Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje czyli Gwiazd naszych wina ~ John Green


Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.

Co mogę powiedzieć o tej książce? Gdy dostałam Gwiazd naszych wina byłam po prostu zaintrygowana i podniecona. Przeglądając różne blogi recenzenckie, natykałam się na same pozytywne oceny, a na Lubimy czytać książka miała ponad 8 punktów na 10. Byłam ciekawa czy historia Hazel Grace poruszy mną tak samo, jak resztą czytelników. Po skończeniu książki mogę powiedzieć tylko jedno... zawiodłam się.
Czasami ludzie nie rozumieją wagi obietnic, gdy je składają.
Nie chodzi o samą historię, ponieważ jest bardzo poruszająca, ale o sposób w jaki została przekazana. Dla mnie było to dość niewyraźne i brakowało czegoś takiego... realnego. Nie mówię, że nie było plusów, jednak GNW nie jest lekturą, którą umieściłabym w Top 7.

Na plus mogę ocenić postacie głównych bohaterów. Były one wyjątkowe i dodawały energii smutnemu i monotonnemu światu. Augustus i Hazel mimo walki z rakiem nie poddawali się i walczyli do końca nie tyle o życie, ile o swoją miłość, choć nie zawsze było ładnie i kolorowo. Urozmaiceniem także była postać pisarza, który mimo nieprzyjemnego charakteru był interesujący i bardzo osobliwy.

Świat przedstawiony przez autora na początku książki był smutny i szary. Dopiero wraz z pojawieniem się Augustusa nabrał kolorów, a Hazel mimo ciężkiego stanu, narodziła się na nowo. Książka przekazuje wiele wartości, na przykład to, że warto walczyć o marzenia i dążyć do celu mimo wielu przeciwności losu. To kolejna rzecz, która podobała mi się w Gwiazd naszych wina.

Ostatnim już plusem był Isaac. Ten chłopak jest energiczny i wesoły mimo tego, co zrobiła mu choroba. Potrafi śmiać się i trzyma dystans do wielu rzeczy. Do tego ta jego dziewczyna... Oczywiście Isaac przechodził trudne chwile i także zdarzały mu się załamania, jednak był wyjątkowy, charyzmatyczny i cudowny.
Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem marzeń.
A teraz coś z całkiem innego świata... Czytaliście książkę Powiedz wilkom, że jestem w domu? Jest to historia dająca do myślenia i także poruszająca tematy śmiertelnej choroby (AIDS) oraz miłości i przyjaźni. Wiele osób, nie znających dokładnie treści książki mogłoby porównać ją do Gwiazd naszych wina, jednak Powiedz wilkom... ma w sobie coś takiego czego GNW nie posiada. Czytając historię June czułam podniecenie, żal, współczucie, gorycz i miliony innych emocji, których nawet nie potrafię nazwać. Po Gwiazd naszych wina nie czułam nic szczególnego. Może końcówka była dość szokująca, ale prawdę mówiąc od początku brałam takie rozwiązanie pod uwagę. W książce zabrakło tego czegoś. Gdyby to jeszcze było na faktach... Jednak to całkowity wymysł autora i po prostu liczyłam na coś bardziej poruszającego i … życiowego. Niektóre zachowania były tak sztuczne, że aż bolało.
I tak, pewnie znajdę pod tym postem komentarze w stylu „Ta książka jest boska, a ty się nie znasz” albo „Nie zgadzam się” Ale to w końcu moja opinia. Każdy ma prawo do wyrażenia własnego zdania, a ja po prostu jestem na NIE. Gwiazd naszych wina nie jest książką dla mnie, ale wy jak najbardziej przeczytajcie i wyróbcie sobie własną opinię. 

Autor: John Green
Tytuł oryginalny: The Fault in Our Stars 
Tytuł polski: Gwiazd naszych wina
Wydawnictwo: Bukowy las
Data wydania: 6 lutego 2013
Moja ocena: 6/10

2 komentarze :

  1. Tyle się słyszy o tej książce, a ja nadal jej nie poznałem. Wstyd się przyznawać. Powiem szczerze, że trochę zaskoczyła mnie Twoja ocena 6/10. Spodziewałem się czegoś w rodzaju 8,7/10 :)

    recenzjeoptymisty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... "Gwiazd naszych wina" czytałam dwa razy. Po raz pierwszy jeszcze przed "Powiedz wilkom, że jestem w domu", a drugi raz po. Na początku historia była Okej, ale bardzo straciła w oczach po drugim czytaniu. Porównując te dwie pozycje, widzi się ogromną przepaść pomiędzy nimi. Nie mogłam tego inaczej ocenić.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)

Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka