Tu nie ma zmierzchu ani świtu czyli Cienie w Mroku ~ Michelle Paver

Po skończeniu tej książki, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Emocje towarzyszące lekturze, nie opuszczały mnie długo po zakończeniu. Cienie w Mroku to tajemnicza i zaskakująca opowieść pełna tajemnic skrywanych w cieniu, choć wszystko zaczyna się dość niepozornie.
Czułem się po prostu zbędny. Cała ludzkość wydawała mi się zbędna.

Życie Jacka nie jest jak z bajki. Jego marzenia legły w gruzach. Sposobem na ucieknięcie od rzeczywistości jest wyprawa na sam "koniec świata", gdzie mrok zawładną wszystkim czyli na samą Arktykę. Jednak ekspedycji już od samego początku towarzyszy pech. Jej członkowie wykruszają się. Do tego kapitan, który odradza im płynięcie do Gruhuken. Jaki sekret kryje to miejsce? Co czai się w mroku? Jaką historię opowiada Gruhuken?

Autorka książki ma prawdziwy talent do budowania napięcia. Powieść zaczęła się spokojnie i bezproblemowo. Po jakimś czasie zaczęłam myśleć, że to jeden wielki niewypał, ale NIE. Spokój był tylko pozorny. Z czasem cała akcja nabrała tępa, a mną zawładnęły niewyobrażalne emocje. Wszystko stało się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jack zostaje sam (o czym powiadamia nas tylna okładka) i zaczyna patrzeć na wszystko z innej perspektywy. Mrok i uczucie obecności "kogoś" zmusza mężczyznę do zbudowania na nowo swoich wyobrażeń na temat strachu czy śmierci.
Zaraz po świcie zapada zmierzch.

Poprzez formę dziennika, emocje, które przeżywa główny bohater, z niewyobrażalną siłą wpływają na czytelnika. Były takie chwile gdy odczuwałam autentyczny strach lub panikę. Z zapartym tchem śledziłam poczynania Jacka i jego walkę z samym sobą, z lękiem, ze słabościami, z mrokiem. Historia sama w sobie jest ekscytująca i przyprawiająca o gęsią skórkę.

Cienie w Mroku łączą w sobie wiele różnych gatunków literackich. Pani Paver stworzyła (nie)świadomie całkiem nowy rodzaj literatury, łączący w sobie elementy książki fantastycznej, podróżniczej, thrillera, obyczajowej, a może nawet i coś z horroru. Dla niektórych może wydawać się to za wiele, jednak wszystko zostało doskonale "odmierzone", a to co wyszło z połączenia tych wszystkich składników, powali z nóg na pewno nie jednego miłośnika mocnych wrażeń... choć tutaj trzeba początek troszkę przeczekać.
Wiem, choć nie potrafię powiedzieć skąd, że widziałem właśnie postać, którą przed dwoma miesiącami dostrzegłem przy maszcie. Jest prawdziwa. I martwa.

Jednym z największych moich zastrzeżeń co do tej książki, jest opis na okładce z tyłu. Moim zdaniem zdradza za wiele. Dowiedziałam się z niego np. że Jack ma zostać sam, dlatego zainteresowałam się w jakich okolicznościach to zajdzie. Czkałam, czekałam... aż w połowie książki się dowiedziałam. Może to dlatego pierwsza część książki tak bardzo dłużyła się.

Zakończenie było nie z tej Ziemi. Pani Michelle Paver po mistrzowsku to rozegrała. Kilkadziesiąt stron przed końcem wszystko się uspokoiło - zapewne po to by czytelnik opanował się - po czym akcja jeszcze bardziej rozkręciła się, dając to czego oczekiwało się przez praktycznie całą książkę. Jestem pewna, że Cienie w Mroku mogę polecić osobom, które szybko się nie nudzą, ale także lubią historie z dreszczykiem. Poleciłabym ją także tym, którzy chcą dowiedzieć się jak to jest przebywać kompletnie samemu, w mroku na obszarach Dalekiej północ oraz osobom, mającym mocny żołądek lub słabą wyobraźnię (do których ja niestety nie należę).

Autor: Michelle Paver
Tytuł oryginalny: Dark Matter
Tytuł polski: Cienie w Mroku
Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: 12 czerwca 2013
Moja ocena: 7,5/10

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)

Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka