Nadszedł czas na podbicie trzeciego z zaświatów czyli Ja, potępiona - Katarzyna Berenika Miszczuk

Czas na recenzję książki Ja, potępiona, która zamyka trylogię Ja, diablica. Czy książka pani Miszczuk <wywiad> była warta przeczytania? Oto jest pytanie, na które odpowiem w tym poście.

Wiktoria zdecydowała. Postanowiła zerwać z Piotrkiem oraz związać się z Belethem. Ale jak na złość ten drugi zniknął. Czy to możliwe aby stracił zainteresowanie byłą diablicą, niedoszłą anielicą? Nigdy! Tylko knuje kolejny plan jak wyeliminować Piotrka z gry, nie wiedząc, że chłopak już w nią nie gra. W Ja, ocalona, Wiktoria musi po raz kolejny radzić sobie z przeciwnościami losu i tym razem nie niebo i nie piekło grają tutaj pierwsze skrzypce. Wiktoria, do góry nogami przewraca... Tartar!
" - No bez jaj! - krzyknęłam - Znowu?! Nie wiem kto mi to zrobił, ale się doigrał. Nikt nie będzie mnie mordował bez ważnego powodu!"
No i co mogę powiedzieć? Stare postacie powracają, a ich intrygi stają się jeszcze bardziej zawiłe. Jeżeli myślicie, że po przeczytaniu 2 poprzednich części nic was nie zaskoczy to grubo się mylicie. Pani Katarzyna stała się jeszcze bardziej kreatywna i umieściła Wiktorię w świecie do którego wstępu nie mają nawet anioły. Jednak nasza Wiki ma już dość bycia potulną dziewczynką i buntuje się. Nie da sobą pomiatać dla kogoś takiego jak Hitler czy Elżbieta Batory (królowa węgierska, inaczej Krwawa Hrabina, żeby pokonać czas kąpała się w krwi dziewic). Wszystko staje się jeszcze bardziej zagmatwane niż można by było sobie wyobrażać.
"Biada nam. Socjopata napalił się na socjopatkę. To może skończyć się rzezią, kiedy trzecia socjopatka, właścicielka wcześniej wspomnianego socjopaty, się o tym dowie"
Styl pisania książki pozostaje taki, jaki był: lekki, humorystyczny i ciekawy. Czytając Ja, potępiona nie mogłam oderwać się od książki. Akcja wciągała, a każda strona hipnotyzowała. Jest to najlepsza część z całej trylogii.  Autorka miała dużo pomysłów i czytelnik nie mógł się nudzić podczas lektury. Kiedy już myślałam, że to koniec całej akcji i zostały same "sprawy organizacyjne", pani Miszczuk zaskoczyła po raz kolejny. Było to tak... niespodziewane, a zarazem ekscytujące. Podczas czytania ostatecznego starcia (oj nie powiem kogo z kim) towarzyszyły mi Wieeelkie emocje.
"Oniemiałam. Matka? Czyżby będąc niedoszłą dziewczyną Beletha, awansowałam na mamusię tego osiłka? Zerknęłam na niego. No cóż... przynajmniej urosła mi dorodna dziecina. Nie da sobie w kaszę dmuchać na podwórku podczas zabawy przy trzepaku"
Co mi się w tej książce podobało? Oczywiście postacie, które tak jak w dwóch poprzednich częściach były wspaniale wykreowane. W książce Beleth przechodzi samego siebie i na każdym kroku widać, że jego zainteresowanie Wiktorią nie polegało jedynie na fizycznym pociąganiu. Spory Lucka i Gabryśka po prostu przyprawiały mnie o atak niekontrolowanego śmiechu. A problemy Kleo i Azazela widzącego "duchy" były po prostu nie z tego świata. Kilka nowych, bardzo... interesujących (?) postaci pojawiło się na kartach powieści. Powiem, że nie do każdej zapałałam tak wielką sympatią, jak do nowo poznanego Charona ( tak, tak tego z mitologi). Możecie mówić, że jestem dziwna, ale ja po prostu wielbię takie postacie.
"Charon przerażał mnie bardziej niż śmierć. Mimo, że obydwoje najwyraźniej zaopatrywali się w tym samym butiku. - Nie znasz przypadkiem śmierci? - zagadnęłam. - To moja siostra - odparł. Współczuję rodzicom...
W tej części sekrety zostają ujawnione, a niedopowiedzenia znajdują swoje zakończenie. Wszystko się zamyka i jedyne co mnie zastanawia to to, co Azazel ma zamiar zrobić z przyciskiem wielkiego kataklizmu... a nie przepraszam, jeszcze raz... z przyciskiem WIEEELKIEGO KATAKLIZMU.

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Ja, potępiona
Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: październik 2012
Moja ocena: 8/10



Wyzwanie:
Polacy nie gęsi

Czytaj dalej »

Top 7: Ulubione postacie żeńskie

Dlaczego akurat siedem??? Nie będę się rozwodzić. Wszystkiego się dowiecie jeśli zajrzycie do poprzedniego posta pt. Top 7: Ulubione postacie męskie A teraz czas powrócić do tematu :D

Moich ukochanych postaci żeńskich jest o wiele więcej niż płci przeciwnej, dlatego z trudem mi przyszło wytypowanie tej siódemki, jednak zobaczcie jak to wszystko wyszło





1. Pierwsze miejsce bezkonkurencyjnie należy do Rose Hathaway. Jest ona interesującą i bardzo odważną osobą. Dampirkę uwielbiam za poczucie humoru i tą pewność siebie. Rose jest także bardzo odważna, ale i lojalna wobec przyjaciółki, której grozi wielkie niebezpieczeństwo. Jej logika powala, a sarkastyczne uwagi nie raz sprawiały, że nie mogłam pozbierać się i uśmiechać do siebie.


Czytaj dalej »

Aut mors aut victoria czyli Powietrzny korsarz - Piotr Wałkówski


Czytałam wiele debiutów literackich tych udanych i tych nie za bardzo. Do których z nich zaliczyć Powietrznego Korsarza?

Smoczyca Lung Tien Lien zostaje porwana, a jej jajo porzucone. Chiński smok Temeraire odnajduje je i opiekuje się jak własnym. Po wykluciu okazuje się, że w jaju znajdowała się dziwna istota - półsmok, półczłowiek. Nestor przez 16 lat swojego życia mieszka w Loch Laggen i podporządkowuje swojemu opiekunowi Laurencemu . Jednak jeden nieprzemyślany krok zmusza półsmoka do ucieczki. Razem z Temerairem, Nestor trafia do powietrznych korsarzy, a los sprawia, że wyrusza on na wojnę o niepodległość Polski oraz Litwy.
"Każdy, kto urodził się jako osobnik obdarzonego rozumem gatunku, ma prawo samemu wybrać swój własny los" 
A więc co mogę powiedzieć o książce... Na początku szła mi dość opornie, a jedyne co rozumiałam z całej fabuły to imię półsmoka, które było normalne w porównaniu z wszystkimi innymi nazwami własnymi, lecz już od pierwszej bitwy czytałam z zapartym tchem. Jak trzy dni poświęciłam na przeczytanie 100 stron, tak dwa razy krócej zajęło mi pozostałe 400. Fabuła była bardzo interesująca, acz nie do końca mnie wciągnęła. Dopiero po przebrnięciu przez pierwsze rozdziały cała akcja zaczęła się bardziej wiązać ze sobą i układać w spójną całość.

Podczas czytania towarzyszyły mi niemałe emocje. Często był to smutek, zmieszany ze żalem, złością i współczuciem względem Korpusu Carskiego oraz II Ochotniczej Formacji Powietrznej, jednak nie myślcie sobie, że nie było także pozytywnych uczuć. Często znajdowałam się w sytuacji gdy nie wiedziałam się czy śmiać się, czy wręcz płakać z głupoty młodego Nestora lub jego towarzyszy. Napadu niepohamowanego śmiechu dostałam, gdy w końcowym etapie podróży półsmok spotkał się ze służącą. Jednak nie powiem jak rozwinęła się ich znajomość. Tego możecie przekonać się sami.
"- Ja nie mam czego ukrywać - zagulgotał Nestor. - W takim razie dlaczego nosisz ubrania? [...] - Hm... - wyszczerzył zęby. - Jako istota znacznie bliższa ludziom niż pełnokrwiste smoki wzbudzam już powszechną zazdrość skrzydłami. Nie trzeba przyprawiać dumnych dżentelmenów o dodatkowe kompleksy. Prawda, Temeraire?"
Co do warsztatu autora to, myślę, że jak na debiut jest to bardzo udana książka. Jedyną rzeczą, która mnie chwilami irytowała była dziwna konstrukcja zdań. Znalazłam w powieści kilka takich przypadków, gdy wypowiedzi bohaterów nie miały sensu przez poprzestawiane wyrazy w zdaniu.

W Powietrznym Korsarzu możemy doszukać się tak zwanego headhoppingu tj. przeskakiwania z umysłu jednej postaci do drugiej. Trudną rzeczą dla autora jest uniknięcie tego, a jeszcze trudniejszą umyślne zastosowanie. Nie jestem pewna czy pan Piotr zwracał na to uwagę, jednak moim zdaniem w większości sytuacji przeskok ten pasował, choć nie powiem, że czasem był uciążliwy.
"Raz zaskarbiona sympatia okazuje się czasem silniejszym uczuciem od wykrzesanej naprędce nienawiści"
W przeszłości nigdy jeszcze nie spotkałam się z twórczością Naomi Novik, więc nie wiem co w świecie Korsarzy jest pomysłem amerykańskiej pisarki polskiego pochodzenia, a jakie elementy należą wyłącznie do autorka książki, jednak świat ukazany w powieści bardzo mi się spodobał. Książka kończy się w połowie akcji, więc wywnioskowałam z tego, że pan Piotr ma zamiar wydać kolejną część. Ja jestem jak najbardziej za. Po skończeniu Powietrznego korsarza nie mogę się doczekać co los zgotuje dla porywczego Nestora oraz honorowego Temerarie. Muszę też powiedzieć, że zainteresowała mnie postać Lung Tien Lien, która pojawiła się tylko na samym początku, lecz jej imię przewijało się w tle przez całą książkę.

Podsumowując, myślę, że jest to doskonała pozycja dla mnie oraz mi podobnych ;)
Lubię historię, fantastykę oraz książki, a połączenie tego wszystkiego i powstanie Powietrznego korsarza stanowi istną mieszanką wybuchową. Nie powiem, że nie było potknięć, bo były, ale ludzie muszą popełniać błędy teraz, aby w przyszłości się nie powtarzały.

Autor: Piotr Wałkówski
Tytuł: Powietrzny Korsarz
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2014
Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi - panu Piotrowi Wałkówskiemu oraz zapraszam do polubienia strony Powietrzny Korsarz

Czytaj dalej »

Na zawsze składa się z wielu teraz czyli Zieleń Szmaragdu - Kerstin Gier

No i czas na recenzję ostatniej części Trylogii Czasu. Tym razem akcja zapiera dech w piersiach i pnie się pod górę do miejsca aż wszystkie sekrety ujawnią się, a kłamcy zostają zdemaskowani.

Po "ciekawej" wizycie w przyszłości, Gwen jest załamana. Jej rubinowe serce spadło z klifu i pękło na miliony kawałków. Ale dziewczyna musi być silna. Hrabia de Saint Germain jest bliżej poznania tajemnicy kręgu dwanaściorga, niż Gwendolyn by sobie tego życzyła. Wszystko leci w tak szaleńczym tempie, a rozwiązanie jest jak na wyciągnięcie ręki, a jednak tak daleko. Jaką tajemnicę skrywa chronograf?
"W rzeczywistości serca są zrobione z całkiem innego materiału. Chodzi o materiał znacznie bardzie plastyczny i nietłukący, który zawsze odzyskuje swój pierwotny kształt. Wykonany według tajnej receptury. Marcepan!"
Książka zaczyna się (tak jak jej poprzedniczka) w tym samym miejscu na którym się skończyła czyli już na samym początku spotykamy zrozpaczoną Gwen po rozmowie z hrabią. Już od pierwszej strony wciągają nas zabawne uwagi Xemeriusa oraz dynamiczny rozwój wydarzeń. Zieleń szmaragdu czyta się tak samo szybko i przyjemnie jak dwie pozostałe części. Styl pisania autorki jest lekki i bardzo przyjemny, a książka mimo, że nie posiada jakiś wielkich wartości to jest bardzo ciekawa w odbiorze. Po raz kolejny w oczy bije oryginalność i wspaniały pomysł na fabułę.

Wątek miłosny jest tak zagmatwany, że już chwilami sama nie wiedziałam kto kłamie. Mimo to czyta się go przyjemnie i bardzo dobrze współgra z wątkiem przygodowym. Historia niespełnionej miłości (czy na pewno?) nie jest oryginalna i dla wielu mogłaby wydawać się mdła lecz tutaj czyta się ją z zapartym tchem, nie wiem czym to jest spowodowane, a jednak tak jest :)
"Zostańmy przyjaciółmi - ten tekst to już doprawdy był szczyt. Na pewno za każdym razem, gdy ktoś wypowiada te słowa, gdzieś na wiecie umiera jedna nimfa."
W tej części na jaw wychodzą wszystkie sekrety, których było po prostu multum. Autorka nie omieszkała dodać także pewnego urozmaicenia, które wstrząsnęło całą książką. Podziwiam Kerstin Gier za tak wspaniałe wykreowanie wszystkich postaci oraz zakończenie trylogii z wielkim bum :D

Zieleń szmaragdu (zresztą jak całą trylogię) czyta się bardzo szybko, nie męcząc się przy tym. Słowa same wpływają do głowy, jakby to tam właśnie było ich miejsce. Bohaterów zapamiętujemy na długi czas. Jest w nich coś takiego czego nie zastąpisz jakąś marną kopią. Żałuję, że nie spotkam już więcej Gwen, Gideona oraz Xemiego i nie przyłapię ich już więcej za żadnym kłamstwie, jednak z drugiej strony to dobrze. Dodanie kolejnych tomów byłoby chyba już naciągane i dosyć męczące. Ale na pewno wrócę do trylogii za jakiś czas.

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Szmaragdgrun
Tytuł polski: Zieleń Szmaragdu
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 22 lutego 2012
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

[Z głową w chmurach] Czy fantastyka wyszła już z mody?

źródło zdjęcia: jarzyny.blogspot.com
Coraz większa ilość wydawców zaczyna stronić od fantastyki oraz książek młodzieżowych i jak to się mówi poszerzać horyzonty, tym samym dając wielu polskim autorom czerwone światło na ich powieści. Dlaczego tak się dzieje? Przez spadającą popularność powieści młodzieżowych, a może wpływ na to mają zupełnie inne czynniki? W tym poznacie moją opinię na ten temat.

Zacznijmy może od tego, że polski rynek jest zawalony różnymi nowościami, zaczynając od kryminałów i horrorów, poprzez romanse i powieści przygodowe, aż do fantastyki. Każda książka, nieważne jakiego gatunku, powinna wnosić coś oryginalnego i wartościowego do literatury i sprawiać czytelnikowi przyjemność... Czy aby na pewno tak jest?

Wiele książek, które w życiu przeczytałam przyprawiało mnie o dreszczyk emocji i fascynowało swoją historią, a każda z tych historii była inna. Jedna opowiadała o szkole magii i wyjątkowym czarodzieju, kolejna o szafie i tajemniczej krainie ukrytej wewnątrz, a jeszcze inna o przygodach małego stworka wyruszającego wraz z krasnalami w podróż pełną przygód i jedyne co te książki łączyło to było to, że są niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju i nieważne ile podobnych powieści byśmy przeczytali, one na zawsze pozostaną w naszych sercach, choćby jako okruszki na samym dnie, ale będą... wracając do tematu... Po sukcesie, jaki odniosły wyżej wspomniane książki, wydawnictwa postanowiły dalej brnąć w tą tematykę, czyli w skrócie mówiąc wampiry, wilkołaki, a w późniejszy, czasie anioły. Jednak jak to się mówi, co za dużo to niezdrowo. Jeszcze na początku wszystko było okej, czytelnikom podobało się to co dostawiali w swoje rączki, jednak z czasem wszystko się przejadło i ludzie przestali kupować nowe pozycje wydawnicze przez obawę, że natką się w nich na kolejną historię opartą na wątku miłosnym oraz perypetiach nastolatki, która nie wie którego chłopaka wybrać.

źródło zdjęcia: spis-i-opis-istot
-fantastycznych.bloog.pl
Mi też się to znudziło i zastanawiałam się nad zaczęciem czytania większej ilości kryminałów... jednak coś mi tu nie pasowało, bo skoro w przeszłości powstało tyle wspaniałych serii to czemu niby teraz ludzie także takich nie mieliby pisać? Nie odpuściłam sobie tematu i po pewnym czasie na serio okazało się, że istnieje jeszcze wielu autorów, którzy potrafią stworzyć magiczną atmosferę i wymyślić oryginalną i fascynującą historię. Po pewnym czasie nauczyłam się odróżniać (już po opisach) plagiaty od książek z ciekawą fabułą, chociaż czasem się mylę w swoim osądzie, a potem gorzko tego żałuję, jednak wszystko sprowadza się do jednego: Wydawajmy książki fantastyczne, jednak z pewnym umiarem. Nie zawalajmy półek sklepowych podobnymi, zagranicznymi pozycjami skoro pod nosem mamy wspaniałe perełki, które tylko czekają, aż ich gwiazda zabłyśnie i ich książka zostanie wydana. Nie musimy całkowicie rezygnować z fantastyki i powieści młodzieżowych, wystarczy, że będziemy wydawać i czytać z umiarem*. Nie zakochujmy się tylko w wampirach. Dajmy szansę też Zombi, wróżkom, smokom czy innym nadprzyrodzonym istotom. Wszystko jest dla człowieka lecz nie wszystko jest dobre ;)

Na sam koniec chciałabym tylko dodać, że to nie dotyczy wszystkich wydawnictw oraz czytelników, książek i autorów, ponieważ duża ilość zagranicznych pisarzy także pisze wyśmienite książki fantastyczne. To są moje i wyłącznie moje odczucia, nad którymi długo się zastanawiałam czy napisać o nich na blogu. Wiem, że nie wszystko jest takie jak ja przedstawiłam w tym poście, a świat ma różne barwy. Jeszcze chciałabym was spytać jaka jest wasz opinia na ten temat? Co sądzicie o książkach młodzieżowych i fantastycznych wydawanych w Polsce?


*co czasem, swoją drogą, jest trudne, dla kogoś takiego jak ja ;)
Czytaj dalej »

Jeden krok za daleko i prąd porywa cię tak,że już się nie uratujesz czyli Magia Avalonu - Aprilynne Pike

Druga część cyklu "Laurel" spodobała mi się o wiele bardziej niż jej poprzedniczka. Tym razem poznajemy magiczną krainę wróżek - Avalon, gdzie Laurel udała się by nauczyć korzystać z mocy  wróżki jesiennej. Wszystko co tam zastajemy jest przepełnione magią. W tej części spokojnie płynąca akcja nie odpycha aż tak mocno, jak w "Skrzydłach Laurel" /recenzja/, a wręcz dodaje uroku. Barwne opisy sprawiają, że czytelnik czuje się jakby wraz z wróżką przebywał w Avalonie i oglądał to wszystko na własne oczy.
"Wielka władza wiąże się z wielką odpowiedzialnością."
Laurel doskonali swoje nadprzyrodzone umiejętności, lecz jej ludzkiej rodzinie i przyjaciołom nadal grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, a brama do Avalonu jest zagrożona jak ni­gdy dotąd.Czy będzie mogła polegać na Davidzie, kiedy okaże się, że jest zmuszona chronić tych, których kocha? Czy zwróci się raczej do magicznego Tamaniego ze świata wróżek, z którym łączy ją głęboka więź?*

Rzeczą która mi się nie podobała, było rozdarcie Laurel pomiędzy światami oraz dwoma chłopakami - Dawidem i Tamanim i chociaż szala ciągle przechylała się w stronę Dawida, to Tam także nie pozostawał jej obojętny. Ja sama jestem właściwie po jego stronie [Tamaniego]. Myślę, że w okół wróżka (czy jak to się odmienia) roztacza się taka magiczna, niespotykana aura i mimo, że lubię Dawida to chciałabym by Laurel wybrała właśnie Tama.
 "Nie mogę żyć podwójnie: i tam, i tu, i dlatego wybieram ten świat - powiedziała i zamilkła na moment"
Okładka tej części jest o wiele bardziej zjawiskowa, niż przewidywałam. Wydawnictwo bardziej się postarało i to mnie bardzo cieszy, bo mimo, że mówi się że "Nie ocenia się książki po okładce" to wiele osób tak właśnie robi. Jest mi z tego powodu trochę szkoda książek, które w środku są wspaniałe, ale jakieś wydawnictwo nie postarało się i okładka odstrasza, ale cóż ja mogę zrobić? Ale wracając do tematu... Kolorystka , tak jak w poprzedniej części, jest bardzo dziewczęca. Moim zdaniem kolory powinny być trochę jaśniejsze np. delikatny błękit albo DELIKATNY róż. To pasowało by do bohaterki, jednak bierzcie to co dają :) i tak się cieszę, że zmieniła się dziewczyna z głównej okładki.
"To nie może być miłość. Miłość jest pozbawiona egoizmu."
Co do stylu pisania autorki i jej pomysłu na fabułę to muszę powiedzieć, że bardzo mnie zaintrygował. Jest to doskonałe oderwanie od książek o wampirach, wilkołakach... czasem mam też dość aniołów :P Pomysł na wróżki jest bardzo oryginalny, a świat wykreowany przez autorkę magiczny i wspaniały. Tak jak w poprzedniej części nic nie jest przypadkowe. Cieszę się, że niechcący natknęłam się w bibliotece na tą książkę i postanowiłam ją przeczytać. Polecam ją na nudne zimowe wieczory i mimo, że nie ma tam jakiś nauk życiowych to miło się ją czyta :)

Autor: Aprilynne Pike
Tytuł oryginalny: Spells
Tytuł polski: Magia Avalonu
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 20 października 2010
Moja ocena: 7/10

*opis z Lubimy czytać

Czytaj dalej »

Wywiad z p. Katarzyną Bereniką Miszczuk "Kto nie walczy ten nie wygrywa"



Oto kolejny wywiad z polską autorką! Tym razem na pytania odpowiada pani Katarzyna Berenika Miszczuk, autorka m.in. Wilk, Wilczyca, Druga szansa czy trylogii Ja, diablica.












• Chwile rozkoszy: Kim pani chciała zostać w dzieciństwie? 

p. Katarzyna Berenika Miszczuk: Pamiętam, że jako mała dziewczynka byłam zafascynowana filmami o przygodach Indiany Jones’a. Przez dość długo to chciałam zostać archeologiem. Niestety lekcje historii w podstawówce skutecznie wyleczyły mnie z tych fantazji. Później pojawiło się marzenie o zostaniu lekarzem, które udało mi się zrealizować.

Czytaj dalej »

Nigdy nie wiadomo, kogo masz za plecami czyli Akademia Wampirów - Richelle Mead

Akademia Wampirów, jest to wyjątkowa seria, jedna z moich ulubionych i mimo, że wiele osób uważa ją za plagiat Zmierzchu, to moim zdaniem AV i Zmierzch są do siebie podobne jak woda i ogień.

Intrygi i tajemnice zaczęły krążyć po akademii, dlatego Rose oraz jej przyjaciółka i przyszła podopieczna postanowiły uciec. Całe przedsięwzięcie upadło gdy do akcji wkroczył Dimitri Belikov i sprowadził dziewczyny do akademii. Zadanie ułatwiało to, że Lisa i Rose nie są zwykłymi nastolatkami, BA nawet nie są zwykłymi wampirkami. Lisa to inaczej Wasylisa Dragomir, księżniczka, ostatnia z rodu Dragomirów. Za to Rose jest jej przyszłą strażniczą związaną z przyjaciółką psychiczną więzią. Jednak mimo zapewnień wielu osób, w akademii nie są bezpieczne. Ktoś na nie czyha, jednak Rose Hathaway nie da skrzywdzić przyjaciółki. Problem polega tylko na tym, że żywy rozsądek cierpi gdy do gry wkraczają miłość i pożądanie.
"Dawno temu zawarłam układ z Bogiem. Obiecałam mu wiarę, pod warunkiem, że pozwoli mi pospać dłużej w niedzielne poranki"
"Akademię..." po raz pierwszy, czytałam dość dawno, kiedy to polski rynek nie był przepełniony książkami o wampirach, wilkołakach czy duchach (chociaż moim zdanie, tego ostatniego nigdy za wiele ;) ). Jest to książka inna, wyróżniająca się z tłumu nawet teraz, bowiem moroi, strzyg czy dampirów o tak barwnych osobowościach nie spotkacie w pierwszej lepszej powieści młodzieżowej.
"- W ten oto subtelny sposób nazywasz mnie dziwką? - Różne historie krążą wśród studentów. Nawet na twój temat...             Zabolało. 
Wszystko co widzimy w książce jest przedstawione z perspektywy Rose - dampirzycy o bardo interesującym sposobie bycia. Dodam tylko, że logikę Rose mało kto zrozumie :D Książka nie jest jakoś szczególnie rozbudowana stylistycznie, lecz to właśnie sprawia, że miło i z wielkim zainteresowaniem się ją czyta, a akcja wciąga osoby, które na co dzień nie za bardzo przepadają za książkami ( sprawdziłam na przyjaciółce i poskutkowało! ). Większość sytuacji jest przedstawionych w sposób bardzo humorystyczny, a głównej bohaterki nie da się nie lubić.
"- Uważasz, że jestem ładna? /Parzył na mnie z powagą./ - Jesteś piękna. - Piękna? - Tak bardzo, że czasem boli." 
Postacie są bardzo barwne, a każda z nich na swój sposób oryginalna. Charaktery bohaterów czasami, są tak mocno "gryzące się" ze sobą, że zastanawiam się, jak jedna osoba mogła stworzyć tyle skrajnie różniących się postaci.

Dzięki książce poznajemy prawdziwą przyjaźń i lojalność wobec innych. Podoba mi się nastawienie głównej bohaterki względem życia i jej dość duża dojrzałość ( co swoją drogą Dimitr powtarza w książce nie raz ). Bardzo interesującą rzeczą jest to, że mimo występowania w powieści istot fantastycznych, ukazane jest tam wiele cech człowieczych oraz "sytuacji z życia wziętych". I powiem szczerze, że jeśli ktoś mi powie, że dzięki tej książce nie nauczymy się kompletnie niczego, a tylko napełnimy umysły mało ważnymi bzdetami to się po prostu zdenerwuję, ładnie mówiąc, bo to wcale nie jest prawda.
"- Rose jest twarda. Poradziłaby sobie. - Nie widziałeś jak cierpiała - odparła z uporem - Płakała. - I co z tego? Wszyscy czasem płaczą. Ty również. -Ale nie ona."
Na koniec dodam jeszcze, że na podstawie Akademii Wampirów powstał film, jednak nie zapowiada się by w najbliższej przyszłości miała się pojawić kontynuacja. Jakiś czas temu fani próbowali zebrać część pieniędzy na produkcję jednak, krótko mówiąc, skończyło się to fiaskiem.
Mam nadzieję, że w przyszłości ktoś postanowi zekranizować 2 część, a dlaczego tak bardzo mi na tym zależy? To już w recenzji książki W szponach mrozu, która pojawi się w najbliższym czasie, a tymczasem podaję link do I części z napisami oraz wstawiam zwiastuny i wycięte sceny, a przynajmniej kilka z nich ( a tak dla reklamy :D )
http://www.cda.pl/video/1274743f/Akademia-Wampirow---Vampire-Academy---2014---Napisy
https://www.youtube.com/watch?v=urYRrmrqkEs
https://www.youtube.com/watch?v=IyCPcm1N0_4
https://www.youtube.com/watch?v=SwqC2vmHrqc

Powiem tylko, że film ten i brak kolejnej części zachęciły moją przyjaciółkę do czytania, a to jest wielki wyczyn :D Mam nadzieję, że też się skusicie na zapoznanie się z tą historią :)

Autor: Richelle Mead
Tytuł oryginalny: Vampire Academy
Tytuł polski: Akademia Wampirów
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Dada wydania: 10 stycznia 2010
Moja ocena: 8/10

Czytaj dalej »

365 książek na każdy dzień roku

Na fp Rob$ona zobaczyłam pomysł z Playlistą, gdzie codziennie dodaje piosenkę dnia. Tym samym wpadłam na pomysł, by zrobić coś takiego z książkami, aż nazbiera mi się 365 książek. Z boku, po prawej stronie znajdziecie zakładkę "365 książek na 2015".Będę ją aktualizowała w miarę jak najczęściej i codziennie dodawała jakiś tytuł odpowiedni do nastroju danego dnia, tym samym 31 grudnia 2015r. nazbiera się tam dokładnie 365 książek! Nie wiem czemu ale strasznie mi się spodobał ten pomysł :) Jak chcecie to zróbcie coś takiego także na swoich blogach ;)


Czytaj dalej »

Nie ufaj nikomu i niczemu, nawet własnym uczuciom czyli Błękit szafiru - Kerstin Gier

"Kruk na skrzydłach z Rubinu niesiony, między światami brzmi umarłych muzyka, siły jeszcze nie poznał i nie zna też ceny, moc głowę podnosi i krąg się zamyka"

Zazwyczaj drugie części trylogii są dla mnie najgorsze, a ich akcja jest bardziej skupiona na wątku miłosnym, niż tym przygodowym. Jednak w tym przypadku jest inaczej, o wiele lepiej :)

Po pocałunku, Gideon przeszedł do porządku dziennego i zachowuje się... normalnie. Gwen próbuje wyjaśnić z nim tą całą sytuację, jednak podróże w czasie nie ułatwiają tego. Tymczasem na bezcennego Rubina czeka kolejne spotkanie z hrabią de Saint Germain, soiree oraz wielki bal, na którym Gwendolyn i Gideon odegrają bardzo ważną rolę.
"- [...] Ale dżentelmen nie rozmawia o takich sprawach.                - Zgodziłabym się na taką wymówkę, gdybyś był dżentelmenem."
Błękit szafiru jest bardzo oryginalną powieścią. Autorka doskonale maskuje przed czytelnikiem przyszłość, a jeszcze bardziej tajemnicze są wyprawy w przeszłość w której, z punktu widzenia wielu osób, nie da się nic zmienić.

Książka zaczyna się w miejscu, gdzie skończył się pierwszy tom czyli Czerwień Rubinu /recenzja/ i dlatego wydarzenia się troszeczkę zlewają. Mimo to początek II tomu (tak jak w wielu książka) jest wstępem, takim przypomnieniem co się działo wcześniej. Pani Kerstin Gier już od samego początku łapie czytelnika w swoje sidła i nie wypuszcza aż do skończenia powieści, tak jak to było podczas lektury pierwszej części. Każda strona przynosi ze sobą nowe wydarzenia które nie dają ci odejść od książki. Związek przyczynowo - skutkowy to jeden wielki galimatias, który rozwija się wraz z naszym Rubinem.
"-Powiedz mi, czy ty mnie właśnie całujesz?                             - Nie, tylko prawie - mrukną Gideon z ustami tuż przy mojej skórze - Nie chciałbym w żadnym wypadku wykorzystywać tego, że jesteś pijana i chwilowo uważasz mnie za bloga. Ale w pewnym sensie jest to dla mnie trudne.
Wątek miłosny bardzo się rozwija, ale przygodowy także nie pozostaje w tyle. Strony książki są tak przesiąknięte akcją oraz podróżami w czasie, że miłość Gwen do Gideona nie jest aż tak bardzo mdła jak to czasem bywa. Chociaż chwilami, jak to "Xemi" mówi, mam dość tej rozpaczy z powodu krzywego spojrzenia Gideona oraz "fontanny ogrodowej".

Co do Xemeriusa, jest to nowa postać, która po prostu doprowadza mnie do łez (oczywiście śmiechu) z tymi swoimi komentarzami :D A kim on naprawdę jest, tego nie zdradzę wam. Dowiecie się, jeśli przeczytacie Błękit szafiru.  Dodam tylko, że wprowadzenie jego do książki bardzo ubarwiło historię i dodało jej komizmu :) Myślę, że był to wspaniały pomysł.
" - Śpiewaj ze mną łysolu! - zawołałam - Kołysz biodrami!
W tej części poznajemy bardziej Lucy i Paula oraz przybliżamy się do rozwiązania dlaczego zamknięcie kręgu krwi było dla nich tak okropną rzeczą. Na jaw wychodzą także niektóre mroczne sekrety hrabiego, tym samym jeszcze bardziej zniechęcając Gwen do jego osoby. W książce pojawia się jeszcze jedna postać, tak niespodziewana, że musiała kilka razy przeczytać ten fragment dla pewności, że się nie pomyliłam i źle nie zrozumiałam. Ma ona bardzo duży wpływ na wydarzenia jakie mają miejsce, mimo że ciągle pozostaje w cieniu dla większości nie wtajemniczonych osób. Wszystko co się tam dzieje chwilami wydaje się wręcz nie logiczne, jednak po jakimś czasie dostrzegamy jakie to było genialne posunięcie. Do tego Błękit szafiru kończy się - tak samo ja część pierwsza - chyba w najbardziej emocjonujących chwilach powieści.
"Gdy się zmieniasz, zmienia się wszystko wokół ciebie. To jest magia."
Nie wiem co mogę więcej napisać. Może "Ta książka uzależnia" jednak po tej recenzji możecie się chyba sami tego domyślić ;) Polecam tak samo jak pierwszą część Trylogii Czasu i nie mogę się już doczekać skończenia (jestem w połowie) Zieleni Szmaragdu :)

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Saphirblau
Tytuł polski: Błękit szafiru
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 12 października 2011
Moja ocena:  9/10
Czytaj dalej »

Czasami nawet anioły popełniają błędy czyli Ja, anielica - Katarzyna Berenika Miszczuk


Co powiecie na historię nie z tego świata, w którym na ulicy spotkasz przechadzającą się Kleopatrę, a śmierć przychodzi do ciebie na herbatkę?

Wiktoria Biankowska jest zwyczajną dwudziestolatką. Ma wspaniałego, odrobinę nadopiekuńczego brata - Marka, kochającego chłopaka Piotrka oraz wspaniałą przyjaciółkę Zuzę. Jednak wszystko się zmienia, gdy na ulicy spotyka tajemniczego mężczyznę, który daje jej prezent z rodzinnego kraju. Jest to jabłko, które na pozór wydaje się normalne. Wiki dzieli się owocem ze swoim chłopakiem i od tej chwili nic już nie jest takie same. Wspomnienia powracają.
"-Ty pomiocie szatana!!! Jak śmiesz?!   Hm... Lucek by się chyba zdenerwował. Wątpię, by ucieszyły go insynuacje, że możemy być spokrewnieni."*
Ja, anielica jest to już druga książka opisująca przygody Wiktorii w zaświatach. Po pierwszej części miałam wielki niedosyt, który tylko pogłębił się wraz z skończeniem drugiej.
Tym razem akcja całej powieści skupia się głównie na niebie. Tam poznajemy wiele nowych i barwnych postaci takich jak anioł Moroni, archanioł Gabriel oraz Borys, ale stare także nie dają o sobie zapomnieć. Wiktoria zostaje znowu wciągnięta podstępem w intrygi diabłów i tak oto trafia do nieba gdzie czai się jeszcze większe niebezpieczeństwo niż sam szatan mógłby przewidywać.
"Na dodatek przejawiał tę samą denerwującą cechę, którą miał każdy czarny charakter w hollywoodzkich filmach. Zamiast przejść do rzeczy i zastrzelić głównego bohatera, musiał mówić tak długo o swoich planach, aż ktoś go zdąży obezwładnić. On po prostu nie potrafił się streszczać"
Czytając książę, znowu możemy zagłębić się w umysł byłej diablicy i większość wydarzeń widzieć właśnie z jej perspektywy. Niezwykły humor autorki ukazuje się na każdym kroku powieści, tym samym czasami tworząc po prostu istną parodię nieba i piekła aczkolwiek myślę, że w tej części on troszeczkę przygasł. Akcja w środku książki, troszeczkę podupadła, a na główny plan wysuną się wątek miłości Wiki do Piotrka oraz Beletha, jednak to był tylko taki krótki, może kilkunastostronicowy że tak powiem "skok w bok". Nie umiem tego inaczej określić. Jednak po pewnym czasie wszystko nabrało tępa i po prostu nie mogłam oderwać się od książki, tak zafascynowana bitwą, kluczami, chęcią zostania bogiem ect. :)
"Hm, kogo wolę? Z jednej strony mam diabła, który kłamie i morduje, a z drugiej śmiertelnika, który kłamie i zdradza. Nie wiem. To taki trudny wybór. Obaj macie tyle pozytywnych cech..."
Wszystko stanowi tak wspaniałą i spójną całość, że czytelnik zagłębia się w świat stworzony przez autorkę z wielką przyjemnością. Wizja piekła i nieba przedstawione w książce są takie oryginalne, a jednak czasami tak bardzo pospolite, że wręcz (moim zdaniem) odrobinę prawdopodobne. Do tego Tartar...Jak bardzo chciałabym żeby prawdziwe zaświaty były choć odrobinę podobne do tych z książki.
Dodam tylko, że trylogię "Ja, diablica" czytam już po raz drugi i to dzięki niej przekonałam się do książek, pisanych przez polskich autorów.

Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania pani Miszczuk i nie mogłabym wam nie polecić tej książki. Kolejna część "Ja, potępiona" już przeczytana (dlatego tak długo nie było żadnej recenzji) i czeka na swoją recenzję :)

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Ja, anielica
Wydawnictwo: W.A.B 
Data wydania: 28 września 2011
Moja ocena: 9/10


*Nie jestem do końca pewna, czy to jest z II czy III części. Cytaty mi się pomieszały, ale wydaje mi się, że z drugiej. Jeszcze sprawdzę. Jeżeli się pomyliłam to z góry przepraszam :)
Czytaj dalej »

#2 Nowości w świecie książek. |Styczeń 2015

Tym razem mam dla was garstkę zapowiedzi książek, które ukarzą się w ciągu najbliższego miesiąca. Ze wszystkich, które znalazłam, wybrałam (moim zdaniem) te najbardziej interesujące :)

1. Zaufaj mi, Anno - Joanna Opiat - Bojarska
Premiera 28.01.2015


Opis: Anna Rogozińska, ambitna dziennikarka TV przeprowadza wywiad z politykiem, którego syn wypadł z balkonu podczas imprezy sylwestrowej. Ojciec nie wierzy w przypadkową śmierć. Anna próbuje ustalić prawdziwy przebieg wypadków ale otrzymuje oficjalny zakaz zajmowania się tą sprawą. Jednak kiedy pojawiają się nowe ofiary wśród uczestników feralnej imprezy, robi  wszystko, by odkryć prawdę. Czy uda się jej wykorzystać znajomość z przystojnym prokuratorem? Kim jest morderca i czy uderzy ponownie?Jaki związek z zabójstwami mają dopalacze? Odpowiedź na wszystkie te pytania przyniosą zbliżające się Walentynki...


Czytaj dalej »

TOP 7: Ulubione postacie męskie

Dlaczego akurat siedem??? Ponieważ... "Niebo i piekło są podzielone na siedem sfer, jest siedem grzechów głównych i sakramentów, siedem cudów świata, tydzień ma siedem dni oraz jest siedem sztuk wyzwolonych czyli umiejętności wartych człowieka wolnego" chyba wystarczy wam takie uzasadnienie? Dodam tylko, że są to postacie ze wszystkich książek, które do tej pory przeczytałam, więc nie dziwcie się jeżeli to będzie ktoś z... A nie ważne, przejdźmy do tematu :)


1. Na pierwszym miejscu jest oczywiście uwodzicielski, seksowny oraz bardzo uroczy diabeł Beleth. Uwiódł mnie w pierwszym momencie gdy pojawił się w administracji podczas wprowadzania Wiki do świata Diabłów i od tego czasu ubóstwiam go <3 Za poczucie humoru między innymi.



Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka