Autorki tak bardzo skupiły się na głównym wątku, że zapomniały o zamknięciu kilku innych. Nie poznajemy odpowiedzi na wiele pytań, które rodziły się w naszych głowach podczas czytania. Ponadto sam wątek główny został potraktowany po macoszemu. Przyczyna amnezji głównych bohaterów została słabo wyjaśniona. Rozumiem, miał to być wątek fantastyczny, jednak nawet w fantastyce musi istnieć jakaś logika.

Ale dość narzekania! Czas przejść do postaci, które zostały przedstawione w bardzo prosty, ale i realistyczny sposób. Dwoje głównych bohaterów to postacie z krwi i kości. Kiedy poznajemy Charlie, jest ona wyjątkowo sympatyczną i pewną siebie dziewczyną, jednak z czasem, gdy kawałek po kawałeczku odkrywamy jej przeszłość, okazuje się, że dziewczyna nie zawsze była taka milutka. Silas także w przeszłości nie był typowym chłopakiem. To typ, którego się albo uwielbia, albo nienawidzi. Czytelnicy poznają za to całkowicie innego osiemnastolatka - pełnego empatii i z niesamowitym poczuciem humoru, który nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji potrafi być optymistą. Postacie drugoplanowe nie są aż tak barwne. Ich charaktery są mniej nieprzewidywalne i tajemnicze, jednak przy tak bardzo zagmatwanej i rozbudowanej fabule nie jest to wcale minusem książki.

Niezaprzeczalnie wzrok przyciąga niesamowita okładka zachowana w różnych odcieniach błękitu. Bije od niej jakaś siła, jest intrygująca i tajemnicza. Na pierwszy rzut oka może wydawać się nie pasować do treści, jednak po przeczytaniu całej powieści mogę stwierdzić, że grafik idealnie oddał jej charakter. Okładka posiada w sobie coś smutnego, pokazuje, że często, mimo iż coś jest na wyciągnięcie ręki, jest dla nas nieosiągalne.

Opowieść Charlie i Silasa porusza i daje do myślenia. Nie jest to kolejna banalna, pełna schematów i przewidywalna książka z gatunku New Adult, a coś nieco nietypowego. Romans z wątkiem fantastycznym w tle, historia burzliwej miłości, pełna zdrad i tajemnic. Nie ma w niej czerni i bieli, znajdziemy za to napaloną panią pedagog, fałszywych przyjaciół oraz osobę pełną goryczy i rządną zemsty. Never never pokazuje, by nigdy nie wierzyć zmysłom, bo potrafią one zmylić. Najlepiej jest zaufać sercu. Nie warto także być bezmyślnie wpatrzonym w kogoś z rodziny, czy to tatę, mamę, brata czy babcię, bo kiedyś może wydarzyć się coś, co przez nich zmiecie nas na samo dno otchłani.

Autor(zy): Colleen Hoover
Tytuł oryginalny: Never Never
Tytuł polski: Never Never
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Wydawnictwo: Moondrive [Otwarte]
Data wydania: 3 sierpnia 2016
Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej »

Ogarnij się i zacznij żyć. Porady dla nie całkiem doskonałych - Lucia Taboada

Męczą was już wszystkie panny doskonałe? Chciałybyście w końcu poczuć się lepiej w swojej skórze? Chcecie wiedzieć, jak to możliwe, że niektóre kobiety zawsze są pewne siebie, w perfekcyjnym makijażu, bez żadnych kompleksów? Ogarnij się i zacznij żyć to książka idealna dla was! Ona nie uczy, jak być perfekcyjną, ale pokazuje świat z całkowicie innej perspektywy, gdzie liczą się nie tylko biel i czerń, ale także wszystkie odcienie szarości.

Lucia Taboada we współpracy z niesamowitą ilustratorką Raquel Corcoles stworzyła coś niesamowitego. Publikacja ta jest idealna dla kobiet myślących, że ich życie jest pasmem błędów i porażek. Autorka w prosty i humorystyczny sposób, stosując dużo ciekawych porównań, przedstawia nam inne punkty widzenia na przykre sytuacje, które każda z nas w życiu przeżywa. Ważne jest to, by nie zamykać się w pokoju z górą lodów czekoladowych (truskawkowe i waniliowe też dopuszczalne), ale pokazać, że jesteśmy silne i damy radę przeciwstawić się Diablicy, siedzącej w nas.

Z radą przychodzą nam trzy postacie - Neurobiolog, Psycholożka oraz Trener osobisty. Jest to naprawdę bardzo ciekawe i niekonwencjonalne rozwiązanie. W każdym rozdziale możemy przeczytać o innych problemach, z którymi codziennie muszą mierzyć się kobiety. Wymienione wyżej postacie przedstawiają nam różne możliwości rozwiązania nich i odnalezienia pozytywów w nieprzyjemnych sytuacjach. Oczywiście w centrum całego zamieszania jest Diablica, przychodząca z negatywnymi myślami. Jednak szybko można się przekonać, że nie jest ona tak silna, jak mogłoby się wydawać. Wystarczy odrobina pozytywnej energii!

Ogarnij się i zacznij żyć to nie tylko puste informacje (wiedzieliście, że kiedyś każdy człowiek posiadał kobiecy mózg?!), ale także trochę praktyki. Druga połowa książki jest pewnego rodzaju treningiem. Mamy trzy tygodnie na opanowanie emocji i zobaczenie promyka wśród chmurnych myśli. Podczas tych dwudziestu jeden dni autorka zmusza nas do konfrontacji z wewnętrzną Diablicą i mrocznymi myślami, plączącymi się w naszych głowach.

Jeśli czujecie, że z waszym życie jest coś nie tak, chcecie poznać kilka ciekawostek na temat własnego ciała czy po głowie ciągle plączą wam się negatywne myśli, koniecznie sięgnijcie po Ogarnij się i zacznij żyć. Porady dla nie całkiem doskonałych. Być może wtedy zauważycie, że Diablica przejęła nad wami kontrolę i nie dajecie Neurologowi, Psycholożce i Trenerowi osobistemu dojść do głosu, a może to być bardzo negatywne w skutkach.

Autor: Lucia Taboada
Ilustracje: Raquel Corcoles
Tytuł oryginalny: Dejar de amargarse para ImPerfectas
Tytuł polski: Ogarnij się i zacznij żyć. Porady dla nie całkiem doskonałych
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 16 marca 2016
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

Liebster Blog Awards #6

Ostatnio dużo się dzieje, zarówno w tutaj, w internecie, jak i w rzeczywistości. Trudno jest mi to wszystko poukładać, jednak staram się. Dlatego dziś nie mam dla was recenzji, a LBA, do którego nominowała mnie Łowczyni książek - dziękuję! ♥



1. Twoja ulubiona jednotomowa książka?
Jeszcze jakiś czas temu podałabym Powiedz wilkom, że jestem w domu, jednak od jakiegoś czasu miejsce to zarezerwowane jest dla niesamowitej Niepamięci Jolanty Kosowskiej ♥

2. Czy jest taka seria książek, którą wszyscy chwalą, jednak tobie nie przypadła do gustu?
Chyba nie... Chociaż Czerwona królowa jest okropna. 
Ale już Szklany miecz nawet mi się podobał ;)

3. Otwórz książkę, którą właśnie czytasz, na 55 stronie. Jakie jest jej piąte zdanie?
Teraz intruzi pokonywali ostrożnie kolejne korytarze

4. Wyobraź sobie, że możesz zostać książkowym czarnym bohaterem. Na jaką postać padnie twój wybór?
Maven ♥ Dla stania się nim, zmieniłabym nawet płeć ;)

5. Jaka jest najładniejsza okładka książkowa, którą posiadasz w swojej biblioteczce?
Chyba ta :)


6. Jaka jest twoja ulubiona księgarnia internetowa?
♥♥♥ bonito.pl ♥♥♥

7. Z jakiego wydawnictwa masz najwięcej książek na swojej półce?
Już nie wiem xD Ostatnio była to Feeria Young, ale częścią ich książek podzieliłam się z kilkoma osobami ;)

8. Dwóch twoich ulubionych książkowych bohaterów stoi nad przepaścią. Możesz uratować tylko jednego. Na kogo padnie twój wybór?
Luna vs. Maven! Jaa... gdybym miała wybrać, moje serce by pękło. Chyba skoczyłabym do przepaści za nich.

9. Opisz dowolną książkę dwoma zdaniami. Niech twoi obserwatorzy zgadują w komentarzach, o jaką chodzi.
Mamy tutaj świat podzielony na kilka kast, w którego centrum jest ta najbogatsza, ale i najbardziej mroczna. Główna bohaterka została kupiona na aukcji, uwielbia muzykę, która jest dla niej wyzwoleniem i nie godzi się ze swoim losem :) Zgadujcie!

10. Wolisz autorki czy autorów?
Szczerze? Tylko tak. Dla mnie to bez różnicy.

11. Oglądasz seriale? Jeśli tak, jaki jest twój ulubiony?

Taaaak! Mój ukochany to The 100 ♥ Ale uwielbiam także PLL i TWD. No i Tajemnice domu Anubisa

Pytania:
1. Mleko czy kakao?
2. Po jakie gatunki literackie najczęściej sięgasz?
3. Gdybyś mogła pojechać na wakacje z wybranym bohaterem literackim - kto by to był?
4. Trwa apokalipsa Zombie. Przeżyjesz?
5. Najśmieszniejszy mem, jakiego widziałeś...
6. Lubisz słuchać muzyki?
7. Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z czytaniem?
8. Pierwsze słowo, jakie przychodzi ci teraz na myśl to...
9. Masz jakieś zwierzęta?
10. Ulubiony zespół.
11. Co sądzisz o muzyce klasycznej?

Nominuję:
Czytaj dalej »

Pretty Little Lairs *sezon 3*


Aria, Hanna, Spencer i Emily miały nadzieję, że po zdemaskowaniu "A" wszystko stanie się normalne, jednak, jak się okazuje, nie jest to możliwe. "A" miała współpracowników, osoby, które pomagały jej w gnębieniu i szantażowaniu dziewczyn. Ktoś zaczyna znów wysyłać sms'y, giną kolejne osoby. Atmosfera w Rosewood staje się coraz mroczniejsza. Czy po śmierci Alison istnieje jeszcze coś takiego jak normalność?

Trzeci sezon Pretty Little Lairs to istna mieszanka wybuchowa! Mogło się wydawać, że pierwsze dwa sezony były pełne akcji, intryg i niespodziewanych wydarzeń, jednak to trzeci, jak do tej pory, posiada najatrakcyjniejszą i najbardziej wciągającą fabułę. Wszystko, czego do tej pory się dowiedzieliśmy, okazuje się być mylące, a zdrajcy mogą się kryć wśród najbliższych bohaterom osób. Śmierć Alison była pewnego rodzaju zapalnikiem wprawiającym machinę w ruch... machinę, której nie da się zatrzymać.


W tym sezonie twórcy postawili na uczucia. Tuż obok wątku kryminalnego ukazują wątki miłosne. Odbiorcy mogą przyjrzeć się bliżej związkom nie tylko głównych bohaterek, ale i osób z nimi powiązanych, czyli rodziców, przyjaciół etc. Uwaga widzów często kierowana jest także na stosunki rodzinne, między innymi na to, jak sprawy potoczyły się w rodzinie Montgomery, po tym gdy Aria wyjawiła, że spotyka się z Ezrą, czy relację pomiędzy siostrami Hastings - Spencer i Melissą.

Od pierwszego sezonu bardzo poprawiła się gra aktorska. Widać, że aktorki wcielające się w główne bohaterki identyfikują się ze swoimi postaciami. Lucy Hale [Aria], Ashley Benson [Hanna], Shay Mithell [Emily] oraz Troian Bellisario [Spencer] doskonale odgrywają powierzone im role. Ich ciała, mimika twarzy i głosy mamią nas. Łatwo jest uwierzyć, że to ich historia, a nie opowieść stworzona przez pisarkę.
Oczywiście nie można zapomnieć o osobach wcielających się w postacie drugoplanowe. U nich także widać dużą zmianę.

Trzeci sezon PLL zdecydowanie podnosi poziom całego serialu. Znajdziemy tutaj barwniejszą historię, więcej mroku, tajemnic i brutalności oraz postacie, które potrafią nas omamić i oczarować. Zdanie Wiem, że nic nie wiem doskonale odnosi się do wydarzeń mających miejsce w tym sezonie. Chwilami myślicie, że wiecie wszystko, jednak szybko okazuje się, że tak naprawdę jesteście w ogromnym błędzie.
Czytaj dalej »

Poradź sobie z książką TAG

Kochani,
dziś zapraszam was do przeczytania niesamowitego tagu autorstwa Limonette z LimoBooks. Dziękuję jej serdecznie za nominacje i zapraszam do czytania!

Najpierw kilka słów na temat tagu! Otóż czy książki mogą być przydatne w życiu? No jasne, że tak! I nie mówimy tutaj o różnego rodzaju poradnikach, a zwykłych powieściach. Ten TAG ma pokazać, że książki mogą nam doradzić nawet w najdrobniejszych "wyzwaniach życiowych", takich jak wkręcenie żarówki czy napompowaniu koła w rowerze. Czy to prawda? To się okaże :)



Zasady:
TAG polega na wybraniu ośmiu książek, otwarciu każdej na dowolnej stronie i odczytania pierwszego czasownika od góry, z lewej.

Tym razem postawiłam na książki, mające ze sobą coś wspólnego (chociaż to i tak nie ma znaczenia). Na mojej liście znalazły się:

Starter ~ Lissa Price
Armada ~ Ernest Cline
Pokój światów ~ Paweł Majka
Igrzyska śmierci ~ Suzanne Collins
Misja 100 ~ Kass Morgan
Więzień labiryntu ~ James Dashner
Alive. Żywi ~ Scott Sigler
Blask ~ Amy Kathleeen Ryan

Zaczynajmy zabawę!

1. Jak zmienić żarówkę?

być. No cóż, to proste. Wystarczy być wysokim, a wszystko jest możliwe, nawet wkręcenie żarówki.

2. Jak upiec ciasto?

zacytowałem. Hm... wiem! Wziąć kartkę oraz długopis i zacytować na niej wszystko dokładnie tak, jak mówią w telewizji.

3. Jak napompować koło w rowerze?

dać. To proste! Dam pompkę mojemu tacie i on mi to napompuje ;)

4. Jak dostać 5 z testu?

mówić. Na pewno nie mówić innym, co mają pisać. Zaowocuje to tym, że inni dostaną piątkę, za to my nie napiszemy wszystkiego na czas. Uwierzcie, znam to z własnego doświadczenia.

5. Jak szybko posprzątać pokój?

zbliżało. Wyobrazić sobie, że zbliża się wizyta twoich przyjaciół. Pokój będzie posprzątany w kilka minut ;)

6. Jak schudnąć?

przycisnął. Zmusić koleżankę/kolegę, by przycisnęła cię i przypilnowała harmonogramu ćwiczeń. Z takim trenerem schudniesz szybko i skutecznie. Nie będzie żadnego obijania się!

7. Jak naprawić zepsutą pralkę?

biec. Możesz przebiec się do najbliższego sklepu RTV AGD i sprawdzić ceny nowych pralek. Oczywiście możesz też pójść pobiegać i zaczekać, aż ktoś zrobi to za ciebie.

8. Jak mieć więcej czasu na czytanie?

wyjść. Wyjść na dwór to jest chyba jedno z najlepszych rozwiązań... jeśli mieszkasz na wsi. W mieście z podwórkiem może być trochę trudniej.

I to koniec!!! Ten TAG był dla mnie naprawdę ogromnym wyzwaniem, ale dziękuję Limonette za nominację ♥ oraz gratuluję tak niesamowicie kreatywnego pomysłu! Zajrzyjcie koniecznie do autorki TAGU(link na początku posta)! Jej wersja naprawdę mi się podobała :) Tymczasem ja nominuję:
http://my-life-in-bookland.blogspot.com/
http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/
http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/
http://coraciemnosci.blogspot.com/

Czytaj dalej »

[Z głową w chmurach] Imiona, do których mam sentyment

źródło
Na świecie istnieje wiele imion. Każdy z nas zna takie, które uwielbia lub których nienawidzi. Na to czy lubimy jakieś imię wpływa wiele czynników - wspomnienia, poznane osoby, a nawet bohaterzy książkowi. Dziś chciałabym przedstawić wam imiona, jakie ja uwielbiam i powiedzieć, dlaczego tak jest.


FABIAN

Pochodzenie: łacińskie
Znaczenie: bób
http://www.ksiegaimion.com/fabian
Na pierwszym miejscu jest zdecydowanie to imię. W przeszłości byłam wielką fanką Pierwszej miłości (zanim serial ten zmienił się w banalny tasiemiec). Był w niej kiedyś bohater o imieniu Fabian, który chodził z moją imienniczą - Patrycją. Polubiłam charakter tej postaci, a przez to i to imię.






Kolejny Fabian występował w Tajemnicach domu Anubisa. Był on osobą wyjątkowo inteligentną,
odważną, ale i skromną. Jego także wyjątkowo polubiłam. To zdecydowanie typ chłopaka, jacy mi się podobają. No i miał niesamowite poczucie humoru ♥








Patricia


Pochodzenie: łacińskie
Znaczenie: szlachetnie urodzona
http://www.ksiegaimion.com/patrycja

Haha, tak, jestem chyba jedną z nielicznych osób lubiących swoje imię. Jednak na usprawiedliwienie mam to, że tylko w wersji angielskiej. Dlaczego? Tutaj także ważną rolę odgrywa bohaterka z Tajemnic domu Anubisa. Patricia była osobą, jaką ja sama zawsze chciałam być - odważna, nie bojąca się powiedzieć prawdy prosto w twarz. Jednak mimo, że zgrywała twardzielkę, potrafiła być także lojalna i wierna swoim przekonaniom i sobie samej.



Jakub

Pochodzenie: hebrajskie
Znaczenie: urodzony jako drugi z bliźniaków
Z tym imieniem nie jest powiązane żadne wspomnienie ani postać. Lubię je, ponieważ najzwyczajniej w świecie podoba mi się jego brzmienie :)

Julia

Pochodzenie: łacińskie
Znaczenie: promienna i młoda
Kiedyś, gdy byłam chora, w telewizji obejrzałam kilka odcinków serialu Julia. Głowna bohaterka wydała mi się wyjątkowo podobna do mnie. Poczułam z nią pewnego rodzaju więź, którą czuję do tej pory. Od tego czasu wiele bohaterek moich opowiadań nosi to właśnie imię. 

Lena
Pochodzenie: nieznane
Znaczenie: najprawdopodobniej skrót od Magdaleny bądź Heleny
Tutaj ważną rolę także odgrywa postać z serialu. Tym razem jest to postać z Violetty! Zapewne Ci, którzy mnie częściej odwiedzają, wiedzą, że lubię bohaterki z charakterem. Lena, młodsza siostra Naty, właśnie taka była. Nie bała się despotycznej Ludmiły, która zdominowała jej siostrę. Potrafiła powiedzieć to, co sądzi i nie bała walczyć się o swoje marzenia.



Arek [Arkadiusz]
Pochodzenie: łacińskie
Znaczenie: wielki wojownik; szczęśliwy jak Arkadyjczyk
No więc ten teges... chciałam nawet żeby mój brat się tak nazywał. Dlaczego? Przez krokodyla Arka z bajki Bracia koala :D


By w niedzielę was nie zamęczać, to tyle. A wy jakie imiona lubicie i dlaczego? A swoje imię - podoba wam się ono? :)
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka