Wydaje ci się, że coś będzie istniało wiecznie, a jutro może się okazać, że już tego nie ma czyli Kwiat Mroku ~ Nora Melling



Są chwile, gdy to, co się wokół dzieje przerasta nas, gdy chcemy zapomnieć, zacząć od nowa. A co jeśli mielibyśmy więcej niż dwa wyjścia, więcej niż życie i śmierć?

No właśnie, śmierć. To słowo krąży za Luisą jak cień. Co powstrzymuje dziewczynę od oddania się w jej objęcia? Obietnica dana Thursenowi. Kim jest ten mroczny chłopak, który tak bardzo chce, by żyła, który łączy się z nią w rozpaczy po śmierci Fabiana, który potrafi złagodzić jej ból?

Historia Luisy ma w sobie wiele melancholii. Co prawda nie jest to przytłaczające, acz miałam łzy w oczach, gdy czytałam o śmierci jej brata czy utracie jeszcze jednej, ważnej dla niej osoby.
Zdarzenia ukazane w Kwiecie mroku były czasami baaardzo przewidywalne. Czytając stronę x wiedziałam już co będzie na stronie y. Na szczęście nie zawsze tak było. Niektóre zwroty akcji zaskoczyły mnie i zrobiły duże wrażenie.

Sam pomysł na historię nie jest oklepany i nudny, choć kojarzy mi się z jedną książką - Drżenie. Tam także, z każdą przemianą, zmiennkoształtny tracił cząstkę siebie, a z biegiem czasu stawał się wilkiem na zawsze. Choć w tym przypadku odbywało się to na nieco innych zasadach.

Gdy zaczynałam Kwiat mroku, pierwszym co rzuciło mi się w oczy były krótkie zdania. Składały się one zazwyczaj z jednego orzeczenia w połączeniu z kilkoma innymi wyrazami. Przez kilkanaście stron strasznie mi to przeszkadzało. Z czasem przyzwyczaiłam się i przestałam na to zwracać uwagę... chociaż chwilami 'budziłam się z transu', patrzyłam na zdania i nie mogłam się skupić na treści książki, zastanawiając się co ja w ogóle czytam.

Co do głównej bohaterki to wywołuje ona we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony ciekawiła mnie, a z drugiej irytowała. W jej zachowaniu odwaga przeplatała się nie tylko z głupotą, ale i dziecinnością. Do tej pory nie jestem pewna co o niej sądzić. Mimo wielu przeżyć, dopiero pod koniec książki zobaczyłam w niej więcej pozytywnych cech. Przez praktycznie całą akcję kłóciła się, snuła po lesie, ale także próbowała ochronić osobę na której najbardziej jej zależało. Więc jak sami widzicie, nie mam pojęcia czy ją lubię czy nie.

I jeszcze okładka, która po prostu jest cudna i oddaje mroczny klimat książki.
Kwiat mroku ma bardzo ciekawą fabułę i nie powiela nudnego wątku miłosnego, pojawiającego się w wielu młodzieżówkach. Można się przy nim odstresować, ale i przeżyć niesamowitą przygodę. Polecam go dla osób, które lubią tematykę zmiennokształtnych w książkach, a także tych zainteresowanych szeroko pojętą fantastyką. Jest to coś może nie oryginalnego, ale innego. Mimo, że wielu wydarzeń można było się domyślić, to sposób ich opisania był bardzo interesujący i wyjątkowy.

Autor: Nora Melling
Tytuł oryginalny: Schattenblüte. Die Verborgenen
Tytuł polski: Kwiat mroku. Zatraceni
Wydawnictwo: MAK Verlag
Data wydania: 19 września 2011
Moja ocena: 7/10

2 komentarze :

  1. Świetny wpis , bardzo podobają się nam takie klimaty zresztą my również dzisiaj wrzuciliśmy coś nowego, czy byłaby możliwość aby dostać twoją opinię na temat naszego wpisu lub całej strony ? Pisz tam, będzie łatwiej :) A tutaj przesyłam link do wpisu :)
    http://blondynkitezgraja.pl/scenki-bialowieskie-kolo-rysunkowe-spotkanie-nr-19/
    Tak pozatym napewno też Ci się spodoba nasza relacja z Pyrkonu :) http://blondynkitezgraja.pl/pyrkon-2015-relacja/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Na blogu już byłam i jest naprawdę cudowny, a zwłaszcza rysunki. Na pewno zajrzę jeszcze nie raz... i oczywiście pozostawię ślad po sobie ;)

      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)

Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka