Czerwień rubinu na małym ekranie!/01.05.2015/



Czytaliście Trylogię czasu autorstwa Kerstin Gier. Nie? To macie dzień na przeczytanie pierwszej części.
Już jutro, każdy kto posiada telewizję cyfrową lub po prostu zwykłą naziemną, będzie miał możliwość oglądnięcia Czerwieni rubinu. Jest to wielka okazja dla fanów tej serii, ponieważ film nie pojawił się w Polsce na wielkim ekranie, a jedynie można było go oglądać w internecie z napisami lub po Niemiecku.

A na zachętę krótki opis książki*:


Gwandoly wydaje się z pozoru normalną nastolatką, mającą wspaniałą przyjaciółkę i umiejącą wyrecytować pamięci obsadę jej ulubionych filmów, jednak jej cała rodzina skrywa wielką tajemnicę. Od pokoleń u wybranych kobiet z rodu Montrose pojawia się tajemniczy gen, który umożliwia podróże w przeszłość. Gdy się okazuje, że to nie kuzynka Gwen - Charlotta, tylko ona sama odziedziczyła czynnik "x", życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. Dwunasta z kręgu musi sobie poradzić z misją jaką jej oraz jej nowemu partnerowi Gideonowi powierzono, jednak nie jest to proste gdy nie wiesz komu możesz zaufać i czy na prawdę stoisz po właściwej stronie.  

Emisja filmu zacznie się o godzinie 13.10, na kanale TVP1.


Zwiastun z Polskimi napisami:


*zdarzenia w książce różnią się częściowo od tych zawartych w filmie

Czytaj dalej »

Chcę znowu być częścią tego świata czyli Starter ~ Lissa Price

Starter jest taką perełką w mojej kolekcji. I nie chodzi tylko o okładkę, która jest prześliczna, ale także o treść, nieustępującą pięknu okładce.

Świat po wojnie bakteriologicznej. Zmarli wszyscy ludzie w wieku 20-60 lat. Starterzy żyją na ulicach i walczą o przetrwanie, Enderzy są bogaci i pławią się w luksusie. Callie jest Starterką. Wraz z bratem - Tylerem, i przyjacielem - Michaelem mieszkają w opuszczonym bloku. Potrzebują pieniędzy, dlatego nastolatka decyduje się na drastyczny krok - zatrudnia się w Prime Destinations, firmie wynajmującej ciała młodych osób bogatym Enderom, aby Ci mogli na nowo przeżyć młodość.

Zastanawialiście się jak będzie wyglądał świat w przyszłości? Lissa Price przedstawia nam swoją wizję w Starterze. Według niej będzie to rzeczywistość, w której dzieci będą nic nieznaczącym, pozbawionym praw odłamem społeczeństwa, a dorośli przejmą kontrolę nad wszystkim... nawet nad ich ciałami.

Postać głównej bohaterki jest wspaniale wykreowana. Mimo powagi sprawy, w którą jest wplątana, ona nie traci nadziei i odwagi. Dalej brnie w to wszystko, byleby tylko jej brat był bezpieczny, byleby te bezpieczeństwo mu zagwarantować. Inne postacie także idealnie pasują do ról, jakie odgrywają. Ich zachowanie nie jest banalne i pozbawione sensu. Wszystko na swoim miejscu, tak jak powinno być.

Świat stworzony przez autorkę jest spójny i zaplanowany w każdym, najmniejszym szczególiku. Wszystko ma tam związek przyczynowo - skutkowy. Nic nie jest przypadkowe. Czytając widzimy całość, jak i zwracamy uwagę na poszczególne elementy. Mimo że ostatnio na rynku Polskim, jak i światowym pojawia się wiele powieści postapokaliptycznych, Starter jest czymś nowym, czymś, na co warto zwrócić uwagę. Jest to doskonałe połączenie stylów wielu książek, do których dodano nadzwyczajną fabułę.

Nagłe zwroty akcji sprawiały, że od książki nie można było się oderwać. Gdy musiałam odejść od Startera, powtarzałam sobie "Jeszcze jedna strona", co kończyło się przeczytaniem trzech kolejnych rozdziałów. Jest to wielki postęp w historii literatury fantasy. Autorka od razu postawiła wysoko poprzeczkę i mam nadzieję, że podniesie ją jeszcze wyżej w Enderze, który - jak informuje okładka - ukaże się wkrótce.

I mogłabym jeszcze wiele napisać o Starterze, ale po co? Po co pisać, że chwilami serce mi pękało, a kiedy indziej wznosiło się do chmur? Po co pisać, że wraz z Callie przeżywałam jej upadki i wzloty? Wystarczy, że sięgniecie po Starter, a sami się przekonacie.

Autor: Lissa Price
Tytuł oryginalny: Starters
Tytuł polski: Starter 
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 8 kwietnia 2015
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

Dessert Book TAG + Wyjątkowy dzień dla książkoholika

Dzisiejszy wyjątkowy dzień dla książkoholików kończy się, a ja (z braku weny) mam dla was ciekawy TAG. Nie zostałam do niego nominowana, jednak był taki 'słodki', że po prostu musiałam go zrobić.
Post z Dessert Book TAG znalazłam na blogu Czytanie moim tlenem. Mam nadzieję, że autor nie obrazi się, że go pożyczyłam :)

1. Owoce zapiekane pod kruszonką. 
Książka, która wydawała się nijaka przez okładkę, ale okazała się mieć moc.

Hm... Dla mnie, w praktycznie każdej okładce jest coś intrygującego, jednak jeśli muszę koniecznie wybrać to będzie to Przebudzenie Jenny Fox. Mimo dość... pustej okładki, książka była baaardzo ciekawa.


2. Trufle.
Książka, która wzbudziła w tobie mieszane emocje, ale w efekcie stała się jedną z ulubionych?

To chyba chodzi o te pozytywne emocje? Jeśli tak, to Cena odwagi doskonale pasuje do tej kategorii. Śmiałam się i jednocześnie chciało mi się płakać podczas lektury.




3. Torcik Pawlovej. 
Książka bądź ekranizacja, która odrzuciła cię od serii / autora?

Jeźdźcy w czasie. Książka dalej stoi na półce nie przeczytana.






4. Białe brownes 
Znienawidzona historia miłosna.


W jakieś książce była taka, ale już nie pamiętam... Jak się mówi: dobra pamięć, ale krótka


5. Brownes z mleczną czekoladą. 
Ulubiona historia miłosna.

Zdecydowanie miłość Wiktorii i Beletha z serii Ja, diablica. Taka miłość, która jest... oryginalna, acz prawdziwa i szczera.



6. Granola z lodami miętowymi. 
Książka, przez którą nie mogłeś się pozbierać.

Zdecydowanie Powiedz wilkom, że jestem w domu. Cudowna książka o wiecznej przyjaźni, poruszająca także takie tematy jak samotność po stracie bliskiej ci osoby oraz AIDS.



7. Sernik orzechowy na kruchym spodzie.
Książka, przez którą trudno było ci przebrnąć?

Mogę powiedzieć serię - Błękitnokrwiści. Nie potrafię rozdzielić tych książek. Wszystkie części zlewają mi się w jedno. Mimo, że czytałam to niecały rok temu, pamiętam tylko ogólny zarys fabuły. Pamiętam także, że w połowie serii (może 3 część?) musiałam robić sobie przerwę, bo dalsze czytanie męczyło mnie. Oczywiście jakoś dobrnęłam do końca.


8. Pudding bananowy. 
Książka, którą możesz czytać wiele razy i nigdy ci się nie znudzi?


Jest ich mnóstwo, ale żeby was nie zanudzać wymienię tylko dwie (serie): Harry Potter i Nocna szkoła ♥



9. Irlandzkie pralinki. 
Ulubiona książka, którą czytujesz w okresie bożonarodzeniowym?


Nie mam takiej książki. Co roku czytam coś innego. W te Boże Narodzenie padło na Na gwiazdkę autorstwa pani Małgorzaty Musierowicz.


10. Ptasie mleczko – galaretka przekładana owocową pianką. 
Książka, która poprawia ci humor.

No i znowu trafiamy na trylogię Ja, diablica pani Katarzyny Bereniki Miszczuk. Nigdy więcej nie spotkałam tak pozytywnych książek jak ta i myślę, że nie spotkam :)


Tak oto doszłam do końca TAG'u. Mam nadzieję, że spodobał wam się.

Życzę wszystkiego co najlepsze wszystkim czytelnikom, autorom i blogerom z okazji Międzynarodowego Dnia książki i Praw Autorskich. Niech weny (która na razie mnie opuściła) nigdy wam nie zabraknie. Rozwijajcie się i nie bójcie się być kreatywni. Bądźcie po prostu sobą i dalej inspirujcie innych.

Wielu miłych lektur!
Patrycja 


Czytaj dalej »

Małe obiet­ni­ce rodzą wiel­kie nadzieje czyli Szmaragdowy Atlas ~ John Stephens


Na początku trochę obawiałam się tej książki. Dlaczego? Przez opis na skrzydełku: odnajdą uwięzione dzieci, staną oko w oko z wilkami, stoczą bitwy, spotkają olbrzymów. Czy nie brzmi to znajomo? Nie skojarzyło wam się to z innymi, znanymi seriami? Do tego nazwy rozdziałów, które diametralnie przypominały mi sytuacje z m.in. Opowieści z Narnii.
Trudno - pomyślałam - Trzeba dać książce szansę.
Czy Szmaragdowy Atlas tę szansę wykorzystał? 

Dziesięć lat temu Kate, Michael i Emma zostali porzuceni w sierocińcu. Przed odejściem, rodzice złożyli obietnicę najstarszej córce - Kate - że wrócą. Od tego czasu, trzymając się kurczowo ostatnich słów matki, trójka rodzeństwa tułała się od jednego sierocińca do drugiego. W końcu trafiają do Cambridge Falls które, jak się okazuje, nie jest zwykłym miastem. Otacza je mroczna aura. Rodzeństwo odnajduje magiczną księgę. Jest ona początkiem ich niesamowitej przygody.

Pierwsze 20, może 30 stron książki czytałam w ogromnej niepewności. Bałam się, że będzie to "książka na podstawie...". Moje obawy były całkowicie bezpodstawne. Może autor częściowo inspirował się książkami takich autorów jak C.S.Lewis, J.K.Rowling czy Philip Pullman, lecz ich dzieła w żadnym stopniu nie wpłynęły na fabułę Szmaragdowego Atlasu.

Jest to książka opowiadająca bardzo baśniową historię. Mamy tutaj nieśmiertelną cesarzową, władającą nad jazgulami, wielkiego maga, wilki, trójkę dzieci podróżujących w czasie oraz... KRASNOLUDY! Te malutkie, waleczne postacie wyjątkowo pozytywnie nastrajały mnie, mimo początkowych, stawiających ich w niezbyt korzystnym świetle zdarzeń. Książkę otaczała taka magiczna aura, która sprawiała, że przyjemnie się ją czytało.

Postacie trójki rodzeństwa były ciekawie wykreowane. Ich zachowanie odpowiadało wiekowi, jednak odwagą, jaką posiadali, nie mógłby poszczycić się niejeden dorosły mężczyzna. 
Książce nie można wmówić, że nie ma wartości. Szmaragdowy Atlas pokazuje, że każda obietnica, nawet ta złożona wiele lat temu, jest ważna, że strach jest jedynie wytworem naszej wyobraźni i, co najważniejsze, że rodzina, nieważne jaka by była, zawsze jest rodziną i za nic w świecie nie możemy jej opuścić.

To jest historia dla młodszych, jeszcze nie wymagających czytelników, jednak osoba starsza także znajdzie coś dla siebie. Nie mogę powiedzieć, że Szmaragdowy Atlas nie ma minusów, bo ma. Czasami akcja stawała w miejscu i były momenty przez które nie mogłam przebrnąć, czasami gubiłam się we wszystkim, jednak ta bajkowa aura, bajkowa historia, emocje towarzyszące uwalnianiu miasta były tak magiczne, że rekompensowały te miejsca, gdzie ta aura zanikała. Do tego postać Emmy, która po prostu była cudowną dziewczynką, potrzebującą rodziców, potrzebującą miłości bliskich, udającą, że nic się nie dzieje, mimo że działo się wiele...
Naprawdę polecam książkę wszystkim, którzy uwielbiają przeżywać magiczną przygodę.

Autor: John Stephens
Tytuł oryginalny: The Emerald Atlas, The Books of Beginning
Tytuł polski: Szmaragdowy Atlas
Wydawnictwo: Bukowy las
Rok wydania: 2011
Moja ocena: 8/10

Czytaj dalej »

Jaką cenę płacimy za naszą odwagę? czyli Cena odwagi ~ Ewa Seno

Przeglądając różne blogi recenzenckie widziałam i pozytywne i negatywne opinie Ceny Odwagi. Po fantastycznej lekturze Tatuażu z lilią z wielkim zapałem i nadzieją sięgnęłam po II część Antilii. Co o niej sądzę?

Nina, a raczej księżniczka Antilia dowiaduje się prawdy o samej sobie i swoim dziedzictwie. To właśnie przez poczucie obowiązku wobec swoich poddanych, królewna wyrusza w niebezpieczną podróż, na poszukiwania nie tylko sojuszników, ale i samej siebie. Podróż ta zmieni życie Niny Antili na zawsze, a także wystawi jej uczucia na próbę. Nic już nigdy nie będzie takie same.

Cena odwagi była poważniejszą książką od swojej poprzedniczki, ale także pełną kontrastów. Akcja była dynamiczna i pełna życia. Przez znaczną część książki nie byłam pewna co będzie mnie czekało na drugiej stronie. Decyzje podejmowane przez Ninę Antilię były zaskakujące i... no cóż odważne, choć wielu mówi, że od odwagi do głupoty jest mały kroczek. Czy tak było w tym przypadku, czy księżniczka przekroczyła kruchą granicę? Nie jestem pewna.
To my, kobiety, mamy władzę nad wszystkim. Nasze umysły są silniejsze, odporne na stres czy gniew. Potrafimy panować nad swoimi uczuciami, zepchnąć smutek i żal na dno serca i skupić się nad tym, co mamy do zrobienia. Nie jesteśmy popędliwe, nie pozwalamy, by kierowała nami pycha czy zawiść. Zauroczenie czy żądza nie są w stanie zaćmić naszych umysłów.
Dla swoich bliskich jesteśmy gotowe na największe poświęcenia.  

Ogólnie fabuła całej książki kręci się wokół pokonania Alexusa, ujarzmienia mocy Antilii oraz poznania samego siebie. Jakiś czas temu, jeszcze przed przeczytaniem książki zastanawiałam się kim jest postać na okładce. Wróżką? Nimfą? Królową? Gdy się dowiedziałam byłam szczerze zdumiona. Ma ona głęboki związek z Antilią i jej wewnętrzną przemianą. 

Cena odwagi... tytuł jest całkowicie adekwatny do treści książki. Antilia zapłaci wielką cenę za swoją odwagę. Czemu mówię w czasie przyszłym? Ponieważ pani Ewa dopiero na sam koniec książki ujawnia jaka jest cena za poświęcenie całej siebie innymi i tak naprawdę musimy czekać na kolejną część Antilii, by dowiedzieć czy ta cena naprawdę będzie tak wielka jak się spodziewamy. 
Los stawia przed nami zadania na miarę naszych możliwości.  

Wielkim plusem było to, że z trzech mężczyzn zajmujących szczególne miejsce w sercu głównej bohaterki został jeden. Oczywiście potem pojawił się Kenron, przez którego relacje z tym 'wybranym' pogorszyły się. Swoją drogą jestem ciekawa jak autorka rozwinie relację pomiędzy vampem, a Antilią, zwłaszcza po tym BUM na końcu książki i...  no właśnie, zakończenie. Prawdę mówiąc wcześniej przyszło mi takie rozwiązanie do głowy, jednak nie spodziewałam się, że autorka odważy się na coś takiego. Myślę, że było to związane z tym, co autorka napisała w podziękowaniach. Był to zabieg, by "wszyscy przestali kochać Ninę". Z jednej strony było to dość ciekawe, jednak irytowało mnie... powiedzmy, że bogate życie towarzyskie Antilii. 

Książka jest bardzo osobliwa, i tak jak Tatuaż z lilią szybko się ją czyta. Myślę, wbrew wielu innym recenzjom, że Cena odwagi jest lepsza od swojej poprzedniczki. Poznajemy tutaj Ninę w innej odsłonie, widzimy jej wewnętrzną przemianę i co najważniejsze przyjemnie spędzamy czas. Bajkowy klimat nie opuszcza nas aż do ostatniej strony. Cena odwagi jest naprawdę fascynującą lekturą i polecam ją wszystkim, których interesuje fantastyka, literatura młodzieżowa oraz połączenie tych gatunków :) 

Wiedza jest największą potęgą, jaka kiedykolwiek istniała, nigdy nie pozwól, by ktoś wmówił ci coś innego.  


Autor: Ewa Seno
Tytuł: Cena odwagi
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 16 października 2014
Moja ocena: 9/10
Wywiad z autorką: Tutaj
Czytaj dalej »

Jestem sową i noc jest moją porą czyli Noc jest moją porą ~ Mary Higgins Clark

Dlaczego sięgnęłam po Noc jest moją porą? Bo miałam dość mdłych historii miłosnych z szczęśliwym happy end'em. Potrzebowałam czegoś mroczniejszego z dreszczykiem emocji. Czy dostałam to czego oczekiwałam?

Jean Sheridan, autorka cenionych książek i wybitny historyk, wyrusza do rodzinnego miasteczka na zjazd klasy w dwudziestą rocznicę ukończenia szkoły. Razem z sześciorgiem kolegów ma otrzymać medal wybitnego absolwenta. Atmosferę uroczystości zakłóca wiadomość, że jedna z odznaczonych, znana hollywoodzka agentka, utopiła sie we własnym basenie- jest piątą kobietą z tego rocznika, której życie skończyło się tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach. Przypadek, czy też precyzyjnie zaplanowane morderstwo. Szkolny dziennikarz znajduje stare zdjęcie i okazuje się, że kobiety ginęły dokładnie w takiej kolejności jak siedzą przy stole w szkolnej stołówce. Kolejną ofiarą powinna być Laura Wilcox, dlatego policja zaczyna się niepokoić, gdy ta znika. Jean powinna być następna. Tymczasem zaczyna otrzymywać faksy od kogoś, kto odkrył jej sekret. Gdy miała 18 lat urodziła córkę, którą oddała do adopcji.  '


Już na samym początku wita nas multum postaci, a każda z nich jest inna, każda wyjątkowa. Po pierwszych stronach opisów poszczególnych osób pogubiłam się, nie byłam pewna kto jest kim. Gdy wspominano czyjeś imię, ja zastanawiałam się "czy to ten od sztuk dramatycznych, a może psycholog?". Autorka w kilku stronach przedstawiła nam wszystkich, a potem tylko dodawała ciekawostki z ich życia. Było to dość irytujące, gdy nie wiedziałeś o kim mowa. 
W połowie książki połapałam się nieco i wszystko stało się bardziej przejrzyste. W końcu mogłam skupić się na śledzeniu postaci Pana Sowy i główkowaniu kim on tak naprawdę jest. Od samego początku podejrzewałam, że to ktoś z zjazdu, mimo to do samego końca nie byłam pewna kto. 

Sam pomysł na historię był ciekawy i niebanalny, acz brakowało mi czegoś. Czego? Nie jestem pewna... Może emocji, takiego BUM, które wstrząsnęłoby mną. Bohaterzy byli słabo wykreowani i nie mogłam się z nimi utożsamić, a świat stworzony przez autorkę wydawał mi się nie do końca realny. Pomyślcie tylko, po dwudziestu latach absolwenci liceum spotykają się na zjeździe i praktycznie każdy z nich jest bogaty, sławny i odniósł wielki sukces. To takie... dziwne, nierzeczywiste

Plusem było to, że książkę czytało się szybko, a wątek główny przeplatał się z wieloma pobocznymi, które na końcu połączyły się w logiczną całość. 

Myślę, że to nie była książka dla mnie. Oczekiwałam czegoś mroczniejszego, obfitującego w wartką akcję, czegoś podobnego do Autroki czy Carrie, a otrzymałam co? Książkę pełną bezuczuciowych postaci. Zawiodłam się. Okropnie się zawiodłam. Ale wy może macie inny gust, wam może się spodoba. Dla mnie nie była to lektura, którą czytałam z zapartym tchem.

Autor: Mary Higgins Clark
Tytuł oryginalny: Night time Is My Time
Tytuł polski: Noc jest moją porą
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 10 marca 2005
Moja ocena: 5/10
Czytaj dalej »

Czytelnicza Playlista Pycii

Na początku chciałabym bardzo przeprosić za to, że więcej pojawia się inny postów niż recenzji, ale ostatnio miałam dużo ciągania się po lekarzach. Mam podwójne złamanie małego palca... Tak więc, napisanie jednego zdania zajmuje mi 2 minuty, co nie jest korzystne w pisaniu recenzji. Obiecuję, że jeszcze do końca tygodnia umieszczę na blogu opinię o Noc jest moją porą, a teraz zapraszam do playlisty piosenek, przy których uwielbiam czytać książki.




Muszę tylko dodać, że dopiero kilka dni temu (po chyba milionowym wysłuchaniu piosenki) dowiedziałam się, że jest to utwór z filmu Pięćdziesiąt twarzy Grey'a, który tak wszyscy wychwalają :D


Czytaj dalej »

Tutaj nic nie było tym, czym się wydawało czyli Tatuaż z lilią ~ Ewa Seno

Nina jest zwykłą nastolatką... aż do dnia swoich 18 urodzin. Miał to być wyjątkowy dzień, a stał się koszmarem. Ojciec Niny zginął w wypadku, a na JEJ imprezie urodzinowej JEJ chłopak zdradził ją z JEJ najlepszą przyjaciółką. Zrozpaczona dziewczyna trafia do salonu tatuaży, gdzie w prezencie urodzinowym właściciel studia - Tedi, robi jej tatuaż z lilią. Nina jeszcze nie wie, lecz ta jedna decyzja o zrobieniu sobie tatuażu zmieni jej życie na zawsze. Wkrótce potem osiemnastolatka przeprowadza się do Stanów Zjednoczonych, ma zacząć życie od nowa. Okazuje się, że tym słowom można nadać różne znaczenie.

- Trudno było Ci się odnaleźć po przyjeździe tutaj?
- Szczerze, to sama nie wiem, nie jest źle, tyle że nadal staram się jakoś dopasować.
- Nie rób tego - przerwał mi w pół zdania - To największa głupota, starać się być takim jak inni.

Nina jest osobą, która dużo przeszła. Śmierć bliskich jej osób zmieniła ją na zawsze. Może te zmiany w Tatuażu z lilią nie są aż tak widoczne, a jednak są. Dzięki stracie zaczęła myśleć inaczej i dostrzegać, że inni także nie mieli łatwo. Przeprowadzka do Stanów, po śmierci Ojca i Macochy (Pati!) oraz zdrada przyjaciół sprawiły, że nastolatka postanowiła porzucić maskę próżności oraz pustej lali i stać się sobą, zwykłą Niną, która jest niezwykła sama w sobie.

Podczas ostatnich dni tego właśnie mi brakowało - wciągającej historii, która wywoła we mnie burzę emocji. W większości były to emocje pozytywne. Chwilami musiałam mocno powstrzymywać się, by nie roześmiać się na głos. Często, gdy sytuacja stawała się poważniejsza, autorka wplatała jakąś ironiczną uwagę Nicka czy "budziła" w Ninie jej charakterek i napięcie opadało, a ja sama próbowałam stłumić śmiech, by rodzice nie pytali się "czy wysłać mnie do psychologa, bo śmieję się sama do siebie?"

W normalnych okolicznościach grzecznie bym podziękowała i zwiała, gdzie pieprz rośnie, ale dzisiaj nic nie było normalne.

Mimo, że magia wkracza po woli na karty powieści i ukazuje się w całości dopiero pod sam koniec, książka obfituje w akcję i nie pozwala czytelnikowi na nudę. Gdyby nie opis na okładce książki, zdziwiłabym się bardzo końcówką i pojawieniem się wątku fantastycznego.

Jedyną rzeczą, jaka irytowała mnie, było niezdecydowanie Niny. Okej. Czasami było interesująco, a wątek nie przypominał innych, w książkach "na podstawie Zmierzchu" jednak zachowanie Niny po prostu wyprowadzało mnie w równowagi. W jednej chwili umawiała się na randkę z chłopakiem, chwilę potem całowała się z drugim, myśląc o trzecim. Chociaż powiem szczerze, sam wątek miał coś w sobie i czasami potrafił zaintrygować (Od początku skrycie kibicowałam Ninie i Nickowi).

Czasem chwila ciszy potrafi powiedzieć o człowieku więcej niż tysiąc bezsensownych słów.


Pozytywnym zaskoczeniem były różne popularne filmy, seriale czy piosenki wspominane w książce. Pomyślcie sobie, że wasza ulubiona piosenka została wspomniana w jakiejś książce i macie świadomość, że autorka także ją słuchała. A najlepsze było to, że to właśnie moja ukochana piosenka - Heart Attack - Demi Lovato, przewinęła się przez karty powieści. Byłam cała w skowronkach, gdy to zobaczyłam.


O ile cała książka obfitowała w akcję, to końcówka była nią przesycona. Z zapartym tchem śledziłam losy Niny.
Tatuaż z lilią jest bardzo interesującą książką z niebanalną fabułą, pełną nagłych zwrotów akcji oraz ciekawych postaci. Napisana jest lekkim piórem i łatwym językiem, przez co przekaz jest jasny. Pierwszą cześć serii czyta się bardzo szybko (zajęło mi to 1 dzień!) a przy czym rozkoszujesz się lekturą. Emocje, towarzyszące czytaniu są niesamowite. Polecam na odstresowanie i miłe spędzenie czasu po ciężkim dniu. Historia Niny na pewno zainteresuje wiele osób. 

Autor: Ewa Seno
Tytuł: Tatuaż z lilią
Wydawnictwo: Feeria 
Data wydania: 19 czerwca 2015
Moja ocena: 8/10
Wywiad z autorką: Tutaj

Czytaj dalej »

Stosiki, stosiki... NIE! Czas na Wężyki! Czyli coś dla tych, którym nudzą się stosiki i coś dla tych, którzy jeszcze czytają stosiki

No dobra, czas byście poznali mojego nowego przyjaciela. Oto on, na zdjęciu poniżej.


Śliczny, prawda? Nazywa się Grzegorz, i jest bardzo dziwnym Zierzką*.

Czytaj dalej »

[Chwile rozkoszy dzieciom] Z ziemi się wynurza, w słońcu błyszczy wdzięcznie czyli Złoty skarb ~ Walt Disney


Autor: Walt Disney
Tytuł: Złoty skarb 
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2008
Moja ocena: 7/10






Która z nas, moje drogie panie ( a może i panowie?), w dzieciństwie nie marzyła o spotkaniu wróżki czy odbyciu magicznej podróży, pełnej przygód, do krainy zwanej Nibylandią? Chyba w życiu każdej dziewczynki nadchodził taki moment, gdy oznajmiała "Chcę poznać wróżkę". Z książeczką Złoty skarb jest to możliwe.

W przystani elfów zaczynają się poszukiwania skarbów. Za każdym razem jest to coś innego. W liście od królowej zawarte są wskazówki, czym jest ów skarb. Która wróżka odnajdzie go jako pierwsza?

Sama książeczka, mimo 15 twardych stron jest wyjątkowo interesująca i rozbudowana. Dla młodej czytelniczki w wieku 4-7 lat, do której jest adresowana, na pewno będzie to lektura wciągająca i wystarczająco zawiła, jednocześnie nie skomplikowana.

Minusem są bardzo miniaturowe literki w liście, ale w końcu będzie to pretekst do tego, by rodzice poczytali dla swojej pociechy. Nie rozumiem też pierwszych zdań książki "Co roku w lecie, gdy dzień staje się równy z nocą". Każdy wie, że równonoc jest Wiosną i Jesienią. A najlepsze jest to, że na okładce jest napisane "Jest początek lata"... Czy w Przystani Elfów inaczej mierzą czas?

Całość przyozdobiona jest w magiczne i bajkowe rysunki, zachwycające swoją dokładnością i intensywnymi barwami. Dodatkowo, w książeczce znajdziemy kopertę z listem od Królowej oraz rozkładany rysunek ( 3D ). Materiał, z którego zrobiona jest książeczka uniemożliwia szybkie i przypadkowe zniszczenie jej przez małą dziewczynkę.
Myślę, że jest to idealna lektura dla młodej czytelniczki, lubiącej magiczne podróże po krainie wróżek, choć sama przyznam, że Złoty skarb także mnie zachwycił dzięki swojej szacie graficznej. Dzwoneczek (tak jak Piotruś Pan) zawsze był bliski mojemu sercu i myślę, że dla wielu dziewczynek ta historia spodoba się tak, jak mnie (ciągle wierzącej we wróżki ;) )

--------------------------------
Przepraszam wszystkich, jeśli moja recenzja nie zachwyca, jednak dopiero wpadłam na pomysł, by przedstawić ciekawe książeczki dla najmłodszych czytelników. Będę starała się jak najlepiej recenzować je, jednak najpierw potrzebuję trochę czasu na "wyczucie" jak to dobrze pisać.
Dziękuję za przeczytanie
Patrycja
Czytaj dalej »

[W skórze nastolatków] Streszczenia - najgorsze zło świata!

źr. zdj.

No i oto kolejny post z serii W skórze nastolatków, gdzie biorę pod lupę czytanie wśród polskiej młodzieży. Kilka dni temu (klik) na blogu znalazła się ankieta przeprowadzona z osobami w wieku 11-18 lat. Teraz omówię jeden z poruszonych przez nich tematów. Pomyślałam, że wezmę się za rzecz najbezpieczniejszą, a jednak praktycznie niemożliwą do pokonania czyli streszczenia.




No więc co o nich sądzę? Sądzę, że są największą zmorą gimnazjalisty i licealisty, najgorszą rzeczą jaka mogła im się trafić.
Dlaczego? Dlaczego?! Chyba każdy szanujący się książkoholik i/lub bloger książkowy wie dlaczego. Ile razy słyszeliście zdanie " Po co to czytać? Czy nie lepsze streszczenie?" albo "Mi wystarczy streszczenie. Mniej czasu zajmie, a dowiesz się tego samego". Jak tacy ludzie potrafią irytować... Choćby nie wiem co im powiedzieć, Oni i tak uważają, że "lepsze jest streszczenie".

Czytaj dalej »

[W skórze nastolatków] Czytać czy nie czytać ? Oto jest pytanie.

źródło nieznane
No więc o co chodzi w tym poście?
U mnie, do biblioteki szkolnej chodzi co czwarty uczeń i to tylko po lekturę, której i tak nie przeczyta, a w bibliotece gminnej, jak to pani bibliotekarka powiedziała "gimnazjaliści przychodzą tylko po to, by posiedzieć sobie na facebooku, gdy w domu nie mogą".
Dlaczego tak jest? Co powoduje, że coraz mniej młodych ludzi czyta książki dla przyjemności? Myślę, że jeśli znajdziemy przyczynę, znajdziemy także sposób na rozwiązanie tego problemu. Istotą serii tych postów jest zrozumienie nastolatków i ich poglądów na czytanie. Zadałam po kilka pytań osobom w wieku 11-18 lat. Zobaczmy odpowiedzi jakie otrzymałam na poszczególne pytania. Muszę także uprzedzić, że kilka osób chciało się popisać i ich odpowiedzi nie do końca były szczere, ale no co mogę zrobić? Dobra, przechodzę do rzeczy.

Czytaj dalej »

Magia budzi się do życia w tej chwili czyli Baśniobór ~ Brandon Mull

W dzieciństwie zawsze lubiłam różne bajki, a zwłaszcza te opowiadane przez moją babcię. Gdy zobaczyłam Baśniobór na półce mojej koleżanki była pewna, że muszę go przeczytać.

Kendra i Seth zostają wysłani na dwa tygodnie do dziadka. I wcale nie są zadowoleni. Na przywitanie dostają mnóstwo przestróg. Dzieci nie mają pojęcia, że ten dziwny staruszek jest strażnikiem tajemniczego Baśnioboru. W pilnowanym przez niego lesie żyją ze sobą w zgodzie zachłanne trolle, figlarne satyry, zgryźliwe czarownice, psotne chochliki i zazdrosne wróżki. Rodzeństwo, zlekceważywszy zakazy dziadka, uwalnia groźne siły zła, którym teraz trzeba stawić czoło. By uratować rodzinę, Baśniobór, a może nawet cały świat, Kendra będzie musiała zdobyć się na to, czego obawia się najbardziej...

Baśniobór jest wyjątkową książką, nie skazaną żadnym wątkiem miłosnym. Znajdziemy tu przygodę w swej czystej postaci. Nie nudziłam się podczas lektury, a wręcz przeciwnie - z zapartym tchem śledziłam losy Kenry i Setha.

Magiczna aura towarzyszyła mi od pierwszych stron książki. Czułam się jakbym sama była bohaterką baśniowej przygody. Mimo braku zawiłych opisów, książka w czarodziejski sposób ukazuje czytelnikowi magiczny świat i pobudza jego wyobraźnię do granic możliwości.



Główni bohaterzy są bardzo wyjątkowymi postaciami, jak na obecną modę książkową. Są to jeszcze dzieci, które trafiają przez przypadek do świata w którym muszą się odnaleźć. Z łatwością rozwiązują zagadki dziadka, tym samym otwierając sobie drzwi do baśniowej krainy. Seth z pozoru jest bardzo nierozmyślną postacią, jak to na dziecko przystało, jednak gdy nadchodzi pora próby on daje sobie radę i pokazuje, że rozumie wagę sytuacji. Z kolei Kenra jest nieśmiała i skrycie podziwia brata za jego odwagę. Jednak to właśnie dzięki jej ostrożności na koniec właśnie trzynastolatka staje się jedyną osobą zdolną stawić czoła problemom, inaczej cały świat czekają konsekwencje porażki.

Baśniobór jest bardzo... baśniowy. Magiczne stworzenia ciągle przewijają się przez karty powieści. W książce możemy spotkać m.in. egoistyczne, acz prześliczne wróżki, figlarne satyry czy okrutną wiedźmę. Będąc w tym magicznym świecie, czytelnik nie może nudzić się... zwłaszcza w towarzystwie Setha.

Grono odbiorców to 0 - 100+. Niektórym mogłoby się zdawać, że to powieść dla dzieci, innym że to książka dla nastolatków, jednak magiczny rezerwat kryje wiele tajemnic, które zafascynują także tych starszych odbiorców. Przykładem jest moja babcia, która wręcz uwielbia tę książkę.
Dzięki łatwemu językowi, Baśniobór jest także idealną lekturą dla osób zaczynających swoją przygodę z czytaniem. I tutaj także mogę podać przykład - mój młodszy brat ( 8 lat ) jest właśnie w trakcie lektury, która go oczarowała. Dodam, że to jest jego pierwsza NIE lektura którą czyta.
Tak więc Baśniobór jest książką, która może złączyć pokolenia.


Jeżeli dalej nie jesteście przekonani do Baśnioboru, to spróbuję inaczej, poprzez porównanie.
Chyba każdy czytał w dzieciństwie baśnie Andersena. Gdy byłam mała, prosiłam mamę, by przeczytała mi wieczorem choć jedną z nich. Zawsze podczas czytania bądź słuchania towarzyszyły mi ogromne emocje. Z zapartym tchem śledziłam podwodną podróż Małej Syrenki czy próby odnalezienia Kaya, porwanego przez Królową Śniegu. Czułam taką magiczną energię płynącą z tych baśni. Jeżeli rozumiecie o co mi chodzi, to także zrozumiecie jak podziałał na mnie Baśniobór. Dzięki tej książce wspomnienia powróciły i zapragnęłam z powrotem znaleźć się w świecie baśni Andersena.



Autor: Brandon Mull
Tytuł oryginalny: Fablehaven
Tytuł polski: Baśniobór
Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: 18 maja 2011


Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

Wywiad z p. Patrycją Gryciuk "Zawsze chciałam pisać i zawsze pisałam".




Zapraszam wszystkich do bliższego poznania kolejnej autorki i jej twórczości. Tym razem jest to debiutantka, pani Patrycja Gryciuk. Spod pióra autorki wyszła książka Plan (2013), a na wydanie czeka już 450 stron.




    Chwile rozkoszy: Czy długo pisała pani Plan ? Jest to dość 'zaawansowana' książka i jestem ciekawa ile powstawała.

P. Patrycja Gryciuk: „Plan” powstawał na przestrzeni sześciu lat - od 2006 do 2012 roku. Przez cztery pierwsze lata historia rodziła się w mojej głowie. Przez rok prowadziłam też badania na temat biopaliw, o których wcześniej nie wiedziałam nic. Kiedy już fabuła dojrzała, uznałam, że mogę zacząć pisać. Zajęło mi to półtora roku, a praca nad tekstem kolejne sześć miesięcy. Był to bardzo długi proces, ale nie miałam żadnego doświadczenia, a chciałam, żeby ta historia, jako że jest dość zawiła, była dopracowana pod każdym względem: merytorycznie i językowo. Chciałam, żeby było to napisane tak, jakby pisała to rzeczywiście siedemnastolatka, z wszystkimi tego plusami i minusami. Co jakiś czas wysyłałam napisane fragmenty grupie zaufanych znajomych i pytałam ich o zdanie. Potem poprawiałam, ulepszałam itd.

Czytaj dalej »

Daleko i blisko czyli Plan ~ Patrycja Gryciuk

Miłość w świecie milionerów nie jest bezpieczna, zwłaszcza gdy jesteś świeżo upieczoną studentką, a twój ukochany prowadzi jedną z największych firm świata. Ale przecież miłość przezwycięży każą przeszkodę... A może to blef? Nic nie warte powiedzenie? W końcu nie zawsze uczucie, którym darzymy drugą osobę jest odwzajemnione, nie zawsze jest jak w bajce i nie zawsze liczy się jedynie miłość.

Anna i Lorcan. Wszystko byłoby jak w słodkim love story, gdyby nie pojawił się tajemniczy Siergiej ze swoim aksamitnym głosem i milionami na koncie. Świat bohaterki staje na głowie. Zamiast akademika jest luksusowa rezydencja, dżinsy zamieniają się w kreacje Diora, a uzyskane właśnie prawo jazdy staje się niepotrzebne, skoro do dyspozycji jest limuzyna z szoferem. Jednak już wkrótce dziewczyna z disnejowskiej bajki trafia do koszmarnej rzeczywistości. Rozpoczyna się niezwykła gra o miłość, gdzie niespodziewanie stawką staje się życie. Walka o dominację w biznesie biopaliw i świecie ekoterroru, seks, polityka, emocjonalna szarpanina, chore ambicje i mafia. Do tego zbyt częste ucieczki przed śmiercią...
Anna Smith. Anna Taredov. Anna Williams. Może Anna Maidley... Wiele nazwisk. Jedna kobieta. Dwóch mężczyzn. Jedna decyzja. A jeżeli to wszystko było już z góry ukartowane? Miłość, dynamiczna akcja, intryga. Happy end? Sam sobie odpowiedz na to pytanie.

Plan mimo swojej obszerności nie odpycha, a wręcz przeciwnie przyciąga. Każda strona szykuje dla czytelnika nowe atrakcje, z każdą stroną odkrywałam 'Plan' na nowo. Jeżeli chcecie coś spokojnego z nudnym i monotonnym wątkiem miłosnym to trafiliście pod zły adres.
Zdjęcie z sesji zdjęciowej do okładki planu
Możecie się zapytać Dlaczego? Możecie się spytać Jaki jest Plan? Jednak nie potrafię tego jednoznacznie określić. Czasami jest mroczny, chwilami śmieszny, raczej słodko-gorzki, ale także poważny i niebezpieczny. Od długiego czasu czekałam na coś takiego. Historia, którą pochłoniesz bez najmniejszego zacięcia i zanim się obejrzysz zamkniesz książkę z wyrazem zadowolenia na twarzy.
Będę dla ciebie, kim tylko zechcesz.

Postacie są bardzo wyraziste i nieprzewidywalne, żyjące własnym życiem. Bohaterzy byli doskonale wykreowani i tacy ludzcy. Często podejmowali pochopne decyzje, czego potem żałowali i próbowali odkręcić. Opierali się pokusom, co nie zawsze się udawało, popełniali błędy, do czego potem nie było łatwo się przyznać. Próbowali przeciągnąć los na swoją stronę, by zagrał ich piosenkę. Podobało mi się to. Czułam, jakbym tam była, jakby to co ich spotkało, mogło spotkać mnie.

Autorka robi z czytelnikiem co chce. Owija go wokół palca, bawi się jak marionetką. Czytając Plan jesteśmy po prostu zależni od tego co stanie się z bohaterami. Pani Gryciuk gra na naszych emocjach z ogromną łatwością i za to ją podziwiam.
Ja: Jesteś?
On: Jestem.
Ja: Będziesz?
On: Zawsze.
Ja: Kocham Cię.
On: Wiem.

Główna bohaterka jest dość oryginalną postacią. Zawieszona pomiędzy dwoma światami, niepotrafiąca wybrać pomiędzy dwoma mężczyznami. Wyszła za mąż w wieku osiemnastu lat, za mężczyznę o ponad dwadzieścia lat starszego. Wydaje się to trochę nie realne, a jednak możliwe. Jej decyzje były pobudzone emocjami, jednak była dość poważna jak na osiemnastolatkę, co wydawało mi się nie na miejscu. A w końcu, gdy oczekiwało się od niej tej dorosłości, Anna uciekła, stchórzyła i zrobiła wszystko, byleby zapomnieć o tym, że żadna bajka nie trwa wiecznie.

Czy są jakieś większe minusy książki? Chyba nie, chociaż mikroskopijna czcionka po prostu odstrasza.

Myślę, że Plan, mimo kilku niedociągnięć mógłby konkurować z wieloma zagranicznymi bestsellerami o miejsce w czołówce. Czekam z niecierpliwością na kolejną książkę pani Patrycji. Jeżeli debiut był tak powalający i udany to jestem ciekawa jakie będę kolejne publikacje autorki.

I na sam koniec, komu polecić Plan? Hm... Czy mogę odpowiedzieć wszystkim? Historia z dreszczykiem, z miłością (nie)ograniczoną, rozgrywająca się w świecie milionerów na pewno spodoba się dla wielu osób. Nie wiem komu konkretnie mam to polecić. Po prostu przeczytajcie i sami się przekonajcie o czym mówiłam.

Autor: Patrycja Gryciuk
Tytuł: Plan
Data wydania: 21 marca 2013
Moja ocena: 9/10
Wywiad z autorką: Tutaj
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka