Strata to nie tylko wiedza o śmierci, czyli Skazani ~ Alice Hill [Book Tour] /recenzja/

Uwielbiam debiuty literackie, a zwłaszcza naszych rodzimych autorów. Lubię poznawać nowe światy, pasjonujące historie i ciekawych bohaterów. Mimo, że większość debiutantów ma jeszcze długą drogę przed sobą, by stać się drugą Rowling czy kolejnym Tolkienem, to znajdą się także tacy, którzy już od samego początku piszą perełki, powieści, które zachwycają niesamowicie wykreowanym światem czy barwnymi postaciami, i myślę, że taką perełką jest pierwsza książka blogerki i recenzentki książkowej - Alice Hill.

Gdy po powrocie ze szkoły Thilli odkrywa ciało swej matki, jej życie rozpada się na kawałeczki. Wraz z ojcem przeprowadza się do innego miasta, próbuje zacząć od nowa, jednak nie jest to takie proste. Rzeczy nierzeczywiste zaczynają dziać się wokół niej. Do tego Adan i Asmund. Kim oni naprawdę są? Jaką tajemnicę kryje przeszłość? Czy Thilli poradzi sobie z dramatycznymi wydarzeniami, jakie dzieją się wokół?

Akcja całej powieści krąży wokół miłości, sekretów przeszłości, snów i jawy, młodzieńczej naiwności, a także, tak popularnego ostatnimi czasy, trójkąta miłosnego. Mogłoby to być irytujące, gdyby nie brak doświadczenia głównej bohaterki w sprawach damsko - męskich. Coś, co powinno być nudne i denerwujące okazało się być ciekawe i zabawne. Autorka w bardzo lekki sposób podeszła do sytuacji miłosnej w której znalazła się Thilli i często z powieści fantasy robiła istną groteskę. Zmieniło się to w drugiej połowie książki. Humor stał się bardziej stonowany. O ile Thilli wcześniej była opanowana, zaplątana w uczucia, które uderzyły ją niczym grom z jasnego nieba, tak teraz wszystko posypało się, stało się jeszcze bardziej zagmatwane, mur, który nie dopuszczał do niej nikogo zaczął się sypać, a sytuacja wokół niej stała po prostu surrealistyczna.

Czytając Skazanych możemy spotkać wiele ciekawie wykreowanych, ale i realistycznych postaci. Uwagę zwracają nie tylko bohaterzy pierwszoplanowi, ale i osoby mało znaczące, które pojawiły się na stronach książki jedynie kilka razy, a mimo wszystko wyróżniają się z tłumu. Przykładem są Wes, Diana czy doktor Fritz. O ile jeszcze tego ostatniego można uznać za postać dość istotną w historii Thilli, to dwie pozostałe nie za bardzo, jednak mimo wszystko pamiętam je doskonale. 

Narracja książki prowadzona jest z kilku punktów widzenia: głównie Thilli, Adana i Asmunda. Czasami pojawiały się krótkie fragmenty, gdzie mogliśmy poznać daną sytuację z punktu widzenia mamy czy taty Thilli, a także było kilka stron przez które weszliśmy w umysł Davea. Myślę, że był to ciekawy pomysł,
ponieważ nie byliśmy przywiązani do jednej postaci, a mogliśmy poznać myśli i uczucia innych bohaterów.
W tekst wplatane były także scenki inspirowane mitologią. Były one dość często przerywnikami w najbardziej ekscytujących momentach powieści. Strasznie to irytowało, mimo że wszystko napisane było ciekawie.

Tajemnica spowija całą fabułę. Wszystko otaczała niemożliwie gęsta mgła, która z biegiem czasu powoli zaczynała opadać. Czytając Skazanych nie byłam pewna co wydarzy się na kolejnej stronie. Wszystko w tej książce było bardzo zaplątane, jednak mi to nie przeszkadzało. Podobał mi się sposób w jaki napisana była powieść. Plastyczny język, w połączeniu z tajemnicą otulającą całą historię Thilli sprawił, że Skazanych czytało się szybko, ale i z ogromną przyjemnością.

Alice Hill sprawiła, że moje serce wzniosło się ku niebu, po czym z ogromną brutalnością zrzuciła je w przepaść. Chyba tylko tak mogę opisać uczucia towarzyszące lekturze Skazanych. Czułam radość i smutek, sympatię i niechęć, podziw i zdziwienie. Istna gama emocji, której nie mogłam opanować.

Podsumowując, Skazani to książka, którą naprawdę warto przeczytać. Lekkie pióro autorki  w połączeniu z ciekawie wykreowanymi postaciami i nieziemską historią sprawia, że powieść czyta się szybko, ale i z wielką przyjemnością. Polecam tę książkę wszystkim fanom fantasy, zagmatwanych historii miłosnych, a także osobom które lubią książki pełne emocji przejmujących kontrolę nad czytelnikiem.


Autor: Alice Hill
Tytuł: Skazani
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: czerwiec 2015
Moja ocena: 9/10

No i na koniec króciutka informacja, że ta książka, podobnie jak Po moim trupie, pochodzi z Book Tour, tym razem organizowanego przez Izę z bloga Isabel Czyta :) A teraz wysyłam Skazanych dalej. Kolejny tekst o powieści, już w najbliższym czasie, znajdziecie u Pauliny z Tiggerss czyta.
Czytaj dalej »

Liebster Blog Award ♥

Cześć!
Dziś mam dla was moje odpowiedzi na nominację do LBA, za którą serdecznie dziękuję Magii Słowa. Jeszcze tylko definicja, dla osób, które nie wiedzą co to jest Liebster Blog Award: „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Obowiązkiem jest też wklejenie znaku LBA do wpisu.”... i zaczynamy :)

Czytaj dalej »

[BOOK TOUR] Po moim trupie ~ Magdalena Owczarek /recenzja/

Po moim trupie jest debiutem literackim pewnej wrocławianki. Magdalena Owczarek napisała książkę w ramach akcji „National Novel Writing Month”, polegającej na napisaniu powieści w miesiąc. Połączenie tak krótkiego okresu pisania z tematyką zombi zapewniło mnie, że koniecznie muszę przeczytać tę pozycję.

Karolina to zwyczajna dwudziestopięciolatka z Wrocławia, jednak gdy nadchodzi czas apokalipsy zombie nie ucieka ona na zachód tak, jak praktycznie całe miasto, a barykaduje się w domu. W końcu zmuszona jest wyjść na zewnątrz po zapasy. Miała być to wycieczka na góra pięć minut, tam i z powrotem, jednak zajęło jej to troszkę więcej czasu. Niespodziewane spotkanie sprawia, że kobieta nie wraca do bezpiecznego mieszkania po babci, a wyrusza na wojnę, wojnę z zombi.

Główna bohaterka nie ma w sobie niczego niezwykłego. Jest osobą odważną, z niecodziennym poczuciem humoru, i właśnie dlatego ta historia nie jest nudną i schematyczną opowieścią o walce z żywymi trupami, a pasjonującą i wciągającą powieścią z ogromną dawką czarnego humoru. Mimo, że na początku Karolina zachowuje się jak nastolatka, a jej sarkastyczne uwagi są nieco irytujące, to z biegiem czasu wszystko staje
się ciekawsze i bardziej rzeczywiste.

W całej powieści mamy jedną główną bohaterkę, kilku bohaterów drugoplanowych i niewyraźne postaci w tle. Przeszkadzałaby mi tak mała ilość bohaterów, gdyby nie fakt, że większe ich nagromadzenie zabrałoby dynamizm całej akcji. Autorka doskonale wiedziała kiedy zabić jedną postać, a wprowadzić kolejną, choć dobrze by było, gdyby skupiła się bardziej na kreacji innych, ważnych  postaci, a nie tylko Karoliny.

Jak informuje nas okładka: "Po moim trupie" to lekkostrawna, czarna komedia, która z przymrużeniem oka patrzy na bijący rekordy popularności temat zombie. Podpisuję się pod tymi słowami obiema rękoma. Jest tu wszystko co powinno znaleźć się w w takiej powieści: walka z żywymi trupami, ostatnia bezpieczna ostoja dla ludzi, zarażenie poprzez płyny ustrojowe czy sarkastyczne uwagi w najmniej odpowiednich momentach. Połączenie lekkiego pióra autorki z dynamiczną akcją sprawia, że Po moim trupie czyta się szybko, ale i z ciekawością, jednak mimo wszystkich tych zalet ciągle widać, że to debiut i autorka będzie musiała jeszcze troszkę popracować, jeżeli chce zatrząść literackim światem.

Autor: Magdalena Owczarek
Tytuł: Po moim trupie
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: wrzesień 2014
Moja ocena: 7/10

I na sam koniec chciałabym podziękować dziewczynom z boga Recenzen't za zorganizowanie Book Tour'u i tym samym możliwość przeczytania tej książki. Teraz Po moim trupie wędruje do Izy z bloga Kolejny rozdział, tak więc kolejnej recenzji szukajcie u niej :)
Czytaj dalej »

Night School TAG

Witajcie!
Zapewne się domyślacie o czym będzie dzisiejszy post. Postanowiłam stworzyć Tag na podstawie serii Nocna szkoła lub jeśli ktoś woli Wybrani. Nie przedłużając - zapraszam ☺


Czytaj dalej »

W środku dnia nie chcę myśleć o zmierzchu, czyli SHAKIRA. Bose stopy, białe sny


Sprzedała miliony płyt, dała tysiące koncertów, odniosła sukces o jakim wielu tylko marzy, a mimo wszystko pozostała sobą - odważną i pewną siebie kobietą dla której najważniejsza jest rodzina. Nie ma chyba nikogo, kto nie słyszałby o tak charyzmatycznej i ekstrawaganckiej artystce jaką jest Shakira.

Ta niepozorna, jedynie stustronicowa książka ukazuje nam piosenkarkę od innej strony. Możemy poznać jej dzieciństwo, dowiedzieć się kto był jej pierwszą miłością czy przyjrzeć się działalności charytatywnej prowadzonej przez Kolumbijkę. Towarzyszymy jej od narodzin, przez pierwsze kroki stawiane w branży muzycznej, aż do osiągnięcia międzynarodowego sukcesu i odnalezienia prawdziwej miłości.

Biografia ta, to nie lada gratka dla każdego fana Shakiry. Mnóstwo ciekawostek wzbogaconych o interesujące i barwne zdjęcia sprawia, że książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Napisana jest ona w łatwy i przystępny sposób bez jakichkolwiek terminów muzycznych. Nawet dla osoby, która nie miała wcześniej większej styczności z artystką może ona stać się pasjonującą lekturą.


W samym środku publikacji znajdziemy spis nagród jakie otrzymała Shakira. Wymienienie ich wszystkich zajęło autorowi biografii 9 stron, co już samo za siebie mówi o prestiżu piosenkarki. Dodatkowo w tekst, dużą czcionką, wplecione mamy złote myśli Kolumbijki. Dotyczą one wszystkiego co jest dla niej ważne; rodziny, życia prywatnego, a także jej fundacji - Pies Descalzos.

SHAKIRA. Bose stopy, białe sny jest obowiązkową lekturą dla wszystkich fanów artystki. Napisana prostym, acz urzekającym językiem, posiadająca zachwycające zdjęcia z życia Kolumbijki, z niesamowitą, błyszczącą okładką. Biografia oczaruje nawet tych, którzy stronią od twórczości Shakiry.

Autor: Reyes Salvador Roman
Tytuł oryginalnyShakira. Asi es su vida
Tytuł polski: SHAKIRA. Bose stopy, białe sny
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 4 grudnia 2013
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania tej wyjątkowej biografii serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI.
Czytaj dalej »

KONKURS! Wygraj książki "Dama w błękicie" oraz "Książki wybrane", czyli 4 w 1

Witajcie,
Nie pisałam ostatnio, ponieważ musiałam chwilę odpocząć, oderwać się do wszystkiego, ale już wracam z nową dawką energii, którą mam nadzieję, że będę w stanie przekazać wam w swoich postach. A teraz nie przedłużając zapraszam do pierwszego w historii bloga konkursu! ☺

Czytaj dalej »

Powstańmy! Czerwoni niczym świt, czyli Czerwona Królowa ~ Victoria Aveyard

Czerwień jest kolorem krwi, ale co byście powiedzieli, gdyby srebrny też nim był?

Mare od zawsze żyje w cieniu siostry. Jedyne co potrafi, to kraść. Nie posiada stałej pracy, przez co w swoje osiemnaste urodziny zmuszona jest wstąpić do wojska. Wszystko zmienia się jednej nocy, gdy natyka się na młodzieńca dramatycznie różniącego się od ludzi otaczających ją przez całe życie. Następnego dnia zostaje wezwana na służbę do pałacu, jednak przez przypadek odkrywa przed Srebrnymi i samą sobą coś niesamowitego, zdolność, która może zmienić całą przyszłość nie tylko Srebrnych, ale i Czerwonych. 

Świat Mare nie jest miejscem nam znanym. Ludzie żyją podzieleni na dwie kasty: Czerwonych i Srebrnych. Czerwoni są zwykli, przeciętni, stworzeni by służyć. Srebrni mają nie tylko wielkie majątki, ale i moce, przez co lubią pokazywać Czerwonym ich władzę. Jednak wszystko jest jeszcze bardziej zagmatwane, niż mogłoby się wydawać. Mare jest inna, czerwona i srebrna zarazem. Musi się z tym kryć by przeżyć.

„Czerwona Królowa” to schematyczna książka jakich wiele. Mare jest zwykłą nastolatką o niezwykłych mocach, pragnącą równości dla pobratymców. Oczywiście, jak możecie się domyślić, jest także dwóch chłopaków (jeśli liczyć najlepszego przyjaciela głównej bohaterki to trzech), którzy z pozoru są całkiem inni, a jednak każdy z nich pociąga ją na swój sposób. Jest także pewna osoba, niby dobra, a w duchu marząca o zawładnięciu światem. Do całkowicie szablonowej młodzieżówki brakuje tu tylko pewnej siebie przyjaciółki głównej bohaterki, która stałaby nad nią z szczotką do włosów i kazała ubrać „jak na kobietę przystało”, chociaż i metamorfozy najważniejszej postaci tu nie zabraknie. Powinnam też wspomnieć o wątku buntu, który na początku bagatelizowany przez głowę państwa, z uwagi na to, że Czerwoni są słabsi i nie mają mocy, w końcu staje się poważnym problemem. Moje pierwsze skojarzenie to "Igrzyska śmierci", potem znalazłam jeszcze podobieństwa do kilkunastu znanych młodzieżówek. Jest to po prostu kolejna "książka inspirowana...", jakich wiele, jakby autorka nie miała własnych pomysłów i zapożyczyła jeden wątek z jednej książki, drugi z drugiej.

Z bohaterów nie polubiłam praktycznie nikogo. Nie mogłam się z nimi utożsamić, bo nie wiedziałam jacy naprawdę są. Mamy pojedyncze opisy, z których nie można wywnioskować z kim mamy styczność. Nie
chodzi jedynie o ich wygląd, ale i o cechy. Główna bohaterka była wewnętrznie rozdarta, przez co bardzo irytująca. Ciągle powtarzała, że Srebrni są źli i nie można im ufać, a jednak robiła coś zupełnie odwrotnego. Pozostali także zostali nieciekawie wykreowani, puści i bezbarwni. Były jedynie dwie postaci, które zyskały moją sympatię - Kilorn i Maven. Pierwszy z nich jest najlepszym przyjacielem Mare. Polubiłam go już na samym początku za niesamowite poczucie humoru, a jednocześnie niewinność nietypową dla tak trudnych czasów . Później wykazał się za to wielką lojalnością, co mnie utwierdziło w tym, że ta postać jest niesamowita. Drugi to młodszy książę, szarmancki i uroczy, a jednocześnie posiadający wiele sekretów.


„Czerwona królowa” jest jednym wielkim rozczarowaniem. Co prawda znalazło się tutaj kilka ciekawych zwrotów akcji, jednak tor, jakim wszystko potoczy się przewidziałam już po kilkunastu pierwszych stronach. Nieciekawi i słabo wykreowani bohaterowie sprawili, że powieść w ogóle do mnie nie trafiła. Jedyne co zasługuje tu na pochwałę, to styl autorki, dzięki któremu szybko przebrnęłam przez tę powieść i nie była ona męczarnią.  

Autor: Victoria Aveyard
Tytuł oryginalny: Red Queen
Tytuł polski: Czerwona Królowa 
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska 
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Data wydania: 18 lutego 2015
Moja ocena: 4/10

Czerwona Królowa | Glass Sword
* za pomoc w redakcji recenzji dziękuję serdecznie Dawidowi
Czytaj dalej »

[Z głową w chmurach] Legalnie czy nie za bardzo?

Cześć! Po dość długiej przerwie powracam z serią postów "Z głową w chmurach". Będę tu poruszała różne tematy istotne w życiu książkoholika. Jakiś czas temu mogliście przeczytać moje rozmyślania na temat fantastyki i tego czy wyszła już z mody, dziś napiszę o e-bookach, tych legalnych i tych nie za bardzo.

źródło zdjęcia
Jeszcze jakiś czas temu były nowością, fenomenem. Teraz to coś normalnego. Jest możliwy lot na Marsa, więc dlaczego nie wydawać książek w wersji elektronicznej? Oczywiście, jak każde nowości, tak i e-booki mają zarówno swoich zwolenników, którzy zaraz po pojawieniu się książek w wersji elektronicznej porzucili tradycyjne, papierowe wersje, jak i przeciwników, czyli osoby, które trwają przy swoich papierowych skarbach. Do których z tych grup należę ja? Do żadnej. Plączę się gdzieś po środku, tak, jak zapewne większość blogerów książkowych. Uwielbiam szelest kartek i ich zapach, jednak czasem, gdy książka nie jest ogólnodostępna, sięgam po e-booka, choć często potem żałuję, że publikacja znajduje się jedynie w czytniku, a nie na półce, obok moich skarbów.

Ale są także inne zalety czytania książek w wersji elektronicznej niż posiadanie mało dostępnej powieści, na przykład niska cena... i tu dochodzimy do głównego tematu postu. Cena detaliczna e-booków jest o wiele niższa od książek w wersji papierowej. Jak te pierwsze kosztują 15 - 25 zł, tak drugie 29 - 39 złotych. Jest różnica, prawda? Na stronach księgarń czy wydawnictw często także można trafić na promocje, gdzie e-booki kupimy za kilka złotych, a nawet groszy. Istnieją też księgarnie internetowe, gdzie e-booki kosztują 0 zł. Kuszące, nieprawdaż? Jednak po co szukać, gdy ludzie mogą pobrać sobie nielegalnie z chomika i nie zmarnować przy tym cennego czasu? A legalna czy nie, w końcu książka jak każda inna. Tylko pomyślcie, że za wydaniem każdej powieści, czy to w wersji elektronicznej, czy papierowej, stoją ludzie, którzy także
źródło zdjecia
liczą na jakiś zarobek. Im więcej osób pobierze publikację nielegalnie, tym mniejsze szanse, że kolejna książka autora zostanie wydana.
A już nie patrząc na zarobek, to co z naszym sumieniem? W końcu pobieranie, jak i publikowanie treści, do których nie mamy praw autorskich, to także zbrodnia. Czy czytając 'nielegalne' książki nie czujemy, że robimy coś źle?

I teraz pewnie część z was spytałaby się: A ty nigdy nie korzystałaś z Chomikuj.pl ? Odpowiedź brzmi tak. Nie ukrywam, że mam tam konto i czasami na nie zaglądam. Kilka razy trafiło się, że pobierałam jakieś fanfiction (prosto od autor-ki/-ek), tak samo było z nieoficjalnymi tłumaczeniami książek, które nie mają ukazać się w Polsce (bądźmy szczerzy w wieku 13 lat nie przeczytam wersji angielskiej), jednak publikacji, które oficjalnie ukazały się w naszym kraju nie pobierałam i nie mam zamiaru nigdy tego robić. Wolę poszperać troszkę dłużej w internecie, poszukać jakiś przecen lub po prostu pójść do biblioteki. Wyjdę na tym lepiej niż pobierając nielegalne książki (tak, screeny też się liczą). Czasem nawet za zapisanie się do newslettera (podajemy swój e-mail, a wydawnictwo/księgarnia wysyła do nas informacje o nowościach) możemy dostać coś ciekawego. Ja sama ostatnio dostałam cztery zbiory opowiadań i jednego audiobooka. Do tego będę na bieżąco z przecenami i ofertami w danej księgarni internetowej. Dwie pieczenie na jednym ogniu. ☺

Tak, wiem, że ten temat poruszało już wiele osób, jednak jak także chciałam żebyście poznali moje zdanie w tej sprawie. A teraz wy napiszcie mi co sądzicie o nielegalnym pobieraniu książek? Czy są sytuacje w których można to zrobić? A tak w ogóle to wolicie papier czy e-book?
Czytaj dalej »

[PRZEDPREMIEROWO] W ten zawód wpisana jest śmierć, czyli Nie ma nieba ~ Jolanta Kosowska

Każdy z nas zastanawia się czasami jaki jest sens życia, dlaczego cierpimy, chorujemy, umieramy? Mamy chwile zwątpienia w Boga, ale także takie, w których ta wiara jest nam potrzebna. Dzięki książce Nie ma nieba możemy poznać bliżej emocje targające lekarzami w chwilach gdy ich pacjent jest na pograniczu życia i śmierci. A w to wszystko wpleciona jest historia miłości, pełna prób i błędów, porównywalna do historii Romea i Julii.

Maciej pracuje w podrzędnym biurze podróży, jednak jego przeszłość skrywa wiele tajemnic. Pojawienie się byłego szefa przywraca bolesne wspomnienia o których były lekarz próbował zapomnieć. Czy
Maciek uniesie się ponad swoje urażone ego i będzie walczył o młodzieńczą, może trochę naiwną, miłość? Dlaczego przestał praktykować medycynę? Czy w jego życiu jest jeszcze miejsce dla Małgorzaty?

Przyznam szczerzę, że zaczynając czytać tę książkę miałam pewne obawy. Dość rzadko sięgam po pozycje w których zmieszane jest wiele różnych gatunków literackich, a po lekturze Niemoralnej gry byłam pewna, że panią Jolantę stać na wszystko. Teraz, gdy skończyłam Nie ma nieba cieszę się jednak, że nie zrezygnowałam z możliwości przeczytania książki. Zapytacie się czego można spodziewać się po powieści, a ja wam odpowiem: WSZYSTKIEGO. Jest to historia obyczajowa z domieszką powieści psychologicznej i thrillera, a także nutką romansu. Po prostu istne misz-masz gatunkowe.


Tylko od nas zależy czy prawdę przyjmiemy za iluzję, czy iluzję za prawdę.

Jeżeli ktoś już wcześniej zapoznał się z twórczością pani Jolanty Kosowskiej to może być pewny, że Nie ma nieba trzyma poziom poprzednich książek. Autorka w cudowny sposób opisuje życie i problemy lekarzy, pełne bólu i wyrzeczeń. W książce Nie ma nieba zdradza nam pewien sekret; pokazuje jak wygląda jej życie jako lekarki, a także prowadzi do miejsc, które sama pokochała. Barwne opisy pobudzają naszą wyobraźnie. Czytając, czujemy jakbyśmy wkradli się w życie głównego bohatera, towarzyszyli mu jako niewidzialny obserwator, śmiejemy się i płaczemy razem z nim.

Interesującą rzeczą jest to, że o ile się orientuję poprzednie książki autorki jedynie zahaczały o medycynę, a wątek pracy lekarzy był tłem dla całej akcji. Tutaj pani Jolanta wstawia czytelnika w sam środek ich życia. Możemy się przekonać jakie emocje targają nimi podczas spotkań z pacjentami, jak bardzo jest to niszczący zawód, jak jeden błąd może zaważyć na przyszłości ich pacjenta. Ludzie często są wściekli na lekarzy, za przekazanie im złej diagnozy, jednak rzadko kiedy myślą jak musi czuć się osoba po drugiej stronie biurka, która mówi, że kolejne ludzkie życie przedwcześnie dobiega końca. Były chwile, gdy łzy same napływały mi do oczu. Wszystkie historie pacjentów opowiedziane w książce były po prostu niesprawiedliwe. Mieli oni przed sobą całą przyszłość. Mieli plany, marzenia. A musieli się poddać chorobie.

Oczywiście nie choroba była głównym wątkiem książki, a miłość Maćka i Małgorzaty, miłość która miała być wieczna, a przez serię pomyłek i niedopowiedzeń skończyła się tak szybko, chociaż może da się coś jeszcze uratować? Może jest jeszcze szansa na happy end?

Sama książka jest podzielona na kilka części, choć nie mogę zdradzić jakie, bo byłby to dość duży spoiler. Jakiś czas przed końcem zdawało mi się, że już nic więcej nie będzie, a kilkanaście ostatnich stron będzie takim jakby podsumowaniem, jednak, jak sama nie raz się przekonałam, pozory mogą mylić. 

Akcja płynie tu umiarkowanym tempem; raz przyspiesza, raz zwalnia. Są chwile grozy i uniesień, smutku i żalu, ale w tej historii znajdziemy także radość, miłość i, tak istotną w trudnych chwilach, nadzieję. Wszystkie emocje są wyważone i nie przytłaczają czytelnika, jednocześnie wywierając na nim ogromne wrażenie.

Jeżeli jest ktoś ciekawy kim tak naprawdę są osoby codziennie walczące o ludzie życie, jeśli chcecie wiedzieć jak naprawdę wyglądają relacje lekarz - pacjent, jak zastanawiacie się co może sprawić nadmiar empatii, a także jej brak, to powinniście przeczytać Nie ma nieba - książkę dzięki której sama zaczęłam zastanawiać się kim tak naprawdę jest mój lekarz.

Autor: Jolanta Kosowska
Tytuł: Nie ma nieba
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 6 sierpnia 2015
Wywiad z autorką: Tutaj
Moja ocena: 9/10

Dziękuję serdecznie pani Jolancie Kosowskiej oraz wydawnictwu Novae Res.za możliwość przeczytania tej książki.
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka