Gdy widzę ten sam księżyc... - Eperu ~ Augusta Docher

Ludzie często popełniają błędy. Czasami są one malutkie, czasem ogromne. Jednak tak, jak je popełniamy, tak i potrafimy wybaczać. Ponieważ kochamy. Komuś bliskiemu wybaczymy wszystko. Nie będzie liczyło się dla nas to co wcześniej, ale tu i teraz, bo to właśnie miłość może sprawić, że będziemy przenosić góry. To dzięki miłości nie czujemy tej pustki w sercu. Miłość to rozwiązanie naszych trosk. Czujemy się cudownie, gdy w trudnych momentach możemy wesprzeć się na kimś, a w szczęśliwych chwilach podzielić naszą radość na dwoje. Jest tylko jeden problem... gdy kogoś kochamy, musimy mu ufać, a trudno jest zaufać, gdy w przeszłości zostaliśmy oszukani.

Anna od wielu lat mieszka w Anglii wraz ze swoją przyjaciółką Wiką i ich mamami. Ma duszę artysty, uwielbia rysować i z tym wiąże swoją przyszłość. Z okazji ukończenia szkoły, mamy Wiktorii i Anny postanowiły zabrać nastolatki do Francji. Wkrótce okazuje się, iż w czasie ich pobytu w obcym kraju, w miasteczku, niedaleko miejsca, gdzie się zatrzymają, odbędzie się festiwal filmowy, na którym pojawi się pewien sławy aktor – Leo Black, w którym przyjaciółka Anny jawnie się podkochuje. Wiktoria wymusza na „przybranej siostrze” wspólną podróż po autografy, jednak zdarzenia, mające miejsce na festiwalu, przybierają niespodziewany obrót. Leo Black zauważa nastolatki, a Annie proponuje spotkanie. Zgadzając się na nie, dziewiętnastolatka nie wie, że od teraz jej życie już nigdy nie będzie takie samo.

Bogactwo, nowe kontrakty i miliony zakochanych w nim fanek. Tak wygląda świat Leo. I zawsze jest taki sam. Po śmierci nie jest mu dane odpoczywać w spokoju, ponieważ jest Wędrowcem. Kończąc jedno życie, zaczyna nowe. Najgorsze jest to, że nikt nie może poznać jego sekretu, a trudno mieć tajemnicę, gdy paparazzi śledzą twój każdy krok. Jednak on daje radę. Nie wyjawił swojego sekretu nikomu... do czasu, aż przez zagmatwane uczucia powiedział wszystko Annie. Czy mimo tylu różnic ich związek przetrwa? Jak Anna poradzi sobie z tym, czego się dowie? Jakie jeszcze przeszkody los postawi na drodze zakochanych? Czy będzie to miłość na zawsze?

Anna jest całkowitym przeciwieństwem schematycznych bohaterek. Spokojna, acz z charakterkiem. Kiedy chce, potrafi postawić na swoim. Interesująca i nie uległa, a także otwarta, emocjonalna i ufna. Podobała mi się taka kreacja głównej bohaterki. Nie wydawała się ona ani sztuczna, ani pusta. Podobne odczucia miałam co do Leo i pozostałych postaci powieści Augusty Docher. Nikt z nich nie był idealny, każdy miał zarówno pozytywne, jak i negatywne cechy, co pozwalało na powstanie więzi emocjonalnej pomiędzy czytelnikiem, a postaciami.

Fabuła była ciekawa i oryginalna, choć opierała się głównie na zauroczeniu Anny i Leo. Podobało mi się to, jak autorka w subtelny sposób przedstawiła ten związek. Nie było to w żadnym wypadku nudne, ponieważ, tak jak w rzeczywistości, tak i w powieści bohaterzy musieli pokonać wiele przeciwności, by być razem. Owinęli się we własne kłamstwa, z których trudno było im się wydostać, a jednak ciągle dążyli do tego, by ich miłość była wieczna. Zasmuciło mnie jedynie to, iż wątek Wędrowców był niby wątkiem głównym, a jednak ciągle na uboczu. Był tłem dla innych wydarzeń, dziejących się w książce. Informacje jakie dostałam na temat ludzi odradzających się w innych wcieleniach były znikome, jednak po zakończeniu jestem całkowicie pewna, że autorka rozwinie to w drugim tomie.

Styl Augusty Docher całkowicie mnie oczarował. Nie doszukałam się tu żadnych błędów stylistycznych ani logicznych, za to język, jakim pisana jest powieść, był lekki i przystępny. Były takie chwile, gdy śmiała się przez łzy. Nie było możliwości, bym nie zakochała się w pierwszym tomie Wędrowców.

Nie mam pojęcia kiedy dałam pochłonąć się Eperu. Pierwszych kilka stron czytałam z pewną rezerwą, pierwsze dialogi wydały mi się sztuczne, jednak w pewnym momencie wszystko się zmieniło. Historia Anny wciągnęła mnie bez reszty. Zaczęłam zastanawiać się, co będzie dalej, czy los będzie łaskawy dla tak pięknej miłości, czy miłość przełamie wszystkie bariery, dzielące Annę i Leo? I kim w ogóle są ci Wędrowcy? Nie mogłam oderwać się od książki. W końcu skończyło się na tym, że w nocy z niedzieli na poniedziałek czytałam do 4 nad ranem, a potem, gdy wstałam po 6, nie mogłam się powstrzymać i z powrotem zagłębiłam w historię stworzoną przez Augustę Docher. To nic, że byłam niewyspana, miałam wory pod oczami i prawie spóźniłam się na autobus szkolny. Najważniejsze było to, że poznałam część tajemnic Wędrowców.

Ten niesamowity debiut (podkreślam DEBIUT) pozostanie w moich wspomnieniach na długo. Pokochałam historię Anny, nad którą uroniłam nie jedną łzę. Jest to literatura młodzieżowa, jednak jestem pewna, że nie jedna osoba dorosła znajdzie w powieści coś dla siebie. 
Zakończenie chyba powstało jedynie po to, by torturować czytelnika. Czuję po nim wielki niedosyt i z niecierpliwością czekam na kontynuację EperuHabbatum. Jestem bardzo ciekawa jak rozwiną się losy Anny, a także innych postaci, m.in. Wiki, która zauroczyła mnie swoją energią oraz charyzmą. Polecam tą powieść z całego serca wszystkim, którzy wierzą w prawdziwą miłość, a także poszukują czegoś nietuzinkowego i ciekawego. Eperu okazało się perełką w mojej kolekcji. Mam nadzieje, iż drugi tom będzie jeszcze lepszy od pierwszego, a autorka pokaże swoje możliwości w pełnej krasie, bo coś czuję, że to, co tu dostaliśmy nie było wszystkim, na co stać polską debiutantkę.

Autor: Augusta Docher
Tytuł: Eperu
Wydawnictwo: BIS


Data wydania: 16 lipca 2015

Za możliwość przeczytania Eperu dziękuję serdecznie autorce - Auguście Docher.

 W serii Wędrowcy:
Eperu | Habbatum
Czytaj dalej »

[Z głową w chmurach] Ulotność postaci...

Są takie postaci, które zostają w naszej pamięci i sercu na zawsze. Wczoraj, czytając pewną powieść przypomniała mi się Anna Smith - bohaterka debiutu literackiego Patrycji Gryciuk. Jej historię pamiętam doskonale: miłość, zdrada, intrygi i śmierć, splatające się w jedną niesamowicie poruszającą opowieść, a także Lorcan i Siergiej, idealni, a jednak ze skazą. Chwilę potem zaczęłam zastanawiać się nad innymi bohaterami czytanych przeze mnie powieści. Dlaczego część z nich pamiętamy doskonale, a innych tylko jako niewyraźne cienie, o ile w ogóle ich imiona cokolwiek znaczą w naszych umysłach?

Czytaj dalej »

To nie był wybór, tylko konieczność - Powód by oddychać ~ Rebecca Donovan

Często oceniamy rzeczy na podstawie pozorów. Myślimy, że jeśli coś wygląda pięknie, to takie jest naprawdę. Czasami nie chcemy zwracać na coś uwagi, przymykając oko na różne sprawy. Nie myślimy wtedy jaką krzywdę możemy wyrządzić komuś innemu.

Kim jest Emma? Jeśli zadalibyście to pytanie osobom z jej szkoły otrzymalibyście zapewne różne odpowiedzi: kujonką, nieśmiałą dziewczyną czy wybitną sportsmenką, jednak nikt, oprócz jej najlepszej przyjaciółki Sary, nie potrafi przebić się przez mur, którym się otoczyła.
Nastolatka do perfekcji opanowała bycie niewidzialną do, mimo iż wyróżnia się wiedzą i sprawnością fizyczną, a jej najlepszą przyjaciółką jest najpopularniejsza dziewczyna w szkole. Nikt nie domyśla się prawdy: dlaczego nie chodzi na żadne imprezy, dlaczego nie dopuszcza nikogo bliżej. Nikt nie spodziewa się tego, co kryje się pod rękawami długich bluzek.

Gdy w miasteczku pojawia się Evan, życie nastolatki wywraca się o 180 stopni. Chłopak z każdym dniem jest bliżej, bliżej jej samej i sekretu, który desperacko ukrywa. Emma nie wie, jak się przed nim bronić, jak bronić się przed miłością.

Powód by oddychać to opowieść o miłości, dodającej skrzydeł i bólu, który je podcina. W powieści wszystko to łączy się w jedną historię o dziewczynie chcącej żyć pełnią życia, a jednocześnie bojącej się tego. Autorka porusza tu tak trudny i drażliwy temat jakim jest przemoc domowa, a także w szczegółowy sposób opisuje życie i tok myślenia ofiary. Książki nie można nazwać łatwą lekturą dla nastolatek. Tutaj szczęście przeplata się z ogromnym bólem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Powód by oddychać pokazuje, że tak naprawdę często jesteśmy obojętni na krzywdy innych i nie zwracamy na nie uwagi, choćby coś działo się tuż obok nas.

Kreacja bohaterów w książce Rebecci Donovan jest niesamowita. Stworzone przez autorkę postaci "żyją", zniechęcają nas do siebie lub powodują, że chcemy poznać je bliżej. Niektóre nienawidzimy, część lubimy, z nielicznymi możemy się utożsamić. Każdy z bohaterów jest unikalny. Nawet osoba, którą szczerze nienawidziłam wzbudziła we mnie pewną ciekawość.
Główna bohaterka zmienia się na naszych oczach. Z nieśmiałej, niepewnej siebie i przestraszonej dziewczyny staje się odważną, otwartą na nowe przygody i szukającą szczęścia młodą kobietą, choć jej odwaga często znika, gdy z powrotem znajduje się w zaciszu domu, gdzie nie wie, czego ma się spodziewać.

Dzięki plastycznemu językowi autorki i ciekawym opisom, podczas czytania książki, nie nudziłam się, mimo wolnego tępa rozwoju wydarzeń. Co więcej podobało mi się, że historia opisana była w bardzo subtelny i szczegółowy sposób, dzięki czemu mogliśmy całkowicie wniknąć w życie bohaterów.

Powód by oddychać jest książką, przy której śmiałam się i płakałam. Momenty euforii przeplatały się z chwilami bólu i cierpienia. Kiedyś myślałam, że nie da się stworzyć takiego połączenia. Myliłam się. Wszystko jest możliwe.

Jedynym minusem książki są luźne nawiązania do dobrze znanych nam schematów z powieści młodzieżowych. Przykładem jest cicha i chcąca się zapaść pod ziemię główna bohaterka, a także jej żywiołowa i popularna przyjaciółka. Jednak o ile w większości powieści nie lubię schematyczności, tak w tej te kilka szczególików mi nie przeszkadzało, ponieważ bardziej skupiłam się na całości, która nie miałaby sensu bez tego właśnie powielenia.

Podsumowując, Powód by oddychać jest naprawdę niesamowitą powieścią. Ciekawa, a jednocześnie przyprawiająca o dreszcze fabuła w połączeniu z dobrze wykreowanymi postaciami i plastycznym językiem autorki tworzą cudowne połączenie. Historia Emmy była piękna i okropna jednocześnie. Oczarowała i wstrząsnęła, sprawiła, że inaczej spojrzałam na otaczających minie ludzi. Jednak mimo wszystko jest to opowieść o nadziei przeplatającej się ze strachem, i miłości, która staje się jedynym powodem by oddychać.

Autor: Rebecca Donovan
Tytuł oryginalny: Reason to Breathe
Tytuł polski: Powód by oddychać
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 24 września 2014
Tłumaczenie: Ernest Kacperski
Moja ocena: 8/10

Za możliwość poznania wstrząsającej, a jednocześnie pełnej nadziei historii Emmy, dziękuję serdecznie wydawnictwu Feeria Young.

W serii Oddechy:
Powód by oddychać | Oddychając z trudem | Biorąc oddech
Czytaj dalej »

Top 7: Magiczne krainy, w których mogłabym zamieszkać

Przepraszam was, że od praktycznie tygodnia nic nie pisałam, lecz miałam strasznego lenia. Nie chciało mi się pisać, ani nawet czytać. Na szczęście już mi prawie przeszło i mogę przedstawić wam 7 literackich krain (i miejsc) w których mogłabym zamieszkać :) Zapraszam.


Czytaj dalej »

Mali także mogą być wielcy, czyli Chowańce. Gwiazdy przeznaczenia ~ Adam Jay Epstein i Andrew Jacobson

Każdy z nas pragnie mieć przyjaciela, powiernika swych sekretów, kogoś, komu może bezgranicznie zaufać. Jedni szukają go wśród ludzi, inni próbują znaleźć bratnią duszę w malutkich zwierzątkach towarzyszących człowiekowi od tysiącleci. Chowańce to pomocnicy magów, a jednocześnie ich najbliżsi przyjaciele. Gdy czarodziej staje w obliczu niebezpieczeństwa, chowaniec jest zawsze u jego boku. Żaden z nich nie potrafiłby przetrwać, gdyby drugiego nie było tuż obok... 

Aldwyn to zwykły dachowiec, i to przez duże „Z”. Każdego dnia walczy o przetrwanie na ulicach Bridgetower. Jego wrodzony spryt i wypracowany przez wiele lat praktyki refleks są bardzo pomocnymi cechami w zdobyciu pożywienia. Gdy przez pomyłkę zostaje uznany za chowańca zaczyna się nowy etap w jego życiu. Świat magii i niesamowitych stworzeń wydaje mu się cudowny. Nie musi się martwić o dach nad głową, a gdy tylko poprosi dostaje jedzenie, jednak początkowa bajka szybko zmienia się w koszmar. By ratować swych przyjaciół, trójka chowańców musi sprostać wielu wyzwaniom. Przyszłość Bezkresji zależy od kota, ptaka i żaby.

Bezkresja jest krainą pełną magii i sekretów, w której w towarzystwie ludzi mieszkają czarodzieje wraz ze swymi chowańcami. Aldwyn jest chowańcem Jacka – młodego adepta magii, z którym połączeni są szczególną więzią. Kot musi się kryć z brakiem swego talentu, by pozostać przy chłopcu, by dalej żyć jak w bajce. Jednak los zaplanował mu inną przyszłość. Jack, Dalton i Marianne zostają porwani, a siedmiogłowa hydra, mordercze pijawki czy skalne trolle to tylko nieliczne z przeszkód stojących na drodze ku ich wolności. 


Gwiazdy przeznaczenia jest powieścią, jakich zdecydowanie zbyt mało pojawia się na rynku wydawniczym. Tutaj nie spotkacie zawiłych historii miłosnych, ani pustych i bezbarwnych bohaterów. Postaci książki są ciekawe i wyraziste, a jednocześnie niewinne... jak zwierzęta. W powieści głównej roli nie grają psychicznie rozchwiane nastolatki, zakochujące się na amen i przeżywające miłość od pierwszego wejrzenia, ale istotki, które mają swój własny światopogląd, które miały być jedynie cieniem swych panów, a zamiast tego zostały wystawione na wielką próbę. Takiej książki nie znajdziecie nigdzie indziej. To prawda, jest skierowana do młodszych czytelników, o czym może świadczyć większa czcionka czy prosty język, jednak każdy, czy to mały, czy to duży, znajdzie w niej coś dla siebie.

W wizji świata przedstawionej przez A. J. Epsteina i A. Jacobsona wszystko jest proste, dobre lub złe, jednak zło może przybierać różne kształty, o czym bohaterzy powieści zdążyli się nie raz przekonać. Pasuje tutaj jeden cytat z innej książki, który w malutkim stopniu oddaje filozofię Gwiazd przeznaczenia: "Zło nigdy się nie zmienia. Zmieniają się jedynie środki, którymi się posługuje"*.

Wielki ukłon składam także w stronę grafików. Okładka z błyszczącymi elementami jest po prostu nieziemska, a dzięki mapie Bezkresji według Czaropisa mogłam na bieżąco śledzić trasę wędrówki moich ukochanych chowańców. Rysunki, a raczej szkice jakie znajdziemy w środku dodały książce baśniowego klimatu i przypominały o wszystkich cudownych książeczkach, jakie dostawałam od mamy, gdy byłam malutka.

Jedyny minus powieści to przewidywalna fabuła, a raczej niektóre wątki. Już w połowie książki znałam rozwiązanie kilku z nich, jednak sam fakt, że jest to powieść skierowana do młodszych czytelników powinien dać nam do myślenia. Nie czepiam się zbytnio przewidywalności, ponieważ wiem, że ktoś młodszy nie wpadłby na takie rozwiązanie.

Chowańce przypominają mi troszkę bajki Ignacego Krasickiego, lecz w nieco bardziej rozbudowanej i fantastycznej wersji. Jest to powieść lekka, ale nieznacznym stopniu poruszająca trudne tematy, takie jak przyjaźń, zawiść czy skomplikowane relacje rodzinne.
Gwiazdy przeznaczenia to historia dla osób, które wierzą w magię. Któż z nas nie czekał w wigilię do północy, by porozmawiać ze swoim zwierzątkiem, któż w dzieciństwie nie próbował porozmawiać z futrzastym pupilem? Ta książka sama w sobie posiada magię, prowadzi nas do niesamowitej krainy, która jest spełnieniem wszystkich dziecięcych marzeń. Przygody Skylar, Gilberta i Aldwina przenoszą nas w świat baśni i magicznych istot. Dzięki swej prostocie, Chowańce są doskonałą lekturą dla młodszych, a poprzez ciekawie wykreowany świat i niebanalną historię także starsi czytelnicy znajdą coś dla siebie. Powieść urzekła mnie już po przeczytaniu pierwszego rozdziału i mam nadzieję, że z wami także tak będzie. 

Autor: Adam Jay Epstein, Andrew Jacobson
Tytuł oryginalny: The Familiars
Tytuł polski: Chowańce. Gwiazdy przeznaczenia
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 8 kwietnia 2015
Tłumaczenie: Ewa Wiąckowska
Moja ocena: 9/10

Z możliwość poznania niesamowitej historii chowańców dziękuję serdecznie Wydawnictwu IUVI.

W serii Chowańce:
Gwiazdy przeznaczenia | Tajemnice korony

*cytat z powieści Doktor Illuminatus
Czytaj dalej »

Moja książkowa jesień

Są takie książki, które zachwycają nas niezależnie od tego ile razy je czytaliśmy, które za każdym razem ukazują nam coś nowego, które nie nudzą, ale wciągają nas w niesamowity świat wykreowany przez autora.
Konkurs organizowany przez wydawnictwo Feeria w ramach #jesienzfeeria jest dla mnie doskonałą okazją do pokazania Wam powieści czytanych przeze mnie co roku, a w tym idealnych na długie, jesienne wieczory.

Czytaj dalej »

Pozory mogą mylić, czyli Malajski Excalibur ~ Daniel Nogal

Kłamstwa i intrygi kryją się za każdym rogiem. W Kuala Lumpur nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać.

Owain Llewelyn jest specjalistą od zdobywania trudno dostępnych informacji. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie znalezienia haka na Razaliego – jednego z najbardziej wpływowych polityków Malezji. Jednak by wypełnić zadanie Owain musi pomóc Razaliemu odnaleźć legendarny miecz – Taming Sari, malajski odpowiednik Excalibura. Polityk obiecał, że zagra na zasadach zleceniodawcy Owaina, jeśli miecz będzie w jego posiadaniu. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, gdyż w grze są także inni gracze: chiński i kuwejcki wywiad, nigeryjskie oraz hinduskie gangi, a także tajne stowarzyszenie. To już nie kolejne, nudne zadanie, ale walka, walka o życie i przyszłość wszystkich mieszkańców Ziemi.

Wizja przyszłości w powieści Daniela Nogala jest dość niecodzienna. Europa i USA upadają, a tej sytuacji do władzy dochodzą inne imperia. Główny bohater znajduje się w samym centrum nowego porządku. To pośrednio od niego zależy jaki ten porządek będzie, jednak na początku nie zdaje sobie z tego sprawy. Dopiero wraz z rozwojem wielu wydarzeń orientuje się, że tak naprawdę on jest osobą od której zależy przyszłość całego świata. Na początku wszystko wydaje się jasne i klarowne, jednak nie dajcie się zwieść pozorom. Wszystko w tej książce ma drugie dno, a każdy może oszukać każdego.

Bohaterowie powieści są bardzo ciekawi, kontrastujący ze sobą, a jednocześnie z istniejącą między nimi, niemal niezauważalną siecią powiązań. Jedynie chwilami miałam wrażenie, że niektóre postaci były przerysowane, wręcz banalne, jednak jak szybko to wrażenie się pojawiało, tak i w mgnieniu oka znikało. Szczególnie podobał mi się główny bohater: nie był przystojniakiem, lecz chuderlawym facetem z krzywymi zębami. Autor odbiegł od wszystkich schematów i stworzył coś innego, ale na pewno nie gorszego.

Tak naprawdę wcześniej nie interesowałam się krajami wschodu. Europa, Ameryka, Afryka: historią tych konkretnie kontynentów byłam zafascynowana. W książce Daniela Nogala znalazłam coś niesamowitego, przeszłość, którą chcę poznać, dowiedzieć się czegoś więcej. Lektura powieści zapewniła mnie, że Malezja jest krajem wartym zainteresowania. Daniel Nogal pokazuje nam jaką kulturę posiada ten kraj, jak daleko sięgają jej korzenie. W tekst wpleciona została także legenda o dwóch braciach i niesamowitym mieczu, pozwalająca nam poznać choć odrobinę dziedzictwo kulturowe tego kraju.

W Malajskim Excaliburze znajdziemy także luźne nawiązania do legend arturiańskich (jednak nie ma ich zbyt wiele), w końcu, jak wcześniej wspomniałam, Taming Sari to odpowiednik Excalibura. Spodziewałam się czegoś w stylu okrągłego stołu, walki dobra ze złem i odpowiednika Merlina (choć tym jednak może być pewien szamana voodoo), finalnie zaś dostałam walkę polityków o „stołki”.

Czasem książki nie można zaklasyfikować do jednego gatunku, i tak jest w tym przypadku. Malajski Excalibur to połączenie fantastyki, sensacji, thrillera i science fiction. Akcja jest dynamiczna i nie zawala czytelnika niepotrzebnymi informacjami. Została zastosowana tu zasada „Jeżeli coś zostaje pokazane, to będzie wykorzystane.”, czyli wszystko ma swój związek przyczynowo-skutkowy, tak jak w słynnym sformułowaniu Czechowa: „Jeżeli w pierwszym akcie strzelba wisi na ścianie, w drugim lub trzecim ktoś musi koniecznie z niej wystrzelić. Inaczej strzelba nie powinna się tam znajdować”.
Książkę czyta się stosunkowo szybko, co na pewno jest dużym plusem. Nie spotykamy tu porównań homeryckich, które tylko zwalniałby dynamiczność akcji.

Malajski Excalibur warto przeczytać choćby dla poznania samej kultury Malezji. Znajdziemy tu także ciekawych, choć czasami nieco przerysowanych bohaterów. Idealne połączenie kilku gatunków, a także przystępny język, jakim napisana jest książka sprawia, że powieść czyta się szybko i z przyjemnością. Poszukiwania tajemniczego miecza, zabójstwo kapłana, kobieta stająca w obronie mężczyzny to tylko nieliczne sytuacje z jakimi spotkamy się podczas lektury powieści. Na pewno jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów dobrej przygody, a także ekscytującej walki, bo uwierzcie, że tego tu nie zabraknie.

Autor: Daniel Nogal
Tytuł: Malajski Excalibur
Wydawnictwo: Genius Creations
Data wydania: 10 lutego 2015
Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Genius Creations.

* Za pomoc w redakcji i korekcie tekstu dziękuję serdecznie Dawidowi
Czytaj dalej »

#4 Minuty do premiery!

Witajcie!
Nie mam dla was na razie żadnej recenzji, szkolne życie mnie pochłonęło, jednak muszę dodać wrześniowe zapowiedzi... w końcu tyle cudowności pojawi się w tym miesiącu! ♥

Czytaj dalej »

Wyniki konkursu!

Nadszedł ten moment, gdy ogłoszę zwycięzców pierwszego konkursu z bloga Chwile rozkoszy :)


Jeżeli komuś bardzo się śpieszy i nie może usiedzieć i obejrzeć filmiku, to...

Powieść Piękność w błękicie wygrywa...
Niczym Szeherezada - recenzje 
(przepraszam za ten błąd na karteczce w filmiku... przez literówkę nie mogłam wymówić nazwy)

Tom Książki wybrane otrzymuje...
Paulina a

Gratuluję i czekam 5 dni na wasze adresy! ☺
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka