Świat obłudy i gry pozorów - Reality show ~ Kraus & McLaughlin

Czy kiedyś zastanawialiście się jak to jest gdy wszyscy znają twoje imię? Gdy idąc ulicą, ludzie przyglądają się tobie, skądś kojarząc twoją twarz? A czy myśleliście nad tym, jak musi czuć się taka osoba? Ukradkowe spojrzenia lub jawne przyglądanie się. Może myślicie, że ona nie widzi, a może nie zwracacie na to uwagi, bo liczy się tylko, że znacie ją... nie, poprawka, bo znacie osobę którą gra, mylicie ją z jej postacią. To właśnie jest świat Reality show...

Jessie to zwyczajna osiemnastolatka, której dni codziennie wyglądają tak samo: szkoła, praca w Kolczastej opuncji, spotkania z najlepszą przyjaciółką i wzdychanie do chłopaka, którego nigdy nie będzie mogła mieć. Gdy zostaje wybrana do jednej z głównych ról dokumentu o życiu nastolatków, kręconego w jej szkole, wszystko staje na głowie. Kamery nagrywające jej każdy krok i ludzie znający jej imię stają się codziennością. Jednak w tym wszystkim jest mały haczyk. Nikt nie powiedział Jessie, jaka będzie cena tego wszystkiego, a jest ona bardzo wysoka.

Zawsze zastanawiałam się, jak wygląda świat filmu i show biznesu od kuchni. I dzisiaj dostałam odpowiedź. Na pierwszy rzut oka może on wydawać się piękny, jednak to tylko gra pozorów, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał zobaczyć nasze upokorzenie. Nie ważne jakbyśmy się starali, i tak w końcu damy się podejść i omamić. Możemy się pomylić raz, jednak ludzie to zobaczyli i nie zapomną tego przez jeszcze długi czas.

W taką pułapkę wpadła główna bohaterka powieści Nicoli Kraus i Emmy McLaughlin. Dała się podejść, a potem żałowała tego długi czas. Gdy poznajemy ją, jest ona niepewną nastolatką, chcącą za wszelką cenę, jako pierwsza z rodziny, udać się do college'u, dlatego zgadza się na udział w dokumencie, którego producenci zaoferowali stypendium naukowe. Z czasem zmienia się. Świat show biznesu porywa ją i przez długi czas trzyma w swoich objęciach. Był to okres podczas czytania, w którym jej charakter irytował najbardziej. Z jednej strony chciała dalej grać w filmie, a z drugiej tak bardzo tego nienawidziła. Takie rozerwanie emocjonalne nie wpłynęło pozytywnie na odbiór postaci, przez co moja sympatia, którą Jessie na początku zdobyła, szybko zniknęła.
Bohaterami wartymi uwagi są Drew, Caitlyn oraz Kara. Pierwszy z nich to obiekt westchnień naszej bohaterki, którego możemy bardziej poznać przez jego udział w tymże dokumencie, drugą postacią jest przyjaciółka Jessie, jedynie przewijająca się przez karty powieści, aczkolwiek odgrywająca ważną rolę w całej historii. Ostatni z bohaterów wartych naszych uwagi to koordynatorka całego dokumentu, prawa ręka pomysłodawcy, która opiekuje się młodymi aktorami. Każda z tych postaci zaskarbiła sobie moją sympatię dzięki swojej indywidualności i ciekawym charakterom.

Niezwykle irytujące były długie opisy i rozbudowane zdania, przy których przystawałam, próbując zrozumieć ich sens. Nie podobało mi się także "przeskakiwanie w czasie". Przykładowo, w jednej chwili autorki rozwodziły się nad jakimś dniem i opisywały go przez kilkanaście stron, a następnie raptownie czytamy o kolejnym dniu trzy miesiące później.

Jednak, czy książka ma więcej minusów niż plusów? Nie, ponieważ oprócz rozbudowanych opisów, "przeskakiwania w czasie" i irytującej głównej bohaterki, wszystko mi się podobało. Sama kreacja pozostałych postaci była bardzo ciekawa, dodając do tego interesującą oraz lekką fabułę z wartościowym przekazem i świat daleki od idealnego, powstało coś ciekawego, co na pewno warto jest przeczytać. Powieść będzie na pewno pasjonującą lekturą, ale i przestrogą, dla osób, które widzą siebie jako przyszłą gwiazdę telewizyjną. Możecie ją także przeczytać jako coś lekkiego w chwili, gdy nie będzie wam się chciało nic robić. Nie polecam jej natomiast bardziej wymagającemu czytelnikowi, ponieważ to po prostu historia o nastolatce dla nastolatek pisana, która nie zadowoli kogoś, kogo interesuje literatura wyższych lotów.

Autor(zy): Nicola Kraus, Emma McLaughlin
Tytuł oryginalny: Reality show
Tytuł polski: Reality show
Tłumaczenie: Małgorzata Kołodzińska - Hesko
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 28 stycznia 2010
Moja ocena: 7,5/10
Czytaj dalej »

HAPPY BIRTHDAY Chwile rozkoszy! ♥ [Pierwsze urodziny bloga] ^^

Tak bardzo się cieszę, że mogę napisać tego posta. To właśnie dzisiaj mija rok odkąd założyłam Chwile rozkoszy! Jest to dla mnie bardzo ważna data. Ten blog dużo zmienił. Stałam się bardziej świadoma literatury i nauczyłam się odróżniać perełki od klumpów, wiem co jest aktualnie "modne" i których wydawnictw się wystrzegać, a także poznałam kilka niesamowitych osób, z którymi mogę porozmawiać o wszystkim :)
Dzisiaj nie będę robiła żadnych podsumowań, bo kto zagląda do mnie częściej wie, że nie lubię monotonności i liczb. Po prostu podziękuję. Osiągnęłam swój mały sukces, który tak naprawdę zawdzięczam wam. Prawie 15 tys. wyświetleń, 52 obserwatorów i ponad 260 komentarzy (no tak, tu jest troszkę liczb) - za to wam dziękuję.
Zakładając tego bloga, nie myślałam, że tyle osiągnę. To dla mnie naprawdę wiele znaczy. Miałam swoje wzloty i upadki, były momenty, gdy już nie miałam siły i ochoty nic pisać, ale przemogłam się i zobaczcie, już rok piszę dla siebie i dla was :D Naprawdę, nie wiem co mam powiedzieć napisać, bo chyba żadne słowa nie wyrażą tego, co teraz czuję. DZIĘKUJĘ osobom i wydawnictwom, które zaufały mi i wysłały swoją powieść do recenzji, DZIĘKUJĘ tym, którzy regularnie wchodzą na bloga, a także komentują to, co piszę i po prostu DZIĘKUJĘ wszystkim, którzy wierzą mi oraz wierzą we mnie i pozwalają mi się rozwijać oraz robić to co kocham. 



Aby podziękować wszystkim, którzy tu zaglądają, a także uczcić ten niesamowity dzień, mam dla was niespodziankę, czyli... KONKURS!
Do wygrania powieść Althea & Oliver ~ Cristina Moracho.
Co zrobić by wygrać? Po prostu zostawić po sobie znak w komentarzu. Nic więcej. Obserwowanie nie jest konieczne, udostępnienie baneru także. 
Wystarczy, że napiszecie coś w komentarz, dodając do swojej odpowiedzi email, bym w razie wygranej mogła się z wami skontaktować i informację, że bierzecie udział w konkursie :) 
Zwycięzcę wybiorę w drodze losowania :)


Althea i Oliver byli najlepszymi przyjaciółmi, nierozłącznymi niemal od przedszkola. Jednak w liceum Althea nagle uświadamia sobie, że to, co czuje do Olivera, wykracza poza przyjaźń. Oliver chce tylko, żeby ich życie wyglądało tak jak zawsze, ale gdy po raz kolejny budzi się rano i nie pamięta nic z minionych tygodni, nie może zaprzeczyć, że dzieje się z nim coś złego. Cierpi na zespół Kleinego-Levina, zwany syndromem śpiącej królewny.

Losy zaprowadzą ich oboje z dachów rodzinnych domów, zakrapianych alkoholem imprez i festynów w ich małym miasteczku do wielkomiejskich szpitali, przepełnionych ulic i squatów Nowego Jorku. Wszytko to w cieniu choroby, której nazwa brzmi jak z bajki, ale z bajką nie ma nic wspólnego.

Akcja powieści rozgrywa się w najlepszych czasach kultury DIY, zinów i taśm magnetofonowych - połowie lat 90.

Punktowa, dojrzała i bardzo prawdziwa opowieść o tożsamości, dorastaniu, przyjaźni, miłości i o tym, czemu czasem tak wspaniale jest podejmować złe decyzje.

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem i sponsorem konkursu jest Patrycja 'Pyciaaa' - autorka bloga Chwile rozkoszy.
2. Uczestnikiem może być każda osoba posiadająca adres korespondencyjny na terenie Polski, która zgłosiła się w komentarzu.
3. Do wygrania jest jeden egzemplarz książki Althea & Oliver ~ Cristina Moracho
4. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania.
5. Konkurs trwa od 25.10.15 do 08.11.15 (2 tygodnie).
6. Wyniki zostaną opublikowane w ciągu 3 dni od daty zakończenia konkursu.
7. Zwycięzca dostanie ode mnie wiadomość email z informacją o wygranej. Na odpowiedź wraz z danymi do wysyłki książki będę czekała 5 dni. Jeśli w tym czasie nie otrzymam wiadomości odbędzie się kolejne losowanie.
8. Uczestnictwo w konkursie jest bezpłatne. Koszty wysłania nagrody ponosi organizator.
9. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu o czym powiadomię Was na blogu oraz na fanpage'u.
10. By doszło do losowania w konkursie musi wziąć udział przynajmniej 10 osób.


Dziękuję jeszcze raz za ten rok i życzę powodzenia w konkursie! :)
Czytaj dalej »

Uwięziony ptak nie śpiewa - Klejnot ~ Amy Ewing

Wolność. Czym jest dla nas? Rzadko się nad tym zastanawiamy, a jednak powinniśmy. Dzięki jej posiadaniu możemy rozmawiać o czym chcemy, spotykać się z kim chcemy i robić wszystko to, co chcemy. Wolność jest jak promyk słońca po ciemnej i bezgwiezdnej nocy. Jest szczęściem, które posiada każdy z nas, chociaż często nie zwraca na nie uwagi. Wolność jest wszystkim. Bez prawa do niej bylibyśmy nikim, marionetkami w rękach naszych panów.

„Uwięziony ptak nie śpiewa, a czy wiesz dlaczego? Bo nie spotkasz nigdy w klatce ptaka szczęśliwego.”*

Samotne Miasto, otoczone dzikim oceanem, podzielone jest na pięć kręgów. Pierwszym, leżącym w samym centrum jest Klejnot, gdzie mieszka Hierarcha z Wybranką, a także arystokracja. Dalej kolejno znajdują się Bank, Fabryka, Farma i, najbiedniejszy ze wszystkich zewnętrzny krąg, Bagno. To stąd pochodzą surogatki – dziewczęta obdarzone specjalnymi mocami i zdolne urodzić zdrowego potomka. Violet Lasting jest jedną z nich. W wieku dwunastu lat została zabrana do Magazynu, gdzie przetrzymuje się i szkoli wszystkie surogatki, które następnie trafiają na aukcje i zostają sprzedane dla arystokracji z Klejnotu i bogatszych rodzin z Banku. Po czterech latach przebywania w Magazynie, Violet trafia na taką aukcję, gdzie dostaje numer 197 i zostaje wylicytowana przez Diuszesę Jeziora - potomkinię jednego z założycielskich domów. Tego dnia Violet przestaje być sobą, a staje się numerem 197 i własnością swojej pani.

Augurie to moce cechujące surogatki. Dzięki nim, dziewczęta mogą wpływać na kształt i kolor przedmiotów, a także powodować wzrost roślin. To właśnie poziom rozwinięcia tych mocy decyduje o miejscu dziewczyny na aukcji. Im jest ono wyższe, tym surogatka jest cenniejsza. Dlaczego? Ponieważ Augurie wpływają także na wygląd i charakter dziecka, co jest niezmiernie istotną rzeczą dla kobiet z Klejnotu.

„W muzyce jest wyzwolenie, od ciała, od umysłu, od miejsca i czasu.”

Dystopijna wizja świata przedstawiona w Klejnocie zaciekawiła mnie. Na początku poznajemy świat piękny, można by powiedzieć, że mlekiem i miodem płynący, jednak szybko orientujemy się, że jest on także okrutny i brutalny. Bezlitosne szlachcianki zrobią wszystko, by osiągnąć swój cel. A ich celem jest zdobycie władzy, którą dadzą jedynie zaręczyny ich nowo narodzonej córki z następcą tronu Samotnego Miasta.

Główna bohaterka była ciekawie nakreśloną postacią. Silna i odważna, konkretna i subtelna. Podobał mi się jej sposób bycia i wytrzymałość w tak trudnych chwilach. Nie myślała jedynie o sobie, ale także o rodzinie, którą musiała zostawić samą, i przyjaciółce, mającej mniej szczęścia od niej.

„O, zaczynam naprawdę cię lubić. W uroczy sposób balansujesz pomiędzy posłuszeństwem, a pogardą.”

Wszyscy bohaterowie powieści Amy Ewing byli ciekawie wykreowani. Nie doszukałam się żadnej postaci, nawet epizodycznej, która wydawałaby mi się sztuczna i niedopracowana. Wielką sympatią zapałałam do Luciena – charakteryzatora z gotowalni (miejsca, gdzie przygotowywano dziewczęta do Aukcji). Był on bardzo ciepłą i mądrą osobą, która już na samym początku skradła moje serce.
Polubiłam także Garneta, mimo że tylko kilka razy przewiną się przez karty powieści. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie autorka poświęci mu więcej uwagi. Gdyby utworzyły się jakiekolwiek teamy, ja zdecydowanie byłabym Team Garnet.

Oczywiście nie mogło także zabraknąć wątku miłosnego, który, według skrzydełka, miał być przyjaźnią, szybko przeradzającą się w zakazaną miłość. Wydaje mi się, że tutaj nie było żadnej przyjaźni. Nagle z niczego powstała wielka miłość, co było nawet interesujące. Wątek ten był prowadzony dość nieporadnie, jednak, jak na debiut, i tak było wyjątkowo dobrze i ciekawie.

Książka mogłaby okazać się perełką, cudownym brylantem, gdyby nie jedna rzecz, która strasznie mnie zirytowała, a mianowicie:

„Żeby spowodować lawinę wystarczy jeden mały kamyczek.”

Co od razu przywodzi na na myśl pewną bardzo znaną serią, w której mowa jest o tym, że:

„Każda rewolucja zaczyna się od iskry.”**

Te dwa, podobne zdania sprawiły, że zaczęłam bardziej przyglądać się fabule i zauważyłam inspirację autorki, a także zapożyczenie niektórych wątków z innych znanych powieści tego gatunku, m.in. Igrzysk śmierci, Endera czy Czerwonej Królowej. Jednak nie sprawiło to, że Klejnot stał się schematyczny czy banalny, ponieważ w książce ciągle można było znaleźć wizję autorki i oryginalny pomysł na historię. Mogłabym nawet stwierdzić, że te nawiązania były nieświadome, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że były niezauważalne.


Amy Ewing miała ciekawy pomysł i, mimo kilku potknięć, doskonale go zrealizowała. Pod pięknem i bogactwem ukryła świat, któremu jest daleko do idealnego, a główną bohaterkę postawiła przed wielkim wyzwaniem. 
W książce podobała mi się kreacja postaci i sam pomysł na historię o surogatkach. Także styl pisania był ciekawy. Minusem powieści były nawiązania do znanych młodzieżówek, jednak nie przeszkadzało to zbytnio, ponieważ w samej opowieści było czuć i widać charakter autorki i jej zamysł na powieść. Jestem pewna, że Klejnot spodoba się fanom Igrzysk śmierci i innych dystopijnych powieści, a także osobom, które lubią silne i niezależne bohaterki oraz nienawidzą trójkątów miłosnych (tego autorka nam oszczędziła). Powieść ma naprawdę wielki potencjał i szkoda by było, gdyby nie został on wykorzystany. 

Autor: Amy Ewing
Tytuł oryginalny: The Jewel
Tytuł polski: Klejnot
Tłumaczenie: Iwona Wasilewska
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 23 września 2015
Moja ocena: 8/10

Za możliwość poznania historii Violet dziękuję serdecznie Wydawnictwu Jaguar


W serii The Lone City:
Klejnot | The White Rose



* pieśń Niepodległość
** Igrzyska śmierci. W pierścieniu ognia
Czytaj dalej »

Samotność jest cichym zabójcą - Okna ~ Katarzyna Grabowska

Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu brakuje mi słów, by opisać jakiś tekst. Nawet nie potrafię sprecyzować uczuć, które wręcz buzują we mnie. Zaczynając Okna, nie spodziewałam się czegoś takiego...

Okna to zbiór czterech opowiadań o czterech różnych osobach, które łączy poczucie samotności, zagubienia i tęsknota za miłością. Ich historie w żaden sposób nie przeplatają się ze sobą, a jednak trwają w pewnej harmonii. W opowiadaniach Katarzyny Grabowskiej zagłębiamy się w świat, który może istnieć tuż obok nas, niedostrzegany, możemy poznać historie dziejące się za oknami mijanych przez nas budynków, a także poznajemy wspomnienia i uczucia, które towarzyszą ludziom, chcącym zrozumieć tajemnicę egzystencji naszego życia. Zadajemy sobie pytanie dlaczego, i szukamy na nie odpowiedzi.

Narracja prowadzona jest z punktu widzenia danego głównego bohatera, z tym, że każda z postaci zwraca się bezpośrednio do czytelnika, którego uważa za pewną bardzo ważną osobę w swojej historii (ciocię, syna czy męża). Sprawia to, że czujemy emocje z zdwojoną siłą, tak, jakbyśmy czytali pamiętnik bliskiej nam osoby. Czujemy ból towarzyszący stracie, niemoc, gdy wiemy, że wszystko jest już przesądzone czy nadzieję, która gaśnie wraz z chwilą, gdy uświadamiamy sobie, że to już koniec. Nie raz podczas lektury Okien czułam uścisk w klatce piersiowej, a oczy zachodziły mi łzami. Były takie chwile, gdy nie mogłam znieść cierpienia przesiąkającego przez te opowiadania, a jednak nie było mowy o odłożeniu czytnika. 
Bo coś mnie przy tej powieści trzymało. Bo chciałam poznać wszystkie historie w całości.

Ponadto w publikacji nie doszukałam się żadnych niedoróbek. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Żaden szczególik nie został zapomniany. Zbiór został dopracowany pod każdym względem: czy to fabularnym, stylistycznym czy logicznym.

Opowiadania zostały napisane w bardzo piękny i subtelny sposób, nie ma w nich zawiłych opisów ani rozbudowanych wątków. Katarzyna Grabowska prosto i wyraźnie przedstawiła historie ludzi po przejściach, ludzi, którzy stawali przed życiowymi dylematami, a także obwiniali siebie samych za krzywdy, które im wyrządzono. Autorka potrafiła ukazać coś okropnego w interesujący sposób. I to w tej antologii było niesamowite.

Nie jest to lekka lektura na dobranoc, nie jest to powieść, o której po kilku dniach zapominamy, a wręcz przeciwnie: pamiętamy ją długo, zastanawiamy się nad historiami w niej zawartymi. Katarzyna Grabowska zmusza nas do refleksji nad własnym życiem, przedstawia historie, które poruszają do głębi, a także pokazuje, że świat jest tak naprawdę okrutny i bezlitosny, a nawet najszczersza miłość może się nie liczyć, gdy do gry wkroczą inne emocje. 

Autor: Katarzyna Grabowska
Tytuł: Okna
Wydawnictwo: Miasto Książek
Data wydania: 8 września 2015
Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania zbioru opowiadań Okna - Katarzyny Grabowskiej w wersji elektronicznej dziękuję serdecznie Cyrysi - autorce bloga Literacki Świat Cyrysi.
Czytaj dalej »

DRUŻYNA PIŁKARSKA TAG [Autorski]

Pokonanie Irlandii w meczu piłki nożnej to nie byle co. Pchana pewnym impulsem postanowiłam stworzyć TAG. Na czym on polega? Na dopasowaniu bohatera literackiego do danej pozycji w drużynie piłkarskiej. Czy było łatwo? Nie! Na początku całkowicie się pogubiłam i nie mogłam w ogóle połapać się kto stoi na jakim miejscu, jednak po długim analizowaniu informacji z internetu i z pomocą koleżanki ze szkoły udało mi się. Stworzyłam pozycje, na jakich ma stać dany piłkarz (prawy obrońca, środkowy pomocnik itp.), a następnie mogłam zacząć przyporządkowywać do każdego miejsca daną postać literacką. By nie przedłużać, zaczynam :)


Czytaj dalej »

Jedno życzenie zmieni wszystko - Akademia Dobra i Zła: Świat bez książąt ~ Soman Chainani

Istnieje taki mit, mówiący, że drugie części trylogii są najgorsze. I nie mogę nie przyznać, że w niektórych przypadkach tak jest naprawdę. Jednak są także takie trylogie, których drugie tomy są o niebo lepsze od ich poprzedniczek. Do których z tych dwóch grup zaliczyć Świat bez książąt?

Sofia i Agata powróciły do domu, by żyć długo i zawsze szczęśliwie, jednak z każdym kolejnym dniem księżniczka ma coraz większe wątpliwości, czy aby na pewno jej wybór był słuszny. Do tego serce, które nie chce słuchać rozumu, tylko uparcie wyrywa się do Tedrosa. Jedno życzenie zmienia wszystko. Z ich baśni zostaje wymazane zakończenie. Dziewczynki ponownie muszą zmierzyć się z światem, gdzie stoją po przeciwnych stronach... tylko, że ten świat już nie istnieje. Wszystko się zmieniło. By przywrócić poprzednią równowagę, Agata musi wybrać. Tym razem już na zawsze. Czy księżniczka zrezygnuje ze swojego księcia? Jaki będzie koniec baśni o Sofii i Agacie? Czy wiedźma w Sofii zostanie uśpiona na zawsze?

Świat przedstawiony w drugim tomie Akademii Dobra i Zła zmienił się. Równowaga nie jest już zachowana, nikt nie sprawuje nad nią pieczęci. Dobro i Zło stoi w ramię w ramię, jak starzy przyjaciele. Zawiązały się nowe sojusze, a stare poszły w zapomnienie. A to wszystko prowadzi tylko do jednego: wojny.

Jestem szczerze zachwycona powieścią Somana Chainaniego. Szkoły nie są już podzielone na na tych Dobrych i tych Złych. Spotykamy się tu z brutalnością i oszustwem w wykonaniu Zawszan, a także empatią i lojalnością u Nigdziarzy. Ale najlepsze jest to, że nikt tak naprawdę nie jest kryształowy i takiego nie udaje. Nikogo nie można nazwać dobrym czy złym. Wszyscy są zagubieni gdzieś pomiędzy.

Świat bez książąt jest zdecydowanie lepszy od swojej poprzedniczki. Powieść od samego początku trzyma w napięciu, a fabuła pełna jest niespodziewanych zwrotów akcji. W odróżnieniu od pierwszej części, w żaden sposób nie mogłam przewidzieć zakończenia, które było naprawdę niesamowite. Dopiero kilka stron przed końcem, gdy wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce, zorientowałam się, że rozwiązanie było naprawdę proste, a jednak całkowicie zaskakujące.

Także tym razem nie zawiodłam się na kreacji postaci. Były one ciekawe i nieprzerysowane. Dzięki temu, że równowaga została zaburzona, nie zostały one zaszufladkowane jako Dobre lub Złe. Nigdziarz mógł stać się Zawszaninem, a Zawszanin Nigdziarzem. 
Główne bohaterki przeszły głęboką przemianę. Agata stała się bardziej dziewczęca, acz rozdarta pomiędzy dwoma szczęśliwymi zakończeniami, pomiędzy przyjaźnią, a miłością. Sofia stała się zdeterminowana, by poskromić swoją prawdziwą naturę, by wiedźma pozostała uśpiona. A wszystko to poróżnia je, i sprawia, że krucha nić przyjaźni, łącząca obie dziewczynki, z każdą chwilą rozpada się coraz bardziej. Ciekawe było to, że o ile w Akademii Dobra i Zła prym wiodła Agata, tak w Świecie bez książąt na pierwszy plan wysuwa się postać Sofii. W tej części to głównie na jej problemach skupiamy się najbardziej. 

Jednak mimo wszystkich tych zmian, baśniowy klimat pozostał. Historia ta była przesycona magią, a tajemnicza aura dalej otulała powieść Somaina Chainaniego.

Świat bez książąt jest zdecydowanie powieścią, którą polecam każdemu wierzącemu w magię. W książce Somaina Chainaniego znajdziemy wszystko, co sprawia, że zwykła historia staje się naprawdę wciągająca: świat na pograniczu wojny, trudną rodzinną historię, obietnicę, której nie da się spełnić czy osobę potrafiącą zmienić płeć. Ponadto mamy tu ciekawą fabułę, świetnie stworzone postaci oraz świat pełen tajemnic i ciekawych istot. A wszystko to napisane w lekki i ciekawy sposób charakterystyczny dla tego autora.

Autor: Soman Chainani
Tytuł oryginalny: A World Without Princes
Tytuł polski: Świat bez książąt
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczorowska
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: lipiec 2015

W serii Akademia Dobra i Zła:
Akademia Dobra i Zła | Świat bez książąt | Długo i szczęśliwie 
Czytaj dalej »

Jedyna droga wyjścia w baśni się ukrywa - Akademia Dobra i Zła ~ Soman Chainani

Między dobrem, a złem istnieje bardzo krucha granica, którą łatwo jest przekroczyć. Czasem, nie zdając sobie z tego sprawy, robimy straszne rzeczy, które naszym zdaniem kierowane są szlachetnymi pobudkami. Nie rozumiemy, że to co robimy może mijać się z celem i krzywdzić najbliższe nam osoby, a także nas samych.

Akademia Dobra i Zła ma za zadanie strzec równowagi dwóch potężnych sił. Co cztery lata przyjmuje nowych uczniów, spośród których najlepsi stają się księżniczkami i złoczyńcami, a najgorsi ich zwierzętami. Wśród uczniów przyjętych jest także dwoje czytelników - osób, znających postaci Królewny Śnieżki czy Baby Jagi jedynie z książek. Wszystkim tym dowodzi Dyrektor Akademii, pozostający neutralnym w bitwie dobra ze złem. Jednak Akademia jest czymś więcej niż tylko szkołą postaci z baśni: jest miejscem, gdzie wszystkie historie mają swój początek - i te dobre, i te złe.

Sofia i Agata są swoim całkowitym przeciwieństwem. Sofia, ubierająca się w różowe sukienki i szklane pantofelki, wierzy w baśnie i robi wszystko, by zostać porwaną do Akademii Dobra, włączając w to dwugodzinne zabiegi upiększające oraz podarowanie dzieciom z sierocińca domowej roboty toniku (odpowiednia pielęgnacja skóry to najpiękniejszy z dobrych uczynków). Agata mieszka na cmentarzu wraz z ciągle nieobecną matką i kotem Rozpruwaczem. Ma włosy czarne jak heban i chodzi ubrana w ciemne, bezkształtne, workowate sukienki. Jedyną rzeczą łączącą dziewczynki jest przyjaźń, sprawiająca, że żadna z nich nie czuje się samotna. Jednak pewnego dnia i ta przyjaźń zaczyna się rozpadać. Obie trafiają do Akademii, jednak nie do tej, do której się spodziewały. Agata zostaje umieszczona w Akademii dobra, wśród dziewcząt promieniujących niczym słońce, za to Sofia trafia do Akademii Zła, gdzie zmuszona jest uczyć się pielęgnacji brzydoty i szkolenia sługusów. Dziewczęta starają się na różne sposoby rozwiązać tę okropną pomyłkę: Agata chce pokazać, że nie powinna się tu znaleźć, a Sofia ma zamiar zostać przeniesioną do Akademii Dobra, jednak nic nie idzie po ich myśli, a sprawy z każdym dniem zaczynają się coraz bardziej komplikować.

Akademia Dobra i Zła zaczyna się dość niepozornie. Mamy zwykłe miasto otoczone Bezkresną Puszczą i dwie odmienne dziewczynki, które połączyła przyjaźń. Jak się później okazuje miasto to nie jest jednak takie zwykłe, ponieważ jego mieszkańcy wierzą w baśnie. Co więcej, co cztery lata, dwójka dzieci zostaje porwana, by potem trafić do tych baśni. Przyznam szczerze, że wstęp mnie nie zachwycił. Był ciekawy, a jednak nie potrafiłam wciągnąć się w przedstawioną historię. Było tak do momentu, gdy Agata i Sofia znalazły się w Akademii Dobra i Zła. Dopiero wtedy wszystko się rozkręciło. Akcja nabrała tępa, a sama historia stała się bardziej wciągająca. W tym właśnie momencie przepadłam i zrozumiałam, że powieść zapowiada się naprawdę obiecująco.

Bardzo spodobała mi się kreacja postaci. Wszystkie były do siebie podobne, a jednak każda miała jakieś indywidualne cechy: czy to śmiałość, empatię, czy dwulicowość. Soman Chainani bardziej skupił się na ukazaniu bohaterów pierwszoplanowych i drugoplanowych, niż tych stanowiących tło, co było dobrym posunięciem. Dzięki temu nie zostaliśmy zawaleni masą niepotrzebnych nam do niczego imion, a mogliśmy oddać się odkrywaniu tajemnic Akademii.

Najbardziej w tej książce zachwyciła mnie fabuła, która (mimo, że przewidywalna) spowita była magiczną aurą. Z każdą kolejną stroną wychodziła z podziwu dla autora za tak niesamowicie skonstruowany świat i zadbanie o każdy detal. Mogłam ze szczegółami wyobrazić sobie Gawaldon (miasto, z którego pochodziły dziewczynki), Błękitny Las czy most oddzielający obie Akademie.

Powieść Somana Chainani nie jest pustą lekturą bez przekazu. Znajdziemy tutaj mnóstwo prawd, które powinniśmy znać od dzieciństwa, a jednak często o nich zapominamy. Nie są one jednak napisane wprost, czarno na białym, a wplecione w myśli, słowa i czyny bohaterów. Akademia Dobra i Zła ukazuje nam m.in to, jak ważna jest prawdziwa przyjaźń, czy jak bardzo możemy pomylić się uważając, że piękno jest synonimem dobra, a brzydota zła. Mamy tu także przedstawioną walkę dobra ze złem, której nie wygra żadna strona, dopóki te dwie siły są w równowadze. Dzięki temu powieść ta doskonale nadaje się dla najmłodszych, którzy dopiero teraz zaczynają rozumieć, że świat nigdy nie będzie czarny lub biały.

I teraz jedna rzecz, o której z chęcią bym nie pisała, lecz muszę, a mianowicie przewidywalność. Mogę zachwycać się nad fabułą czy kreacją postaci, jednak nie zmieni to faktu, że powieść jest do bólu przewidywalna. Wiedziałam co się wydarzy na 50, 200 czy 300 stronie, wiedziałam jak prawdopodobnie zakończy się cała historia. Jedynie czego nie była pewna to sposób, jakim autor doprowadzi do takiego, a nie innego końca. To ten sposób był jednym wielki zaskoczeniem.

Nie jestem pewna czy było to sprawione lekkim piórem autora i jego plastycznym językiem, czy niesamowicie skonstruowanym światem i ciekawą fabułą, jednak przyznam szczerze, że Akademia Dobra i Zła była bardzo pasjonującą lekturą na miarę baśni Andersena. I nawet przewidywalność nie odebrała mi przyjemności z poznawania historii Agaty i Sofii.
Kiedyś, w jakieś recenzji przeczytałam, że powieść ta jest przeznaczona osób w wieku 14 lat i nie mogę się z tym nie zgodzić. Niemniej jednak jestem pewna, że starsi czytelnicy także znajdą tutaj coś dla siebie, choćby historię, która jest przepełniona magią i mogłaby stanąć na równi z takimi baśniami jak Kopciuszek czy Jaś i Małgosia, które są znane i uwielbiane przez miliony ludzi na całym świecie. I mogłabym jeszcze wiele dobrego napisać o tej powieści, jednak nie chcę wam zbyt wiele zdradzać. Przeczytajcie i sami poznajcie baśniowy świat Akademii.

Autor: Soman Chainani
Tytuł oryginalny: The School for Good and Evil
Tytuł polski: Akademia Dobra i Zła
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczorowska
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 18 marca 2015
Moja ocena: 8/10


PS. Przepraszam, że moja opinia wyszła taka długa, jednak pisałam i pisałam, a jak się potem okazało nie mogłam prawie nic wyrzucić, ponieważ wszystko wydawało mi się bardzo ważne. Jeżeli przeszkadza wam taka długa forma, to napiszcie mi, a ja postaram się bardziej okrajać swoje teksty :)
Czytaj dalej »

LITERACKIE MIASTECZKO TAG

W tym nawale stosików, podsumowań i zapowiedzi, przychodzę do Was z niesamowitym tagiem, do którego nominowała mnie Ola z bloga Niczym Szeherezada - recenzje, za co serdecznie dziękuję :) Tym razem mam okazję stworzyć swoje własne LITERACKIE MIASTECZKO!


Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka