#3 Minuty do premiery! |Czerwiec 2015 cz. I

Garstka ciekawych - moim zdaniem - zapowiedzi na nadchodzący miesiąc. Oj, czerwiec będzie obfitował w wiele wyjątkowych premier książkowych, tak więc spodziewajcie się dość obszernego posta :)
Zapraszam.


• Pustułka ~ Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: 3 czerwca 2015

KRYMINALNY DEBIUT BESTSELLEROWEJ AUTORKI!
Na odciętej od świata rajskiej wyspie rozpoczyna się krwawa wyliczanka. Wśród jedenastu mieszkańców znajduje się morderca…
Członkowie bogatej i szanowanej rodziny Spyropoulosów są w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Gdy niebo nad Wyspą Ptaków zasnuwają ciemne chmury, a na ziemię spadają pierwsze krople deszczu, rozpoczyna się seria morderstw. Każdy dzień obnaża kolejne rodowe sekrety, dotychczas skrzętnie ukrywane za zasłoną kłamstw i niedopowiedzeń. Spyropoulosowie pokażą swoje prawdziwe twarze.
Czy komuś uda się przeżyć i powstrzymać mordercę?  
Czytaj dalej »

TOP 7: Nie ocenia się książek po okładce, ale ja to zrobiłam

Witajcie! Jak wiecie, Top 7 miało pojawiać się regularnie, jednak po całym dniu siedzenia w przychodni nie dałam rady nic napisać. Więc zestawienie książek JEDNORAZOWO ukarze się na blogu w czwartek, a nie środę :) A teraz do tematu...
W skrócie - przedstawię wam teraz zestawienie najlepszych książek które czytałam, a wcześniej (trafnie) oceniłam po okładce.

Czytaj dalej »

Trzeba iść do przodu, a nie patrzeć w przeszłość, czyli Bez przebaczenia ~ Agnieszka Lingas - Łoniewska

Kto sądzi swego bliźniego, może się zawsze pomylić. Kto mu przebacza, nie myli się nigdy. ~ K. H. Waggerl

Życie może wydawać się idealne i czarno-białe, ale do pewnego momentu. W końcu zaczynasz rozumieć, że świat posiada różne barwy, są różni ludzie, różne charaktery, różne sposoby bycia. Rozumiesz, że musisz nauczyć się żyć z innymi, a nie tylko obok nich, nauczyć się zaufać i przebaczać, bo bez tego nigdy nie ruszysz do przodu. 

Jeden dzień zniszczył wszystko. Jedna decyzja kosztowała ją wiele. 

Po śmierci Matki, Paulina musi zamieszkać z despotycznym Ojcem, wypierającym jej się przez całe życie. Jest także macocha i przyrodni brat, który jako jedyny wydaje się cieszyć z pobytu osiemnastolatki w ich domu. Załamana Paulina pogrąża się we własnym, artystycznym świecie. W końcu pojawia się ktoś zdolny uwolnić ją od nocnych mar, ktoś kto wyciąga ją ze świata bólu i rozpaczy - Piotr Sadowski. Ale los postanawia uprzykrzyć im życie, stawiając przed tą dwójką przeszkody praktycznie nie możliwe do pokonania. Tylko dzięki przebaczeniu będą mogli być razem. Jednak jak przebaczyć, gdy nie potrafisz ponownie zaufać?

Gdy poznajemy Paulinę, jest ona typową, zbuntowaną nastolatką, dziewczyną, chcącą za wszelką cenę zrobić na złość Ojcu, który zostawił ją i matkę. W swym sposobie bycia pokazuje to jaka jest naprawdę. Wraz pojawieniem się Piotra, pojawia się także inna, łagodna i delikatna, Paulina, ta skrywana głęboko w środku, która nie miała nigdy wyjść na zewnątrz. Na przestrzeni całej książki widzimy jej drastyczną przemianę. Z niepewnej buntowniczki zmienia się w dorosłą i zdolną do podejmowania poważnych decyzji kobietę. Zmiany te zachodzą po woli, wraz z rozwojem jej znajomości z Piotrem, jednak są wyraźnie widoczne.

Podczas czytania książki, rozpływałam się nad jej narracją. Pani Agnieszka w cudowny sposób stosowała tak zwany headhopping, czyli mówiąc w skrócie przeskakiwanie ze świadomości jednego bohatera do drugiego. W tym przypadku umysły Piotra i Pauliny łączyła niewidzialna nić. Często mam tak, że książki z tym rodzajem narracji wywołują u mnie pewnego rodzaju irytację. W przypadku Bez przebaczenia nie pojawiło się nic takiego, co więcej cieszyłam się, że mogłam poznać wydarzenia nie tylko z punktu widzenia Pauliny, ale i jej wybranka.

Sama fabuła jest ciekawa i nie banalna, a także bardzo subtelna. Możemy znaleźć tu wyrazistych bohaterów i realistyczne sytuacje. Nie było tak, żebym wątpiła w coś i mówiła, że to nie mogłoby się wydarzyć w rzeczywistości, bo... 
Dodatkowo emocje, jakie towarzyszyły czytaniu Bez przebaczenia są nie do opisania. Jest niewielu autorów, którzy wydają (jak ja to nazywam) 'książki pisane emocjami'. Pani Agnieszka Lingas - Łoniewska zalicza się do tej nielicznej grupy pisarzy, których dzieła literackie wywołują w nas burzę emocji. W jednej chwili potrafiłam czuć strach, który zamieniał się w rozbawienie, a w końcu niemy szok. Potrafiłam nienawidzić i ubóstwiać daną postać jednocześnie. To było uczucie, które rzadko mi towarzyszy podczas czytania książki, dlatego twórczość pani Lingas - Łoniewskiej jest dla mnie wyjątkowa, a przeżycia podczas czytania - nie z tej ziemi.

Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Tytuł: Bez przebaczenia
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2014
Wywiad z Autorką: Tutaj
Moja ocena: 9/10 
Czytaj dalej »

Miota się tylko między snem a jawą, między pewnością a urojeniem, czyli Urojenie ~ Janusz Koryl

Po raz pierwszy spotykam się z twórczością p. Janusza Koryl, który - jak informuje skrzydełko książki - został okrzyknięty, przez recenzentów, mianem polskiego Stephena Kinga. Wstyd się przyznać, ale nie przeczytałam jeszcze żadnej książki Kinga, więc nie mogę porównać Urojenia z jakąkolwiek inną pozycją, ale mogę za to najzwyczajniej ją ocenić.

Już sam tytuł książki zapowiada nam wciągającą i mroczną historię. Nie byłam pewna czego się spodziewać po Urojeniu, ale podeszłam do tej książki z wielką nadzieją, wysoko stawiając poprzeczkę. 

Podczas mroźnej sylwestrowej nocy dochodzi do brutalnego morderstwa. Młoda kobieta ginie od ciosu nożem. Koszmar zatacza coraz szersze kręgi. Pogoń za nieuchwytnym zabójcą staje się obsesją rzeszowskiego śledczego.
Czy morderca jest rzeczywiście mordercą, a ofiara ofiarą? Gdzie kończy się prawda, a gdzie zaczyna urojenie?*

Wszystko zaczyna się dość niepozornie. Impreza noworoczna, tłumy ludzi w euforii... oraz mroczny mężczyzna pomiędzy świętującymi. Niedługo potem, aspirant Garlicki zostaje wezwany na komendę, by przesłuchać tego właśnie mężczyznę w sprawie morderstwa. 

Nagle doznał wrażenia, że to jakaś gra, której reguły nie są mu znane  
Pierwsze kilka stron czytałam spokojnie i bez większego wkręcania się. Myślałam "Ok, kolejna zagadka z morderstwem, czyli kolejna historia, której zakończenie zgadnę w połowie książki". Jednak właśnie w połowie książki dostrzegłam, że to wcale nie będzie takie proste. 
Pan Janusz po mistrzowsku porozrzucał różne części łamigłówki, co sprawiło, że nie tylko bohater książki, ale ja sama nie mogłam poskładać wszystkiego w całość. Dostałam ogromny miszmasz różnych miejsc, wydarzeń i postaci, które na początku nijak miały się do całej sprawy morderstwa. Dopiero pod sam koniec książki zaczęłam zauważać malutkie niteczki, które łączyły te wszystkie poszlaki w jedną, spójną całość. 

Postacie były interesujące i różnorodne, acz brakował im głębi. Są kryminały w których możesz utożsamić się z głównym bohaterem i są takie gdzie nie czujesz więzi z żadną postacią. Urojenie zdecydowanie zalicza się do tej drugiej grupy. Do tego jedynymi emocjami, jakie towarzyszyły mi podczas czytania była ciekawość (co będzie dalej) i lekka dezorientacja. 

Jeśli miałabym opisać tą książkę w jednym słowie, byłoby to banalnie proste - Urojenie. Wszystko sprowadza się do tego jednego, na pozór nic nie znaczącego słówka. Główny bohater już sam nie jest pewny co jest prawdą, a co fikcją. A może wszystko jest urojeniem? 

Autor: Janusz Koryl
Tytuł: Urojenie
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 20 grudnia 2012
Moja ocena: 7/10

*opis z okładki
Czytaj dalej »

To własne wspomnienia, nie duchy, nawiedzają ludzi czyli Nigdy nie gasną ~ Alexandra Bracken

Po druzgoczącym zakończeniu, musiałam sięgnąć po kontynuację Mrocznych umysłów.

Przeszłość podąża za Ruby jak cień, ale dziewczyna nie może pozwolić sobie na słabość, gdy wszyscy na nią polują. Żyjąc i pracując dla Ligi dzieci, pomarańczowa próbuje odciąć się od wszelkich emocji. Jednak nic nie idzie po jej myśli. Gdy trafia na tajemniczą misję, wszystko jeszcze bardziej się komplikuje. Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem? Czy może zaufać członkom Ligi? I co się naprawdę stało z Liamem, Pulpetem i Zu?

Powrót do dystopijnej wizji świata stworzonej przez Alexandrę Bracken, nie jest tak fenomenalny, jakby się mogło zdawać. Pierwsze kilkanaście stron było dla mnie podróżą przez mękę. Zabrakło tej lekkości, która sprawiła, że od pierwszej strony zakochałam się w Mrocznych umysłach. Do tego duszenie w sobie emocji przez Ruby i brak moich ulubionych bohaterów (Pulpet!) zabrało mi przyjemność z lektury. W całą akcję wkręciłam się dopiero po około 1/4 książki. Od tego momentu wszystko wokół przestało się liczyć, a świat PSI stał się moim światem.

Nigdy nie gasną nie jest już tym samym co Mroczne umysły. Świat Ruby się zmienił, ona sama się zmieniła. Zabrakło mi tej cudownej, zagubionej dziewczynki do której los się uśmiechną i postawił na drodze wspaniałych przyjaciół. Jej nastawienie do świata zmieniło się i robiła rzeczy, za które się potem nienawidziła. Dopiero wraz z wkroczeniem 'starych znajomych' akcja rozkręciła się i nabrała blasku. 

Jak w pierwszej części, tak i w Nigdy nie gasną dałam się porwać nurtowi i wraz z bohaterami przeżywałam każdą chwilę smutku i radości. Po pierwszych, niezbyt przyjemnych stronach, nastał moment w którym wszystko się rozjaśniło i, mimo że nieco zmieniony, powrócił wspaniały, lekki i charakterystyczny styl pisania dla Alexnadry Bracken. Po pewnym czasie polubiłam nawet nowe postacie, które na początku wydawały mi się dość nieprzyjemne, co więcej Vida i Jude, a także Cole, skradli moje serce i zaczęli być dla mnie tak ważni tak pozostała czwórka. 

Podsumowując: Mimo nieciekawego początku, książka rozkręciła się, a akcja nabrała tempa. Bohaterowie zaskakiwali, załamywali się i znowu podnosili. Może nie była to tak wciągająca genialna książka jak Mroczne umysły, ale na pewno godna polecenia dla każdego, kto zakochał się w historii Ruby. Ja sama na pewno sięgnę o ostatnią część trylogii - Po Zmierzchu. 

Autor: Alexandra Bracken
Tytuł oryginalny: Never fade
Tytuł polski: Nigdy nie gasną
Wydawnictwo: Otwarte/ Moondrive
Data wydania: 11 sierpnia 2014
Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej »

TOP 7: Ciekawe lektury szkolne

Każdy, kto czytał chociaż kilka lektur szkolnych wie, że nie każda z nich jest nudna. Oczywiście dla niektóre są zbyt poważne albo za dziecinne, lecz znajdzie się także wiele ciekawych i interesujących książek. Ja sama miałam problem z wybraniem tej siódemki. Zawsze ciekawiły mnie lektury i fascynował świat w nich przedstawiony. W końcu, po wielu ciężkich minutach główkowania, wybrałam te TOP 7.


Czytaj dalej »

Książka której nie potrafię, nie mogę i nie chcę oceniać...

Mowa tu o Niebo istnieje... Naprawdę! Nie wiem jak można ocenić fabułę książki, która nie jest fikcją literacką, jak ocenić wydarzenia, które wydarzyły się naprawdę.

Historia tego chłopca jest niesamowita. W wieku czterech lat otarł się o śmierć, a wiara jego bliskich sprawiła, że Jezus go uratował. Odbył cudowną podróż do Nieba, która zapadła mu w głęboko w pamięci i sprawiła, że chciał tam wrócić. Sam sposób jego bycia był tak niewinny, że nikt nie sądził, aby Colton wymyślił sobie historię o podróży w zaświaty. 

Na pewno wielu z was zadaje sobie pytania, na które nie możemy otrzymać odpowiedzi. Zapewne wielu z was zastanawia się jakie jest Niebo i czy Ono naprawdę istnieje. Przeczytanie tej książki utwierdziło mnie w przekonaniu, że na pewno coś jest, że po śmierci możemy znaleźć się gdzieś indziej, w lepszym miejscu. Wierzę temu chłopcu, wierzę w jego historię.

Nie wiem jak ludzie potrafią to ocenić. Jak można ocenić ludzkie życie? To nie jest książka osadzona w świecie stworzonym przez autora, to nie jest powieść z wyimaginowanymi postaciami. Nie mogę jej ocenić pod względem fabuły, kreacji bohaterów czy 'płynności tekstu'. To prawdziwa historia chłopca, opowiedziana przez jego najbliższych, historia, która ma pokazać, że Niebo istnieje... Naprawdę!







Autorzy: Todd Burpo, Lynn Vincent
Tytuł oryginalny: Heaven if for Real
Tytuł polski: Niebo istnieje... Naprawdę!
Wydawnictwo: Dom wydawniczy Rafael
Rok wydania: 2011


Czytaj dalej »

Odwróciłam się od okna i nie patrzyłam już wstecz, czyli Mroczne umysły ~ Alexandra Bracken

Ostatnio zaczęłam coraz bardziej wybrzydzać, dlatego z dozą nieufności i lekkim dystansem podeszłam do lektury Mrocznych umysłów.
Najmroczniejsze umysły skrywają się za fasadą najzwyklejszych twarzy.
OMNI zawładnęło całą Ameryką Północną. Dzieci, które nie zmarły, zaczęły przejawiać nadnaturalne zdolności. Prezydent stworzył dla nich zamknięte ośrodki rehabilitacyjne, które tak naprawdę są obozami mającymi na celu odseparowanie 'zarażonej' części społeczeństwa. Ruby jest ostatnią z Pomarańczowych. By przetrwać musi udawać Zieloną. Wszystko się jeszcze bardziej komplikuje, gdy w Thurmond pojawia się tajemnicza kobieta, która chce jej pomóc wydostać się z okrutnych rąk rządu i Sił Specjalnych Psi. Ale jaki ona ma w tym cel? Czy Ruby może jej zaufać?

Świat stworzony przez Alexandrę Bracken jest pełen tajemnic i cieni przeszłości kryjących się w najgłębszych zakamarkach naszych umysłów. Ruby jeszcze pamięta cudowne chwile z rodzicami, gdy była niczego nieświadomym dzieckiem. Wszystko skończyło się w dniu jej dziesiątych urodzin. To wtedy po raz pierwszy zobaczyła ogrodzenie Thurmond, to wtedy zaczęła wszystko rozumieć. Jej dzieciństwo skończyło się gwałtownie i bardzo okrutnie. Musiała dorastać w bólu, cierpieniu, strachu i białym szumie. Wszystko to sprawiło, że nienawidziła nie tylko rządu Stanów zjednoczonych, ale i samej siebie.
Jeżeli potrafiłam krzywdzić ludzi, czy nie oznaczało to także, że potrafię im pomagać?
Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi i Czerwoni. Na takie grupy została podzielona amerykańska młodzież. Jest to coś innego w porównaniu z fantastyką obecną na naszym rynku. Każda z tych grup ma unikalne zdolności, na przykład: Zieloni są nadprzeciętnie inteligentni, Niebiescy potrafią przesuwać przedmioty siłą myśli, a Żółci panują nad elektroniką. Każdy szczegół odnośnie tych grup społeczeństwa został niezwykle dopracowany. Ja nie czytałam Mrocznych umysłów, ja je chłonęłam.


Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  
Postacie były takie cudowne, takie odmienne, a mimo wszystko spójne. Nie czułam od nich fałszu, ani pustki. Wzbudzały one we mnie ogromne emocje. Mogłam utożsamiać się z nimi i przeżywać wszystko. Ich emocje, stawały się moimi emocjami. Rozumiałam ich świat doskonale. Mimo odmienności nie było pomiędzy nimi zgrzytów, nie czuło się, że coś jest nie tak. 

Sam styl autorki jest dość mroczny, a słownictwo dopasowane do nastoletnich czytelników, choć ktoś starszy także znajdzie coś dla siebie.
Opisy wydarzeń wyjątkowo wpływały na mnie i sprawiały, że od książki, nie sposób było się oderwać. Nie było chwili wytchnienia. Autorka wspaniale pływała pomiędzy tematami i nie bała się zakończenia, które wywołało we mnie burzę emocji.
 Początkowa nieufność, wobec nie tylko powieści, ale i debiutującej, dwudziestoośmioletniej autorki, już po pierwszym rozdziale przekształciła się w ciekawość i podziw. Do tej pory mało która książka wywarła na mnie tak ogromne wrażenie. I mówiąc prawdę, to jestem na siebie wściekła, za to że nie zważałam na tak pozytywne recenzje i wcześniej nie wzięłam się za serię Mroczne umysły. Patrząc także na moją historię z książkami od Moondrive dziwne, że w ogóle zastanawiałam się na czytaniem Mrocznych umysłów. Powinnam od razu brać je w ciemno. 
Do swojej skromnej listy cudów od tego wydawnictwa ( m.in. Dotyk Julii, Nocna szkoła czy Szeptem) mogę bez najmniejszego wahania dodać Mroczne umysły.

Autor: Alexandra Bracken
Tytuł oryginalny: The Darkest Minds
Tytuł polski: Mroczne umysły
Wydawnictwo: Otwarte/ Moondrive
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

Top 7: Postacie bliskie mojemu sercu

Dość długo nie było Top 7, ale już powracam i obiecuję, że seria postów, od tej pory, będzie pojawiała się regularnie :)

Na samym początku zaznaczam także, że Postacie bliskie mojemu sercu oraz Moje ulubione postacie są to dwie, całkiem inne kategorie. Tutaj przedstawię bohaterów o których nie potrafię zapomnieć i są dla mnie pewną inspiracją, wzorem, albo po prostu kimś podobnym do mnie.


Czytaj dalej »

Wydaje ci się, że coś będzie istniało wiecznie, a jutro może się okazać, że już tego nie ma czyli Kwiat Mroku ~ Nora Melling



Są chwile, gdy to, co się wokół dzieje przerasta nas, gdy chcemy zapomnieć, zacząć od nowa. A co jeśli mielibyśmy więcej niż dwa wyjścia, więcej niż życie i śmierć?

No właśnie, śmierć. To słowo krąży za Luisą jak cień. Co powstrzymuje dziewczynę od oddania się w jej objęcia? Obietnica dana Thursenowi. Kim jest ten mroczny chłopak, który tak bardzo chce, by żyła, który łączy się z nią w rozpaczy po śmierci Fabiana, który potrafi złagodzić jej ból?

Historia Luisy ma w sobie wiele melancholii. Co prawda nie jest to przytłaczające, acz miałam łzy w oczach, gdy czytałam o śmierci jej brata czy utracie jeszcze jednej, ważnej dla niej osoby.
Zdarzenia ukazane w Kwiecie mroku były czasami baaardzo przewidywalne. Czytając stronę x wiedziałam już co będzie na stronie y. Na szczęście nie zawsze tak było. Niektóre zwroty akcji zaskoczyły mnie i zrobiły duże wrażenie.

Sam pomysł na historię nie jest oklepany i nudny, choć kojarzy mi się z jedną książką - Drżenie. Tam także, z każdą przemianą, zmiennkoształtny tracił cząstkę siebie, a z biegiem czasu stawał się wilkiem na zawsze. Choć w tym przypadku odbywało się to na nieco innych zasadach.

Gdy zaczynałam Kwiat mroku, pierwszym co rzuciło mi się w oczy były krótkie zdania. Składały się one zazwyczaj z jednego orzeczenia w połączeniu z kilkoma innymi wyrazami. Przez kilkanaście stron strasznie mi to przeszkadzało. Z czasem przyzwyczaiłam się i przestałam na to zwracać uwagę... chociaż chwilami 'budziłam się z transu', patrzyłam na zdania i nie mogłam się skupić na treści książki, zastanawiając się co ja w ogóle czytam.

Co do głównej bohaterki to wywołuje ona we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony ciekawiła mnie, a z drugiej irytowała. W jej zachowaniu odwaga przeplatała się nie tylko z głupotą, ale i dziecinnością. Do tej pory nie jestem pewna co o niej sądzić. Mimo wielu przeżyć, dopiero pod koniec książki zobaczyłam w niej więcej pozytywnych cech. Przez praktycznie całą akcję kłóciła się, snuła po lesie, ale także próbowała ochronić osobę na której najbardziej jej zależało. Więc jak sami widzicie, nie mam pojęcia czy ją lubię czy nie.

I jeszcze okładka, która po prostu jest cudna i oddaje mroczny klimat książki.
Kwiat mroku ma bardzo ciekawą fabułę i nie powiela nudnego wątku miłosnego, pojawiającego się w wielu młodzieżówkach. Można się przy nim odstresować, ale i przeżyć niesamowitą przygodę. Polecam go dla osób, które lubią tematykę zmiennokształtnych w książkach, a także tych zainteresowanych szeroko pojętą fantastyką. Jest to coś może nie oryginalnego, ale innego. Mimo, że wielu wydarzeń można było się domyślić, to sposób ich opisania był bardzo interesujący i wyjątkowy.

Autor: Nora Melling
Tytuł oryginalny: Schattenblüte. Die Verborgenen
Tytuł polski: Kwiat mroku. Zatraceni
Wydawnictwo: MAK Verlag
Data wydania: 19 września 2011
Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka