Miota się tylko między snem a jawą, między pewnością a urojeniem, czyli Urojenie ~ Janusz Koryl

Po raz pierwszy spotykam się z twórczością p. Janusza Koryl, który - jak informuje skrzydełko książki - został okrzyknięty, przez recenzentów, mianem polskiego Stephena Kinga. Wstyd się przyznać, ale nie przeczytałam jeszcze żadnej książki Kinga, więc nie mogę porównać Urojenia z jakąkolwiek inną pozycją, ale mogę za to najzwyczajniej ją ocenić.

Już sam tytuł książki zapowiada nam wciągającą i mroczną historię. Nie byłam pewna czego się spodziewać po Urojeniu, ale podeszłam do tej książki z wielką nadzieją, wysoko stawiając poprzeczkę. 

Podczas mroźnej sylwestrowej nocy dochodzi do brutalnego morderstwa. Młoda kobieta ginie od ciosu nożem. Koszmar zatacza coraz szersze kręgi. Pogoń za nieuchwytnym zabójcą staje się obsesją rzeszowskiego śledczego.
Czy morderca jest rzeczywiście mordercą, a ofiara ofiarą? Gdzie kończy się prawda, a gdzie zaczyna urojenie?*

Wszystko zaczyna się dość niepozornie. Impreza noworoczna, tłumy ludzi w euforii... oraz mroczny mężczyzna pomiędzy świętującymi. Niedługo potem, aspirant Garlicki zostaje wezwany na komendę, by przesłuchać tego właśnie mężczyznę w sprawie morderstwa. 

Nagle doznał wrażenia, że to jakaś gra, której reguły nie są mu znane  
Pierwsze kilka stron czytałam spokojnie i bez większego wkręcania się. Myślałam "Ok, kolejna zagadka z morderstwem, czyli kolejna historia, której zakończenie zgadnę w połowie książki". Jednak właśnie w połowie książki dostrzegłam, że to wcale nie będzie takie proste. 
Pan Janusz po mistrzowsku porozrzucał różne części łamigłówki, co sprawiło, że nie tylko bohater książki, ale ja sama nie mogłam poskładać wszystkiego w całość. Dostałam ogromny miszmasz różnych miejsc, wydarzeń i postaci, które na początku nijak miały się do całej sprawy morderstwa. Dopiero pod sam koniec książki zaczęłam zauważać malutkie niteczki, które łączyły te wszystkie poszlaki w jedną, spójną całość. 

Postacie były interesujące i różnorodne, acz brakował im głębi. Są kryminały w których możesz utożsamić się z głównym bohaterem i są takie gdzie nie czujesz więzi z żadną postacią. Urojenie zdecydowanie zalicza się do tej drugiej grupy. Do tego jedynymi emocjami, jakie towarzyszyły mi podczas czytania była ciekawość (co będzie dalej) i lekka dezorientacja. 

Jeśli miałabym opisać tą książkę w jednym słowie, byłoby to banalnie proste - Urojenie. Wszystko sprowadza się do tego jednego, na pozór nic nie znaczącego słówka. Główny bohater już sam nie jest pewny co jest prawdą, a co fikcją. A może wszystko jest urojeniem? 

Autor: Janusz Koryl
Tytuł: Urojenie
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 20 grudnia 2012
Moja ocena: 7/10

*opis z okładki

1 komentarz :

  1. Już dawno czytałam o tej książce, praktycznie zapomniałam o niej. Nie czytałam jej, więc może dzięki twojemu przypomnieniu sięgnę po nią. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)

Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka