Rubin to początek lecz i zakończenie czyli Czerwień Rubinu - Kerstin Gier

Pierwsza część trylogii czasu była niesamowita. Książka jest bardzo oryginalna i stanowi wspaniałe oderwanie od współczesnej literatury, tak obfitej w wilkołaki i wampiry.
"Okej. To ja sobie teraz zemdleję."
Gwandoly wydaje się z pozoru normalną nastolatką, mającą wspaniałą przyjaciółkę i umiejącą wyrecytować pamięci obsadę jej ulubionych filmów, jednak jej cała rodzina skrywa wielką tajemnicę. Od pokoleń u wybranych kobiet z rodu Montrose pojawia się tajemniczy gen, który umożliwia podróże w przeszłość. Gdy się okazuje, że to nie kuzynka Gwen - Charlotta, tylko ona sama odziedziczyła czynnik "x", życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. Dwunasta z kręgu musi sobie poradzić z misją jaką jej oraz jej nowemu partnerowi Gideonowi powierzono, jednak nie jest to proste gdy nie wiesz komu możesz zaufać i czy na prawdę stoisz po właściwej stronie.
"Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki."
Kerstin Gier miała wspaniały pomysł na historię młodej podróżniczki w czasie, tajemniczego rubinu, która zamyka krąg dwanaściorga. Akcja książki mnie na prawdę wciągnęła i zanim się obejrzałam doszłam do niezwykłego słowa (i nie do końca przeze mnie lubianego) jakim jest "Epilog". Cała akcja jest bardzo zagmatwana, a jednak całkowicie zrozumiała. Wątek miłosny jest łagodnym dopełnieniem historii i nie "kłóci się" z wątkiem przygodowym o bycie na pierwszym planie. W okół całego stowarzyszenia, które bardzo kojarzy mi się z sektą, jest roztoczona tajemnicza aura, która także dodaje magii dla całej książki. Jeżeli autorka wyłożyłaby kawę na ławę i wszystkie sekrety wyjawiła dla trzymanej w nieświadomości przez szesnaście lat Gwen, a tym samym dla czytelnika to myślę, że książka byłaby na pewno gorsza od swojej obecnej postaci ( myślę, że mnie zrozumieliście, ale strasznie to jakoś zagmatwałam :) )

Jeżeli chodzi o okładkę książki, to moim mam ją na tapecie w telefonie. Moim zdaniem jest przecudna <3 i bardzo pasuje do treści zawartych w niej. 
" - On naprawdę umie czytać w myślach? /wyszeptałam/  - Lokaj? Mam nadzieję, że nie. Właśnie sobie pomyślałem, ze przypomina łasicę."
Postacie są cudownie wykreowane. Każda z nich ma odmienny, ale i bardzo wyrazisty charakter. Wielką sympatią zapałałam do Gwen oraz ciotki Maddy  Główna bohaterka jest miłą i wręcz nieśmiałą osóbką, która także potrafi się zbuntować lub zripostować, gdy tego od niej wymaga sytuacja. Jest też bardzo odważna i potrafi szybko pozbierać się, usuwając z siebie ból. Postać jest po prostu tak człowiecza i żywa, na ile może być coś nieistniejącego, wymyślonego, powstałego w zakątkach wyobraźni autorki. Uwielbiam także Gideona, który może jest chwilami nieprzyjemny, że tak to ujmę oraz arogancki, ale jakoś głęboko zapadł mi w serce i myślę, że zostanie w nim długo <3

Czerwień Rubinu pochłonęłam bardzo szybko, książka jest pisana prostym językiem, zrozumiałym. Myślę, że może po nią sięgnąć młodzież, jak i mole książkowe w starszym wieku, kobiety, jak i mężczyźni. Nie widzę tam takich ograniczeń, które by zadowoliły tylko np. nastolatków, o co to, to nie. Pani Gier już o to zadbała :) Do tego te zakończenie jakby w środku akcji, które doskonale pasuje do całości...
"Raptem w moim żołądku zatańczyły motyle. Dziwnie było przypatrywać się sobie samej, jak całuję się z chłopakiem."
 Polecam z całego serca i  nie mogę się doczekać zaczęcia kolejnej części, która już stoi na mojej półeczce.

Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Rubinrot
Tytuł polski: Czerwień rubinu
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 23 maja 2011
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

Nic już nie będzie takie same czyli Więzień Labiryntu - James Dashner



Czas na recenzję mojego pierwszego prezentu od mikołaja.

Książka jest bardzo wciągająca. Chwilami wręcz przyprawiała mnie o DRESZCZe.
Zaczęłam ją czytać wczoraj i zarwałam praktycznie całą noc by ją skończyć.

Thomas budzi się w ciemnej windzie z wymazanymi wspomnieniami. Jedyne co pamięta to swoje imię. Kiedy winda się otwiera widzi grupę dzieciaków, która wita go w Strefie - otwartej przestrzeni w samym centrum przerażającego i tajemniczego labiryntu.
Podobnie jak Thomas, żaden z obecnych tu chłopców nie wie dlaczego tu jest oraz jak się tu dostał. Wszyscy wiedzą natomiast, że każdego ranka, gdy kamienne mury otaczającego ich Labiryntu rozsuną się, zaryzykują swoje życie by się tego dowiedzieć, nawet za cenę spotkania ze Strażnikami - pół-maszynami, pół-bestiami, przemierzającymi jego mroczne korytarze.

Autor ma lekkie pióro i wspaniale potrafi sprawić , b wyobraźnia czytelnika sama podsuwała mu obrazy. Fabuła była zaskakująca i pełna niespodziewanych zwrotów akcji. Słowa nie wciskały się w nasze umysły (jak to czasem bywa) tylko wpływały łagodnymi falami, sprawiając mi wielką przyjemność.
"Chłopak powinien być teraz w szkole, w domu, bawić się z dzieciakami z sąsiedztwa. Zasługiwał na to, aby noce spędzać w domu z rodziną, która go kochała i się o niego martwiła. (...) Thomas poczuł nienawiść do ludzi, którzy odebrali tego biednego, niewinnego chłopca jego rodzinie. (...) Chciał, aby Chuck był szczęśliwy."
Mimo, że było dużo opisów, których niektórzy autorzy nie umieją ogarnąć i pozostawiają w chaosie, to tutaj dodawały one dynamiczności i wprowadzały czytelnika w stan podniecenia, oczekiwania, tak że nie mógł oderwać się od książki przed wcześniejszym skończeniem jej. Tak samo było z czasem, w trakcie którego rozgrywały się wszystkie wydarzenia. Cała akcja, według moich obliczeń, trwała około 2 tygodni. Można by pomyśleć, że jak na 421 stron to dość krótko, jednak nie dajcie się zwieść. Wszystko jest tak przepełnione wydarzeniami, że czytelnik nie ma czasu się znudzić, a co już myśleć nawet o odłożeniu książki na półkę.

Cała fabuła dopięta jest na ostatni guzik, a postacie wspaniale obmyślone i stworzone. Wszystko kręci się w okół Thomasa (którego strasznie polubiłam), labiryntu oraz tajemniczego DRESZCZu, jednak są wątki poboczne, które spokojnie przeplatają się z głównymi tematami.

Ciekawą rzeczą, przez którą nie raz dostawałam napadu śmiechu, jest język streferów. Przykładowo:

"-Nie to miałem na myśli. - Co... [...] - Po prostu zawrzyj twarzostan!"
"Alby, dlaczego nam nie powiesz, co tam purwa jest?"
"Kto mnie tu przysłał?[...] Skąd... [...] - Wstawaj sztamaku, no wstawaj!" 
I jeszcze wiele więcej, ale nie będę się aż tak rozpisywać.
Wiele osób mi polecało Więźnia labiryntu i bardzo go wychwalało. Teraz wiem, że mieli rację :) Książka bardzo mi się spodobała i już się szykuję na kupno II części oraz oglądnięcia filmu.

Autor: James Dashner
Tytuł oryginalny: The Maze Runner
Tytuł polski: Więzień labiryntu
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Data wydania: 9 listopada 2009
Moja ocena: 8,5/10
Czytaj dalej »

Wywiad z p. Agnieszką Lingas-Łoniewską "Jestem bardzo dobrym przyjacielem, ale bardzo złym wrogiem"


Zapraszam na wywiad z panią Agnieszką Lingas - Łoniewską, autorką takich książek jak Szukaj mnie wśród lawendy: Zuzanna, Obrońca nocy, W szpilkach od Manolo, W zapomnieniu, Szósty i wiele innych.
















Chwile Rozkoszy: Kim pani chciała zostać w dzieciństwie?

P. Agnieszka Lingas Łoniewska: Nauczycielką języka polskiego. To było moje największe marzenie. Po części się zrealizowało, bo ukończyłam filologię polską, ale potem rzeczywistość okazała się nieco inna i moja droga zawodowa potoczyła się w całkiem innym kierunku.

Czytaj dalej »

Stosikowo, choinkowo

Postanowiłam wam pokazać jakie cuda książkowe dostałam pod choinkę.Troszkę tego było :)

Oto pierwsza piątka szóstka:



Czytaj dalej »

Świat ukryty poza pamięcią czyli Skrzydła Laurel - Aprilynne Pike


Książka bardzo fajna, ciekawie wymyślona fabuła, pisana lekkim piórem.

Laurel jest zwyczajną dziewczyną z dziwnymi nawykami żywieniowymi, która twardo stąpa po ziemi. Przez 15 lat swojego życia uczyła się w domu, lecz teraz nastał czas na zmiany. Po przeprowadzce, Laurel udaje się do szkoły publicznej, jednak, jej przeszłość przeszkadza jej w normalnym życiu. Jak Laurel będzie się czuła w szkole, wśród rówieśników? Co wyniknie z jej znajomości z Dawidem? I chyba najważniejsze... Jak na życie nastolatki wpłynie sekret, który jest jednocześnie jej przeszłością, teraźniejszością i przyszłością?

Tytuł książki obił mi się kiedyś o uszy, dlatego też ją wypożyczyłam. Miałam co do niej wielkie oczekiwania i troszeczkę się zawiodłam.

"Trolle to... taka pomyłka w ewolucji.(...) Zupełnie tak, jakby natura próbowała stworzyć superczłowieka, ale coś jej po drodze nie wyszło."

Fabuła była fajna.. Książkę czytało się szybko i czuło się taką magiczną aurę, aczkolwiek... (jakoś zawsze musi być u mnie jakieś "ale", może jestem za bardzo krytyczna?) myślę, że wszystko było troszeczkę rozwlekłe. Tak, miło się czytało, ale bardzo mało się działo, a kilka kartek opisywało coś co mogłoby się zmieścić na jednej stronie, a i opisy te nie był najlepsze i słabo pobudzały wyobraźnię. Autorka bardziej skupiła się na wydarzeniach niż wykreowaniu miejsc i postaci. Nie chcę żebyście pomyśleli, że potrafię tylko krytykować, bo w prawie każdej książce znajduję jakieś (moim zdaniem oczywiście) niedociągnięcie lecz po prostu wyrażam swoją opinię.

Myślę, że książka jest fantastyczna i na pewno dla wielu osób się spodoba, ale jak dla mnie troszeczkę za spokojna . Autorka doskonale potrafi opisać stworzyć magiczną atmosferę. Podczas czytania czułam jakby słowa w magiczny sposób owijały się wokół mnie i w całe moje życie wnosiły inny nastój... jakby magiczny, tajemniczy. Nie wiem jak to jest możliwe, ale jednak tak było.


"- Znowu ten, Dawid... - To mój kolega - najeżyła się Laurel - Najlepszy przyjaciel.- A nie chłopak?- Nie. To znaczy... nie.Tamani spoglądał na nią przez kilka sekund.-A więc miejsce jest wolne?"

Jest też dużo dialogów, co jest bardzo fajne :) Oryginalność autorki jest bardzo widoczna. Książka nie jest jaką kopią bestsellera, tylko sama tworzy niezwykłą i bardzo fascynującą historię.

Po kolejną część na pewno sięgnę, przez interesujący pomysł na całą historię i mam nadzieję, że będzie się tam więcej działo :)

"Nigdy z Ciebie ie zrezygnowałem - powiedział, przyciskając usta do jej czoła. - I nigdy nie zrezygnuję."
Autor: Aprilynne Pike
Tytuł oryginalny: Wings
Tytuł polski: Skrzydła Laurel
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 10 maja 2010 
Moja ocena: 7/10

*cytaty skopiowane ze strony Lubimy Czytać 
Czytaj dalej »

The Grinch Book TAG!


UWAGA!!!
UPRZEJMIE DONOSZĘ, ŻE ŚWIĄT NIE BĘDZIE! A to wszystko za sprawą Grincha, który ukradł święta i postanowił przejąć mojego bloga i zmusić mnie do zrobienia The Grinch Book TAG, który został stworzony przez Thoughst of Tomes. Przejdźmy do pytań, chcę uratować święta :D 


 1. Połowa lampek na choince jest wypalona : Książka która zaczynała się dobrze, ale potem było tylko gorzej.







 Zdecydowanie Władca Marionetek. Na początku było fajnie, ale potem zaczęła mnie nudzić... może po prostu byłam za mała żeby to zrozumieć (3/4 klasa)? Będę musiała się za to wziąć ponownie za jakiś czas.








 2. Irytująca Ciocia Basia nie chce zostawić cię w spokoju : Średniawa książka, którą wszyscy się zachwycają








Wszyscy polecali mi tą książkę. Nawet pani od historii. Ale ona nie przypadła mi zbytnio do gustu.










3. Twoje pupile nieustannie przewracają świąteczne dekoracje : Wybierz bohatera który sporo napaskudził (nie może to być czarny charakter!)




Od razu na myśl przyszedł mi Beleth. W książce "Ja, potępiona" chciał pozbyć się jednej osoby, jednak wydarzenia nie poszły po jego myśli. Musiał się sporo natrudzić, by wszystko odkręcić :)












4. Słyszysz jak twoi rodzice wystawiają prezenty i dowiadujesz się, że Święty Mikołaj nie istnieje : Książka która została ci zaspojlerowana.





Zagrożeni... Byłam na jednej stronce, gdzie o tym dyskutowali. Pisało, że bez spoilerów... i ktoś napisał zakończenie. Byłam tak zdenerwowana, ale mówi się trudno :/ I tak ją przeczytałam :)











5. Widok z okna przysłania Ci gruba warstwa śniegu : Bohater, którego po prostu nie mogłeś zrozumieć






Ewelina z książki Autorka jest dla mnie całkowitą zagadką. Może dla tego, że jest kompletną psycholką, a jednak ma w sobie coś człowieczego.









 6. Należysz do jedynej w swoim rodzaju grupy singli, a wszędzie wokół słyszysz Mariah Carey i jej "All I Want For Christmas" :  Książkowa para, której nie możesz znieść






Tu muszę się porządnie zastanowić. Zazwyczaj godzę się z wyborem, który dokonują bohaterzy ( częściej bohaterki) książek, chociaż nie zawsze mi się to podoba... Już wiem! Laurel z książki Skrzydła Laurel... A swoją drogą to recenzja już wkrótce :)








7. Nie możesz się pozbyć tego szorstkiego, wełnianego swetra, który otrzymałeś na święta lata temu : Wybierz kilka książek, które siedzą na twojej półce już trochę czasu, jednak brak ci motywacji by je przeczytać, mimo to nie masz serca się ich pozbyć.


Jeźdźcy w czasie oraz Tygrysi księżyc. Nie potrafię się ich pozbyć, ale nie potrafię też ich zacząć ( a w przypadku Jeźdźców to dokończyć). 






8. Babcia odleciała na reniferku : Bohater, którego śmierć cały czas nie możesz przeboleć (może to być postać z filmu) (uwaga na spojlery!!) 






To nie mogło się tak skończyć :( Nie wierzę...










9. Wszystkie centra handlowe są okropnie zatłoczone : Seria, która ma za dużo tomów/za bardzo się ciągnie. 





Skończyłam tą serię, jednak w połowie robiłam sobie przerwę od niej, ponieważ strasznie mi się już przez Błękitnokrwistych nie chciało czytać. Ale z tą przerwą to fabuła fajna :) PS. Do tej pory nie jestem pewna czy wszystkie części przeczytałam, ale wydaje mi się, że tak :) 








10. Bohater którego nienawidzisz (nie może to być zły charakter!) 




Tina z Gorzkie urodziny. Sama nie wiem czemu...













 I to już koniec :) Czuję się jak bohaterka. Tag zrobiony = Święta się odbędą :) Tag wzięłam z bloga Czytać to żyć podwójnie. Bardzo mi się spodobał, a wam? Jak chcecie to też róbcie go na swoich blogach :)
Czytaj dalej »

Wielka podróż po choince


Zapraszam na wspaniałą i niezapomnianą podróż po mojej choince ;)



Tak oto prezentuje się moja piękna choinka w całej okazałości :) Możecie pomyśleć, że jest ona dość duża... i to prawda, bo zajmuje połowę salonu, jednak nie widzieliście jaka choinka była w tamtym roku. Ta, to przy zeszłorocznej karzełek :)


A oto najlepsze zdjęcie, jakie udało mi się zrobić tej choince :) Mi się ono bardzo podoba :) Ten kontrast kolorów...

 
No i czas na moje wspaniałe rękodzieła... Mama zgodziła się tylko te powiesić. Nie wiem czemu... :D




 Mam tutaj też coś, czego nie powinno zabraknąć na żadnej choince, a mianowicie... Słodycze!!!





Jeszcze kokardeczka.


I na sam koniec mój ukochany misio w towarzystwie moich skarbów... Wiecie, ci z wyższej ligi nie mogą przebywać z plebsem :D 


A i razem ze Zbigniewem (ten na zdjęciu powyżej) życzymy Wesołych Świąt :*
Czytaj dalej »

Nowe wyzwanie książkowe na rok 2015!!!

Oto pierwsze z wyzwań czytelniczych które mam zamiar zrealizować już w przyszłym roku. Wydaje mi się one bardzo interesujące, a zwłaszcza ten punkt z książką w której nie ma ludzi :) Niektórych punktów prawdopodobnie nie zrealizuję np. tego z książką po angielsku. Nie ma mowy, żebym cokolwiek zrozumiała niż kilka podstawowych słówek, ale warto je pojąć, choćby dla samej zabawy.  Obiecuję także, że każdą książkę przeczytaną do tego wyzwania zrecenzuję na blogu. 



Podejmujecie się? :)
Czytaj dalej »

Lepiej być martwym bohaterem, niż żywym zdrajcą czyli Tam, gdzie śpiewają drzewa - Laura Gallego Garcia

Nie potrafię powiedzieć, jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta książka. Jest to cudowna historia, która na zawsze pozostanie w moim sercu.

Viana jest szlachcianką wychowywaną na bogatym dworze wśród wszystkich wygód. Jednak jej życie wywraca się do góry nogami gdy zaczyna się wojna z barbarzyńcami, którą lud Nortii przegrywa. Dziewczyna musi nauczyć się walczyć, by przeżyć. Jak jej się powiedzie? Kto ją uratuje przed niechcianym małżeństwem? I kim jest tajemniczy młodzieniec ze skórą przypominającą korę drzewa?

" -Tajne przejścia pojawiają się we wszystkich emocjonujących historiach. Służą zakochanym, żeby mogli się potajemnie spotykać oraz królom i królowym, żeby mogli uciec z zamku w chwilach zagrożenia.
-Tak, naturalnie... Służą również znudzonym królewiczom, żeby mogli uciec od swoich obowiązków i udać się potajemnie do miasteczka, by oddać się zabawom w towarzystwie swoich kompanów."

Powieść budziła we mnie sprzeczne emocje. Podziwiam autorkę za tak wspaniałe postacie, jakie stworzyła, za niesamowitą i dopracowaną w najmniejszym szczególiku fabułę oraz za to jak bardzo historia Viany mną poruszyła.

Tytuł książki wydaje się troszeczkę melancholijny, co myślę, że bardo pasuje do historii, jaką ta opowiada. Na początku, powiem szczerze, że czytałam ją trochę niepewnie, obawiając się kolejnej opowieści o dziewczynie, która nie potrafi wybrać pomiędzy swoimi "dwoma miłościami", a cała reszta jest tylko tłem dla jej miłosnych rozterek. Jak bardzo się myliłam... Historia Viany jest taka inna, poruszająca, odciskająca na nas piętno, które pozostanie gdzieś tam w naszym wnętrzu na zawsze. Zakończenie książki wzruszyło mnie niesamowicie, pozostawiło taki smutek i jakby złość, żal na niegodziwość tego świata, na los jaki spotkał Vianę i jej uroczego towarzysza.

"Mówię o miłości - wyszeptała. - Kiedy kogoś kochasz, czujesz coś tutaj - dodała, kładąc dłoń na sercu Uriego. - Tak mocno, że wydaje ci się, że nie możesz oddychać. Tak intensywnie, że pragniesz zawsze być z tą osobą i nigdy więcej nie chcesz się z nią rozstać."
Czytając "Tam, gdzie śpiewają drzewa" byłam oczarowana stylem pisania autorki. Tak bardzo różni się od tych książek, jakie znajdujemy teraz w księgarniach. Baśniowy świat, baśniowy lud, a do tego wplątany w to wszystko wątek wojny, cierpienia i miłości. Pani Laura Gallego Garcia wie jak trzymać czytelnika w napięciu i stworzyć niesamowitą aurę wynikającą poza granice kartek jej powieści.

Przez całą książkę wątki fantastyczne się tylko przewijają gdzieś tam w tle. Jedynie na końcu magiczne istoty wyłaniają się z cienia i pokazują swoje piękne oblicza. Przez praktycznie całą powieść skupiamy się głównie na podbiciu Nortii przez barbarzyńców.

Muszę dodać coś jeszcze odnośnie szaty graficznej, a mianowicie to, że jest przecudna. Jest to kolejna książka wydawnictwa Dreams, która wywarła na mnie tak ogromne wrażenie (wcześniej były to Wizje oraz Przypływ). Cała okładka wykazuje się tak wielką harmonią  i daje wielki przedsmak tego co znajdziemy w środku. Mam zamiar częściej sięgać po książki tego wydawnictwa i składam wielkie gratulacje za tak wspaniały efekt :)


Autor: Laura Gallego Garcia
Tytuł oryginalny: Donde los arboles cantan
Tytuł polski: Tam, gdzie śpiewają drzewa
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 7 marca 2013
Moja ocena: 10/10

Czytaj dalej »

[Przypomnienie] Biblioteczka małych pacjentów - ty też możesz pomóc!

Pamiętacie jeszcze o tej akcji? Nie? Małe przypomnienie :)

Zapraszam i zachęcam do wzięcia udziału w akcji Biblioteczka małych pacjentów. Poprzez wysłanie jednej książki możemy na prawdę uszczęśliwić kogoś w tym szczególnym okresie Świąt Bożego Narodzenia. Taki malutki gest, a tak bardzo cieszy :)

Co chcemy osiągnąć? Wesprzeć akcję organizowaną przez Zaczytanych. A dokładnie zebrać książki dla Biblioteczki małego pacjenta w Szpitalu klinicznym Nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego w Szczecinie.

Kiedy? Już teraz! W tym szczególnym, mikołajowo - świątecznym czasie od 1 do 31 grudnia 2014r.

O jakie książki chodzi? O wszystkie, które chcielibyście polecić dzieciom – zarówno tym całkiem małym, jak i nieco starszym (nawet kilkunastoletnim gimnazjalistom). Nie chodzi wyłącznie o bajki terapeutyczne, choć z pewnością warto przesyłać tytuły, dzięki którym mali czytelnicy będą mogli choć na chwilę zapomnieć o chorobie, przenieść się w świat bajek i marzeń (cyt. za: http://zaczytani.org/o-zaczytanych-2/). Ale czyż takiej mocy nie posiada większość książek?


Nadsyłane książki powinny być w dobrym stanie (w końcu to prezenty dla Małych Pacjentów), ale absolutnie nie muszą być nowe. Może w Waszych domowych biblioteczkach znajdziecie zapomniane książki, które komuś innemu sprawią radość?

I naprawdę wystarczy przesłać tylko jedną książkę! Ale pamiętajcie – im więcej książek, tym więcej dziecięcych uśmiechów i chwil zapomnienia o bolesnej, pełnej badań, zastrzyków i kroplówek rzeczywistości. Dlatego warto zaangażować swoich bliskich – rodzinę, przyjaciół, znajomych, a nawet sąsiadów – dając im tym samym okazję do zrobienia czegoś dobrego. Razem możecie zebrać całkiem sporo książek, a rozłożone na kilka osób koszty przesyłki przestaną być zniechęcające!

Co zrobić, by wziąć udział w projekcie?
Warunki są dwa. Należy: 

1. Wesprzeć zasoby Biblioteczki Małego Pacjenta powstającej w Szpitalu Klinicznym Nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego w Szczecinie poprzez przesłanie przynajmniej jednej książki na adres:

Centrum Administracyjne Placówek Opiekuńczo- Wychowawczych w Brzegu
Poprzeczna 3
49-304 Brzeg
Z dopiskiem „ Biblioteczka Małych Pacjentów”

2. Promować projekt Biblioteczka Małych Pacjentów na swoim blogu/ stronie internetowej poprzez zamieszczenie informacji o zasadach zbiórki książek oraz zachęcenie Czytelników do włączenia się w nią. Paczki mogą nadsyłać wszyscy – nie tylko Autorzy, ale również Czytelnicy blogów!

Podejmowana wspólnie akcja to doskonała okazja do – chociażby wirtualnego – „spotkania”, dlatego pragniemy stworzyć listę wszystkich Uczestników projektu (będzie ją można znaleźć tutaj oraz tutaj:). Zgłoszenia wraz z linkiem do swojego bloga, jego logiem oraz krótką informacją o nim wysyłamy na adres:  redakcja@biblioteczkamalucha.pl 





Czytaj dalej »

Ave atque vale czyli Miasto niebiańskiego ognia - Cassandra Clare

Ostatnia część cyklu Dary Anioła przyprawiła mnie o dreszcze. To książka przy której płakałam, śmiałam się i zagryzałam policzki (co swoją drogą coraz częściej robię) od emocji zawartych w niej.

" - W takim razie jakie rzeczy sprawiają, że jesteś spokojny i wyciszony? [...] 
- Zabijanie demonów - odpowiedział - Owocne, czyste mordowanie jest bardzo relaksujące... "
Sebastian powraca, a wraz z nim hordy Mrocznych Nocnych Łowców. Żadna ziemska broń nie może go zabić, dlatego też Clary i jej przyjaciele poruszą także niebo i piekło (oraz inne wymiary) by powstrzymać Sebastiana od osiągnięcia ostatecznego celu.

Piątą część Darów Anioła przeczytałam dość dawno. Miałam sobie odświeżyć pamięć przed Miastem niebiańskiego ognia i przeczytać całą serię od początku, jednak nie wytrzymałam i musiałam zacząć szóstą i ostatnią część tej sagi.

" - Pod kontrolą? Jeśli twoja definicja pod kontrolą oznacza bycie przekąską dla śmiercionośnego, latającego żółwia*  to musimy poważnie porozmawiać, Jasie Lightwoodzie..."
*Serio, latający żółw?? Clary mnie dobija haha :D

Zacznijmy może od postaci. Od pierwszej części przeżyły one wielką metamorfozę. Każdy z nich zmienił się i można by powiedzieć, że osiągnął pełnię. Jace otworzył się na świat. Clary stała się odważniejsza i bardziej pewna siebie. Alec zrobił się niezależny. Serce Magnusa odżyło. Izzy pokazała swoje wnętrze... Jednak myślę, że najbardziej zmienił się Simon. Jego zachowanie pod koniec książki było po prostu czysto rycerskie. Jestem zakochana w jego osobie( Simon moim bogiem :D ). Nie wspomnę także o innych postaciach, które mimo, że odgrywały mniej ważną rolę to na zawsze zapadły w moje serce. Wszystkie te wydarzenia, wojny najpierw z Valentainem, potem z Sebastianem, ukształtowały ich charaktery i sprawiły, że każdy z nich nie tylko wiele przeszedł, ale także się wiele nauczył. I mimo strat, które ponieśli, zyskali także bardzo dużo.

Czytając książkę, nie było momentu, żeby akcja stanęła w miejscu i nie mogłabym przez nią przebrnąć. Wszystko czytało się szybko, ale i z przyjemnością. Mimo, że w MNO występowały długie opisy, których zazwyczaj nie lubię, ponieważ czasem (moim zdaniem) zamulają akcję, to tutaj mi nie przeszkadzały, a wręcz bardzo przypadły mi do gustu.

"Ave atque vale in perpetuum, frater. Witaj i żegnaj na zawsze mój bracie"
Muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, a mianowicie porównaniach pani Clare, po których nie jeden raz znajdowałam się na podłodze i w tedy zaczynała się głupawka. Po raz pierwszy zwróciłam na nie uwagę w 4 części, gdy czytałam tłumaczenie nie oficjalne w wersji pdf.
Osoby, które to tłumaczyły komentowały niektóre momenty w przypisach. Były to bardzo śmieszne komentarze, które nie przeszkadzały w czytaniu, a wręcz dodawały smaku całej książce i zwracały uwagę na rzeczy czasem nic nie znaczące, których ja sama osobiście bym nie zauważyła. Od tego czasu pozostałe części (czyli 5 i 6) czytałam tylko w wersji pdf w ich tłumaczeniu.

" - Nie chcę by myślał, że zapomniałem. - Usychasz z tęsknoty - stwierdził Jace. Alec wzruszył ramionami. - Odezwał się Och, kocham ją. Och, ona jest moją siostrą. Och dlaczego, dlaczego, dlaczego..."
Podczas czytania były takie chwile, że nie rozumiałam humoru pani Clare lub co miała na myśli, nie powiem, że nie, ale to było dosłownie kilka zdań, które niczym się nie miały do całej akcji książki. Często były także momenty gdy po prostu teksty jakie były w książce doprowadzały mnie do łez śmiechu i moja mama przychodziła pytać się "Co mi się stało i czy wszyscy są w domu" :)

Myślę, że książka jest warta polecenia i przeczytania, chociaż jest w niej mniej akcji niż w pięciu poprzednich, ale fabuła i pomysł był na MNO genialny :) Chociaż dalej sądzę, że przedłużenie serii DA z jednej strony jest już trochę naciągane i trylogia byłaby lepsza... jednak im więcej Jace'a i mojego Simonka tym lepiej ;)

Autor: Cassandra Clare 
Tytuł oryginalny: City of Heavenly Fire
Tytuł polski: Miasto niebiańskiego ognia
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 24 września 2014
Moja ocena: 8,5/10
Czytaj dalej »

Nocna szkoła: The Web Series

Pamiętacie jeszcze recenzję książki "Wybrani" autorstwa pani CJ Daughert?? Na jej podstawie powstaje The web series czyli internetowy serial. Wszyscy fani ( w tym ja ) byli strasznie zniecierpliwieni i oczekiwali pierwszego odcinka. Pojawił się on 12 grudnia, a już kilka godzin potem wydawnictwa przetłumaczyły go i pani Daugherty mogła dodać tłumaczenia w takich językach jak francuski, hiszpański, niemiecki, POLSKI, włoski i hebrajski :) Gdy zobaczyłam, że są napisy, kliknęłam play i zamarłam w oczekiwaniu...

Na ekranie pojawiła się Allie wraz z jeszcze jedną dziewczyną (od pani CJ dowiedzieliśmy się, że nazywa się ona Eleanor). Obie przechadzają się, a Eleanor jest zafascynowana Allie, dziwi się także, że jej koleżanka jest w Cimmerii tylko od roku. Allie opowiada jej swoją historię...



Oglądnęliście?? Co o tym sądzicie? Pierwszy odcinek trwa ponad 8 minut. Ja po oglądnięciu miałam mieszane uczucia. Na początku byłam sceptycznie nastawiona co do serialu internetowego, a gdy poznałam aktorów, tak strasznie się bałam, że zniszczą moją ukochaną serię, jednak pani CJ czuwała nad wszystkim. Mimo kilku niedociągnięć, odcinek bardzo mi się spodobał. Polubiłam dziewczynę grającą Allie, chociaż myślę, że jest ona ciut za niska jak na moją ukochaną, czerwonowłosą postać. W momencie ucieczki przed policją, myślę, że reakcja Marka i jego przyjaciółki była za bardzo sztuczna. Potem aresztowanie i koniec odcinka... myślę, że był on dość krótki, ale obfitował w emocje. Nie mogę jeszcze powiedzieć, żebym miała jakiś sentyment do tego serialu oraz aktorów, ale z czasem się okaże. Myślę, że jak na serial internetowy jest to dobra produkcja i czekam z zniecierpliwieniem na kolejny odcinek. A wy?? Jak się podobało?



Więcej zdjęć w rozwinięciu posta :)
Czytaj dalej »

Pozwól sobie pomóc czyli Gorzkie urodziny - Anne Cassidy

Książka trafiła do mnie przez interesujący tytuł i dość małą ilość stron (egzamin, koncerty i mało czasu do czytania). Co z tego wynikło?? Dowiecie się czytając recenzję :)

Julia jest załamana po rozstaniu z chłopakiem, który rzucił ją dla jej przyjaciółki. Dziewczynę pociesza Tina - koleżanka z sąsiedztwa, z którą Julia do tej pory nie miała ochoty się zadawać. Podczas trudnych dni po zerwaniu, Julia ma obawy, że zaszła w ciąże, wsparcie kogoś innego jest dla niej bardzo potrzebne. Tak razem z Tiną poznają się i zbliżają do siebie. Po pewnym czasie okazuje się, że to nie Julia ma zagmatwane życie, lecz jej przyjaciółka. Tina ma więcej problemów niż mogłoby się zdawać. Jaką tajemnicę skrywają dziewczęta? Czy odważą się komukolwiek ją wyjawić?

Książkę czytało się dość szybko i przyjemnie, mimo trudnych tematów poruszanych w powieści. Język był prosty i zrozumiały, co powoduje, że po lekturę może sięgnąć nastolatek jak i starszy czytelnik. Minusem wszystkiego była narracja prowadzona w dwóch osobach - trzeciej i pierwszej. Bardzo mi się podobał punkt widzenia Julki. Mogłam wtedy wyłączyć swój umysł i zagłębić się w jej, poznać myśli, uczucia, pragnienia. Narracja trzecioosobowa - moim zdaniem - była niepotrzebna.Wątki w niej zawarte były po prostu nudne i czasami chciałam je wręcz pominąć i z powrotem wskoczyć w umysł Julii.

Z postaci najbardziej polubiłam Kath, za jej opanowanie, odwagę, a przede wszystkim lojalność. Mimo, że wiedziała, że to co robi jest karalne to pomogła dziewczynom i przy okazji nie dała się tak łatwo wyprowadzić z równowagi. Do Tiny mam za to niesmak. Na początku wydawała się cudowną, ogarniętą i po prostu normalną osobą, z czasem jednak czas prysł. Zaczęła się zachowywać jak rozpieszczona... nie no może to nie jest dobre słowo, ale nie mogę znaleźć innego, zostańmy więc przy rozpieszczonej... nastolatka i nie chciała dać sobie pomóc.

Nagłe zwroty akcji dodały smaku dla całej fabuły. Nie było w książce także takich strasznie długich i nudnych opisów (których nienawidzę) co było kolejnym plusem. I jeszcze ostatnia sprawa, a mianowicie... szata graficzna. Moim zdaniem okładka jest bardzo interesująca i tajemnicza. Nie wiesz o czym będzie książka i dla tego jeszcze bardziej chcesz ją przeczytać. To był wspaniały pomysł.

Podsumowując powieść bardzo polecam i myślę, że watro jest ją przeczytać lub polecić zwłaszcza dla nastolatków. Poruszane są w niej takie tematy jak ciąża i antykoncepcja, ale nie ma nic co by było takie... niesmaczne. Zachęcam do przeczytania :)

Autor: Anne Cassidy
Tytuł oryginalny: Birthday Blues
Tytuł polski: Gorzkie urodziny
Wydawnictwo: Stentor 
Data wydania: 2008
Moja ocena: 6,5/10
Czytaj dalej »

Naucz się ufać przeczuciom czyli Autorka - Jacek Skowroński, Maria Ulatowska

Książka mną tak wstrząsnęła, że do tej pory nie mogę się otrząsnąć.

Seria morderstw na pozór ze sobą nie powiązanych, jednak mają coś wspólnego i nadkomisarz Zawada próbuje odkryć ich sekret. Pomaga mu w tym piękna profilerka Ewelina Zaczeska i jego długoletnia znajoma z pracy Katarzyna Karwowska. Kto morduje kobiety nie mające ze sobą nic wspólnego i jaką rolę w tym wszystkim odgrywa autorka Justyna Sobolewska?

"Brzytwa jest dużo lepsza od noża. Przecina tętnice jak słomki i chyba jej użycie jest mniej bolesne. Nie wiem. Będę musiał kiedyś sprawdzić na sobie"

Uwielbiam kryminały za to że są takie niezależne. W jednej chwili cały pogląd na sprawę może się zmienić i choć wydaje się to czasami chaotyczne to tak na prawdę dopiero w tedy tworzy się jedna spójność, harmonia.

Książka "Autorka" bardzo mnie wciągnęła. Czytałam ją dość długo, jednak to nie było spowodowane słabą akcją lecz chęcią "delektowania się" każdą literką, każdym słowem, każdym wersem.

Autorzy książki bardzo umiejętnie zwodzili czytelnika. Ja sama chyba z pięć razy (!) zmieniałam zdanie co do tego kto jest mordercą, jednak w żadnym wypadku nie zgadłam. Nawet nie byłam bliska prawdy! Nie wierzę, że to się tak skończyło, to po prostu takie... dziwne... niemożliwe, a jednak.

Z postaci bardzo polubiłam Ewelinę.
"- Tu jest pająk! - zawołała, patrząc pod nogi, czy kosmaty potwór nie idzie w jej stronę"
Po skończeniu powieści myślę, że jest ona bardzo inteligentną i trochę zagubioną osobą. Współczuję jej z tego powodu. Moją sympatię wzbudziła także Małgorzata. Kojarzyła mi się ona z taką troszeczkę głupiutką, ale zawsze miłą i wierną przyjaciółką o dobrym sercu. Nie wiem czemu jak teraz o niej myślę, to przychodzi mi na myśl owieczka. Może dlatego, że była taka niezależna, a za razem krucha... Bardzo mi jej szkoda. Czemu? Przekonacie się jeśli przeczytacie książkę :)

Bardzo spodobały mi się historie i wątki w tej powieści. Były takie "z życia wzięte". Urzekł mnie także styl pisania pani Marii oraz pana Jacka. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeprowadzić wywiad z tymi autorami ( wywiad z p. Ewą Seno możecie przeczytać tutaj, a już niedługo pojawi się kolejny z inną autorką) i spytać o wszystkie nurtujące mnie rzeczy.

Podsumowując powieść ogółem fajna, napisana lekkim piórem. Zachęcam do przeczytania :)

Autorzy: Jacek Skowroński, Maria Ulatowska
Tytuł: Autorka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 5 sierpnia 2014
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

Odwaga, wobec której brak słów czyli Złodziejka książek - Markus Zusak

Są takie książki, po których skończeniu czujesz się wypruta z emocji, nie wiesz co ze sobą zrobić, nie potrafisz odsunąć myśli od całej historii. "Złodziejkę książek" można bezwarunkowo do nich zaliczyć.

Książka opowiada historię dziewczynki, mieszkającej z niemiecką rodziną. Lisel przybyła do nich gdy była bardzo młoda. Hans i Róża przyjęli ją do swojego domu, sami nie wiedząc czy dobrze postępują. Swoją pierwszą książkę dziewczynka kradnie jeszcze przed przybyciem do Niemiec, na pogrzebie swojego brata. Jest to "Dziennik grabarza". Dzięki niemu dziewczynka poznaje moc słów i mobilizuje się do nauki czytania. Mija trochę czasu zanim Lisel zaczyna łaknąć więcej i w końcu postanawia kraść inne książki, co staje się dla niej bardzo ekscytujące. W końcu książki stają się dla niej jak tlen. Co z tego wyniknie? Jak dziewczynka sobie poradzi w tych niebezpiecznych czasach? I kim w końcu jest tajemniczy Maks, któremu jej przybrani rodzice także udzielili schronienia?

Książka jest jednym z moich prezentów urodzinowych ( które swoją drogą były 20 września ) jednak jakoś dopiero teraz postanowiłam się za nią wziąć.

Postać złodziejki książek jest dla mnie bardzo interesująca, a sama powieść wciągająca i bardzo poruszająca.

Czas hitlerowskich Niemiec jest dość trudnym okresem w historii całego świata zwłaszcza pisząc o nim w literaturze.  Ta książka ukazuje nam jak ludzie potrafili w tedy cieszyć się z najmniejszych drobnostek i że nawet w tak smutnym okresie każdy miał prawo do chwili szczęścia.

Uwielbiam historie z życia wzięte, a gdy czytałam o Lisel czułam się strasznie, że taka dziewczynka musiała tyle przejść. Oczywiście wiem, że to postać fikcyjna, wymyślona przez autora, ale skąd mamy pewność, że ktoś taki nigdy nie istniał? Skąd wiemy, że na świecie nie było dziewczynki bliźniaczo podobnej do Lisel? Może nie z wyglądu, ale z charakteru. Powieść bardzo na mnie wpłynęła i otworzyła na zło tego świata. Kiedyś oczywiście czytałam książki wojenne, ale żadna z nich nie zapadła tak głęboko w moje serce jak ta.

A teraz tak bardziej od strony technicznej :) Wspaniałym pomysłem była śmierć jako narrator. Urozmaicała ona ( on?ono? ) całą fabułę i nadała jej większego charakteru, czego myślę, nie dała by tej książce narracja pierwszoosobowa ani zwykła, monotonna trzecioosobowa.

To pierwsza książka autorstwa p. Markusa Zusak z którą miałam styczność. Nidy wcześniej jakoś się tym autorem nie interesowałam, jednak myślę, że po "Złodziejce..." sięgnę jeszcze po inne powieści takie jak np. Posłaniec.

Tytułowa Złodziejka książek ciągle krąży w okół moich myśli mimo, że minęło już trochę czasu od kiedy przeczytałam ostatnie słowo książki. Do tej pory zastanawiam się co by było gdyby Lisel nie siedziała w piwnicy, gdyby syreny zawyły, gdyby ona pocałowała Rudiego i mogłabym tak gdybać w nieskończoność jednak jedno jest pewne...  polecam tą książkę dla każdego, z całego serca :)

PS. Dzięki "Złodziejce książek" nauczyłam się kilku dodatkowych niemieckich słów. Jakich?? Przekonacie się, gdy przeczytacie sami ;)

Autor: Markus Zusak
Tytuł oryginalny: The book Thief
Tytuł polski: Złodziejka książek
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Data wydania: 22 stycznia 2014
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

Lojalność to kapryśne zwierze czyli Circus Maximus - Damian Dibben

Czytając po prostu wsysasz się w akcję, po czym nie możesz się z niej wyplątać.

Jake odnalazł rodziców, a jego życie zmieniło się bezpowrotnie. Chłopak zaczął szkolić się na prawdziwego strażnika historii i wyrusza na swoją pierwszą, ważną misję która staje się jednak jednym wielkim niepowodzeniem. Gdy nadarza się okazja chłopak łapie się wszystkiego co może by wyruszyć w niebezpieczną wyprawę i uświadomić wszystkim, że nie jest taki bezużyteczny jak się wydaje.


Po przeczytaniu I części nie bardzo chciało mi się sięgać po II, jednak mam taką zasadę, że gdy jakiś cykl już zaczęłam to dotrwam i przeczytam go do końca (chociaż są nieliczne przypadki, których nie da się po prostu dokończyć).

Circus Maximus jest o wiele lepszą książką od swojej poprzedniczki "Nadciąga burza" przez choćby szybką i rozbudowaną akcję oraz interesujące i rozbudowane opisy, ale ma także kilka minusów. Tak jak pisałam przy recenzji poprzedniej książki, bałam się sięgać po tą część, by nie poczuć zawodu, jednak nie było źle. Strasznie mi się podobał wątek o miłości Róży do Jupitusa i to jak ona, na początku została uniemożliwiona przez Oceanę. Postać Róży polubiłam najbardziej z całej książki. Strasznie do niej zapałałam sympatią. Tak samo jest z Jupitusem.

Zachowanie głównego bohatera chwilami jest bardzo dziecinne, a czasami wręcz ocieka sztucznością, ale widać, że jego charakter ciągle się kształtuje, a przez dołączenie do strażników historii, staje się lepszym człowiekiem. Postacie są fajnie ukształtowanie. Każda osoba ma inny charakter, przez co czasem powstają między nimi zgrzyty, ale są dla siebie jak rodzina i nie potrafią bez siebie funkcjonować. Tworzą oni idealną harmonię.

Fabuła była bardzo interesująca. Zaczęło się od wyprawy w przeszłość, następnie trochę akcja zwolniła by po kilku stronach uderzyć z całą swoją mocą.
Wprowadzenie nowych i bardzo barwnych postaci było świetnym pomysłem. Przez to świat przedstawiony przez pana Dibbena stał się jeszcze bardziej tajemniczy i wciągający. Długie opisy dodawały charakteru całej akcji. Bardzo dużo mogliśmy się także dowiedzieć na temat starożytności poprzez tą lekturę. Mnie samą kilka rzeczy tak strasznie zaciekawiło, że dodatkowych informacji szukałam w internecie.

Styl pisania autora bardzo się poprawił. Nie wiem co się do tego przyczyniło, ale jeżeli dalej będzie tak jak teraz i każda kolejna książka będzie stawała się lepsza od poprzedniej to w końcu w ogóle nie będę miała się do czego przyczepić :D

Podsumowując polecam tą część bardziej niż poprzednią. Na prawdę warto zagłębić się w tajemnicze i intrygujące czasy jakimi był I wiek naszej ery. Na pewno sięgnę także po kolejną część czyli "Chiński expres". Myślę, że pan Dibben ma dla nas jeszcze dużo do pokazania :)

Autor: Damian Dibben
Tytuł oryginalny: Circus Maximus
Tytuł polski: Circus Maximus
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 20 lutego 2013
Moja ocena 7/10

Czytaj dalej »

Wywiad z p. Ewą Seno "Podoba mi się każda cząstka tego niezwykłego świata, którego próg przekracza się w momencie wydania książki"

P. Ewa Seno
Polska, współczesna pisarka. Autorka książek "Tatuaż z lilią" oraz "Cena odwagi".Zapraszam do interesującego wywiadu, w którym pani Ewa uchyliła nam rąbek swojego życia oraz swojej osoby :)









Kim pani chciała zostać w dzieciństwie?

To zależy od tego o którym z etapów dzieciństwa mówimy:) Moje plany z każdym rokiem ulegały zmianie. Chciałam być czarodziejką z księżyca, piosenkarką, weterynarzem, prawnikiem. Najzabawniejsze jest to, że nigdy nawet przez myśl  mi nie przeszło by być pisarką.

Czytaj dalej »

Miłość nigdy nie umiera czyli Ever - Alyson Noel

Książka jest po prostu nieziemska. Tak wiem. Ostatnio bardzo dużo podoba mi się książek o tematyce Paranormal romance, ale nic na to nie poradzę. Mam fazę na książki z tego gatunku :)

Pierwsza część cyklu "Nieśmiertelni" opowiada historię Ever. Dziewczyna po śmierci rodziców zaczyna widzieć aury i słyszeć ludzkie myśli. Do tego w jej szkole pojawia się chłopak, przy którym czuje się bezpieczna, jednak jego postać, cały czas spowita jest tajemnicą. Co z tego wyniknie? Czy Ever poradzi sobie z przygodami które zgotował jej los? Czy da sobie radę z poczuciem winy, ciągle narastającym od śmierci bliskich jej osób? I kim naprawdę jest Damen?

Książka ta przyprawia mnie o palpitacje serca. W jednej chwili myślę: "O tak, dobrze mu tak! Flirtował z Stacią", a w drugiej: "Ever, co ty robisz?! Czemu pozwalasz mu odejść? Nie!". Cała akcja była dla mnie strasznie emocjonująca, podniecająca i nieprzewidywalna. Często czytam takie książki w których już po 50 lub 100 stronach wiem, jakie będzie zakończenie, jednak "Ever" jest z całkiem innej półki. Trzyma w napięciu i oczekiwaniu aż do samego końca. Mimo, że bohaterka na sam koniec zrobiła coś bardzo oczywistego to akcja która wszystko poprzedzała była nie z tej ziemi. Nigdy nie pomyślałabym, że... albo... nie nie powiem :) Jeżeli jesteście ciekawi to sami przeczytajcie. Nie będę taka jak moja babcia i nie powiem całej fabuły książki zanim ją przeczytacie, o co to, to nie :D

Bardzo podobało mi się to jak postacie Ever oraz jej przyjaciół zostały dobrze przemyślane. Jednak za Damenem jakoś szczególnie nie przepadam. Co prawda pani Noel przedstawiła go w bardzo interesujący sposób i miała na niego wspaniały pomysł, jednak czegoś mi tu brakowało. Nie jestem pewna czego, ale jakiegoś szczególiku, który dopełniłby całą kompozycję.

Szata graficzna książki jest bardzo interesująca i trafna, (a zwłaszcza ten czerwony tulipan) lecz z jednym wyjątkiem: Ever jest blondynką!! Nie mogę tego podarować i o tym nie napisać. Gdyby jeszcze wydawnictwo wybrało jakąś dziewczynę z jaśniejszymi włosami... ale nie, to musiała być brunetka! To jest taki kontrast, że większego już nie dałoby się zrobić. Po prostu zestawienie czerni i blondu :/

W powieści cudownym pomysłem był także wątek z czerwonymi tulipanami i białymi różami.

"Właśnie mam włączyć iPoda, kiedy do klasy wpadają Stacia i Damen [...] w jej dłoniach widzę dwie pojedyncze róże. Damen zostawia Stacię [...] i idzie w moim kierunku. [...] na moim biurku leży pojedynczy czerwony tulipan.                                      - Co jest ? Skończyły ci się róże?                                                                                         -Nigdy nie dałbym Ci białej róży. 
Uwielbiam ten moment który zacytowałam powyżej, ale jeszcze lubię fragment, gdy mała zazdrośnica dowiaduje się co oznaczają te kwiaty :D A do tego ta reinkarnacja ( o której wam więcej nie wspomnę, sami się dowiedzcie o co chodzi)

Podsumowując książka warta polecenia. Jest dobra na odstresowanie po ciężkim dniu. Autorka umie zaskoczyć czytelnika i wprowadzić go w magiczny i tajemniczy nastrój :)  Bardzo mi się podoba.

Autor: Alyson Noel
Tytuł oryginalny: Evermore
Tytuł polski: Ever
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 10 lutego 2010
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka